Kolizja miała miejsce na terenie Rudy Śląskiej. Zarówno tamtejsza prezydent miasta Grażyna Dziedzic oraz inny kierowca trafili do szpitala po wypadku.

 

Funkcjonariusze rudzkiej policji zatrzymali prawo jazdy prezydent Dziedzic, ponieważ jak wskazują okoliczności zdarzenia, to ona była winna zaistniałej kolizji. Szczegóły zostają jednak dopiero wyjaśniane.

 

Prowadząc w sobotę swój samochód, Grażyna Dziedzic uderzyła w stojące na czerwonym świetle przed skrzyżowaniem auto marki Alfa Romeo, a ono następnie w Forda Focusa. Mł. asp. Roman Aleksandrowicz z miejscowej policji przekazał w niedzielę, że wszyscy uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi. Prezydent nie była w stanie wyjaśnić dlaczego doszło do tej sytuacji.

 

Zarówno kierowca Alfy Romeo, jak i Grażyna Dziedzic uskarżali się po kolizji na bóle w okolicy klatki piersiowej, a także szyjnego odcinka kręgosłupa. Obydwoje zostali więc przewiezieni do szpitala. Prezydent po badaniach została wypisana do domu.

 

Chociaż zdarzenia zostało zakwalifikowane jako kolizja, to jednak dokonana będzie przez mającego być powołanym biegłego ocena stopnia obrażeń jednego z kierowców. Prawo jazdy prezydent Dziedzic zostanie przesłane do sądu, który zdecyduje o ewentualnych dalszych konsekwencjach prawnych wobec niej i podejmie decyzję czy prawo do kierowania pojazdami, ma być wobec rządzącej w Rudzie Śląskiej wstrzymane.

 

 

Źródło: radio.katowice.pl ; rmf24.pl

Fot.: Flickr

 

Prezydent RP zdecydował się zawetować zmiany w ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Fakt, że takie rozwiązanie sprawy jest rozważane, Andrzej Duda sugerował już wcześniej w udzielanych przez siebie wywiadach. Dziś ogłosił to oficjalnie podczas konferencji prasowej.

 

Zdaniem prezydenta, przygotowana nowelizacja „w zbyt daleko idący sposób odbiega od zasady proporcjonalności„. Jest to kolejne weto, na które decyduje się PAD. Stanowi to zatem kolejny dowód na fakt, że wbrew głosom opozycji, nie jest on prezydentem, który podpisuje wszystko co zechce obecna partia rządząca.

 

– Odmawiam podpisania zmian w ordynacji wyborczej i zwracam Sejmowi do ponownego rozpatrzenia – powiedział dziś na konferencji prezydent Andrzej Duda. Przy okazji wymienił też spostrzeżenia, który zmotywowały go do podjęcia takiego kroku.

 

– W naszym prawie wyborczym, jak również w akcie dotyczącym wyboru członków Parlamentu Europejskiego przyjętym przez Radę, a więc akcie prawa europejskiego, jest jasno określony próg 5-procentowy, jeżeli chodzi o dostępność do europarlamentu – wskazał prezydent Andrzej Duda.

 

Prezydent uważa za złą sytuację, jeżeli reprezentację w PE mogłyby mieć jedynie dwa największe ugrupowania.

 

– Zmiana, która została dokonana tą ustawą, powoduje, jak pokazują analizy prawne i politologiczne, że efektywny próg wyborczy będzie co najmniej kilkunastoprocentowy. Analiza senacka pokazuje, że nawet będzie to 16,5 proc. – wyjaśnił Andrzej Duda.

 

Wcześniej ze wspólnym apelem do prezydenta o zawetowanie planowanych zmian zwrócił się Klub Jagielloński wraz z takimi ugrupowaniami politycznymi jak partia Razem, Kukiz’15, Prawica RP oraz PSL.

 

Nowelizacja kodeksu wyborczego została bez poprawek przyjęta przez Senat. Jedną z głównych zmian miało być odejście od systemu proporcjonalnego. Do tej pory głosy z całej Polski przeliczane są przez stosowanie metody d’Hondta. Mandaty wówczas rozdziela się na poszczególne listy wyborcze. Zgodnie z nowelizacją, miał już nie obowiązywać tzw. głos wędrowny, który w praktyce powoduje pewnego rodzaju rywalizację o liczbę mandatów pomiędzy 13 okręgami. Dla przykładu na Śląsku było ich 7., a na Lubelszczyźnie tylko 2. Wraz z wprowadzeniem zawetowanych przez prezydenta zmian, każdy okręg miał mieć określoną liczbę wybieranych stamtąd europosłów, która nie może być mniejsza niż 3.

