Czy kolejny konflikt w środowisku tzw. opozycji totalnej i „Koalicji Europejskiej” zostanie wywołany przez byłego prezydenta Lecha Wałęsę, który do tej pory był autorytetem wśród tych ludzi? Można zastanawiać się nad tym, w związku z wypowiedzią jaka padła z jego strony na jednym ze spotkań. 

 

Wydarzenie to miało miejsce w Krośnie, gdzie odbywało się jedno ze spotkań organizowanych w ramach „Klubu Obywatelskiego”. Gościem, któremu zebrani mieli okazję zadawać pytania był właśnie Lech Wałęsa. Jednym z poruszonych tematów była właśnie kwestia kontrowersji wokół środowiska LGBT, czyli coś o czym w ostatnim czasie sporo się dyskutuje. Jak się okazało, były prezydent po raz kolejny wypowiedział się nieprzychylnie o przywilejach dla przedstawicieli takowych grup.

 

–  Jestem fanatykiem zorganizowań społecznych i dawania tyle grupom, na ile zasługują. Jeśli ta mniejszość Biedronia ma 5 proc., to mają 5 proc. w parlamencie. I jak przeliczymy, to się okaże, że może nie w parlamencie, ale poza parlamentem – stwierdził Lech Wałęsa.

 

Zaznaczył też, że ludzi homoseksualnych nie można gnębić, ponieważ „Pan Bóg stworzył ich tak samo jak nas„, dlatego zasługują na swoje prawa. Równocześnie jednak dodał, że nie jest dopuszczalne w jego opinii chodzenie po mieście i bałamucenie dzieci przez przedstawicieli środowiska LGBT.

 

To nie jest normalne, większość jest inna, i oni się do tej większości muszą podporządkować – powiedział w Krośnie były prezydent. Tego typu stwierdzenia mogą wywołać zaskoczenie wśród zwolenników totalnej opozycji tym bardziej, że to Rafał Trzaskowski, który startując z Platformy Obywatelskiej został prezydentem Warszawy, wprowadził kartę LGBT+ w stolicy. Równocześnie, Platforma Obywatelska niejednokrotnie ukazywała jako osobę z autorytetem Lecha Wałęsę.

 

Jestem stary i mogę to powiedzieć, ale nie myślę o gnębieniu, o wyrzucaniu. Nie – podkreślił Wałęsa.

 

Nagranie ze spotkania, na którym zarejestrowano wypowiedź Lecha Wałęsy na temat LGBT, udostępnił w sieci jeden z użytkowników Twittera.

 

 

Nie jest to jednak pierwszy raz, kiedy Lech Wałęsa wypowiada się w negatywny sposób o środowisku LGBT. Podobnie mówił już w 2013 roku, podczas jednego z wywiadów telewizyjnych. Stwierdził wówczas, iż „doprowadziliśmy do tego, że ta mniejszość wchodzi na głowę większości„.

 

 

 

Źródło: doRzeczy.pl ; Twitter/@waldemarkowal ; YouTube/patriogeneral

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Do niepokojącego zdarzenia doszło na terenie stolicy Małopolski. W Krakowie wywiązała się bójka, w wyniku której jeden z mężczyzn ucierpiał na tyle dotkliwie, że musiał zostać przetransportowany do szpitala na obserwację. Jego oprawcami byli jak się okazało obcokrajowcy.

 

Cała sytuacja miała miejsce dokładniej w okolicy przystanku zlokalizowanego w rejonie skrzyżowania ulicy Monte Cassino i ulicy Kapelanka. To tam właśnie doszło do awantury z udziałem trzech osób. Zapewne przypadkowe spięcie pomiędzy nimi, doprowadziło do groźnie wyglądającej bójki. Dwóch z trzech biorących udział w zdarzeniu mężczyzn nie było Polakami.

 

Akurat w tamtym czasie, przejeżdżała obok straż miejska, w związku z czym funkcjonariusze postanowili zareagować. Bijących się mężczyzn rozdzielono. Kiedy strażnicy miejscy sprawdzili dokumenty osób uczestniczących w zdarzeniu, wtedy okazało się, że jeden z nich jest Polakiem, a pozostali pochodzą zza granicy.

