25-letni kierowca Ubera z Nowego Jorku porwał klientkę oraz wykorzystał ją seksualnie. Teraz Harbirowi Parmarowi grozi nawet dożywocie. Został uznany przez amerykański sąd za winnego.

 

Wydarzenia miało miejsce w październiku 2018 roku. Wtedy kobieta, której nazwiska nie ujawniono, zamówiła kurs Uberem z Nowego Jorku do White Plains – części aglomeracji nowojorskiej.

 

Pasażerka, podczas jazdy, usnęła. Kiedy się ocknęła auto stało, a kierowca Ubera dotykał jej miejsca intymne. Kiedy mężczyzna zorientował się, że jego klientka się obudziła, natychmiast wrócił za kierownicę i ruszył. Kobieta prosiła, żeby ją wypuścił. Parmar wyrzucił pasażerkę z samochodu na poboczu autostrady międzystanowej nr 95 w Branford w stanie Connecticut             i czym uciekł.

 

Porzucona pasażerka zamówiła kolejną taksówkę, która sprawiedliwie dowiozła ją do celu.

 

Jak się później okazało, Parmar policzył kobiecie za kurs do Massachusetts tysiąc dolarów. Kiedy spała, kierowca zmienił w aplikacji Ubera miejsce docelowe z White Plains na Boston.Policja sprawnie namierzyła kierowcę Ubera. Mężczyzna trafił do aresztu. W czwartek sąd w Nowym Jorku orzekł, że jest winny porwania i oszustwa. Już za pierwszy z tych czynów grozi mu dożywocie.

 

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Sąd Rejonowy w Białymstoku aresztował dwóch mężczyzn, którzy w biały dzień uprowadzili 25-letnią kobietą wraz z jej 3-letnią córką. Cezaremu R. i Łukaszowi K. grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Okazuje się jednak, że Amelka i jej mama nie były jedynymi porwanymi. Ojciec 3-latki uprowadził również inne dziecko.

 

Dziennikarze Kryminalnej Polski dotarli do dokumentów, które jasno mówią, że nie jest to jedyne uprowadzenie, do którego przyczynił się Cezary R. Jak twierdzą szczecińscy śledczy, mężczyzna brał również udział w uprowadzeniu 8-letniej wówczas Lary K. Zdarzenie miało miejsce 23 maja ubiegłego roku.

 

Ojciec Amelki wraz z Wiktorem B. oraz Thomasem K. – ojcem 8-letniej Lary – wspólnie wciągnęli dziewczynkę do samochodu marki Ford Focus. Do porwania doszło w Szczecinie przy skrzyżowaniu ulic Wróblewskiego i Krakusa. Jak ustalili dziennikarze Kryminalnej Polski, w czasie porwania sprawcy używali przemocy. Matkę dziewczynki potraktowano gazem, co zmusiło ją do oddania córki.

 

Dziewczynkę wywieziono do Niemiec, gdzie została do dziś. Thomas K. podejrzany jest o pozbawienie wolności osoby nieporadnej ze względu na jej wiek oraz używanie przemocy w celu zmuszeniu innej osoby do zamierzonego działania. Za ojcem Lary wydano Europejski Nakaz Aresztowania, jednak strona niemiecka nie zgodziła się na wydalenie mężczyzny do Polski.

 

Źródło: b1.pl
Fot.: podlaskapolicja.gov.pl
EM

 

To wyjątkowo niepokojące doniesienia, jakie właśnie obiegają Polskę. W biały dzień dokonano porwania dwójki ludzi. Jest to matka i jej kilkuletnie dziecko. Służby prowadzą akcję i proszą o pomoc. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

Cały dramat rozegrał się w stolicy Podlasia- Białymstoku. Jak podał rmf24.pl, 25-letnia kobieta spacerowała po jednym z osiedli wraz ze swoją 3-letnią córką, a także babcią. Kiedy były one na osiedlu Dziesięciny, samochodem podjechali sprawcy. Napastnicy poruszali się najprawdopodobniej ciemno-zielonym Citroenem C4 Picasso. Jego numery rejestracyjne to: BL 60803.

 

Z pojazdu wysiadły dwie zamaskowane osoby. Wciągnęły one siłą 25-latkę oraz jej małą córkę do pojazdu i uciekły z miejsca zdarzenia. Nie ma póki co oficjalnych dokładnych informacji na temat tego kim są sprawcy porwania oraz jakimi motywami się kierują.

