Wczoraj ok. godziny 18.00 na ul. Dubois w Opolu dokonano makabrycznego odkrycia. W jednym z radiowozów znaleziono młodego policjanta z raną postrzałową głowy. Jak ustalił Fakt, do tragedii doszło w czasie interwencji w jednym ze znajdujących się nieopodal mieszkań. Dwóch funkcjonariuszy weszło do lokalu. Chwilę później okazało się, że jeden z nich musi udać się na chwilę do radiowozu. Już nie wrócił…

 

– To była standardowa interwencja tzw. „domówka” – mówi informator Faktu. Krążą nieoficjalne informacje, że policjant zszedł do samochodu w celu wezwania pogotowia. Lokalne media informują o pójściu po alkomat. Funkcjonariusz siedząc w radiowozie, strzelił sobie w głowę ze służbowej broni. Sprawę bada już opolska prokuratura.

 

Mężczyzna miał 27 lat. Był dzielnicowym.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: Wikimedia Commons
EM

Do tragicznego wydarzenia doszło w Przysusze, mieście leżącym w województwie mazowieckim. Śledczy prowadzą śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci, do której doszło w tej miejscowości.

 

W czwartek rano, przechodnie znaleźli zwłoki mężczyzny na jednej z ulic Przysuchy. O tym makabrycznym odkryciu szybko poinformowane zostały służby. Jak się okazało nie żyjący człowiek był funkcjonariuszem podlegającym pod lokalną jednostkę policji.

 

Jak na razie wszystko wskazuje na to, że policjant zginął od postrzału. Na ciele miała znajdować się rana postrzałowa głowy. Obok nieżyjącego funkcjonariusze znajdowała się natomiast jego służbowa broń.

 

Sprawę bada policja, starając się ustalić okoliczności tragicznej śmierci jednego z funkcjonariuszy. Śledztwo nadzorowane jest przez prokuraturę. Przeprowadzona w tym przypadku ma zostać również sekcja zwłok.

 

Do mediów nie jest przekazywanych póki co zbyt wiele szczegółowych informacji. Działania śledczych mają przynieść odpowiedź na pytanie, czy doszło do samobójstwa czy do śmierci policjanta przyczyniły się osoby trzecie.

 

 

Źródło: dorzeczy.pl ; rmf24.pl

Fot.: Flickr

 

MB

 

Funkcjonariusze zatrzymali do kontroli forda focusa. W trakcie czynności zauważyli, że w pojeździe znajduje się woreczek z substancją przypominającą narkotyki. Kierowca przeczuwając kłopoty, zaczął uciekać ciągnąc ze sobą przez kilka metrów policjanta trzymającego się drzwi pojazdu!

W Chorzelowie policjanci podjęli interwencję wobec kierującego fordem focusem. Mężczyzna zatrzymał się do kontroli drogowej, jednak kiedy policjant zauważył w pojeździe woreczek z substancją przypominającą narkotyk, kierowca forda ruszył z impetem, ciągnąc przez kilka metrów policjanta trzymającego się drzwi pojazdu. Funkcjonariuszowi nic poważnego się nie stało.

Kierowca i pasażer forda zostali zabrani do szpitala, po tym jak trafili do rowu. Ich obrażenia nie były groźne, więc po opatrzeniu przekazano ich policjantom. Obaj mieszkańcy Mielca w wieku 27 i 33 lata zostali zatrzymani w policyjnym areszcie.

Samochód, którym kierował 27-latek został przeszukany i zabezpieczony. W pojeździe policjanci ujawnili narkotyki w postaci haszyszu i marihuany.

Zebrany materiał dowodowy pozwolił przedstawić 27-letniemu podejrzanemu zarzut posiadania narkotyków oraz zmuszenia funkcjonariusza publicznego do zaniechania prawnej czynności służbowej. W sprawie prowadzone są dalsze czynności mające na celu udowodnienie kolejnych czynów przestępczych podejrzanemu.

