Choć od tragedii jaka rozegrała się w centrum Gdańska minął już ponad tydzień, to jednak kolejne dni przynoszą nowe informacje dotyczące okoliczności zabójstwa prezydenta Pawła Adamowicza. Więcej wiemy też już o sprawcy zamachu- Stefanie W. Teraz wywiadu dla „Dużego Formatu” udzieliła pani Jolanta, jego matka. 

 

Wcześniej z kobietą spotkał się dotychczasowy wiceprezydent Gdańska, który wyznał później, iż bliscy Stefana W. zostali objęci opieką psychologiczną, ponieważ sami również mocno przeżywają to czego dopuścił się jeden z członków ich rodziny.

 

Matka Stefana W., w rozmowie z „Dużym Formatem ponownie nie kryła żalu, ze względu na to co się stało i przeprosiła za to czego dokonał jej syn.

 

– Jeden z moich synów do mnie zadzwonił: „Mamo, Stefan dźgnął nożem prezydenta Adamowicza i teraz go reanimują”. A syn dowiedział się od kolegi, który oglądał relację z Orkiestry i zatelefonował, by mu powiedzieć. Włączyłam telewizor, już wszyscy o tym mówili, prezydent był właśnie przewożony do szpitala. Zaczęłam płakać, mąż również, mówiliśmy do siebie: „To niemożliwe” – wspomina w wywiadzie pani Jolanta.

 

Co ciekawe, prezydenta Pawła Adamowicza znała matka jego oprawcy. Pani Jolanta przyznaje, że mijając się niejednokrotnie mówili sobie „dzień dobry”.

 

– Pracuję w placówce oświatowej, pan prezydent był u nas kiedyś na rocznicy. Ciepły, dobry człowiek. Nieraz widywałam go na ulicy, w centrum miasta, pewnie szedł do pracy. Mówiliśmy sobie dzień dobry. Gdy pan prezydent był operowany, cały czas myślałam, że z tego wyjdzie. Następnego dnia, w poniedziałek, składałam na policji zeznania i byłam pewna, że okaże się, że już wszystko dobrze – opowiedziała w rozmowie z „Dużym Formatem”.

 

W rozmowie z „Dużym Formatem”, kobieta po raz kolejny podkreśliła, że w jej opinii Stefan, nie powinien wychodzić na wolność lub przynajmniej powinien być pod stałą obserwacją. Dlatego też jesienią zaalarmowała policję w tej sprawie.

 

Ale usłyszałam, że nie ma podstaw, że zgłoszą tylko swoje wątpliwości zakładowi karnemu. Nikt się ze mną później nie kontaktował– podkreśliła. Skończyłam resocjalizację, rozumiałam, co się dzieje, ale skoro mój syn został wypuszczony, nie wińcie mnie, proszę, ani moich dzieci. Co mieliśmy zrobić? – Nie kryje rozżalenia całą dramatyczną sytuacją, matka sprawcy ataku w Gdańsku.

 

W wywiadzie nie pominięto też trudnego tematu na temat tego, jak teraz pani Jolanta patrzy na swoje dziecko, które dopuściło się morderstwa w obliczu kamer.

 

– To jest najtrudniejsze. Jako matka wciąż go kocham. Tylko rozpaczam, że zrobił coś strasznego. Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką – Wyjaśniła pani Jolanta.

 

To co mówi kobieta jest wyjątkowo poruszające, kiedy ma się świadomość, że starała się ona uniknąć wcześniej wyjścia na wolność syna po to, aby nie doszło do jakiejś tragedii.

 

– To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Urodziłam syna, który zabił człowieka, i muszę z tym żyć. Ale nigdy się go nie wyrzeknę. Będę z tym cierpieniem już do końca życia, choć syna straciłam na zawsze. Na wolności najpewniej już go nie zobaczę – powiedziała we wzruszających słowach.

 

– Po zamachu na prezydenta w nocy wpadła policja, z bronią w ręku, zabrali synów na przesłuchanie – opowiada matka Stefana W. wspominając godziny po ataku na życie prezydenta Gdańska i to jak funkcjonariusze przyszli, aby zabrać na przesłuchanie jej pozostałych synów.