 

Według relacji Polaka, wszystko zaczęło się od tego, iż obcokrajowcy niszczyli tamtejszą wiatę przystankową. Zeznał funkcjonariuszom straży miejskiej, że kiedy zwrócił uwagę wandalom, ci zaatakowali go.

 

Pobity mężczyzna miał odczuwać bóle klatki piersiowej, w związku z czym strażnicy miejscy wezwali pogotowie ratunkowe. Polak został przewieziony do szpitala na obserwację. Jego oprawcy trafili natomiast do Miejskiego Centrum Profilaktyki Uzależnień. Policja przejęła dalsze czynności wyjaśniające w tej sprawie.

 

Niedawno w Krakowie doszło do innego niecodziennego zdarzenia, kiedy przed policją uciekał 12-latek. O tym przeczytacie tutaj:

Kraków: Sceny jak z GTA! Szalona ucieczka 12-latka przed policją

 

O niepokojących incydentach z udziałem młodych mężczyzn w Krakowie pisaliśmy także w poniższych artykułach:

Młodociani chuligani przejmują przestępczy rynek? Nowe bojówki chcą zasłynąć brutalnością

Kraków: Porachunki młodocianych chuliganów! Nożownicy pochwalili się nagraniem z ataku [FOTO]

 

Źródło: cowkrakowie.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

MB

Organizowane co weekend protesty tzw. „Żółtych Kamizelek” przynoszą nadal straty i zamieszki, podczas których policja niejednokrotnie brutalnie rozprawia się z demonstrantami. Zarejestrowane przez kamery i telefony sceny do jakich dochodzi na francuskich ulicach niejednego zdążyły już zaszokować, a przy tym przerazić. Teraz po sieci krąży kolejne nagranie, które znów rodzi pytania co do zasadności działań tamtejszych funkcjonariuszy policji.

 

Nagranie udostępnił na Twitterze ekonomista Richard Wellings. Na filmiku widać jak francuska policja pałkami bije uczestników antyrządowego protestu. Co dodatkowo bulwersujące jak widać na nagraniu, policja atakuje fizycznie również osoby służące jako ochotniczy medycy.

 

 

Źródło: Twitter/@RichardWellings

 

MB

Doniesienia o niebezpiecznych zdarzeniach, których ofiarami padają młodzi ludzie wywołują sporo niepokoju. Tak też właśnie stało się w tym przypadku, gdyż porwany został szkolny autokar. Pojazdem podróżowało 51 uczniów.

 

Zdarzenie miało miejsce w północnej części Włoch. Uczniowie jadący autokarem uczęszczają do szkoły średniej w Vailati di Crema.

 

Odpowiedzialny za porwanie szkolnego autobusu jest człowiek, będący kierowcą tego pojazdu. Dokonując ataku był on uzbrojony w nóż. Mężczyzna w pewnym momencie zmienił trasę i zatrzymał szkolny autokar. Następnie z nożem w ręku zagroził przebywającym tam uczniom, że nie mogą opuścić wnętrza pojazdu. Jeden z chłopców postanowił wtedy poinformować telefonicznie o tym co się dzieje. Oni wówczas zaalarmowali karabinierów, którzy ruszyli w pościg za porywaczem, który zaczął uciekać autokarem.

 

Podczas ucieczki, sprawca zatrzymał się na poboczu i tam rozlał benzynę wewnątrz pojazdu, po czym podpalił autokar wykrzykując, że chce się zabić. Miał przy tym krzyczeć również, że „trzeba powstrzymać śmierć ludzi na Morzu Śródziemnym”.

 

Kierowcą szkolnego szkolnego autobusu, który dokonał porwania i podpalenia okazał się być 47-letni Ousseynou Sy pochodzący z Senegalu. Obywatelstwo włoskie posiada on od 15 lat. Sprawca był wcześniej notowany przez policję za przemoc seksualną, a także jazdę pod wpływem alkoholu.

 

Karabinierzy zdołali uwolnić z autokaru uczniów, a także aresztować 47-letniego Senegalczyka. 12 nastolatków, a także dwoje dorosłych z powody podtrucia dymem musiało trafić do szpitala.

