Tylko przez trzy miesiące mieszkanka Łodzi cieszyła się możliwością prowadzenia auta na własną rękę. Czyżby kolejna osoba, która spowodowała wypadek? Nic bardziej mylnego – jak się okazało, jej egzamin został bowiem unieważniony przez marszałka województwa łódzkiego z powodu błędu egzaminatora tamtejszego WORD.

 

Kobieta zdała zarówno egzamin teoretyczny, jak i praktyczny, zyskując tym samym prawo jazdy kategorii B. Problem w tym, że osoba egzaminująca skróciła czas trwania jazdy do mniej niż 24 minut, podczas gdy według przepisów czas ten powinien wynieść 40 minut. Tylko w określonych przypadkach może zostać on skrócony, o ile ubiegający się o prawo jazdy zaliczył wszystkie wymagane zadania. Mimo wszystko, nawet spełniając wszystkie te wymogi, minimalny czas trwania egzaminu powinien wynieść co najmniej 25 minut.

 

Marszałkowski wydział infrastruktury wysłuchał wyjaśnień egzaminatora, przejrzał także zapis z kamery, która rejestruje przebieg egzaminu. Sprawdzono także nagrania zarejestrowane przez kamery monitoringu łódzkiego Zarządu Dróg i Transportu. W decyzji o unieważnieniu egzaminu podano, że zdająca nie wykonała czterech zadań, a mimo to zaliczono jej egzamin. Jak mówi szef Solidarności w WORD, Radosław Banaszkiewicz, kobieta ta w ogóle nie powinna uzyskać prawa jazdy.

 

To właśnie związek zawodowy złożył wniosek do urzędu marszałkowskiego o unieważnienie egzaminu. Jak podkreśla jego przedstawiciel, związkowcy chcieliby, aby ośrodki ruchu drogowego nie przeprowadzały egzaminów w biegu, zaliczając je wszystkim po kolei. Banaszkiewicz zaznacza, aby dokument otrzymywały tylko osoby solidnie przygotowane i sprawdzone, aby jak najbardziej zmniejszyć ryzyko zagrożenia na drodze.

 

Warto dodać, że decyzja unieważniająca egzamin na prawo jazdy nie jest ostateczna. Zarówno egzaminator, jak i kobieta mogą odwołać się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

 

Źródło: auto-swiat.pl
Fot.: Wikimedia Commons
EM

Do niecodziennej sytuacji doszło w Kaliszu. Egzamin praktyczny jednego z kursantów zakończył się wjechaniem w zarośla, które znajdowały się nieopodal WORDu. Fotografia z wydarzenia krąży już po Internecie.

 

Każdy, kto przystępował do egzaminu na prawo jazdy, odczuwał w mniejszym lub większym stopniu stres. Dobrze przygotowany świeży kierowca powinien jednak umieć dobrze obsługiwać samochód. Odpowiedzialność za to ciąży na instruktorach, którzy podczas jazd przekazują kursantowi wiedzę zarówno teoretyczną, jak i praktyczną. Instruktor, który podpisuje dokumenty o zakończonym kursie powinien mieć stuprocentową pewność, że dany kierowca nie będzie stwarzał niebezpieczeństw na drodze.

 

Jeśli chodzi o kursanta z Kalisza, nie wiadomo, czy podczas egzaminu praktycznego na prawo jazdy doszło do awarii pojazdu, czy była to wina kierującego. Samo zdjęcie wygląda natomiast bardzo zabawnie. Samochód był w połowie zaparkowany w zaroślach, które znajdują się wokół ośrodka. Wszystko wydarzyło się na placu egzaminacyjnym, a niedaleko pojazdu zaparkowane były inne auta należące do kaliskiego WORDu.

 

Przy samochodzie widać zszokowaną widokiem kobietę, lecz nie wiadomo, czy to ona prowadziła. Fotografia staje się coraz bardziej popularna w Internecie. Cały incydent rozbawił znaczną część użytkowników portali społecznościowych.