 

Rozmówczyni „Dużego Formatu” przekazała w wywiadzie przeprosiny dla bliskich zabitego prezydenta. Tłumaczyła też, że również jej rodzina cierpi przez to co się wydarzyło przed tygodniem.

 

– Niech nas ktoś zrozumie, on skrzywdził także nas. Tak bardzo bym chciała prosić żonę, dzieci, rodziców oraz brata pana prezydenta o wybaczenie, ale wiem, że proszę o dużo i być może będę musiała na to długo poczekać. Dlatego chciałam tego jedynego wywiadu – żeby dotarły do nich moje słowa: bardzo państwa przepraszam. Bardzo przepraszam za moje dziecko – wyznała.

 

W rozmowie poruszono też temat tego, w którym momencie szczególnie zaniepokoiła się ona zachowaniem swego syna i doszła do wniosku, że należy zaalarmować policję.

 

– W trakcie ostatniego, listopadowego widzenia znów mówił, że wydarzyła mu się krzywda. „Zdrowie mi zniszczyli” powtarzał, i że zrobi coś spektakularnego. Wystraszyłam się. Niektórzy z rodziny nie chcieli go już odwiedzać – wyjaśniła matka Stefana W.

 

W wywiadzie opublikowanym przez „Duży Format”, czytamy też o tym, że kobieta deklaruje iż „miała taką myśl”, aby udać się w poniedziałek i wziąć udział w wiecu poświęconym pamięci zabitego prezydenta Adamowicza lub w środę postawić znicz na placu Solidarności, jednak nie miała na to wystarczającej siły.

 

– Te tłumy ludzi… Nie byłam w stanie zrównać się z tą tragedią. O udziale w pogrzebie nie miałam odwagi nawet pomyśleć – mówiła w wywiadzie.

 

Niedawno w mediach pojawiły się informacje, że Papież Franciszek planuje przekazać różaniec matce Stefanie W., podobnie jak uczynił to wcześniej wobec członków rodziny zamordowanego Pawła Adamowicza. W internecie pojawiają się również niepotwierdzone informacje, że młodszy brat Stefana W. planował zostać duchownym.

 

O ostrzeżeniach, które kobieta kierowała ona jeszcze jesienią do policji pisaliśmy również tutaj:

Nowe informacje o sprawcy zamachu w Gdańsku! Służby wiedziały o planach Stefana W.?

 

Źródło: Gazeta Wyborcza ; „Duży Format” ; rmf24.pl

Fot.: Facebook / YouTube

 

MB

 

W sobotę odbyły się uroczystości pogrzebowe, podczas których pochowano tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza w gdańskiej Bazylice Mariackiej. Kilka dni po pogrzebie, na światło dzienne wychodzą kolejne kontrowersje związane z tym wydarzeniem. 

 

Sporo dyskusji wywołał fakt, że prezydent Andrzej Duda zasiadł podczas uroczystości pogrzebowych dopiero w piątej ławce, choć takie osoby jak Donald Tusk czy byli prezydenci zasiedli w pierwszych rzędach. Miejsca na przodzie zabrakło również dla premiera Mateusza Morawieckiego.

 

Taka kolej rzeczy, zgodnie z doniesieniami portalu naTemat.pl i „Gazety Wyborczej” wynikać miała z faktu, że rodzina zmarłego prezydenta Gdańska nie zapraszała na pogrzeb prezydenta Andrzeja Dudy. Zdaniem dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, abp Leszek Sławoj Głódź nie dostosował się też do prośby bliskich śp. Pawła Admowicza, którzy mieli chcieć, aby homilię podczas pogrzebu wygłosił inny kapłan. Jak podaje GW, miał to być ks. Krzysztof Niedałtowski albo dominikanin o. Ludwik Wiśniewski.

 

Według tych rewelacji, brak zaproszenia dla głowy państwa, miał wynikać z faktu, iż rodzina nie chciała by pogrzeb miał charakter państwowy. Prezydent Andrzej Duda pomimo tego przyjechał, chociaż siedział dopiero w piątym rzędzie.

