Matki mają sposób, aby synowie zaprzestali oglądania porno w sieci. Nakręciły własną produkcję!

Skandal na Wyspach Brytyjskich! Podczas gdy Polska żyje zmianami w edukacji seksualnej, kobiety w Wielkiej Brytanii poszły krok do przodu i zabłysnęły 12-minutowym filmikiem pornograficznym.

 

Matki były przerażone produkcjami, jakie ich dzieci oglądają w internecie i wzięły sprawy w swoje ręce. Film miał zadziałać jak terapia szokowa, aby rodzice rozmawiali z dziećmi o współżyciu seksualnym, by wpajali im całą prawdę na temat seksualności i nie pozostawiali tych kwestii administratorom stron pornograficznych.

 

„Mums Make Porn” („Mamuśki kręcą porno”) to nie tylko tytuł filmu pornograficznego, ale przede wszystkim tytuł trzy odcinkowej serii dokumentalnej prywatnej telewizji Channel 4, która ukazała kadry z przygotowań, kręcenia i montowania  produkcji pięciu mam w średnim wieku.

 

– Nakręcenie porno nigdy nie było w moich planach. Nawet nigdy się tym nie interesowałam, ani nie oglądałam – mówi w rozmowie z BBC Sarah Sadler, 40-letnia fotografka, która jest jedną z uczestniczek projektu. Kobieta ma dwie córki w wieku 12 i 16 lat. Podobnie jak pozostałe kobiety zdradziła, że nie rozmawiała wcześniej ze swoimi dziećmi na temat współżycia seksualnego, ponieważ uważała to za zbyt krępujące. Gdy kobieta poinformowała córki o swych zamiarach, te wyraziły zgodę i wsparcie. – Słyszałam od znajomych córek, że zetknęły się z oczekiwaniami swoich partnerów, by w seksie odwzorowywać sceny, jakie zobaczyli na filmach w internecie –kontynuuje Sadler.

 

Uczestniczki projektu same musiały napisać scenariusz, wyprodukować i nakręcić 12-minutowy film. Jedna z nich była odpowiedzialna za makijaż, włosy i kostiumy aktorek. Druga została dyrektorem artystycznym, zaś trzy pozostałe wzięły się za reżyserię, a jedna z nich – Sarah – dodatkowo zagrała w filmie, bez scen łóżkowych, gdzie zagrała fotografkę, którą jest w rzeczywistości. Sceny zawierają pocałunki, przytulanie i przede wszystkim stosunki płciowe z grą wstępną i z zabezpieczeniem. Wbrew pozorom, film ten nie skupia się wyłącznie na bliskości fizycznej, ale także na przeżyciach duchowych, które niesie ze sobą współżycie seksualne. – Pokazaliśmy kobiety pełne pożądania, które jednak nie muszą być uległe. Na pewno nie trafiliśmy w gusta wszystkich, a już na pewno nie tych, którzy pracują w branży pornograficznej. Jednak nasz film jest bliższy rzeczywistości, dlatego może być reprezentatywny dla większości ludzi – mówi Sarah Sadler, która nie ukrywa, że w czasie tworzenia filmu dowiedziała się o porno więcej, niż mogła się spodziewać.

 

 

– Najbardziej szokujące było to, że zdecydowana większość porno, którą zobaczyłyśmy w internecie zawierała sceny przemocy i gwałtu. A jeśli nie dochodziło do przemocy, to mężczyzna był zazwyczaj silnie dominującą stroną, robił z partnerką, co chciał. Sceny w ogóle nie zawierały scen uczuciowych, emocjonalnych, a przedstawiały jedynie prymitywne zaspokojenie instynktów – mówi oburzona matka. – Co mają z tego wynieść nastolatkowie? Że mężczyzna ma być męski i władczy, a dziewczęta posłuszne i uległe? Nie możemy zignorować tego efektu na rozwój naszych dzieci – dodaje.Jak twierdzi, filmy pornograficzne nie ukazują intymności między partnerami i w większości skupiają się na zaspokajaniu jedynie potrzeb mężczyzn. Kobiety chciały uświadomić swoje dzieci, że oglądane przez nich akty seksualne mają niewiele wspólnego z prawdziwym stosunkiem.

 

Projekt Channel 4 wzbudził sporo kontrowersji, jednak w wielu domach przełamał temat tabu. W sieci wielu nastolatków chwaliło się, że serię dokumentalną oglądają wraz z rodzicami.

 

Źródło: newsweek.pl
EM




Komentarze

Kraj

Świat