 

UWAGA! Wszystkie osoby, które widziały opisany powyżej samochód lub posiadają w tej sprawie jakiekolwiek informacje, proszone są o niezwłoczny kontakt z numerem alarmowym!

 

Policja zapewnia anonimowość!

 

AKTUALIZACJA:

Pusty Citroen, który wykorzystano do dokonania porwania został odnaleziony w Białymstoku.

 

 

Źródło: rmf24.pl

 

 

MB

 

 

W ostatnich miesiącach sporo czasu w mediach poświęca się sprawom działalności przestępczej grup stworzonych z bojówkarzy identyfikujących się z krakowskimi klubami piłkarskimi. Ekipy te były na tyle rozwinięte organizacyjnie, że ich członkowie byli w stanie przemycać tony narkotyków z zagranicy, handlować nimi na dużą skalę, a także jak się okazuje dokonywać uprowadzeń dla okupu. Swego czasu mówiło się również, że pseudokibice z Krakowa zaangażowani byli w przemyt nielegalnych imigrantów do Niemiec. Akcje policji doprowadziły do wsadzenia za kratki sporej liczby osób udzielających się w tych grupach

 

Dziś, ruszył w Krakowie przed Sądem Okręgowym proces w sprawie uprowadzenia dla okupu dokonanego przez gangsterów powiązanych ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii. Ofiara porywaczy miała być dodatkowo przez nich torturowana.

 

Na ławie oskarżonych znalazło się siedmiu podejrzanych w wieku 22-35 lat. Są to zatrzymani w związku z tą sprawą: Michał B. , Damian H. , Mariusz G., Tigran P., Dawid W., Jakub Z. oraz Mariusz Z.

 

Prokuratura stawia im zarzut, zgodnie z którym 4 grudnia 2017 r, dokonali oni uprowadzenia Patryka P. Z siódemki oskarżonych, Damian H. miał być odpowiedzialny za udostępnienie posesji, na której przetrzymywano ofiarę, a pozostałych sześciu brało w przestępstwie czynny udział.

 

Patryk P. miał zostać zwabiony przez gangsterów pod siłownię na terenie krakowskich Swoszowic. Tam został obezwładniony, skrępowany i zaciągnięty do bagażnika, a następnie przewieziony do budynku mieszkalnego przy ulicy Tynieckiej. Tam pokrzywdzony był przetrzymywany, torturowany i bity przez swoich oprawców. Porywacze znęcali się nad Patrykiem P. m.in. przez nacinanie nożem palców prawej dłoni oraz małżowiny lewego ucha, a także uszkodzenie nogi w kolanie. Zachowanie członków grupy było okrutne wobec uprowadzonego mężczyzny. Grożono mu również bronią i straszono pozbawieniem życia jego, a także jego bliskich.

 

W trakcie działań policji i zatrzymywania członków gangu doszło do zastrzelenia jednego z gangsterów. Był to Adrian Z. ps. ‚Zielony’, który zginął w rejonie osiedla Ruczaj, kiedy antyterroryści przeprowadzali akcję zatrzymania w domu, w którym przebywał wraz z innymi podejrzanymi. ‚Zielony’ miał rzucić się na funkcjonariusza, wówczas inny policjant postrzelił gangstera. Pomimo reanimacji, nie udało się uratować życia Adrianowi Z.

 

O sprawie śmierci Adriana Z. ps. ‚Zielony’ pisaliśmy tutaj:

Lider kiboli Cracovii zastrzelony przez policję!

 

Mariusz Z., brat śmiertelnie postrzelonego Adriana Z., uważa iż Patryk P. winien był jego bratu 150 000 zł, które nawet deklarował zwrócić, ale do tego ostatecznie nie doszło. Zaprzecza on temu, jakoby on i inni oskarżeni mieli kontaktować się z rodziną porwanego w sprawie okupu. Zdaniem Mariusza Z., nie było go pod siłownią w Swoszowicach, tylko przyjechał do budynku przy ul. Tynieckiej, w której znajdował się Patryk P. Według wersji oskarżonego, w ramach „rozliczenia długu”, przejęty miał zostać jeden kilogram kokainy należący do Patryka P. Mariusz Z. zaprzecza też, by z mieszkania poszkodowanego zabrano 250 000 zł.

 

Po zastrzeleniu Adriana Z. na stronach związanych z kibicami Cracovii pojawiły się posty nawołujące do zemsty za jego śmierć. W związku z tą sprawą również wszczęto śledztwo.

