To kolejny tego typu zamach terrorystyczny, przeprowadzony przez sprawcę decydującego się na samobójstwie przy okazji dokonywania aktu terroru. Jak wskazuje ta oraz inne okoliczności, znów mieliśmy do czynienia z atakiem przeprowadzonym w imię ideologii radykalnego islamu.

 

Zamach terrorystyczny został przeprowadzony w miejscowości, która jest dość liczna odwiedzana przez turystów. Chodzi bowiem o Tunis, będący stolicą Tunezji.

 

Do ataku doszło około godz. 13:50. Wtedy wówczas, przed wejściem do znajdującego się przy alei Habiba Burguiby jednego z tunezyjskich hoteli, sprawczyni wysadziła się. Jest to miejsce, w którym przemieszcza się zazwyczaj spora liczba podróżujących turystów.

 

W treści specjalnego komunikatu, władze Tunezji przyznały, iż mamy w tym przypadku do czynienia z „zamachem”. Rannych zostało łącznie 9 osób, a sprawczyni ataku straciła życie.

 

Wśród poszkodowanych ma być 8 funkcjonariuszy policji.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Do skandalicznej sytuacji doszło przy okazji towarzyskiego meczu Turcji z Tunezją. Zdecydowano w pewnym momencie o przerwaniu meczu, ze względu na zachowanie jednego z piłkarzy. Spotkanie zakończyło się remisem 2-2.

 

Osobą, która miała na boisku dopuścić się niesportowego zachowania był turecki napastnik- Cenk Tosun. Zawodnik został wyrzucony z murawy za wykonanie gestu podrzynania gardła w stronę jednego z zasiadających na trybunach kibiców. Była to 59. minuta spotkania.

 

Jak podaje angielski „Dailymail”, takie zachowanie Tosuna miało zostać uprzednio sprowokowane. Mówi się, że na trybunach miał zostać zaatakowany jego ojciec. Jednakże media w Turcji mówią o racy, która miała zostać rzucona w samego piłkarza.

 

Ukaranie tureckiego zawodnika czerwoną kartką łatwo całej sytuacji nie zakończyło. Tosun nieustępliwie próbował przedostać się bliżej kibica, w stronę którego wykonywał gesty i nie opuszczał boiska. Rozwijała się awantura.

 

Kilka minut po tym jak swoje groźby wystosował Turek, sędzia zdecydował o przerwaniu spotkania, zakończonego remisem.

 

 

Informowaliśmy wczoraj o alarmie wśród włoskich służb po tym, jak ambasada włoska w Tunisie poinformowała o planowanym ataku dżihadystów z Państwa Islamskiego na terenie Rzymu. Obawy były tym większe, że komunikat z Tunezji zbiegł się ze zbliżającymi Świętami Wielkanocnymi.

 

Szczególne środki bezpieczeństwa mają zostać podjęte przy okazji uroczystości liturgicznych, w których w tym tygodniu uczestniczył będzie papież Franciszek. Chodzi tu m.in. o Drogę Krzyżową w Koloseum. Podejrzewa się, że będą to wydarzenie mogące stać się celem ataku dla terrorystów z ISIS.

 

Komunikat włoskiej ambasady w Tunisie ostrzegał, że Tunezyjczyk Atef Mathlouthi planuje dokonać zamachu terrorystycznego w Rzymie i jest bojownikiem Państwa Islamskiego. Służby zostały postawione w stan gotowości, a jego wizerunek rozesłano do posterunków policji. Mężczyzna był wcześniej karany za drobne przestępstwa oraz handel narkotykami.

 

Okazało się jednak, że Mathlouthi odnalazł się w Tunisie i nie wyjechał do Włoch. Został zatrzymany przez policję oraz przez kilka godzin przesłuchiwany. Zaprzecza on jakoby miał jakiekolwiek związki z ISIS.

 

Pomimo tego, iż Tunezyjczyk jednak nie przebywał na terenie Włoch, a został zatrzymany w swoim ojczystym kraju, we Włoszech nadal służby przygotowują się na dokładne zabezpieczenie obchodów związanych z Triduum Paschalnym oraz Wielkanocą. W Rzymie należy spodziewać się licznych patroli policji, a także dość dokładnych kontroli. Taka rzeczywistość towarzyszy jednak niejednej stolicy europejskiej już od miesięcy.