 

Jak informuje portal rmf24.pl, głos w sprawie całego zdarzenia zabrał Matteo Salvini, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Włoch. Komentując atak dokonany przez imigranta z Senegalu zapytał: „Dlaczego osoba z takimi zarzutami kierowała autokarem ze szkolną wycieczką?„.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; YouTube/Quotidiano La Provincia di Cremona ; Twitter/@petalidiirose

 

MB

 

Pracownicy Organizacji Narodów Zjednoczonych często z narażeniem własnego bezpieczeństwa i rezygnując z własnego życia prywatnego wyruszają z pomocą do tych części świata, gdzie trwają niepokoje, bieda i konflikty zbrojne. Jak się jednak okazuje, nie zawsze wszystko wygląda tak jak powinno, a niektóre z osób, które podejmują się takowej służby dopuszczają się okrutnych czynów. Wstrząsające fakty ukazują dane z raportu samego ONZ. 

 

Wychodzące na światło dzienne informacje, jakie niesie treść owego reportu naprawdę mogą zaszokować. Dane w nim zawarte dotyczą gwałtów oraz innych nadużyć seksualnych, których dopuścili się ludzie pracujący dla ONZ w 2018 roku. Raport zatytułowano: „Wykorzystywanie seksualne i nadużycia: wdrażanie polityki zerowej tolerancji„.

 

Z raportu wynika, że dokonanie gwałtu pracownikom ONZ zarzuciła co najmniej piątka kobiet. Co dodatkowo bulwersujące, dwie z nich nie mają ukończonego 18 roku życia. W treści raportu pojawia się też informacja, że w przypadku jednej ze zgwałconych kobiet konieczne było udzielenie pomocy medycznej.

 

75 zarzutów ma wiązać się z wykorzystaniem seksualnym, jakiego dopuszczali się pracownicy ONZ. W niektórych przypadkach dochodziło do sytuacji, kiedy w zamian za dostęp do pomocy humanitarnej, wymuszano na ofiarach czynności seksualne. Jak informuje serwis The National, co najmniej pięć tak wykorzystanych kobiet urodziło dzieci, a jedna z nich była przy tym niepełnoletnia.

 

W raporcie zawarto też informacje o 33 przypadkach, w których miało miejsce składanie propozycji seksu w zamian za pieniądze. Informacje jakie wynikają z raportu wywołują oburzenie ludzi na świecie.

 

Łącznie w zeszłym roku postawiono 148 zarzutów. Przedmiotem toczących się dochodzeń są 73 z nich, natomiast 35 póki co przeszło jedynie etap wstępnej oceny. 10 oskarżeń zostało oddalonych, ze względu na uznanie ich za nieuzasadnione. 27 spraw zostało udowodnionych, jednak zamkniętych zostało tylko kilka.

 

Cywilnego personelu misji pokojowych dotyczą natomiast odrębne dane. W tym przypadku mowa jest o 13 oskarżeniach o dopuszczenie się nadużyć seksualnych. 8 z nich dotyczyć ma gwałtów. W związku z tym faktem, 3 osoby zostały zwolnione, a na zakończenie czeka 9 dochodzeń.

 

Wojskowi służący pod agendą Organizacji Narodów Zjednoczonych dopuścić mieli się 11 gwałtów. Łącznie pojawiło się 38 oskarżeń o nadużycia seksualne wysuwanych w kierunku mundurowych w Kamerunie, Burundi, RPA, Nigrze oraz Gabonie.

 

Takie zachowanie szkodzi tym, którym służymy, podważa wartości i zasady Organizacji Narodów Zjednoczonych i szkodzi reputacji kobiet i mężczyzn, którzy pracują w sposób uczciwy i z poświęceniem, aby realizować cele organizacji – odniósł się do tych wstrząsających informacji Antonio Guterres, będący od 2017 roku sekretarzem generalnym ONZ.

 

 

Źródło: The National ; o2.pl

Fot.: banktapet.pl

 

MB

 

Choć sprawa ta wygląda z pozoru na zabawną i zapewne tak też została potraktowana przez wielu kibiców, to jednak ciężko dziwić się reakcjom piłkarskich działaczy, którzy podjęli stosowne kroki mając na uwadze, iż takie traktowanie ludzi przychodzących obejrzeć sportowe widowisko, godzi w wizerunek polskiej piłki.