 

– To był prezydent Gdańska i to Gdańsk powinien był go godnie pożegnać. Chcieliśmy mieć wpływ na przebieg uroczystości, nie mogliśmy pozwolić, aby wojewoda i jego ugrupowanie zorganizowali to na swój sposób – mówił w rozmowie z GW jeden ze współpracowników śp. Pawła Adamowicza.

 

Do dyskusji na temat umiejscowienia prezydenta Dudy w Bazylice Mariackiej odniósł się również prezydencki minister Krzysztof Szczerski.

 

– Komunikat w naszą stronę ze strony organizatorów był taki, że to nie jest przypadkowe, to jest bardzo istotne, żeby goście byli rozsadzeni w Bazylice w taki a nie inny sposób – wyjaśnił Szczerski w rozmowie z PAP. Podkreślił, iż prezydent Duda zdecydował, że „dla niego istotny jest sam udział w pogrzebie i jeśli organizatorzy przywiązują tak wielką wagę do tego, żeby w tym a nie innym miejscu był posadzony, to nie będziemy tej sprawy dyskutować – przekazał w niedzielę przedstawiciel prezydenta.

 

 

Źródło: naTemat.pl ; Gazeta Wyborcza

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Nagła, szokująca śmierć prezydenta Gdańska na oczach tysięcy polskich obywateli pogrążyła w smutku wielu rodaków. Czy przyśpieszy ona także ważne decyzje w dziedzinie polityki? Jak mówi tygodnikowi „Do Rzeczy” dziennikarz Andrzej Stankiewicz, tragiczne wydarzenia z woj. pomorskiego dały wiele do myślenia przewodniczącemu Rady Europejskiej, Donaldowi Tuskowi.

 

Jak twierdzi dziennikarz, tragiczna śmierć Pawła Adamowicza na scenie gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy może mieć wpływ na decyzję Donalda Tuska o powrocie do polskiej polityki.

 

– Widzimy, kto jest dziś prawdziwym liderem opozycji. I nie jest nim Grzegorz Schetyna, ale były premier, szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Przed tragedią rozważał on powrót do polskiej polityki, ale się wahał. Były poważne argumenty przeciw, głównie rodzinne. Teraz wahał się nie będzie – powiedział Stankiewicz w rozmowie z „Do Rzeczy”. Wspomniał również, że śmierć Adamowicza dotknęła polityka osobiście. Obaj mężczyźni znali się, pochodzili z tego samego miasta, mieli wspólnych znajomych i podobny sposób patrzenia na politykę.

 

Stankiewicz stwierdził również, że to Tusk, a nie Grzegorz Schetyna będzie prawdziwym liderem opozycji.

 

– Nie ulega dla mnie wątpliwości, że Platforma będzie miała na sztandarach Pawła Adamowicza. A Donald Tusk zaangażuje się w polską politykę. I to nie w wyborach prezydenckich, ale znacznie wcześniej – już w wyborach parlamentarnych – przekonywał w rozmowie z tygodnikiem. Nie zgadzał się jednak porównaniem śmierci polityka z katastrofą w Smoleńsku.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: flickr.com
EM

Do wielu osób nadal nie dociera to co wydarzyło się w Polsce 13 stycznia, kiedy w trakcie transmitowanej w telewizji imprezy (finału WOŚP), w obliczu kamer i zebranego na tym wydarzeniu tłumu osób, recydywista Stefan W. zamordował na scenie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Teraz pojawiają się nowe informacje dotyczące sprawcy ataku.

 

Prezydent Gdańska zginął od kilku ciosów zadanych nożem. Sposób w jaki mord ten został dokonany wskazuje na to, że najprawdopodobniej dokonania tej zbrodni zamachowiec dobrze się przygotował. Wcześniej odsiadywał on karę więzienia za dokonywanie napadów na banki.

 

Na jaw wychodzą fakty dotyczące tego co przekazywała policji matka Stefana W. Jesienią kobieta miała zawiadomić policję o niepokojącym zachowaniu i słowach jej syna. Informacje te przekazała ona wówczas syna komendanta komisariatu znajdującego się przy ul. Białej w Gdańsku.

