Jak podaje portal tvp.info, w czwartek prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan oświadczył, że „Turcja nie wycofa się ze stref, które kontroluje w Syrii, do czasu aż odbędą się tam wybory”. Zasugerował również, że rozważy referendum w sprawie kontynuowania procesu akcesji do Unii Europejskiej.

Prezydent oświadczył na forum międzynarodowym w Stambule, że „Kiedy tylko Syryjczycy przeprowadzą wybory, (…) zostawimy Syrię jej właścicielom i wycofamy się”.

Turcja wysłała swoje wojska do Syrii już w sierpniu 2016 roku, w celu oczyszczenia terenów przygranicznych z bojowników dżihadystycznego Państwa Islamskiego . Na początku 2018 roku siły tureckie rozpoczęły operacją ofensywną ofensywę pod kryptonimem „Gałązka oliwna” w Afrinie w północno-zachodniej Syrii, która pozwoliła przejąć kontrolę nad regionem zajmowanym wcześniej przez milicję syryjskich Kurdów o nazwie Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG). Ankara uznaje bowiem YPG za organizację terrorystyczną.

17 września w Soczi Erdogan i prezydent Rosji Władimir Putin uzgodnili stworzenie w kontrolowanej przez rebeliantów prowincji Idlib w północno-zachodniej Syrii strefy buforowej, oddzielającej pozycje sił rządowych od rebeliantów. Strefa ta od 15 października ma być patrolowana wspólnie przez siły Turcji i Rosji, co ma zapobiec dalszym walkom.

Podczas forum Prezydent Erdogan zasugerował, że Turcja może w referendum zdecydować, czy kontynuować proces akcesji do UE.

Prezydent jawnie skrytykował UE za to, że każe Turcji czekać na członkostwo: „Mamy 2018 rok, a oni wciąż każą nam czekać. Naszym zadaniem jest spytać 81 milionów ludzi i zobaczyć, co oni zdecydują”.

W zeszłym tygodniu Erdogan oświadczył, że Turcja zamierza jak najszybciej spełnić wszystkie kryteria liberalizacji wizowej z UE. Problemy ze spełnieniem 72 warunków mogą być związane z mającą obowiązywać karą śmierci. Erdogan w reakcji na udaremnioną próbę zamachu stanu w 2016 r. opowiedział się za jej niezwłocznym przywróceniem. Komisarz UE ds. rozszerzenia Johannes Hahn skomentował wówczas, że wykluczyłoby to członkostwo Turcji w UE.

Źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

LS

Jak podaje tvp.info, we wtorek prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan powiedział: „Niemożliwe jest kontynuowanie wysiłków na rzecz pokoju w Syrii, dopóki u władzy w tym kraju pozostaje prezydent Baszar el-Asad”.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan przebywa obecnie w USA w Nowym Jorku w związku z trwającą tam sesją Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Polityk oznajmił podczas wywiadu, że pomimo amerykańskich sankcji na Iran Turcja nie przestanie kupować od tego kraju gazu ziemnego.

Turecki przywódca odniósł się także do sprawy amerykańskiego pastora Andrew Brunsona, który od października 2016 roku jest przetrzymywany w Turcji pod zarzutem szpiegostwa, wspierania kurdyjskich separatystów, udziału w udaremnionym zamachu stanu z lipca 2016 roku oraz utrzymywania kontaktów z organizacją mieszkającego w USA islamskiego kaznodziei Fethullaha Gulena.

Jak mówił Erdogan: „To sprawa sądowa. Brunson został zatrzymany pod zarzutami działalności terrorystycznej. (…) 12 października odbędzie się kolejna rozprawa. Nie wiemy, co postanowi sąd, a politycy nie będą mieli w tej sprawie nic do powiedzenia”.

„Jako prezydent nie mam prawa nakazać jego (Brunsona) uwolnienia. Nasze sądownictwo jest niezawisłe. Poczekajmy i przekonajmy się, jaką decyzję podejmie sąd” dodał.

Andrew Brunson został aresztowany w Turcji podczas masowych represji i czystek związanych z próbą puczu. Po 20 miesiącach przetrzymywania w więzieniu pastora objęto aresztem domowym. Grozi mu do 35 lat pozbawienia wolności.

Źródło: TVP.info
fot. Wikipedia Commons

Lokal wyborczy, w którym padły strzały został zorganizowany w szkole podstawowej. W całym zdarzeniu życie straciły 3 osoby. Wśród zabitych znalazł się ważny w regionie polityk opozycji.

 

Tegoroczne wybory w Turcji wywołują sporo emocji. Turcy wybierają dzisiaj zarówno prezydenta, jak i też skład tureckiego parlamentu. Rangi tym wyborom dodaje fakt, że doszło do zmiany tureckiego prawa względem systemu politycznego, co miało miejsce w dniu 16 kwietnia bieżącego roku. Powoduje to, że prezydent będzie miał po niedzielnych wyborach więcej władzy w państwie.

 

Chociaż faworytem wyborów jest obecnie urzędujący prezydent Recep Erdogan, to jednak pierwszy raz od wielu lat według sondaży może dojść do drugiej tury. Poważnym rywalem Erdogana z Partii Sprawiedliwości i Rozwoju, który może się do tego przyczynić jest Muharrem Ince- kandydat partii CHP.

 

W trakcie wyborów doszło też do tragedii. W jednym z lokalów wyborczych doszło do ataku. W wyniku strzałów z broni palnej zginęły 3 osoby, w tym jeden z polityków opozycji Mehmet Siddik Durmaz, który pełni funkcje przewodniczącego partii IYI w regionie Karaçoban. Jak przekazał portal express.co.uk, młody człowiek miał podejść w lokalu do kandydata na posła co stało się czynnikiem wywołującym następnie bijatykę. Później awantura przerodziła się w strzelaninę. Budynek szkoły, w której się tragedia rozegrała znajduje się w prowincji Erzurum, a dokładniej w miejscowości Kopal. Oprócz Durmaza, życie straciło też dwóch innych działaczy opozycyjnego ugrupowania IYI.

 

– Młody człowiek podszedł do kandydata na posła AKP, którego nazwiska nie znam. Nie zdecydowaliśmy się go zatrzymać. Wywiązała się bójka. Strzelanina – zakomunikowali przedstawiciele partii IYI za pośrednictwem konta na Twitterze, potwierdzając dramatyczne doniesienia.

 

Opozycje wobec obecnego obozu władzy w Turcji stanowi Sojusz Narodowy, w skład którego wchodzi właśnie partia IYI. Przy okazji tegorocznych wyborów parlamentarnych, to porozumienie opozycyjnych ugrupowań może liczyć na 32,8 procent poparcia wyborców.

 

Wybory w Turcji śledzi cały świat. Atmosfera wokół decyzji ludności tureckiej jest gorąca, zwłaszcza kiedy popatrzymy na to jak dużą rolę w najbliższych latach może odgrywać Turcja w geopolityce, relacjach na linii NATO-Rosja oraz konfliktach zbrojnych mających miejsce na Bliskim Wschodzie.

 

Jak podaje PAP, turecka policja, która prowadziła operację wymierzoną w osoby związane ze zwolennikami kaznodziei Fethullaha Gulena, zatrzymała 47 osób.

Fethullah Gulen został oskarżony przez władze w Ankarze o zorganizowanie nieudanego puczu w 2016 roku.

Operacja policyjna przeprowadzana była na terenie 31 tureckich prowincji oraz trwała od wtorku, na tydzień przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi w Turcji.

Władze, które odpowiadają za przeprowadzaną operację i zatrzymania, utrzymują, że podejrzani działali jako duchowi przewodnicy członków armii biorących udział w puczu.

Po udaremnionym lipcowym puczu z 2016 roku Turcja wprowadziła stan wyjątkowy, a krajowe władze przeprowadziły czystki wśród zwolenników Gulena. W sumie zatrzymano aż 160 tysięcy  osób, prawie taka sama liczba ludzi została zwolniona z pracy. Ponad 50 tysięcy z nich zostało formalnie oskarżonych i przebywa w areszcie, czekając na proces.

Prezydent Turcji Recepa Tayyipa Erdogana jest oskarżany przez krytyków o wykorzystywanie udaremnionego puczu jako pretekstu do zwalczania przeciwników politycznych.
Rząd jednak twierdzi, że działania te są niezbędne ze względu na bezpieczeństwo Turcji.

Jak podaje serwis pap.pl, „Zdaniem tureckich władz to mieszkający w USA islamski kaznodzieja Gulen stoi za próbą wojskowego zamachu stanu. Jego ruch FETO uważany jest przez Ankarę za organizację terrorystyczną. Sam Gulen odpiera wszystkie zarzuty.”

Jak podaje portal RadioMaryja.pl, powołując się na komunikat tureckiego Ministerstwa Sprawiedliwości, w Turcji aż 2 tysiące osób otrzymało wyroki więzienia, w tym około 1,5 tys. dożywotniego pozbawienia wolności, pod zarzutem udziału w nieudanym puczu z lipca 2016 roku.

171 z 287 procesów sądowych odbytych przed tureckimi sądami w sprawie próby przewrotu, przygotowanego według tureckiej policji przez zamieszkującego Stany Zjednoczone Ameryki tureckiego kaznodzieję Fethullaha Gulena.

Abduhamit Gul, minister sprawiedliwości w Turcji, podał w czwartkowym wywiadzie telewizyjnym dokładne dane dotyczące zakończonych spraw sądowych w sprawie nieudanego zamachu stanu, jak podaje radiomaryja.pl ” 2 140 osób skazanych, w tym 1 500 na dożywotnie więzienie oraz 631 na kary od jednego miesiąca pozbawienia wolności do 20 więzienia”.

Według informacji podanych przez ministra aż 1478 osób zwolniono bez orzeczenia winy.

Przypominamy, że podczas próby zamachu stanu (noc z 15 na 16 lipca 2016 roku) zginęło 250 osób. Tureckie władze podjęły starania ukarania wszystkich uczestników i współorganizatorów puczu.