 

Przedstawiciele małych partii oraz część obserwatorów polityki obawiało się, że wzmocnienie dużych bloków w wyborach do europarlamentu, doprowadzi do „zabetonowania” w ramach wyborów do PE sceny politycznej, co uderzy w małe partie.

 

 

Źródło: tvp.info ; rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Atak terrorystyczny próbowano przeprowadzić przy użyciu dronów. Niepotwierdzone informacje mówią o dwóch takich maszynach, które w założeniu miały zrzucić ładunki wybuchowe. Nie są znane jeszcze dokładnie okoliczności zdarzenia i nie wiadomo też kto stoi za zorganizowaniem ataku.

 

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w Caracas- stolicy Wenezueli. Na czas ataku zamachowcy wybrali przemówienie prezydenta Nicolása Maduro podczas oficjalnych uroczystości, które transmitowane były w telewizji. Obchodzono akurat 81. rocznicę utworzenia tamtejszej Gwardii Narodowej.

 

Jak widać na nagraniu, prezydent Maduro nagle przerywa przemówienie i wraz z małżonką Cilią Flores oraz stojącymi obok osobami zaniepokojony spogląda w górę. Kamera po zmianie ujęcia na szerszą perspektywę zarejestrowała następnie jak w panice rozbiegają się zgromadzeni żołnierze.

 

Transmisja ta została przerwana po uprzednim ucięciu przekazywanego dźwięku.

 

 

Informacje o wykorzystaniu przez sprawców dronów potwierdził wenezuelski minister Jorge Rodriguez. Nieoficjalne informacje mówią, że najprawdopodobniej dwie te latające maszyny miały zrzucić ładunki wybuchowe na podium, z którego przemawiał Maduro.

 

Pojawiają się doniesienia z różnych źródeł, że w mieście rzeczywiście miała miejsce eksplozja. Nie ma jednak oficjalnych informacji, czy do wybuchu doszło w miejscu, gdzie odbywały się oficjalne obchody.

 

 

Przy okazji przeprowadzenia przez nieznanych na ten moment napastników ataku, rannych zostało siedmiu żołnierzy. Wenezuelskiemu przywódcy nic się nie stało, pomimo faktu, że jak można wnioskować, to on był głównym celem zamachowców.

 

 

 

Źródło: Twitter/@NTN24ve ; rp.pl

 

 

Ze wspólnym apelem o weto do prezydenta Andrzeja Dudy zwróciło się kilka ugrupowań politycznych. Oprócz liderów ruchu Kukiz’15 oraz partii Razem podpisy pod pismem do głowy państwa złożyli również przedstawiciele Prawicy Rzeczypospolitej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, a także Klubu Jagiellońskiego.

 

Sygnatariusze wyrażają w ten sposób sprzeciw wobec zmian w Kodeksie wyborczym do Parlamentu Europejskiego jakie ustawowo. Ich zdaniem planowane zmienianie ordynacji wyborczej uczyni uprzywilejowanymi dwie partie polityczne, a utrudni zadanie mniejszym ugrupowaniom przy okazji eurowyborów.

 

Nowelizacja kodeksu wyborczego została bez poprawek przyjęta przez Senat. Jedną z głównych zmian ma być odejście od systemu proporcjonalnego. Do tej pory głosy z całej Polski przeliczane były przez stosowanie metody d’Hondta. Mandaty wówczas rozdzielano na poszczególne liczby wyborcze. Teraz nie będzie już obowiązywał tzw. głos wędrowny, który w praktyce powodował pewnego rodzaju rywalizację o liczbę mandatów pomiędzy 13 okręgami. Dla przykładu na Śląsku było ich 7., a na Lubelszczyźnie tylko 2.

 

W związku z wprowadzanymi zmianami, każdy okręg ma mieć teraz określoną liczbę wybieranych stamtąd europosłów, która nie może być mniejsza niż 3.

 

– Upraszczamy ordynację, co jak myślę, może się przełożyć na lepszą frekwencję. System będzie mniej skomplikowany – stwierdził w temacie zmian szef klubu PiS marszałek Ryszard Terlecki.

