Do zdarzenia doszło w miejscowości Mysłowice na terenie województwa śląskiego. Niestety nie obyło się bez ofiary śmiertelnej, a jest nią 17-letnia dziewczyna.

 

Najpierw policja otrzymała zgłoszenie dotyczące leżącego na jednym z trawników zakrwawionego mężczyzny. Jak się okazało zadano mu ranę kłutą. Został ugodzony ostrym narzędziem w brzuch.

 

Przybyłych na miejsce funkcjonariuszy policji, poszkodowany pokierował do mieszkania, w którym znajdować się miały kolejne osoby ranione przez nożownika. Udzielił on też informacji na temat tego kto jest sprawcą całego krwawego zajścia.

 

We wskazanym lokum rzeczywiście policja zastała kolejne ofiary. Był to 70-letni raniony mężczyzna oraz 17-letnia dziewczyna, która niestety już nie żyła.

 

Policja dosyć sprawnie zatrzymała napastnika. Jak się okazało nożownik ma 22 lata, jednak nie są znane motywy, którymi się kierował dokonując tego okrutnego ataku. Okoliczności całego zdarzenia bada teraz policja, chcąc ustalić dlaczego doszło dziś do krwawych scen i tak dramatycznych scen w Mysłowicach.

 

Bilans ataku nożownika to jedna ofiara śmiertelna oraz dwie osoby ranne.

 

Nie jest to jedyny przypadek ataku przy użyciu noża w naszym kraju. W październiku ubiegłego roku, Konrad K. zaatakował nożem ludzi przebywających w galerii handlowej znajdującej się w Stalowej Woli. Ranił on wówczas w trakcie szaleńczego ataku 9 osób. Jedna z zaatakowanych kobiet zmarła. Motywacją dla napastnika miały być wtedy prywatne niepowodzenia oraz brak radzenia sobie w społeczeństwie.

 

 

Tak wygląda dziś Londyn, który ochoczo przyjmował imigrantów. Najprawdopodobniej nieprawidłowa jazda kierowcy volkswagena rozwścieczyła jadącego rowerem mężczyznę. Czy w takiej sytuacji ktokolwiek normalny dobijałby się do samochodu trzymając w dłoni 25-centymetrowy nóż?

 

Napastnik próbował dostać się do przerażonego kierowcy samochodu. Próbował zbić szybę od strony pasażera. Kierujący autem widząc zagrożenie szukał jakiegokolwiek wyjścia z sytuacji, uderzając autem w sąsiedni samochód.

 

Brytyjskie media informują, że nóż, którego użył napastnik jest charakterystyczny dla amatorów polowań lub survivalu. Brytyjska policja prowadzi śledztwo w tej sprawie.

 

To z pewnością nie jest najbezpieczniejszy okres dla Londyńczyków. Nie tak dawno w ciągu zaledwie 90 minut napadnięto i raniono nożem aż 6 osób. Najmłodsza z ofiar miała tylko 13 lat. Zaledwie kilka dni wcześniej brytyjskie media ogłosiły, że Londyn stał się już miastem, w którym dochodzi do większej liczby morderstw niż w Nowym Jorku. Ataki nożowników są już prawie codziennością, a ofiarami przestępstw są nierzadko młodzi ludzie.

Jak twierdzą władze stolicy Wielkiej Brytanii, ataki wymknęły się spod kontroli, a rozwiązania dotyczące walki z nożownikami, które zostały jakiś czas temu wprowadzone nie przynoszą skutków.

Dwie kobiety odniosły obrażenia w wyniku ataku nożownika, który miał miejsce we wtorek, 15 maja w Kożuchowie. Ale ofiar mogło być więcej. I to śmiertelnych. Napastnik został szybko obezwładniony i zatrzymany przez policjantów. Ale niezwykle istotną rolę w tym zdarzeniu odegrał jeden z klientów, który do czasu przyjazdu policjantów utrudniał nożownikowi ataki na napotkane osoby. Mężczyzna usłyszał 5 zarzutów usiłowania zabójstwa 9 osób. Prokuratura wnioskowała o areszt.

 

Kożuchów. 15 maja, około godziny 6.30. Do jednego ze sklepów przy ul. 22 lipca wtargnął mężczyzna uzbrojony w nóż. Lecz nie miał zamiaru realizować napadu. Celem było pobawienie życia przypadkowych osób. Pierwsze to te znajdujące się wewnątrz sklepu. Jedną z nich jest 43-letnia ekspedientka oraz 60-letnia klientka sklepu, które zostają ugodzone w głowę oraz dłoń. Ranne zostały przetransportowane do szpitala w Nowej Soli. Ale napastnik na tym nie poprzestawał. Ofiar miało być więcej.