20 lipca 2016 roku rząd ogłosił stan wyjątkowy w  wyniku którego ponad 140 tys. osób zostało zwolnionych z pracy lub zawieszonych.

Organizacje broniące praw człowieka oskarżają tureckie władze o wykorzystywanie stanu wyjątkowego do wyciszenia krytyki publicznej rządu.

Do skandalicznej sytuacji doszło przy okazji towarzyskiego meczu Turcji z Tunezją. Zdecydowano w pewnym momencie o przerwaniu meczu, ze względu na zachowanie jednego z piłkarzy. Spotkanie zakończyło się remisem 2-2.

 

Osobą, która miała na boisku dopuścić się niesportowego zachowania był turecki napastnik- Cenk Tosun. Zawodnik został wyrzucony z murawy za wykonanie gestu podrzynania gardła w stronę jednego z zasiadających na trybunach kibiców. Była to 59. minuta spotkania.

 

Jak podaje angielski „Dailymail”, takie zachowanie Tosuna miało zostać uprzednio sprowokowane. Mówi się, że na trybunach miał zostać zaatakowany jego ojciec. Jednakże media w Turcji mówią o racy, która miała zostać rzucona w samego piłkarza.

 

Ukaranie tureckiego zawodnika czerwoną kartką łatwo całej sytuacji nie zakończyło. Tosun nieustępliwie próbował przedostać się bliżej kibica, w stronę którego wykonywał gesty i nie opuszczał boiska. Rozwijała się awantura.

 

Kilka minut po tym jak swoje groźby wystosował Turek, sędzia zdecydował o przerwaniu spotkania, zakończonego remisem.

 

 

Co najmniej 4 osoby zginęły, a 3 odniosły obrażenia w wyniku strzelaniny, do której doszło na uniwersytecie Osmangazi w Eskisehirze w Turcji. Sprawcą był pracownik naukowy uczelni. Został już aresztowany przez policję – donosi agencja AP.

 

Zgodnie z ustaleniami lokalnych mediów, ofiarami również byli pracownicy uniwersytetu (zastępca dziekana, dwóch wykładowców i pracownik administracyjny) – informuje rmf24.pl.

 

Według Agencji EFE, która powołuje się na anonimowe źródła uczelni, podaje, że napastnik wtargnął do gabinetu dziekana, którego w tym czasie tam nie było. Zastrzelił zatem zastępcę dziekana wraz z pracownikiem administracji, po czym opuścił pomieszczenie i zabił dwóch wykładowców. Jak wiadomo, świadkami zdarzenia byli studenci. Sprawca wyszedł następnie z budynku i został zatrzymany przez funkcjonariuszy.

 

Napastnikiem był pracownik tureckiej uczelni. W przeszłości osądzał niektórych współpracowników o to, że popierają muzułmańskiego kaznodzieję Fethullaha Gulena – tak twierdzi rektor uniwersytetu, profesor Hasan Gonen. Jak dodaje, motywem działania sprawcy był spór napastnika z dziekanem.

 

Jak powiedział profesor, dziekan przypuszczalnie był głównym celem napastnika. Sprawca to Volkan Bayar, doktorant tego uniwersytetu. Gonen poinformował także, że wobec Bayara toczyło się dochodzenie na uczelni dotyczące oskarżeń, które wcześniej kierował do niektórych pracowników uniwersytetu – donosi rmf24.pl.

 

 

Państwo będące w strukturach, z drugą, największą po USA armią NATO nie podejmie żadnych działań przeciwko Rosji.

 

„Turcja nie podejmie żadnych działań przeciwko Rosji. […] Obecnie panują pozytywne i dobre stosunki między Turcją a Rosją, w związku z czym Turcja nie planuje podejmowania żadnych decyzji przeciwko Rosji – powiedział wicepremier Bekir Bozdag po wydaleniu kilkudziesięciu rosyjskich dyplomatów z Europy i Stanów Zjednoczonych.

Wśród ofiar są niestety również dzieci. Trójka rozbitków została uratowana przez grecką straż przybrzeżną, czworo innych natomiast uznanych jest za zaginionych. Do akcji wysłano dodatkowo dwa helikoptery.

 

Jak na razie wiadomo o 15 ofiarach śmiertelnych, wśród których ma być czwórka dzieci. Byli to imigranci, których niewielkich rozmiarów łódź przewróciła się na morzu. Podejmowali oni właśnie próbę przedostania się z Turcji na tereny Grecji. Według relacji uratowanych rozbitków, łącznie na łódce znajdować się miało 21 osób.

 

Jest to największa tragedia do jakiej doszło w tym miesiącu na Morzu Śródziemnym. Setki imigrantów próbują co tydzień przedostać się w ten sposób do Europy. Często osiadają oni następnie na terenie greckich wysp.

 

Tego problemu nie rozwiązuje porozumienie obowiązujące od 2 lat, które w założeniu ograniczać miało napływ ludzi przez Turcję do państw Unii Europejskiej.