Jak donosi wprost.pl, brytyjski sąd skazał kierowcę Ubera, który w Londynie zgwałcił 27-letnią kobietę. Sprawca nie przyznawał się do winy i twierdził, że wszystko odbyło się za zgodą pasażerki. Mężczyzna dostał wyrok 12 lat pozbawienia wolności za gwałt i 8 lat za napaść.

 

Do zdarzenia doszło latem 2016 roku. Z początku nic nie zapowiadało tragedii. W jednej z dzielnic południowego Londynu kierujący Uberem, Muhammad Khurram Durrani odwoził pasażerkę pod adres, który mu wskazała. Kiedy kobieta dotarła już na miejsce, 38-letni kierowca zaszedł ją od tyłu i siłą zaciągnął do pojazdu, gdzie zgwałcił swoją ofiarę. Po zdarzeniu zrobił sobie z nią zdjęcie.

 

– Nie ma przesady w stwierdzeniu, że zniszczyłeś jej życie

– mówił sędzia David Tomlinson, który skazał sprawcę.

 

Durrani zapewniał, że jego pasażerka „była pod wpływem alkoholu, a do zbliżenia doszło za zgodą obu stron”.

 

Sprawę skomentował także rzecznik Ubera.

– To był przerażający incydent. Każda podróż w aplikacji Uber jest śledzona przez GPS i ściśle współpracowaliśmy z Policją Metropolitarną, by doprowadzić sprawcę przed sąd

– tłumaczył.

Do tragedii doszło w stolicy Niemiec, Berlinie. 32-letnia Polka, Patrycja F. została zamordowana prawdopodobnie przez imigranta Ahmeda T., z którym się spotykała. Jak donosi tvp.info, straszliwa zbrodnia wyszła na jaw w czwartek około godziny 20.30 – wtedy wezwano policję.

 

Jak podaje portal nczas.com, dramat wydarzył się w dzielnicy Wedding przy Fahmarner Strasse. Policjanci znaleźli leżącą w kałuży krwi kobietę. Niestety, jej reanimacja nie przyniosła żadnych rezultatów i kobieta wkrótce zmarła.

 

Wiadomo, że domniemany morderca próbował uciekać, lecz powrócił na miejsce zdarzenia, gdzie go zatrzymano.

 

Kobieta była w związku z mężczyzną od 15 lat. Wcześniej przeszła dla niego na islam. Podczas związku okazało się jednak, że Ahmed jest agresywnym człowiekiem. Często dochodziło zatem do aktów przemocy.

 

Jak informuje portal nczas.com, funkcjonariusze wielokrotnie dostawali w przeszłości sygnały o przemocy domowej. Z ustaleń śledczych wynika, że para zamieszkiwała dzielnicę, z której pochodził również sprawca zamachu w Berlinie – Anis Amri. Być może tereny te zamieszkuje większa ilość morderców, w związku z czym trzeba mieć się na baczności.

30-letni mężczyzna, który dokonał w piątek ataku na dziennikarzy czekających przed budynkiem prokuratury regionalnej w Szczecinie, usłyszał już zarzuty kierowania gróźb karalnych, a także popełnienia występku chuligańskiego. Obecnie sąd rozpatruje wniosek o aresztowanie sprawcy.

 

Jak się okazało, agresywny mężczyzna podczas ataku był pod wpływem alkoholu. Na szczęście nie udało mu się nikogo zranić.

 

Sprawca ataku na dziennikarzy najpierw kłócił się na mieszczącym się nieopodal przystanku z innym mężczyzną, po czym wyjął nóż, przebiegł przez skrzyżowanie i wykrzykując wulgaryzmy, rzucił się na stojących przed budynkiem prokuratury w Szczecinie dziennikarzy. Policjanci zainterweniowali błyskawicznie – oddane zostały dwa strzały ostrzegawcze. Kilkadziesiąt metrów dalej aresztowano napastnika – informuje portal rmf24.pl.