 

Kobieta poinformowała wtedy policję, że jej syn ma niebezpieczne objawy. Stefan W. miał słyszeć głosy. Jest to coś, określane przez specjalistów od psychiatrii jako objaw schizofrenii paranoidalnej, z której w przeszłości zabójca Pawła Adamowicza miał być leczony. Zaniepokojona matka, miała przekazać też, że jej syn wspomina o swoich planach. Miał on czuć się bardzo skrzywdzony czasem spędzonym w zakładzie karnym, a przy tym obwiniać za to co go spotkało ludzi polityki. Jej ostrzeżenia niestety na niewiele się zdały, gdyż po około tygodniu, jej syn opuścił więzienie. Miał też przestać się leczyć, co jak informują niektóre media wiązało się z decyzją lekarza o zezwoleniu na odłożenie leków.

 

Cytowana przez „Gazetę Wyborczą” Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku przekazała, że komendant po informacjach otrzymanych od matki Stefana W., miał poprosić zakład karny o „podjęcie możliwych działań” w tej kwestii.

 

Takiej wersji wydarzeń zaprzecza jednak za pośrednictwem Twittera Służba Więzienna.

 

 

Po dokonaniu ataku przy użyciu ponad 14 centymetrowego noża, Stefan W. chodził po scenie wznosząc ręce w geście tryumfu. Kiedy po ok. 37 sekundach został obezwładniany nie stawiał oporu. Niektórzy przypuszczają nawet, że zamachowiec sam położył się ułatwiając pracę zatrzymującym go mężczyznom.

 

Wstępne wyniki badania krwi napastnika wskazują, iż nie był on pod wpływem alkoholu. Nieco dłużej należy poczekać jednak na wyniki badań pod kątem ewentualnej obecności we krwi środków psychoaktywnych.

 

Jak przekazał mediom adwokat (przydzielony Stefanowi W. z urzędu), podczas przesłuchania miał on opowiadać głównie o swoim życiu i czasie spędzonym w więzieniu. Poruszyć miał też jednak temat niektórych polityków, których obwinia za swój los. Niewiele jednak komentował samo zabójstwo prezydenta Gdańska. Dodatkowo nie przyznaje on się do winy. Pojawiły się także informacje, że wkrótce ma dojść do zmiany adwokata na „obrońcę z wyboru”.

 

Z matką napastnika spotkał się w ostatnich dniach dotychczasowy wiceprezydent Gdańska. Zdjęciem z tego spotkania podzielił się on za pośrednictwem portalu społecznościowych. Przekazał też, że matka zabójcy potwierdza informacje na temat tego, że ostrzegała policję przed dziwnym zachowaniem jej syna.

 

Matka Stefana W. przekazała też kondolencje bliskim Pawła Adamowicza. Członkowie rodziny zabójcy z Gdańska mają być otoczeni opieką psychologiczną, ponieważ sami również bardzo mocno przeżywają to co wydarzyło się w niedzielny wieczór.

 

 

Źródło: Gazeta Wyborcza ; wp.pl ; Twitter/@SW_GOV_PL

Fot.: YouTube/The Star Online

 

MB

 

  • Po śmierci Pawła Adamowicza, do czasu wyborów w Gdańsku zostanie powołany komisarz. Premier Mateusz Morawiecki widzi na tym stanowisku Aleksandrę Dulkiewicz.

 

Po otrzymaniu aktu zgonu, Komisarz Wyborczy w ciągu 14 dni wydaje postanowienie o wygaśnięciu mandatu prezydenta. Ze stanowiska ustępują też wszyscy jego współpracownicy, a w ciągu kolejnych trzech miesięcy muszą się odbyć przedterminowe wybory. Do tego czasu w mieście zostaje powołany komisarz, który będzie pełnił obowiązki prezydenta.

 

Premier Mateusz Morawiecki chce powołać na to stanowisko Aleksandrę Dulkiewicz. Do tej pory była ona wiceprezydentem Gdańska.

 

Źródło: Radio Gdańsk

AKTUALIZACJA: Aleksandra Dulkiewicz przyjęła nominację i została komisarzem Gdańska.

Policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI zatrzymali 72-letniego mieszkańca warszawskiej dzielnicy Targówek, który dzisiaj po południu zadzwonił do WCPR, grożąc Prezydentowi Polski Andrzejowi Dudzie. „Zginął Adamowicz, a jutro może zginąć Andrzej Duda” – wykrzykiwał.