Źródło: rzeszow.eska.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

W miejscowości Marynin (woj. lubelskie) kierowca samochodu marki Alfa Romeo 156 odmówił posłuszeństwa funkcjonariuszom, nie chcąc zatrzymać się do kontroli. Pomimo kolizji z radiowozem, udało mu się uciec policjantom. Jego brawurowa jazda zakończyła się bliskim spotkaniem ze słupem energetycznym i dachowaniem.
 

Policjanci z komisariatu w Rejowcu zauważyli, że na widok radiowozu przejeżdżający nieopodal kierowca znacznie przyspieszył. Funkcjonariusze usiłowali go zatrzymać, jednak mężczyzna nie reagował.

 

Mundurowi wyprzedzili uciekiniera i zajechali mu drogę. Prowadzący alfy uderzył w tył radiowozu i zatrzymał się. Służba policji wysiadła z auta, a kierowca ponownie ruszył – tym razem próbując przejechać jednego z funkcjonariuszy.

 

Policjant odskoczył i oddał kilka strzałów w kierunku auta. Kierowcy udało się zbiec, jednak nie pokonał zbyt długiego dystansu. Kilka kilometrów dalej po zderzeniu ze słupem energetycznym dachował.

 

Jak się okazało, w samochodzie znajdował się 27-letni mieszkaniec powiatu krasnostawskiego i 26-letnia mieszkanka powiatu świdnickiego. Warto wspomnieć, że za czynną napaść na funkcjonariuszy grozi kara pozbawienia wolności do lat 10.

 

„Policjanci ustalają okoliczności tego zdarzenia. Czynna napaść na funkcjonariuszy zagrożona jest karą pozbawienia wolności do lat 10” – przypominają policjanci z Rejowca.

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl
Fot.: lubelska.policja.gov.pl
EM

Dnia 22 stycznia w jednym z hoteli w Jarosławcu doszło do dramatycznego zdarzenia.

 

Feralnego dnia na hotelowej pływalni odpoczywał wraz z synem funkcjonariusz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. W pewnym momencie, podczas nurkowania zauważył na dnie basenu ciało dziecka. Gdyby nie błyskawiczna interwencja policjanta, na pomoc mogłoby już być za późno.

 

–  Podczas nurkowania z synem, zauważył na dnie nieruchome ciało dziecka. Szybko podpłynął i z pomocą ratownika, wyciągnął dziecko na brzeg. Było sine, bez tętna i oddechu. Policjant, który pracuje również w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu, poprosił ratownika o przyniesienie torby ratowniczej R1, natomiast sam rozpoczął resuscytację krążeniowo-oddechową – relacjonuje Maciej Święcichowski z wielkopolskiej policji.

 

Minutę po zdarzeniu dziecko zwymiotowało i odzyskało oddech i tętno, jednak wciąż było nieprzytomne. Z przyniesionej przez ratownika torby podano 4-latkowi tlen, nadzorując jego stan, aż do czasu przybycia pogotowia. Gdy na miejsce przybyli ratownicy medyczni, chłopiec był już przytomny. Szybko przetransportowano go do szpitala na badania – całe szczęście okazało się, że z dzieckiem wszystko jest w porządku.

 

Policjant z KWP w Poznaniu od około 10 lat jest ratownikiem medycznym.. Zdobytą wiedzę i doświadczenie niejednokrotnie wykorzystywał do ratowania zdrowia i życia innych. Jest również odpowiedzialny za szkolenia z zakresu pierwszej pomocy dla policjantów i funkcjonariuszy innych służb, w czasie których chętnie dzieli się zdobytą wiedzą i umiejętnościami.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: Wikipedia
EM

Serce to nie sługa… tego typu sformułowania pojawiają się w sztuce oraz romantycznych filmach i opowieściach od dawna. Według wielu internautów sytuacja do jakiej doszło w stanie Pensylwania potwierdza takie teorie. 

 

Pewna kobieta dopuściła się tam brawurowej akcji na komisariacie policji. Przez swoje zachowanie trafiła do aresztu i ma postawione zarzuty. Co jednak interesujące, motywem jej nietypowego, a wręcz agresywnego zachowania miały stać się sercowe rozterki.