 

Cała afera rozkręciła się wokół niewielkiej miejscowości Daleszyce, leżącej w województwie świętokrzyskim. To tam, na stadionie lokalnego klubu Spartakus miała miejsce sytuacja określana w mediach i przez fanów piłki nożnej niemałym skandalem.

 

Temat stadionu Spartakusa Daleszyce nabrał rozgłosu po tym, jak w internecie pojawiły się zdjęcia z meczu, w którym drużyna ta mierzyła się z zespołem Hutnika Kraków. Kibice nowohuckiej drużyny zostali bowiem potraktowani jak dzikie zwierzęta. Sektor gości na stadionie w Daleszyce mocno kojarzy się bowiem z klatką w zoo. Warto podkreślić, że w środowisku kibicowskim, sektor gości od lat określa się jako „klatka”. W obecnych czasach, kiedy po Mistrzostwach Europy w 2012 roku nasz kraj może pochwalić się nowoczesnymi stadionami, zdecydowanie nie można określenia „klatka” traktować zbyt dosłownie. Niestety chyba nie zwrócili na to zbytniej uwagi osoby decyzyjne w Daleszycach.\

 

Osoby przybyłe na mecz dopingować Hutnika, wypełniły stosunkowo niewielką, wykonaną z metalowych prętów klatkę. Nie da się ukryć, że takie oglądanie meczu oraz wspieranie swojej drużyny nie daje zbyt dużej swobody, a przy tym może rodzić niebezpieczeństwo dla zebranych w ten sposób ludzi.

 

 

W tej sprawie postanowił zareagować prezes klubu z Nowej Huty Artur Trębacz. Skierował on w związku z zaistniałą sytuacją pismo do Komisji Bezpieczeństwa przy Małopolskim Związku Piłki Nożnej.

 

Chcielibyśmy zwrócić Państwa uwagę na urągający godności ludzkiej sektor dla kibiców przyjezdnych znajdujący się przy stadionie klubu sportowego Spartakus Daleszyce, w którym to sektorze (…) mieli wątpliwą przyjemność przebywać nasi kibice – napisał prezes Hutnika Kraków.

 

Doskonale rozumiemy, że względy bezpieczeństwa są bardzo istotne , ale nie można popadać w skrajności, bo tego typu „konstrukcje” z pewnością nie prowadzą do ucywilizowania społeczności stadionowej. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że zastosowanie tego typu absurdalnej konstrukcji ociera się o łamanie praw człowieka – stwierdził dobitnie w swym piśmie Artur Trębacz.

 

Przedstawiciele kibiców Hutnika Kraków zwracają uwagę, że na meczu były również osoby starcze, a także nieletni. Zdaniem fanów nie tylko drużyny z krakowskiej Nowej Huty, ale też wielu kibiców w całej Polsce, takie traktowanie kibiców przemierzających kilometry w ramach wspierania swoich piłkarzy jest czymś niedopuszczalnym.

 

Wszyscy chcemy aby „zdjąć” z kibiców piłkarskich otoczkę chuliganów i bandytów, którzy to stanowią jedynie promil w całej rodzinie kibicowskiej, nie większy i nie mniejszy niż w innych grupach społecznych. Takie traktowanie kibiców z pewnością tego nie ułatwi – uważa prezes Trębacz.

 

 

Na portalu YouTube, kanał Stadionowi Oprawcy udostępnił też materiał filmowy, na którym zarejestrowano jak prezentuje się feralny sektor przeznaczony dla kibiców drużyn przyjezdnych na stadionie Spartakusa Daleszyce.

 

 

 

Źródło: eska.pl ; Facebook/@StadionowiOprawcy.net ; YouTube/Stadionowi Oprawcy

 

MB

 

Męczeństwo chrześcijan to coś co obecnie dokonuje się na świecie w krwawy i bezlitosny sposób. Ludzie zabijani są ze względu na wiarę w Chrystusa zapewne nie mniej bezdusznie niż chrześcijanie w czasach starożytnego Rzymu. A takie wydarzenia jak te opisane poniżej to dobitnie potwierdzają.