 

Zdaniem opozycji jednak, przez wzmocnienie dużych bloków w wyborach do europarlamentu, dojdzie do „zabetonowania” przy ich okazji sceny politycznej, co uderzy w małe partie. Dlatego też niektóre organizacje polityczne zdecydowały się na wystosowanie wspólnego apelu do prezydenta.

 

– Szanowny Panie Prezydencie! Klub Jagielloński, Kukiz’15, Polskie Stronnictwo Ludowe, Prawica Rzeczypospolitej i Partia Razem zwracają się do Pana wspólnie z prośbą o zawetowanie Ustawy z dnia 20 lipca o zmianie ustawy – Kodeks Wyborczy – zapisano w skierowanym do PAD piśmie.

 

– Pomimo dzielących nas różnic wspólnie uznajemy, że realna możliwość wyboru oraz pluralizm sceny politycznej są fundamentami demokracji, a obowiązkiem ustawodawcy jest tworzyć takie przepisy wyborcze, które będą służyć Obywatelom oraz skłaniać ich do udziału w wyborach. Tymczasem przyjęta przez parlament zmiana ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego w praktyce ograniczy możliwość wyboru milionom Polaków doprowadzając do sytuacji, w której zostaną oni pozbawienia możliwości oddania głosu zgodnie z własnymi preferencjami. W efekcie reprezentacja Polski w Parlamencie Europejskim ograniczy się zapewne zaledwie do dwóch największych partii, co uważamy za radykalne naruszenie zasady proporcjonalności  – czytamy w wystosowanym apelu.

 

Poniżej prezentujemy całość treści apelu z prośbą o zawetowanie przez prezydenta Andrzeja Dudę zmian w ordynacji do Parlamentu Europejskiego. Został on opublikowany na twitterowym profilu Klubu Jagiellońskiego.

 

 

 

Źródła: Twitter/@KlubJagiellonsk ; wprost.pl ; radiomaryja.pl ; polskatimes.pl ; rp.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

W ostatnim czasie w kraju nad Sekwaną wybuchł dość głośna afera związana z jednym ochroniarzy prezydenta Emmanuela Macrona. Sprawa dotyczy jego agresywnego zachowania wobec demonstrantów, podczas manifestacji odbywającej się 1 maja. Marokański ochroniarz Alexandre Benalla szarpał wówczas wyciągniętą z tłumu młodą kobietę oraz bił leżącego na ziemi mężczyznę. Ubrany był przy tym w elementy policyjnego stroju. Nagranie z tamtego zdarzenia zbulwersowało opinię publiczną.

 

W Pałacu Elizejskim dokonano ostatnio nawet trwającej około 2 godzin rewizji. Pojawiły się informacje, że francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wbrew zapowiedziom nie wyciągnęło konsekwencji wobec ochroniarza. Teraz natomiast pojawiają się jeszcze bardziej zadziwiające plotki na temat rzekomego… romansu Emmanuela Macrona z jego ochroniarzem.

 

Taka pogłoska zaczęła się roznosić dosyć dynamicznie. Niektórzy twierdzą bowiem, że Alexandre Benalla unika poniesienia kary za swoje zachowanie, ze względu na to iż jest kochankiem francuskiego prezydenta.

 

Pewien belgijski serwis satyrycznych opublikował nawet żartobliwą informację, zgodnie z którą głowa państwa udostępniła mającemu odpowiadać za jego bezpieczeństwo, a w rzeczywistości będącemu jego kochankiem Marokańczykowi, kody służące do użycia arsenału nuklearnego. Na ten dowcip nabrał się nawet jeden z francuskich deputowanych.

 

Emmanuel Macrone doniesieniom tym zdecydowanie zaprzecza. Tego typu afery oraz pojawiające się wraz z nimi plotki, z pewnością nie pomagają prezydentowi, którego notowania nie są zbyt satysfakcjonujące w sondażach, a na ulicach francuskich miast stosunkowo często dochodzi do protestów przeciwko obecnej władzy oraz starć z policją.

 

– Nie, Alexandre Benalla nie miał kodów nuklearnych… Nie, Benalla nie był moim kochankiem – stwierdził prezydent Macrone.

 

Miejscowi śledczy nadal prowadzą czynności, mające na celu wyjaśnić, jakim sposobem Alexandre Benalla wszedł w posiadanie oficjalnego wyposażenia policji.