 

Funkcjonariuszom policji udało się ustalić miejsce pobytu mężczyzny i zabezpieczyli telefon, za pomocą którego wykonano połączenie.

 

Mężczyzna trafi do policyjnego aresztu, a o całym wydarzeniu poinformowano prokuraturę.  Jak dowiedział się portal tvp.info, jutro ruszą czynności wyjaśniające sprawę.

 

 

Źródło: tvp.info; Twitter – @Policja_KSP
Fot.: Wikimedia Commons
EM

W dniu dzisiejszym mija 80 lat od śmierci Romana Dmowskiego. Był on wielkim mężem stanu, przywódcą obozu narodowego, znakomitym dyplomatą, politykiem, wychowawcą polskich narodowców oraz jedną z tych osób, które odegrały szczególną rolę przy odzyskiwaniu dla Polski niepodległości.

 

Ideolog polskiej myśli narodowej urodził się 9 sierpnia 1864 r. w miejscowości Kamionek nieopodal Warszawy. Skupiał wokół siebie przedstawicieli Narodowej Demokracji, a także Stronnictwa Polityki Realnej. Po wybuchu I wojny światowej, Roman Dmowski wszedł do Warszawskiego Komitetu Narodowego Polskiego, który utworzony został 25 listopada 1914 roku.

 

Dnia 15 sierpnia 1917 r. stanął on na czele zawiązanego w Lozannie Komitetu Narodowego Polskiego, który tworzyli w głównej mierze politycy endeccy. W 1919 r. natomiast, Roman Dmowski wspólnie z Ignacym Paderewskim reprezentowali stronę polską na konferencji pokojowej w Paryżu. 28 czerwca 1919 r., podpisali oni w imieniu Polski Traktat Wersalski. Dmowski zasłynął swoimi umiejętnościami dyplomatycznymi oraz znajomością języków, kiedy objaśniał dlaczego sprawa polska jest tak ważna.

 

Roman Dmowski pełnił mandat posła na Sejm w latach 1919-1922. W 1920 r. wszedł w skład Rady Obrony Państwa podczas wojny polsko-bolszewickiej. Pełnił on również obowiązki ministra spraw zagranicznych w rządzie Wincentego Witosa, a stało się to w 1923 roku.

 

Po przeprowadzonym przez marszałka Józefa Piłsudskiego zamachu majowym, Roman Dmowski zorganizował Obóz Wielkiej Polski, będący strukturą pozaparlamentarną, ale opozycyjną wobec ówczesnych władz rządowych. Był on autorem jej deklaracji ideowej, w której napisał m.in. o konieczności kształtowania dyscypliny społecznej oraz obyczajowej, solidarności narodowej, a także potrzebie utrzymania ścisłego związku pomiędzy państwem, a Kościołem, jako wychowawcą moralnym narodu. Już na początku lat 30-tych Obóz Wielkiej Polski można było określić mianem organizacji masowej. Została ona jednak rozwiązana decyzją rządzących w 1933 roku.

 

Przywódca polskich narodowców zmarł 2 stycznia 1939 roku w Drozdowie koło Łomży. W uroczystościach pogrzebowych tego wielkiego polityka i ideologa udział wziąć mogło nawet około stu tysięcy ludzi.

 

Dziś hołd Romanowi Dmowskiemu składa wiele Polek i Polaków. Dokonują tego nie tylko spadkobiercy jego idei, jak przedstawiciele stowarzyszenia „Endecja”, którzy zadbali o wojskową wartę przy grobie, ale również prezydent Andrzej Duda.

 

– W związku z przypadającą dziś 80. rocznicą śmierci Romana Dmowskiego, jednego z Ojców naszej niepodległości, na jego grobie zostały złożone kwiaty w imieniu Prezydenta RP – przekazano za pośrednictwem strony internetowej prezydenta.