 

Masowe mordy na chrześcijanach dokonano w krwawych okolicznościach na terenie środkowo-północnej części Nigerii, czyli w rejonie Kaduna. Odpowiedzialne za masakrę są tzw. zbrojne oddziały Fulani, wywodzące się z plemienia o tej samej nazwie. Żołnierze Fulani stanowią już organizację dżihadystyczną postrzeganą jako większą pod względem zasięgu działalności niż słynne Boko Haram. Mordów na chrześcijanach dokonują oni w ramach brutalnej pacyfikacji zamieszkanych przez wyznawców Chrystusa wiosek.

 

Początek tym okrutnym zbrodniom w rejonie Kaduna dać miała, jak się później okazało nieprawdziwa informacja o rzekomym zamordowaniu 66 ludzi (głównie kobiet i dzieci) z plemienia Fulani. Doniesienia te zostały jednak zdementowane przez NEMA (Nigeryjską Agencję Zarządzania Kryzysowego). Pomimo tego faktu, paramilitarne oddziały Fulani rozpoczęły serię krwawych pacyfikacji chrześcijańskich wiosek.

 

Pierwsza tego typu masakra dokonana przez żołnierzy Fulani miała mieć miejsce 9 lutego. Zginęło wówczas 6 ludzi. Następnego dnia dokonano kolejnej brutalnej pacyfikacji, przy okazji której zabito 11 osób, wśród których znalazła się też kobieta w zaawansowanej ciąży i jej nienarodzone jeszcze dziecko. W wiosce Karamai, którą islamiści zaatakowali 26 lutego, zamordowano już 38 osób. Zniszczona została też wioska Ungwan Barde, zaatakowana przez oddziały Fulani 10 marca. Tam zabito 17 osób. Kolejnego dnia doszło jednak do szczególnie dużej masakry chrześcijan w tamtej części Nigerii.

 

11 marca, krwawo spacyfikowane zostały dwie wioski- Inkirmi oraz Dogonnoma. Ludzie mordowani byli tam przy pomocy kul z broni palnej, ognia, a także maczet. Życie w wyniku tak okrutnej zbrodni straciło tam wg. oficjalnych raportów 52 ludzi. Wśród nich, po raz kolejny znalazły się kobiety oraz dzieci.

 

Masakry dokonywane przez żołnierzy Fulani oprócz zniszczeń i śmierci wielu osób powodują też masowe ucieczki przedstawicieli tamtejszej społeczności chrześcijańskiej. Ludzie ci uciekają na południe Nigerii, gdyż w tamtej części kraju, oddziały Fulani nie są już tak silne, a większą kontrolę nad sytuacją mają władze rządowe.

 

Wiele osób jest załamanych faktem, jak przemilczane zostaje okrucieństwo dokonujące się na chrześcijanach w Nigerii. W wyniku krwawych pacyfikacji wiosek, życie straciło około 120 osób, choć być może nie o wszystkich zbrodniach islamistów w tamtym regionie posiadamy informacje.

 

 

Źródło: ChristianPost.com ; CSW.org.uk ; wykop.pl

Fot.: Pixabay

 

MB

Zaatakowanie w kilka osób bezbronnego człowieka to czyn, który przywołuje najgorsze skojarzenia. Tym bardziej okrutny jest takowy atak, kiedy jego ofiarą pada dziecko. Tak właśnie stało się w tej sytuacji.

 

Co ciekawe pomsta za tak bezlitosny atak na dziecko, spotkała w wyjątkowo bolesny sposób w więzieniu jednego ze sprawców- Jabira Pakita, który tak jak trzech z jego kompanów został skazany na 12 lat pozbawienia wolności. Jak stwierdził jego adwokat, Pakita został za kratkami wręcz „zmasakrowany” przez przebywających w tym samym więzieniu innych osadzonych.

 

Atak na 3-letniego chłopca miał miejsce wewnątrz sklepu Home Bargains w brytyjskiej miejscowości Worcester. Kilku napastników w brutalny sposób napadło tam 3-letnie dziecko. Chłopiec został przez swoich oprawców oblany kwasem siarkowym.

 

Kolejna kwestia, która może jeżyć włos na głowie to fakt, że zleceniodawcą i mózgiem ataku na dziecko był jego ojciec. Zlecił on bestialską napaść na swojego syna, ponieważ chciał w ten sposób zemścić się na swojej byłej żonie, której po rozwodzie przypadła opieka nad dziećmi. Ojca zaatakowanego 3-latka nie było jednak wśród sprawców w sklepie Home Bargains.