 

Zakończył się piłkarski mundial w Rosji, a piłkarskim mistrzem świata po zaciętym finale została Francja, pokonując drużynę Chorwacji 4-2. Niestety radość wielu fanów trójkolorowych zaburzyły wydarzenia w Paryżu i innych francuskich miastach. Wiele negatywnych komentarzy spływa również na francuskich piłkarzy po pewnym nagraniu, które trafiło do sieci.

 

Tłumy kibiców we Francji przywitały swoich reprezentantów, aby fetować sukces wraz z nimi. Wszystko dzieje się jednak w cieniu szczególnych środków bezpieczeństwa w związku z zagrożeniem terrorystycznym oraz zamieszkami do jakich dochodziło wczoraj i nocą w stolicy kraju oraz innych miastach. Zamieszki wybuchły jeszcze przed meczem, po tym jak tłum zaczął w paryskiej strefie kibica tratować się, przewracać barierki oraz przerywać kordon policji.

 

Sytuacja jednak po ostatnim gwizdku nie uspokoiła się. Godzinami trwały we Francji walki z funkcjonariuszami policji, demolowanie miast, dewastowanie i niszczenie samochodów czy też napadanie i plądrowanie sklepów. Dziesiątki a może nawet i setki osób zostały w jakiś sposób poszkodowane. Dokonano kilkuset zatrzymań. Nie ma pewności, że tego wieczoru znów nie będziemy mieli do czynienia ze eskalacją przemocy w kraju nad Sekwaną.

 

Wizerunku swojej ojczyźnie nie poprawili też sami piłkarze. Często jako skandaliczne jest ich zachowanie w szatni po wczorajszym finałowym meczu. Na nagraniu, które opublikowali w internecie sami zawodnicy, widzimy prezydenta Emmanuela Macrona, który emocjonował się boiskowymi zmaganiami na trybunach stadionu Łużniki w Moskwie. Pojawił się on później w szatni, gdzie stwierdził iż piłkarze powinni po zdobyciu mistrzostwa świata dawać przykład francuskiej młodzieży. Prezydent tłumaczył, że staną się oni teraz jeszcze większymi idolami dla młodych ludzi. Odpowiedź gwiazd francuskiej piłki wywołała spore kontrowersje oraz krytykę. Na filmie zarejestrowano jak w odpowiedzi na apel Emmanuela Macrona wykrzykują oni: „Wszystko zniszczymy!”

 

 

Nie powinien dziwić fakt, że takie sytuacje budzą spory niesmak.  Kiedy patrzy się na budzące przerażenie sceny niszczenia miejsc publicznych przez tłum młodych mężczyzn we Francji, a równocześnie obserwuje takie raczej nieprzemyślane zachowanie sportowców to ciężko być spokojnym o przyszłą sytuację i bezpieczeństwo nad Sekwaną.

 

 

W ostatnich dniach, były prezydent Lech Wałęsa po raz kolejny próbuje zwrócić na siebie uwagę. W jednym ze swoich twitterowych wpisów zapowiedział, że będzie próbował odsunąć od władzy obecnych rządzących i przypominając, że posiada broń stwierdził, że nawet policja go nie powstrzyma. W wywiadzie dla RMF FM, ze strony Wałęsy znów padły kontrowersyjne słowa.

 

Kiedy były prezydent, związany dziś z „totalną opozycją” zapowiedział za pośrednictwem Twittera swoją decyzję o obalaniu władzy, strasząc przy tym użyciem broni, nie trzeba było długo czekać na reakcję policji. Również za pomocą tego medium społecznościowego przekazano, że pomorscy policjanci czują się zobowiązani sprawdzić zasadność posiadania broni przez Lecha Wałęsę.

 

Do sprawy odniósł się również minister Joachim Brudziński, który stwierdził iż Lechowi Wałęsie należy cofnąć decyzję o zezwoleniu na broń.

 

 

W odpowiedzi na wpis ministra, Lech Wałęsa stwierdził, że ten chce go napaść i straszy. Poinformował również, że dobrze zabezpieczył swoją broń palną i minister Brudziński mu jej nie odbierze.