 

Druga z ekspedientek próbowała zadzwonić po Policję ale i ona musiała uważać na napastnika, który ją atakował. Ten próbował wielokrotnie zadać cios nożem także 45-letniemu klientowi tego punktu. Jak się później okazało, to cichy bohater tego zdarzenia. Od początku działań ograniczał ataki napastnika próbując go powstrzymywać przed zadawaniem ciosów. Rzucał przedmiotami znajdującymi się na wyposażeniu sklepu. Dzięki temu inne osoby mogły choć na chwilę odetchnąć z ulgą unikając śmiertelnego ciosu. Desperackie próby obrony okazały się na tyle skuteczne, że mężczyzna wyszedł ze sklepu. Ale cel miał ten sam- zabić napotkane osoby. Za nim 45-letni klient sklepu, który ostrzegał przypadkowych przechodniów o zamiarach sprawcy. W tym matkę z dwójką małoletnich synów, którzy także byli celem desperata.

 

45-latek nie ustępował rzucając w napastnika koszem na śmieci. To utrudniało atak mężczyźnie. Dzięki temu osoby mogły się bezpiecznie oddalić. Po informacji, którą otrzymał oficer dyżurny, policjanci potrzebowali tylko trzech minut, aby dotrzeć na miejsce. Wezwali 44-letniego napastnika do odrzucenia noża, użyli gazu i oddali strzał ostrzegawczy. To wszystko nie podziałało na nożownika. Jeden z policjantów zaabsorbował jego uwagę, a drugi zaszedł go z tyłu. Wytrącił nóż z ręki i wspólnie obezwładnili napastnika. Ale skuteczność działań policjantów kładła by się cieniem, gdyby nie wcześniejsze, niezwykle odpowiedzialne i oparte na sporym ryzyku utraty własnego życia zachowanie 45-letniego klienta sklepu, który prawdopodobnie sprawił, że nie mówimy dziś o ofiarach śmiertelnych.

 

44-latek został zatrzymany w policyjnym areszcie. W środę, 16 maja w Prokuraturze Rejonowej w Nowej Soli zostały przeprowadzone z jego udziałem czynności procesowe. Podczas nich usłyszał 6 zarzutów. 5 z nich dotyczy działania w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia 9 osób. Szósty związany jest z czynna napaścią na policjantów. Prokuratura wystąpiła z wnioskiem o tymczasowego aresztowania. Sąd wyznaczył posiedzenie na 17 maja na godzinę 10.00.

Do zdarzenia doszło w centrum Hagi. Trzy osoby zostały zranione nożem na promenadzie. Funkcjonariusze postrzelili zamachowca, który został przetransportowany później do szpitala. Jak się później okazało, mężczyzna był już znany policji z powodu swojego „dziwnego zachowania” – informuje serwis wpolityce.pl.

 

Ofiary to przypadkowe osoby, które znajdowały się w okolicach ataku. Jak twierdzą różni świadkowie zdarzenia, zamachowiec kilkukrotnie wykrzyczał słowa: „Allah akbar”. Nie zostało to jednak oficjalnie potwierdzone – podaje portal wpolityce.pl.

 

Policjanci, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, postrzelili sprawcę w nogę. Został on po chwili przewieziony do szpitala. Do poszkodowanych natomiast wysłano helikopter ze służbą medyczną. Na szczęście w wyniku zdarzenia obyło się bez ofiar śmiertelnych.

 

Do sieci wyciekły już zdjęcia i filmy z zamachu. Można obejrzeć je poniżej. Jest to kolejny atak nożownika w Europie w ciągu kilku tygodni.

 

 

Media informują o ataku nożownika, w którym zginęło dziewięcioro uczniów gimnazjum a 19 zostało rannych. Sprawca został zatrzymany.

 

Do zdarzenia doszło w prowincji Shaanxi (Chiny). Trwa ustalanie szczegółów masakry. Media zwracają uwagę, że takie zdarzenia nie są w Chinach rzadkością. Całkiem niedawno informowano o ataku w Pekinie gdzie mężczyzna zabił kobietę i ranił 123 inne osoby.

 

30-letni mężczyzna, który dokonał w piątek ataku na dziennikarzy czekających przed budynkiem prokuratury regionalnej w Szczecinie, usłyszał już zarzuty kierowania gróźb karalnych, a także popełnienia występku chuligańskiego. Obecnie sąd rozpatruje wniosek o aresztowanie sprawcy.

 

Jak się okazało, agresywny mężczyzna podczas ataku był pod wpływem alkoholu. Na szczęście nie udało mu się nikogo zranić.

 

Sprawca ataku na dziennikarzy najpierw kłócił się na mieszczącym się nieopodal przystanku z innym mężczyzną, po czym wyjął nóż, przebiegł przez skrzyżowanie i wykrzykując wulgaryzmy, rzucił się na stojących przed budynkiem prokuratury w Szczecinie dziennikarzy. Policjanci zainterweniowali błyskawicznie – oddane zostały dwa strzały ostrzegawcze. Kilkadziesiąt metrów dalej aresztowano napastnika – informuje portal rmf24.pl.