 

 

Źródło: Twitter/@prezydentpl ; polskieradio.pl

 

 

W dniu wczorajszym dotarły smutne informacje o śmierci Bartosza Niedzielskiego, Polaka który został postrzelony podczas wtorkowego zamachu terrorystycznego w Strasburgu, kiedy starał się powstrzymać terrorystę. Bohaterstwo podchodzącego z Katowic 36-latka jest komentowane przez media zarówno w Polsce, jak i we Francji. Głos w tej sprawie zabrał również Prezydent RP Andrzej Duda.

 

O odejściu do wieczności Bartosza Niedzielskiego poinformował za pośrednictwem Facebooka jego brat.

 

– Mój brat nas opuścił. Dziękuję wszystkim za waszą miłość i siłę, którą mu dawaliście – napisał w swoim poście.

 

Zmarły 36-latek od 20 lat mieszkał w Strasburgu. Był dosyć znany wśród tamtejszej Polonii. Do Francji wyjechał wraz z matką, a jako dorosły już człowiek pracował przy Parlamencie Europejskim. Jego marzeniem miało być otwarcie kafejki międzynarodowej na terenie Strasburga.

 

W tamten tragiczny wieczór, Bartosz Niedzielski wybrał się na koncert, jednak wyszedł na chwilę przed budynek wraz ze znajomym Włochem Antonim Megalizzim. Kiedy zobaczyli uzbrojonego zamachowca Cherifa Chekatta, postanowili powstrzymać go przed wtargnięciem do sali koncertowej. Polak miał rzucić się na napastnika strzelającego z broni automatycznej do ludzi przy jarmarku bożonarodzeniowym. To pozwoliło zaryglować wejście do budynku. Gdyby dżihadysta wtargnął tam, mogłoby się skończyć masakrą podobną do tej jaką zgotowali zgromadzonym w paryskim Bataclan niegdyś inni terroryści należący do Państwa Islamskiego.

 

Na swoim twitterowym profilu, ws. śmierci Polaka wypowiedział się również prezydent Andrzej Duda. Jak zaznaczył, znał on Bartosza Niedzielskiego z widzenia.

 

– Wczoraj w szpitalu w Strasburgu zmarł Bartosz Niedzielski. Piąta Ofiara śmiertelna zamachu z 11.12. Pracował w PE i znałem Go z widzenia. Jestem wstrząśnięty. Nie zdawałem sobie sprawy, że to właśnie On został śmiertelnie ranny chroniąc innych ludzi. Cześć Jego Pamięci! RiP – napisał prezydent.

 

 

Nasz rodak to piąta ofiara śmiertelna ataku w Strasburgu. Sprawca zamachu to urodzony na terenie Alzacji Marokańczyk. Został on zastrzelony podczas akcji francuskich służb na jednym z osiedli Strasburga w czwartkowy wieczór, ponad 48 godzin po strzelaninie.

 

 

Źródło: Twitter/@AndrzejDuda ; rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Rzecznik byłej rodziny prezydenckiej poinformował na Twitterze, że w wieku 94 lat zmarł były prezydent Stanów Zjednoczonych George H.W. Bush.

 

 

George H.W. Bush był 41. prezydentem USA. Urząd sprawował w latach 1989-1993. Wcześniej, od 1981 do 1989 roku, był wiceprezydentem w administracji prezydenckiej Ronalda Reagana.

 

 

Prezydent USA Donald Trump wyraził żal z powodu śmierci byłego amerykańskiego prezydenta George’a H.W. Busha, który – jak zaznaczył obecny szef państwa – poprowadził Amerykanów i świat do pokojowego zakończenia zimnej wojny.

 

 

Jak można przeczytać w opublikowanym przez prezydenta Trumpa oświadczeniu na Twitterze: „Wraz z Melanią łączymy się w bólu z Narodem, który opłakuje stratę byłego prezydenta George’a H.W. Busha”. „Prezydent Bush inspirował pokolenia swoich rodaków do służby publicznej. (…) Dzięki przenikliwemu osądowi, zdrowemu rozsądkowi i opanowanemu przywództwu, Prezydent Bush poprowadził nasz Naród i świat do pokojowego oraz zwycięskiego zakończenia zimnej wojny”. Para prezydencka złożyła kondolencje rodzinie zmarłego.

 

 

 

Źródło: nczas.com, twitter.com
LS