 

Na procesie sprawców zbrodni puszczono nagranie z kamer monitoringu razem ze ścieżką dźwiękową. Na zarejestrowanym materiale słychać było jak chłopczyk krzyczy: „Boli! Boli!”.

 

Nigdy nie spotkałem się z czymś takim, z sytuacją, żeby tylu ludzi było zamieszanych w atak na dziecko – powiedział sędzia Juckes komentując ten brutalny atak.

 

Zaatakowany chłopiec na szczęście wraca do zdrowia. Niestety jednak, blizny na ramionach oraz na czole towarzyszyć będą mu najprawdopodobniej już przez całe życie.

 

Poniżej udostępniamy film z kamer monitoringu, na którym zarejestrowano okrutną napaść na 3-latka.

 

 

 

Źródło: YouTube/Daily Mail ; radiozet.pl

 

MB

 

Czy czeka nas jeszcze poważniejsze ochłodzenia w relacjach z Federacją Rosyjską? Kroki podjęte przez Kancelarię Prezydenta mogą wywołać zdecydowane niezadowolenie na Kremlu. Deklarację w tej sprawie powiedział na antenie radia RMF FM rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy Błażej Spychalski. To właśnie jego wypowiedź wywołała sporo spekulacji.

 

Zgodnie ze słowami jakie padły podczas radiowej rozmowy, Kancelaria Prezydenta zdecydowała się nie zapraszać na obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej prezydenta Rosji Władimira Putina.

 

Wśród krajów zaproszonych, nie ma Rosji – powiedział zaproszony do radia RMF FM Błażej Spychalski.

 

Jak poinformował rzecznik prezydenta Dudy, zaproszenie na obchody trafić miało jedynie do członków NATO, UE, a także przedstawicieli państw Partnerstwa Wschodniego. Wśród zaproszonych ma nie znaleźć się jednak Rosja.

 

Klucz zaproszeń na obchody historycznej rocznicy nie był historyczny – stwierdził Spychalski i wyjaśnił iż taki stan rzeczy wynika z faktu, że zaproszenia nie mają charakteru historycznego, a współczesny.

 

Co ciekawe, ponad miesiąc temu, kiedy do studia radia RMF FM zaproszony był pełniący wówczas obowiązki wiceministra spraw zagranicznych Bartosz Cichocki, stwierdził w rozmowie z redaktorem, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych jest przychylne rekomendacji zaproszenia dla Władimira Putina.

 

Za taką rekomendacją ja bym się opowiadał, kiedy Kancelaria Prezydenta o to zapyta – powiedział wówczas Bartosz Cichocki. Podkreślił jednak w trakcie tamtego wywiadu, że to prezydent zdecyduje o formule uroczystości, a także ostatecznym gronie zaproszonych, ponieważ to Kancelaria Prezydenta jest organizatorem obchodów.

 

Teraz jednak okazuje się, że Kancelaria Prezydenta nie zwróciła się do MSZ o rekomendację dotyczącą ewentualnego zaproszenia Władimira Putina na obchody rocznicy wybuchu wojny do Polski.

 

Rozmowy na temat ewentualnego udziału Władimira Putina w obchodach, miały charakter jedynie roboczych rozmów – powiedziała cytowana przez portal rmf24.pl Ewa Suwara, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Stwierdziła też, że nie miał miejsca żaden obieg pism dotyczących tej kwestii. Jak podaje rmf24.pl, zdaniem Ewy Suwary, wszelkie zalecenia miały mieć w tym przypadku ustny charakter.

 

Obecnie w Rosji, cały ten temat ma nie być zbyt głośny. Zapytany przez korespondenta radia RMF FM rosyjski senator Władimir Dżabarow powiedzieć miał, że strona rosyjska „na braku zaproszenia nic nie straci”.

 

Na pytanie, kto zwyciężył w tej wojnie, kto wyzwalał, trudno będzie im odpowiedzieć. Głównym zwycięzcą był Związek Radziecki, a nas tam nie będzie – powiedział cytowany przez rmf24.pl Władimir Dżabarow odnosząc się do decyzji Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB