Ryszard Petru tworząc Nowoczesną oraz wchodząc w parlamentarną politykę musiał od początku mierzyć się z pewną łatką. Przypominano mu bowiem często o tym kto był jego politycznym mentorem oraz określano „teczkowym” szkolącym się u boku Leszka Balcerowicza. Sporo mówiło się też o potencjalnym zaangażowaniu i „pociąganiu za sznurki” przez właśnie byłego wicepremiera przy okazji powstawania Nowoczesnej.

 

Teraz w wywiadzie dla tygodnika „Wprost”, profesor Balcerowicz skrytykował Ryszarda Petru. Nie krył on w rozmowie z dziennikarzem swojego rozczarowania osobą dawnego lidera jednej z opozycyjnych partii sejmowych.

 

– Nie ukrywam, że zawiodłem się na Petru. Okazał się niedojrzały politycznie, egocentryzm jest u niego tak silny, że blokuje rozum. W efekcie szkodzi sobie, a przy okazji projektowi, który współtworzył – powiedział Leszek Balcerowicz.

 

Część osób zwraca uwagę jednak, że egocentryzm to coś co można zarzucać również dawnemu mentorowi a teraz krytykantowi Ryszarda Petru. Gorzkie słowa jakie padły w wywiadzie dotyczyły również podziałów w totalnej opozycji oraz zachowania byłego szefa partii po przegraniu i oddaniu władzy w Nowoczesnej Katarzynie Lubnauer.

 

– Dziś najważniejsza jest konsolidacja opozycji, tymczasem on tę jedność podważa – ocenia były wicepremier.

 

Mimo wspólnej politycznej drogi odbytej przez obydwu panów, obecnie jak widać prof. Balcerowicz nie planuje raczej współpracować z Ryszardem Petru. W rozmowie z „Wprost” nazywa go nawet… szkodnikiem.

 

– Bez względu na to, kto jaką odgrywał rolę w moim życiu zawodowym, jeżeli okazał się szkodnikiem, to musi być przedstawiany jako szkodnik. Dobrze by było, żeby przynajmniej był szkodnikiem mało skutecznym – stwierdził.

 

W zamieszczonym w gazecie wywiadzie, przeczytać możemy również przytyk ze strony Leszka Balcerowicza w stronę lidera partii Razem Adriana Zandberga.

 

 Polska potrzebuje dziś szerokiej koalicji, w której znajdą się wszystkie rozsądne, demokratyczne siły polityczne, od liberałów do lewicy, oczywiście z wyjątkiem Adriana Zandberga (śmiech) – mówił o sytuacji w szeregach opozycji prof. Balcerowicz.

 

W rozmowie pojawiła się również krytyka programu 500+, w ramach której dawny wicepremier zauważa, iż obecny rząd przysporzył sobie poparcia „kupując” dobre samopoczucie wyborców za pieniądze, których w rzeczywistości nie posiada. Padły również popularne na marszach totalnej opozycji słowa o potrzebie odsunięcia PiS-u od władzy, ze względu na rzekomą grożącą nam dyktaturę, w której kierunku państwo polskie ma zdaniem Balcerowicza obecnie zmierzać.

 

– Ale obrona przed państwem PiS to wielka idea! Ja nie widzę większego celu niż to, żeby Polska dołączała nadal do standardów życia Zachodu – powiedział były wicepremier, odpowiadając na sugestie iż opozycja nie mówi o ideach, a jej hasłem jest po prostu samo „odsunąć PiS od władzy”.

 

 

Po dzisiejszej decyzji posłanki Joanny Scheuring-Wielgus swoją polityczną karierę określiła także posłanka Joanna Schmidt. Obie opuszczają klub Nowoczesna. Czy to koniec partii?

 

Dziś współzałożycielka Nowoczesnej – Joanna Scheuring – Wielgus podjęła decyzję o opuszczeniu partii. Trzy lata temu wraz z Joanną występowałyśmy na Torwarze, tworząc projekt, który porwał tysiące ludzi i zdobył ponad milion głosów w wyborach parlamentarnych w 2015 roku.

 

Niestety, nie mogę się zgodzić na sposób, w jaki dzisiaj traktowane są wartości Nowoczesnej i osoby, które na rzecz tych wartości pracują. Partyjniactwo nigdy nie miało być credo Nowoczesnej. Dlatego dziś podjęłam trudną dla mnie decyzję o opuszczeniu Klubu Poselskiego i partii Nowoczesna.

 

Zaangażowałam się w tworzenie Nowoczesnej jako osoba spoza polityki, pracująca wcześniej w biznesie, a w ostatnich latach jako kanclerz prywatnej uczelni. Porzuciłam satysfakcjonującą pracę, by zmieniać polską politykę. Uważałam i nadal uważam, że chorobą polskiej polityki jest sposób jej prowadzenia – zakulisowe gry, personalne spory, kłamstwo oraz coś, co języku potocznym nazywa się cwaniactwem. Wierzyłam i nadal wierzę, ze polska polityka potrzebuje profesjonalizmu, ludzi pracowitych, zaangażowanych i prawdomównych. Na rzecz tak rozumianej polityki nadal będę działać.

 

Jestem wdzięczna Poznaniakom za poparcie, którego udzielili mi w wyborach. Nadal jako niezależny poseł będę dla nich pracować.

 

Nowoczesna była partią entuzjazmu, profesjonalizmu, szczerości i szacunku dla innych. Od początku zaangażowałam się w prace Klubu Poselskiego jako jego wiceprzewodnicząca, wraz z grupą ekspertów przygotowałam szereg ustaw, uczestniczyłam wraz z tysiącami Polaków w pro-obywatelskich demonstracjach i spotykałam się z wyborcami Nowoczesnej w całym kraju.

 

Dziękuję wszystkim współpracownikom i członkom struktur Nowoczesnej za entuzjazm, wsparcie, poświęcenie i ogromne zaangażowanie. Jestem przekonana, że jako niezależny poseł będę mieć szansę na lepszą i bardziej skuteczną pracę oraz na współpracę z wieloma środowiskami podzielającymi moje wartości. Wierzę również, że jako wiceprzewodnicząca ALDE mogę zrobić wiele dobrego dla Polski i poprawy jej nadszarpniętej mocno opinii na arenie międzynarodowej.

 

Podjęłam niełatwą, ale słuszną decyzję. Rozpoczynając pracę jako poseł niezrzeszony deklaruję wsparcie dla wszelkich działań, dzięki którym Polska stanie się krajem w pełni demokratycznym i nowoczesnym, państwem ludzi aktywnych, przedsiębiorczych i społecznie wrażliwych.

– takie oświadczenie opublikowała na swoim profilu społecznościowym Facebook.

Posłanka Monika Rosa wraz z innymi politykami Nowoczesnej ogłosiła niedawno w Sejmie nowy projekt tej partii. 24 kwietnia Nowoczesna złożyła projekt ustawy o związkach partnerskich. Zgodnie z nim, formalne związki zawierać będą mogły również pary homoseksualne.

 

Zgodnie z tą propozycją , do zawarcia tzw. „związku partnerskiego” wystarczyć miałoby oświadczenie w Urzędzie Stanu Cywilnego. Możliwość takiego zawierania tego typu związków przysługiwała by zarówno związkom różnopłciowym, jak i jednopłciowym, stawiając przy tym na równi przypadki heteroseksualne oraz homoseksualne, bez względu na fakt, że dzieci posiadać mogą tylko te pierwsze.

 

Do sprawy w mocnych słowach odniosła się posłanka Prawa i Sprawiedliwości- profesor Krystyna Pawłowicz. Jest ona znana z kontrowersyjnych oraz ostrych wypowiedzi. Tym razem skomentowała pomysł Nowoczesnej na swoim koncie twitterowym. Poseł Pawłowicz nawiązała do słów o „prawie do kochania i tworzenia rodzin”, o którym mówiła ogłaszając projekt poseł Monika Rosa. W odpowiedzi na to, prof. Krystyna Pawłowicz stwierdza w dobitny sposób, że stosunki homoseksualne nie są kochaniem się, a chorobą.

 

– Ale,do odbytu,to nie kochanie,a choroba,pani poseł. Zaś „rodzina” ma rodzić dzieci,a „współżycia” w tych waszych „związkach” przecież nie ma – czytam we wpisie poseł Krystyny Pawłowicz.

 

 

 

 

Posłanka Nowoczesnej, Joanna Scheuring-Wielgus wystąpiła dzisiaj rano na antenie Polsat News. Jej wypowiedź jednak wywołała falę ironicznych komentarzy. Nie zabrakło również porównania do Ryszarda Petru.

 

Jak informuje dorzeczy.pl, w dzisiejszym programie na antenie Polsat News udział wzięli między innymi Ryszard Czarnecki z Prawa i Sprawiedliwości oraz posłanka Nowoczesnej, Joanna Scheuring-Wielgus. Kilka godzin temu do sieci trafił fragment programu, w którym posłanka, kierując słowa do Ryszarda Czarneckiego, wypowiedziała tajemnicze zdanie:

–  I proszę mi nie wciskać tutaj dziecka z kąpielą do brzucha i proszę mi nie wmawiać, że ja coś powiedziałam.

 

Czytając komentarze internautów pod nagraniem bez problemu widać, że posłanka Joanna Scheuring-Wielgus została przez nich wyśmiana. Użytkownicy Twittera nawiązują do wypowiedzi Ryszarda Petru, który między innymi zasłynął z przekręcania przysłów.

