Jak podaje PAP, tysięce ludzi wzięło udział w piątkowych protestach przeciw wizycie prezydenta USA Donalda Trumpa w Wielkiej Brytanii. Największa demonstracja przeszła ulicami Londynu, nad którymi na kilka godzin zawisł ogromny balon, w postaci karykatury Trumpa.

„Przed południem na placu przed brytyjskim parlamentem grupa kilkuset protestujących wypuściła w powietrze sześciometrowy napełniony helem balon przedstawiający Trumpa jako wściekłego niemowlaka w pieluszce i z telefonem w ręku. Instalacja została sfinansowana z publicznej zbiórki przez internet i wzbudziła sensację w światowych mediach. Zwolennicy Trumpa krytykowali władze Londynu za wyrażenie zgody na to, by balon unosił się nad miastem. Były lider eurosceptycznej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa i sympatyk Trumpa Nigel Farage ocenił, że to „największa w historii obelga dla urzędującego prezydenta”.

Do sprawy odniósł się również w wywiadzie dla „The Sun” sam Donald Trump, który przyznał, że w obliczu planowanych wielotysięcznych protestów i wypuszczenia balonu „nie czuje się mile widziany w Londynie”.

W południe ulicami stolicy Wielkiej Brytanii przeszedł marsz kobiet, którego uczestniczki oskarżyły amerykańskiego prezydenta o seksizm i rasizm oraz demonstrowały poparcie dla kobiet i mniejszości seksualnych. Wiele osób miało ze sobą także kolorowe plakaty i tabliczki z hasłami sprzeciwu wobec prezydentury Trumpa.

Drugi, większy protest, zorganizowany między innymi przez lewicowego publicystę Owena Jonesa i z udziałem lidera opozycyjnej Partii Pracy Jeremy’ego Corbyna, wyruszył dwie godziny później. Wyrażono niezadowolenie z powodu uroczystego przyjmowania Trumpa przez premier Theresę May.

Jak podaje pap.pl: „W piątek rano w ostatniej chwili swój udział w proteście zapowiedział także były wicepremier Wielkiej Brytanii i były lider Liberalnych Demokratów Nick Clegg, który tłumaczył na Twitterze, że choć „nie miał takiej intencji, to szalone ataki (Trumpa) pod adresem Unii Europejskiej, NATO i Światowej Organizacji Handlu zmieniły jego podejście”. „Donald Trump ma wszelkie prawo, żeby odwiedzić Wielką Brytanię – a my mamy wszelkie prawo, żeby mówić, że nie ma racji” – przekonywał.Wśród demonstrujących pojawił się także były lider opozycyjnej Partii Pracy Ed Miliband, który tłumaczył na antenie radia LBC, że uczestnicy protestu „są w sporze nie z Amerykanami, lecz z tym amerykańskim prezydentem i jego wartościami: rasizmem, mizoginią i przychylnością wobec dyktatur”. Polityka Trumpa jest „bardzo niebezpieczna dla naszych społeczeństw” – ocenił.”

Londyńska policja metropolitalna podała, że na ulicach miasta pojawiło się nawet do 250 tys. osób. Mniejsze protesty zorganizowano również w innych częściach kraju.

Według sondażu dla telewizji ITV aż 77 proc. Brytyjczyków negatywnie ocenia prezydenta Trumpa.

Wielka Brytania chce, żeby autorów postów internetowych przeciwko islamowi czy transseksualistom karać sześcioma latami więzienia. Hejterzy muszą mieć się więc na baczności.

 

Według portalu newsbook.pl, zmiany w zakresie przestępstw związanych z porządkiem publicznym opracowane zostały przez Radę ds. Sankcji w Anglii i Walii.

 

Zgodnie z nowymi przepisami, najbardziej surowe wyroki usłyszą osoby „posiadające zaufanie, autorytet lub wpływy i nadużywające swojej pozycji do wzbudzania nienawiści”, takich jak przywódcy polityczni lub aktorzy, których przestępstwa są „trwałe”.

 

Według Rady Sentencyjnej, wykorzystywanie mediów społecznościowych, stron internetowych czy serwisu YouTube w celu wzbudzania nienawiści jest ostatnio coraz częściej spotykanym problemem na świecie. Mimo to liczba postępowań jest nadal nieduża.

 

– Nie było żadnych przestępców skazanych za niektóre przestępstwa. Jednak biorąc pod uwagę niedawny klimat społeczny i większą uwagę na tego typu przestępstwa, Rada uważa, że byłoby użyteczne skazywanie za tego typu przestępstwa. Wśród analizowanych przypadków było wiele przestępstw typu „mowa nienawiści”, gdzie zamiarem było wzbudzenie nienawiści rasowej

– mówili przedstawiciele Rady ds. Sankcji.

Zgodnie z sobotnim oświadczeniem syryjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, Syria potępia „barbarzyńską i brutalną agresję” krajów zachodnich.

 

MSZ Syrii zacytowała państwowa agencja SANA – jak oświadczono, naloty maają na celu „utrudnienie śledztwa” Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW).

 

Agencja zacytowała również anonimowe źródło w syryjskim MSZ, które oskarża państwa zachodnie o próbę zakamuflowania „swoich kłamstw”.

 

Jak informuje portal nczas.com, w ramach akcji odwetowej za użycie broni chemicznej podczas nalotu, w którym śmierć poniosło ponad 60 osób, połączono wojska amerykańskie, francuskie i brytyjskie, które dzisiaj nad ranem przeprowadziły ataki w Syrii.

 

Jak napisała w sobotę na Facebooku rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa, podczas kiedy Syria „otrzymała szansę na pokojową przyszłość”, stolica tego (jak powiedziała) suwerennego kraju została obrana za cel ostrzału ze strony państw zachodnich.