 

Słowa, które mogą podburzać zwolenników „totalnej opozycji” padły ze strony Wałęsy także w wywiadzie udzielonym dla radia RMF FM. Dziennikarz zapytał byłego prezydenta o to co planuje w związku ze swoim przybyciem do Warszawy na protest przeciwko zmianom Sądzie Najwyższym. Lech Wałęsa stwierdził w odpowiedzi, że zachęcał będzie do wspólnego znajdywania pokojowych i konstytucyjnych metod mogących skutecznie rozwiązać problem. Jednakże powiedział też, że jego zdaniem sytuacja w Polsce to droga do… wojny domowej.

 

– Na to się nie możemy zgodzić, co się teraz dzieje. Sądu nie możemy oddać. Będzie to, co przewidywałem na samym początku – dojdzie do wojny domowej, nie ma rady. To jest droga do wojny domowej. Chciałbym jej uniknąć – ocenił były prezydent w wywiadzie udzielonym radiu RMF FM.

 

Na swoim twitterowym profilu, Lech Wałęsa zapowiedział, że na dzisiejsze protesty nie uda się z bronią palną.

 

Swoje wcześniejsze wpisy na temat posiadanej broni, teraz autorytet opozycji określa jako pewnego rodzaju „sygnał” związany z tym co dzieje się obecnie w Polsce.

 

– Kiedyś „budujemy drugą Japonię”, potem „spałować stoczniowców”. Teraz broń. Za każdym razem to był sygnał. To jest sygnał, że na poważnie zagrożone są interesy Polski. Trzeba zacząć poważnie walczyć – tłumaczył dziś Wałęsa.

 

 

Prezydent RP Nowym Szefem Sztabu Generalnego mianował gen. Rajmunda Andrzejczaka.

Ustępujący ze stanowiska gen. Leszek Surawski został odznaczony Krzyżem Komandorskim OOP. Równocześnie prezydent RP, na wniosek Ministra Obrony Narodowej, mianował gen. dyw. Andrzejczaka na stopień generała broni. Uroczystość odbyła się w Pałacu Prezydenckim w poniedziałek.

Jak podaje prezydent.pl: „- W perspektywie najbliższych kilku miesięcy będzie wdrażany nowy system kierowania i dowodzenia polską armią – przypomniał Andrzej Duda. Wśród innych priorytetów wymienił modernizację armii i podkreślił, że chce, aby fundusze przeznaczane na ten cel przełożyły się na jak najlepsze zrealizowanie tego zadania. Zaznaczył, że liczy na dobrą współprace szefa SGWP z ministrem obrony narodowej w zakresie dalszego rozwoju wojsk obrony terytorialnej”.

Dziękując dotychczasowemu szefowi SGWP gen. Leszkowi Surawskiemu Prezydent podkreślił, że zrealizował on swoje zadania „znakomicie”.

Decyzja w sprawie zmiany na stanowisku szefa Sztabu Generalnego WP zapadła w rezultacie konsultacji Prezydenta RP z Prezesem Rady Ministrów Mateuszem Morawieckim, Ministrem Obrony Narodowej Mariuszem Błaszczakiem oraz zainteresowanymi generałami.

Według prezydent.pl: „Obecne zmiany na najwyższych stanowiskach w Siłach Zbrojnych RP przebiegają w sposób planowy, po wcześniejszych konsultacjach i mają na celu dostosowanie kadry dowódczej do nowej struktury kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP”.

Jak podaje Polska Agencja Prasowa, prezydencka kancelaria poinformowała w poniedziałek, że  prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizacją ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, która obniża uposażenia parlamentarzystów o 20 procent.

Zgodnie z majową nowelizacją ustawy, uposażenie posła i senatora odpowiada 80 procentom wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu, ustalonego na podstawie przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat.

Według pap.pl: „Na tym samym poziomie pozostaną środki finansowe na pokrycie kosztów związanych z wydatkami poniesionymi w związku z wykonywaniem mandatu na terenie kraju i będą one wynosić 25 procent wynagrodzenia podsekretarza stanu, ustalonego na podstawie przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat (dieta parlamentarna)”.

Zapowiadana obniżka ma wejść w życie „pierwszego dnia drugiego miesiąca następującego po miesiącu ogłoszenia” nowelizacji.

Komitet Polityczny PiS podjął na początku kwietnia decyzję, że w Sejmie zostanie złożony projekt, którego celem będzie 20-procentowa obniżka uposażeń parlamentarzystów, zaś członkowie rządu, którzy otrzymywali nagrody, mają przekazać je na Caritas. Premier Mateusz Morawiecki zaznaczył, że w jego rządzie nagród nie będzie.