 

– Teoria o „Petrufikacji” czyli ryśkowieniu umysłów wszystkich członków .Nowoczesnej znowu się potwierdza

– pisał jeden z użytkowników Twittera.

– Wierna uczennica Ryszarda….kiedy wreszcie skonczy sie ich blazenada…

– czytamy na profilu innego z internautów.

Dziś o godzinie 10.30 rozpoczęła się wspólna konwencja Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Dotyczyła ona porozumienia na Mazowszu przed wyborami samorządowymi, które będą miały miejsce jesienią. – Nudna i strasznie sztuczna. Klepanie wyuczonych na pamięć frazesów i hasełek. Znów głównie o PiSie. A już kiedy PO zaczyna mówić o uczciwości to już lepiej wyłączyć telewizor i iść na spacer – tak opisał całą sytuację poseł Adam Andruszkiewicz (Wolni i Solidarni).

 

Podczas konwencji wypowiedział się lider PO Grzegorz Schetyna. Jak powiedział polityk, połączenie sił PO i Nowoczesnej frustruje lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego do tego stopnia, że zdecydował się on „rozpocząć sezon polowań na posłów opozycji”. Schetyna dodał również, że porozumienie obu tych partii politycznych „pogoni PiS” – czytamy na portalu dorzeczy.pl.

 

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej oświadczył także, że sojusz Nowoczesnej i PO, który opiera się na porozumieniu programowym ma na celu danie nadziei Polakom. Jak stwierdził polityk, kolejne wybory będą identycznym symbolem jak wybory samorządowe 28 lat temu. Grzegorz Schetyna zapewnił, że przywróci „wolność i suwerenność”.

 

Poseł Wolnych i Solidarnych Adam Andruszkiewicz postanowił skomentować tę konwencję.

– Konwencja koalicji PO-Nowoczesna, nudna i strasznie sztuczna. Klepanie wyuczonych na pamięć frazesów i hasełek. Znów głównie o PiSie. A już kiedy PO zaczyna mówić o uczciwości to już lepiej wyłączyć telewizor i iść na spacer

– ocenił.

Posłowie w dniu dzisiejszym przegłosowali wniosek o uchylenie immunitetu byłemu liderowi Nowoczesnej- Ryszardowi Petru. Jest to równoznaczne z tym, że poseł może teraz zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

 

Wniosek o uchylenie immunitetu znanemu politykowi opozycji totalnej złożył Maciej Wąsik, zastępca koordynatora służb specjalnych. Zarzucał on Ryszardowi Petru, że ten dopuścił się w ubiegłym roku pomówienia, podczas jednej z antyrządowych akcji.

 

W sierpniu 2017 roku, Maciej Wąsik skierował prywatny akt oskarżenia przeciwko Petru, ponieważ w jego opinii poseł Nowoczesnej naruszył prawo nazywając koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego oraz samego Macieja Wąsika przestępcami. Miało to miejsce podczas publicznego wystąpienia Ryszarda Petru przed Sejmem, w dniu 16 lipca 2017 roku.

 

Wniosek o uchylenie immunitetu dawnemu liderowi Nowoczesnej we wrześniu złożył w Sejmie pełnomocnik Macieja Wąsika. Bez tego sąd nie może zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem prowadzić procesu posła w danej sprawie.  Teraz jednak Sejm w dzisiejszym głosowaniu wyraził zgodę na pociągnięcie Ryszarda Petru do odpowiedzialności karnej.

 

Łącznie 262 posłów głosowało za uchyleniem politykowi opozycji immunitetu, a 170 było przeciw. Od głosu wstrzymało się dwóch posłów.

 

Sejm przegłosował dziś również inne osobie z partii Nowoczesna- posłance Kamili Gasiuk-Pihowicz.

 

Ta sprawa może okazać się kolejną wizerunkową porażką partii po licznych wpadkach i wewnętrznych sporach. Tego typu rzeczy przekładają się również na wyniki Nowoczesnej w sondażach.

 

Przewodnicząca Nowoczesnej w rozmowie z Robertem Mazurkiem na antenie RMF FM przewidywała wyniki nadchodzących wyborów samorządowych. W jej przekonaniu, Prawo i Sprawiedliwość przegra je.

 

„Nasz kolega stwierdził, że jeżeli chodzi o pokonywanie PiS-u, to on to może robić nawet za darmo. To chyba Witek Zembaczyński. Nie zniesiemy uposażenia poselskiego, bo nie chcemy mieć tzw. dziadowskiego państwa. Jak rządzący tak mówi, to najczęściej to jest tak, zgodnie z zasadą Urbana, że on się sam wyżywi. Możemy spodziewać się, że dlaczego oni się nie buntują specjalnie, bo zdają sobie sprawę, że za chwilę będą wybory samorządowe, jakieś rodziny startują w wyborach, na boku” – mówiła Katarzyna Lubnauer w RMF FM.

 

To, że chcą wójtom, burmistrzom i prezydentom obniżyć pensje wynika z faktu, że PiS zdaje sobie sprawę, że przegra te wybory samorządowe. Jak przegra, to w sumie jest im wszystko jedno, ile będą dostawać prezydenci i burmistrzowie miast” – przekonywała przewodnicząca Nowoczesnej.

 

W rozmowie pojawiła się także kwestia zarobków parlamentarzystów oraz członków Rady Ministrów. Według Katarzyny Lubnauer, minister powinien zarabiać 20 tys. złotych. „Załóżmy, że życie w Polsce jest tańsze. Niech zarabia 1,5 raza tyle co w tej chwili. Załóżmy że około 20 tys. minister powinien zarabiać. Natomiast dla posłów byłam przeciwna, kiedy był ten pomysł podwyższania” – mówiła.

Wewnętrzny konflikt w Nowoczesnej pomiędzy Katarzyną Lubnauer, a Ryszardem Petru jest dosyć oczywisty. Kulminacyjnym momentem stały się partyjne wybory, które Petru przegrał. Później miała miejsce również konferencja prasowa, w czasie której poprzedni szef partii przerwał swojej koleżance Kamili Gasiuk-Pihowicz, co oburzyło obecną prezes partii Katarzynę Lubnauer.

 

Jak się okazuje kolejną kwestią podgrzewającą wewnątrzpartyjny konflikt ma być temat umeblowania siedziby Nowoczesnej. Pracownicy partii mieli zostać zmuszeni siedzieć na kartonach, ponieważ Ryszard Petru… zabrał meble.

 

Doszło do tego po przegranych przez niego z Katarzyną Lubnauer wyborach. Ryszard Petru miał być pewny swego w wyścigu po władzę w partii, która przez jakiś czas miała nawet w nazwie jego nazwisko. Ostatecznie jednak jego konkurentka uzyskała 149, czyli o 9 głosów więcej od dotychczasowego szefa.

 

– Petru zabrał z siedziby partii kanapy, krzesła, stół konferencyjny, biurko. Wynosić rzeczy pomagał mu któryś z pracowników. Doszło do tego, że pracujące tam osoby musiały siedzieć na kartonach do czasu zakupu nowych mebli – stwierdzić miał jeden z posłów Nowoczesnej w rozmowie z tygodnikiem „Wprost”.

 

Jak jednak dodał polityk, poprzedni lider partii miał prawo do takiej decyzji, ponieważ w tym samym miejscu zlokalizowane było zarówno biuro krajowe Nowoczesnej, jak i też biuro poselskie Ryszarda Petru.

 

 

 

 

Umówmy się, my sobie tu mówimy, bo jak patrzymy po sobie, to wszyscy Polacy wykształceni i mądrzy. Nie – my jesteśmy bardzo przeciętnym, niewykształconym, głupim narodem. To my się obracamy w takim środowisku i nam się wydaje, że wszyscy są tacy. Jedźcie sobie państwo na prowincję, to zobaczycie – tak wypowiedziała się Jolanta Zjawińska, działaczka Nowoczesnej.

 

Wyżej wymienione słowa wypowiedziane zostały wczoraj przez Jolantę Zjawińską w trakcie debaty pt. „Polacy i Żydzi: trudna miłość, łatwa nienawiść. Kronika dialogu i odrzucenia 1918 – 1968 – 2018”, zorganizowanej przez Centrum Dialogu Europejskiego Nowoczesna Europa. Zaproszono na nią między innymi pisarza Mikołaja Grynberga, a także suspendowanego księdza Wojciecha Lemańskiego – podaje portal telewizjarepublika.pl.

 

–  Powiedzenie miota się jak Żyd po pustym sklepie wcale nie musi być wartościujące, to może być opisowe. W momencie, gdy subiekt żydowski w „Lalce” biegał, to on konkretnie coś robił. Leniwy Polak – subiekt wtedy siedział – ponieważ klientów nie było – patrzył w sufit, a Żyd biegał po drabinie, sprawdzał, czy ma wszystko gotowe. Gdy przyjdzie klient, on już był gotowy

– mówiła działaczka Nowoczesnej.

 

– Umówmy się, my sobie tu mówimy, bo jak patrzymy po sobie, to wszyscy Polacy wykształceni i mądrzy. Nie – my jesteśmy bardzo przeciętnym, niewykształconym, głupim narodem. To my się obracamy w takim środowisku i nam się wydaje, że wszyscy są tacy. Jedźcie sobie państwo na prowincję, to zobaczycie. Po prostu głupi, polski naród trzeba oświecić, bo inaczej nigdy się z tego kręgu nie wyrwiemy

– powiedziała.