 

O tym także informowaliśmy w poniższym artykule:

Opublikował skandaliczny wpis! Został zatrzymany przez policję

 

 

Źródło: polsatnews.pl

Fot.: Pxhere

 

 

To świeże, jak również dość zaskakujące doniesienia. Polscy policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji uczestniczyli w spektakularnej akcji w ramach, której uwolniono obywatelkę naszego kraju. O sprawie poinformowali dziennikarze śledczy radia RMF FM.

 

Akcja została przeprowadzona na terytorium Republiki Południowej Afryki. To właśnie tam została porwana polska obywatelka.

 

Polscy funkcjonariusze policji z CBŚP współpracowali w przypadku tej akcji z funkcjonariuszami lokalnych służb w kraju, gdzie doszło do uprowadzenia- RPA.

 

W całą sprawę, polska policja zaangażować miała się szybko oraz sprawnie. Jak podaje rmf24.pl, akcja uwalniania porwanej kobiety była skomplikowana, a jej przeprowadzenie zajęło służbą kilka dni.

 

Według informacji przekazanych przez RMF FM, współpraca polskiej policji z tą w Republice Południowej Afryki przebiegała pomyślnie i zakończyła się sukcesem. Polka została uwolniona, a obecnie przebywa już w Polsce.

 

Dziennikarze RMF FM nieoficjalnie informują, że podczas przeprowadzania całej akcji nikt nie został poszkodowany. Nie jest znana natomiast tożsamość sprawców oraz dokładniejsze informacje o samym uprowadzeniu kobiety. Wiadomo natomiast, iż porywcze zażądali okupu za jej uwolnienie.

 

Sprawne działania polskiej policji w tym przypadku można uznać za sukces polskich służb we współpracy z policją w odległej Republice Południowej Afryki.

 

 

 

 

Wyjątkowo kuriozalna sytuacja miała miejsce w województwie lubuskim, w miejscowości Sienna. Cała akcja została podjęta przez lokalną policję po tym jak jeden z mieszkańców zgłosił, że był świadkiem uprowadzenia.

 

Osoba alarmująca policję przekazała dyżurnemu słubickiej policji, że jeden z przechodniów został wciągnięty do auta przez zakapturzonego człowieka, który wcześniej szarpał uprowadzonym następnie mężczyzną. Policjanci wówczas rozpoczęli poszukiwania porwanego 47-letniego mężczyzny.

 

– Cała policja ze Słubic, ale również komenda wojewódzka w Gorzowie, włączyły się do akcji. W gotowości byli antyterroryści, zawiadomiony był komendant. Zdecydowaliśmy o rozstawieniu tzw. posterunków blokadowych – powiedział starszy sierżant Mateusz Sławek z lubuskiej policji w rozmowie z RMF FM.

 

Na szczęście, dzięki odpowiedniej reakcji jednej z kobiet mieszkających w Ośnie Lubuskim. Zaalarmowała ona, że widziała poszukiwany samochód, dzięki czemu na trop porywaczy udało się trafić już po ok. 40 minutach od otrzymania informacji o uprowadzeniu.

 

Funkcjonariusze policji ze Słubic zatrzymali Volkswagena Caddy. W pojeździe poza uprowadzonym mężczyzną byli jeszcze dwaj inni mężczyźni w wieku 27 i 45 lat oraz 26-letnia kobieta.

 

Porwany mężczyzna nie miał widocznych obrażeń, jednakże utrzymywał on, że został pobity. Jak się okazało był nietrzeźwy.

 

Najbardziej zaskakujący w całej sprawie jest fakt, że po sprawdzeniu jego danych okazało się, że uprowadzony 47-latek jest poszukiwany przez policję. W związku z tym, mężczyzna został zatrzymany zaraz po uwolnieniu z Volkswagena. Aresztowani zostali także porywacze.

 

– Przesłuchujemy ich w związku z pozbawieniem wolności, zmuszaniem do określonego zachowania i pobiciem – poinformował w rozmowie z RMF FM st. sierż. Mateusz Sławek.

 

Policja nie informuje z jakiego powodu poszukiwany był porwany 47-latek. Jego uprowadzenie zostało dokonane na tle finansowym. Prawdopodobnie chodziło o ściągnięcie długu. Sprawcom porwania grozi do 5 lat pozbawienia wolności.