 

– Stolica suwerennego państwa, która wiele lat próbuje przeżyć w warunkach agresji terrorystycznej, stała się celem uderzenia

– napisała w komentarzu.

 

 

Sprawę skomentowało Polskie Radio 24 na Twitterze:

– Operacja została przeprowadzona precyzyjnie, jednak wybrano drugorzędne cele. Prawdzie cele są pilnowane przez wojska rosyjskie

– napisano.

Na terenie Wielkiej Brytanii zniszczone zostały groby polskich żołnierzy. Nie wiadomo jednak, kto jest sprawcą. Poseł Marek Jakubiak (Kukiz’15) zwrócił się więc w tej sprawie m.in. do polskiej placówki dyplomatycznej w tym kraju.

 

– Brytyjczycy na Waszym terytorium zniszczono groby żołnierzy polskich, którzy walczyli za waszą wolność. Czekamy na wyjaśnienia

– pisał na Twitterze Jakubiak.

– Nienawiść wobec ludzi którzy oddawali za Was życie, nie mieści się w głowie !!!

– dodał.

 

 

W galerii handlowej Reading w Berkshire w Wielkiej Brytanii sześciu imigrantów zaatakowało mężczyznę. Uderzyli go w tył głowy, w wyniku czego stracił przytomność. Kiedy upadł, został skopany – czytamy na portalu newsbook.pl.

 

 

Brytyjski dziennik „The Sun” opublikował artykuł, w którym w nietypowy sposób nawiązuje do projektu Przewodniczącego Rady Europejskiej i Brexitu. Zaprezentowano w nim m.in. uszczypliwą grafikę Donalda Tuska.

 

– UE zachowuje się jak gangsterzy, grożąc Wielkiej Brytanii ograniczeniami w handlu

– napisano w gazecie.

 

W artykule o taryfach przedstawiono fotografię Donalda Tuska, który wygląda jak Vito Corleone, bohater „Ojca Chrzestnego”. Widnieje na niej również dymek z napisem: złożyłem im propozycję, którą muszą odrzucić. Grafika ma nawiązywać do przedstawienia w środę przez Przewodniczącego Rady Europejskiej projektu wytycznych KE, które dotyczą dalszych dyskusji o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej – czytamy na portalu wsensie.pl.

 

 – Pomiędzy Wielką Brytanią i Unią Europejską możliwa jest tylko umowa o wolnym handlu

– powiedział Tusk.

 

Jak donosi serwis wsensie.pl, wypowiedź ta mocno zdenerwowała obywateli Wielkiej Brytanii. W dzienniku napisano, że UE zachowuje się jak gangsterzy, grożąc Wielkiej Brytanii ograniczeniami w handlu.

 

Według rządu w Wielkiej Brytanii, ludzie o prawicowych poglądach są większym zagrożeniem dla kraju, niż zwolennicy Państwa Islamskiego.

 

Jak zauważa Hope Not Hate w swoim rocznym raporcie, terroryzm ze strony prawicy jest najbardziej niebezpieczny dla Wielkiej Brytanii – donosi serwis newsbook.pl.

– Wielka Brytania powinna być przygotowana na więcej terrorystycznych spisków i stosowanie ekstremalnej przemocy ze strony prawicowych ekstremistów

– napisano.

 

Mark Rowley, przewodniczący antyterroryzmu brytyjskiego, uważa, ze zagrożenie ze strony terrorystów pochodzących ze skrajnej prawicy jest możliwe i realne.

– Zagrożenie ze strony prawicowych terrorystów jest bardziej realne niż zdaje się opinii publicznej. Prawicowy terroryzm był tutaj obecny już wcześniej. Najbardziej niepokojące jest to, jak prawicowi i islamscy terroryści urośli w siłę, co obu stronom pozwala potwierdzać swoją krzywdę i usprawiedliwiać swoje działania

– powiedział Rowley.

 

Wielka Brytania stara się nie dopuścić do spotkań ze znanym publicystą Rafałem Ziemkiewiczem. Dziennikarz zamieścił na Twitterze wpis, w którym powiadamia o tym, że tamtejsza policja zastraszyła właścicieli hoteli, restauracji i klubów. Informację opublikował również na Facebooku.

 

Ziemkiewicz napisał też, że jest mu przykro z powodu zaistniałej sytuacji, jednak jest pewien, że spotkania prędzej czy później będą miały miejsce.

 

 

Wielką Brytanię określił jako kraj „coraz bardziej faszystowski i rasistowski”.

 

 

Niejednokrotnie głośno było o tym, że organizatorzy wieców w Polsce dają ich uczestnikom jakąś pensję. Inaczej sprawa wygląda w Wielkiej Brytanii. Tam płacą… uczestnicy demonstracji politycznych!

 

Według informacji przekazanych przez portal newsbook.pl, Partia Pracy w tamtym kraju wyznaczyła należność za udział w wiecu Jeremy’ego Corbyna. Ma on mieć miejsce 17. lutego w Loughborouh. Biali uczestnicy zapłacą 40 funtów, podczas gdy kolorowi – 30 funtów. Rzecznik Partii Pracy wyjaśnia, dlaczego opłaty są naliczone w rasistowski sposób: – Aby zachęcić do udziału inne grupy etniczne – powiedział.

 

– To jest rasizm. w efekcie Partia Pracy nakłada podatek na podstawie koloru skóry danej osoby. Pokazuje pogardę dla białej klasy robotniczej – odezwał się poseł do parlamentu północno-zachodniego Leicestershire, Andrew Bridgen. – W równoległym wszechświecie Corbyna wszyscy jesteśmy równi, ale niektórzy są bardziej równi niż inni – podsumował poseł.