 

W wyniku ataku nożownika nikt nie odniósł żadnych obrażeń. Początkowo myślano, że ucierpiała w nim jedna z dziennikarek, ponieważ padła na ziemię, ale na szczęście był to jedynie odruch po usłyszeniu strzałów ostrzegawczych.

 

Stojący przed prokuraturą dziennikarze oczekiwali na posła Platformy Obywatelskiej, Stanisława Gawłowskiego, który był wtedy przesłuchiwany.

W Niemczech dochodzi ostatnio do coraz większej ilości przestępstw, szczególnie ze strony imigrantów, których na dzień dzisiejszy jest tam mnóstwo. W centrum dużego miasta, jakim jest Hamburg, doszło do brutalnego morderstwa. Pewien mężczyzna pochodzenia nigeryjskiego zadał śmiertelne ciosy nożem byłej żonie i dziecku. Jak poinformowała policja, sprawca został już zatrzymany.

 

Zgodnie z komunikatem służb dochodzeniowych, dziecko zmarło na miejscu w wyniku śmiertelnego ugodzenia. Jego matka zmarła natomiast po przewiezieniu do szpitala. Do dramatycznych wydarzeń doszło w czwartek 12. kwietnia z rana na podziemnym peronie kolei podmiejskiej Jungferstieg w centrum Hamburga.

 

Nagranie z tragedii mrozi krew w żyłach.

 

Sprawca ataku, 33-letni Nigeryjczyk, o sprawie sam zawiadomił policję. Mężczyzna został zatrzymany na deptaku Jungferstieg obok jednego z banków.

 

Jak podają dane policyjne, dziecko było w wieku dwóch lub trzech lat. Nie wiadomo jednak, co było motywem przestępstwa. Funkcjonariusze podejrzewają, że mogło w tym przypadku chodzić o rodzinną tragedię.

 

– Również jak na miasto Hamburg jest to niebagatelny czyn

– powiedział rzecznik policji.

Jak informuje serwis tvp.info, mężczyzna w wieku 30-40 lat, który był prawdopodobnie pod wpływem alkoholu, zaatakował nożem dziennikarzy stojących przy siedzibie Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Szczecinie. Mężczyzna krzyczał: „zaje… was wszystkich, wy ku…!”. Został powstrzymany przez funkcjonariuszy, którzy byli zmuszeni oddać kilka strzałów ostrzegawczych.

 

Dramat rozegrał się dzisiaj kilka minut po godzinie 17. przy budynku prokuratury (ul. Adama Mickiewicza). Na miejscu od rana przebywali dziennikarze relacjonujący aresztowanie posła Stanisława Gawłowskiego.

 

– Staliśmy w licznej grupie dziennikarzy. Niedaleko pojawiło się dwóch mężczyzn. Jeden wyglądał, jakby był pod wpływem alkoholu. I był bardzo agresywny. Nagle ten furiat zaczął biec w naszym kierunku z nożem w ręku

– mówił dziennikarz TVP Przemysław Plecan, który znajdował się wtedy na miejscu zdarzenia.

 

Mężczyzna krzyczał: „zaje… was wszystkich, wy ku…!”. Na miejscu byli jednak obecni policjanci, którzy błyskawicznie zareagowali.

 

– Chyba co najmniej czterech ruszyło w kierunku napastnika. Kazali mu się zatrzymać, a gdy ten nie posłuchał, zaczęli strzelać w powietrze. Oddali kilka strzałów ostrzegawczych. Wówczas napastnik rzucił się do ucieczki. Policjanci pobiegli za nim

– dodał dziennikarz.

 

Jak podaje portal tvp.info, świadkowie zdarzenia twierdzą, że zanim napastnik uciekł, obawiali się, że zranił jedną z dziennikarek, ponieważ kiedy sprawca był blisko kobiety, ta padła na ziemię. Na szczęście była to tylko instynktowna reakcja dziennikarki, kiedy padły strzały.

 

– Policjanci obezwładnili napastnika. Wydaje się, że użyli gazu pieprzowego, bo ten mężczyzna żalił się, że pieką go oczy

– mówi Plecan.

 

 

Napastnik terroryzował ludzi na jednej z ulic. Kiedy poinformowani o tym zdarzeniu funkcjonariusze udali się na miejsce zdarzenia, zostali zaatakowani przez mężczyznę niebezpiecznym narzędziem. Jeden z policjantów został ciężko ranny.

 

Wszystko rozegrało się w Manchesterze, w niedzielne popołudnie. Napastnik terroryzował przechodniów blisko metrową maczetą, a następnie zaatakował nią przybyłych na miejsce policjantów, zanim ci zdążyli użyć paralizatora.

 

23-latek był w stanie nadal wymachiwać ostrym narzędziem, nawet wtedy gdy obezwładniany leżał już na chodniku.