 

W wyniku ataku nożownika nikt nie odniósł żadnych obrażeń. Początkowo myślano, że ucierpiała w nim jedna z dziennikarek, ponieważ padła na ziemię, ale na szczęście był to jedynie odruch po usłyszeniu strzałów ostrzegawczych.

 

Stojący przed prokuraturą dziennikarze oczekiwali na posła Platformy Obywatelskiej, Stanisława Gawłowskiego, który był wtedy przesłuchiwany.

Mężczyzna, który wczoraj wjechał furgonetką w tłum ludzi w Münster to 48-letni Jens R. Zamachowiec urodził się w Sauerland (Nadrenia Północna-Westfalia). Jak informuje Süddeutsche Zeitung, sprawca był chory psychicznie i w przeszłości już groził, że popełni samobójstwo. W jego mieszkaniu znalezione zostały atrapy broni.

 

Niemieckie media podają, że Jens R. posiadał trzy różne adresy zameldowania – dwa mieszkania na obszarze wschodnich Niemiec oraz apartament niedaleko Münster, gdzie doszło do tragedii. Na miejscu znaleziono atrapy broni i race – czytamy na fakt.pl.

 

Zdaniem sąsiadów, Jens R. był osobą kłótliwą. „Süddeutsche Zeitung” donosi, że 48-latek od 2014 do 2016 roku zmagał się z chorobą psychiczną. Z kolei „Der Spiegel” podaje, że mężczyzna był już po próbie samobójczej. Mimo że z zawodu był projektantem, w ostatnim czasie znacznie zmalała jego aktywność zawodowa. Mężczyzna prawdopodobnie był skrajnie prawicowy. Jak dotąd nie pojawiły się żadne dowody na to, że działał z wspólnikami – prawdopodobnie działał sam.

 

Jak informuje „Bild”, pojazd marki Volkswagen T5 Multivan, którym 48-latek wjechał w ludzi, zarejestrowano w Sauerland. W wyniku tragedii zginęły dwie osoby, a około 20 zostało rannych. Sprawca po zdarzeniu popełnił samobójstwo.

 

Do ataku doszło w sobotę w mieście Macerata we Włoszech. Napastnik otworzył ogień, zranił 7 osób. Dodatkowo sam też jest ranny. 

 

 

Panika wybuchła wczesnym popołudniem. 28-letni Włoch zaczął strzelać do ciemnoskórych  imigrantów. Chwilę po zdarzeniu został zatrzymany przez policję. Jak podaje RMF24 Na widok zbliżających się funkcjonariuszy wykonał gest salutu rzymskiego. Podczas zatrzymania krzyczał: „Viva Italia!”

 

 

Co więcej, w samochodzie mężczyzny funkcjonariusze policji znaleźli broń. Ofiary napaści trafiły już do szpitala. Wszystko wskazuje na to, że był to atak na tle rasistowskim.

 

 

 

Beata Szydło, pełniąca w latach 2015–2017 funkcję Prezesa Rady Ministrów w lutym 207 roku została ranna w wyniku wypadku samochodowego i trafiła do szpitala. Specjaliści twierdzą, że nieostrożność kierującego fiatem seicento była przyczyną wypadku rządowego samochodu. 

 

Z ustaleń biegłych wynika, że kierowca seicento na widok uprzywilejowanego samochodu zjechał do prawego krawężnika i zatrzymał się. Błąd prowadzącego fiata miał polegać na tym, że ruszając nie upewnił się czy droga jest faktycznie wolna, a powinien to zrobić w świetle przepisów drogowych – podaje „MSN Wiadomości”

 

Informacje dotyczące przebiegu wypadku udało się uzyskać na podstawie zapisu monitoringu. Według licznych analiz rządowe audi poruszało się z prędkością 55 km/h.

 

Biuro Ochrony Rządu z pewnością cieszy się, że winę za wypadek ponosi kierowca seicento. W stronę BOR-u już nie pierwszy raz było kierowane wiele zarzutów, jeżeli chodzi o zakres ochrony najważniejszych osób w państwie.