 

27-letnia Ashley Keister włamała się na teren siedziby policji rozbijając szklane drzwi podniesioną na ulicy popielnicą. Zajście zarejestrowały kamery tamtejszego monitoringu.

 

O sprawie poinformowała m.in. stacja ABC. Tak spektakularne wtargnięcie kobiety na komisariat nie był jednak pierwszym czynem, za który teraz będzie musiała odpowiadać. Już od maja, mieszkanka Pensylwanii notorycznie wysyłała przez internet wiadomości do jednego z funkcjonariuszy policji. Do zauroczenie jego osobą miało posunąć kobietę do tak nieracjonalnych zachowań.

 

Kiedy policjant nie okazywał zainteresowania po otrzymywanych od kobiety wiadomościach, których liczba sięgać miała nawet dwudziestu dziennie, ta zaczęła podejmować próby skontaktowania się z nim telefonicznie. Prześladowczyni dzwoniła często na policję z nadzieją, że odbierze darzony przez nią uczuciem mężczyzna.

 

Jeden z jego kolegów chciał pomóc w rej sytuacji i nakazał 27-latce podpisać w końcu deklarację, że przestanie ona nękać  policjanta. Ta zgodziła się na to, jednak tego samego dnia doszło do jej ataku na komisariat.

 

Keister będąc pod policyjnym budynkiem zadzwoniła najpierw po raz kolejny na policję, licząc iż „obiekt jej westchnień” przybędzie, aby ją aresztować. Kiedy do tego nie doszło, niechciana adoratorka wtargnęła do środka.

 

 

Interweniować musiało dwóch mundurowych. Finalnie kobieta trafiła do aresztu i ma postawione zarzuty.

 

 

Źródło: Facebook/@abc13Houston

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Jak podaje tvn24.pl, sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata próby – taki wyrok usłyszał niemiecki policjant oskarżony o to, że przez internet próbował umówić się na seks z 13-latką. Mężczyzna próbował przekonywać, że jednak doszło do pomyłki. Z powodu problemów ze wzrokiem miał pomylić 13-latkę z 18-latką. Wyrok nie jest prawomocny.

 

Do zdarzenia, za które przed sądem odpowiadał Mike S., doszło na przełomie lutego i marca 2017 roku. Jak ustalili śledczy, to właśnie wtedy funkcjonariusz niemieckiej policji próbował umówić się na seks z 13-letnią dziewczynką. Mężczyzna sądził, że w internecie rozmawia z nieletnią. W rzeczywistości jednak korespondował z pracownicą agencji ochrony. 44-letni mężczyzna został zatrzymany w jednym z wrocławskich hoteli.

 

S. usłyszał zarzut nakłaniania osoby małoletniej, za pośrednictwem internetu, do kontaktów seksualnych. W piątek Sąd Rejonowy dla Wrocławia Krzyków wydał wyrok w tej sprawie. Uznał go za winnego i skazał na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres dwuletniej próby. Sąd zobowiązał także mężczyznę do powstrzymywania się od kontaktów – „w jakiejkolwiek formie” – i zbliżania się do osób małoletnich na odległość mniejszą niż 20 metrów. Wyjątkiem będą osoby, które są członkami rodziny oskarżonego.

 

„Wina i okoliczności popełnienia przez oskarżonego zarzucanego mu czynu nie budzą żadnych wątpliwości” – mówiła sędzia Izabela Krupa. I podkreślała, że sąd oparł się w głównej mierze na zeznaniach świadków, czyli osób, które prowadziły z mężczyzną rozmowy, policjantów i byłej żony S. Te zeznania sąd ocenił jako w pełni wiarygodne. Z kolei wyjaśnienia oskarżonego sąd uznał za niewiarygodne i stanowiące jego linię obrony, próbę umniejszenia wagi swojego przewinienia – zaznaczyła sędzia. To oznacza, że sąd nie dał wiary w słowa S., który próbował udowodnić między innymi, że doszło do pomyłki. Jak twierdził, wszystko przez jego problemy ze wzrokiem. Miał pomylić cyfrę trzy z osiem. Przez co – jak podkreślał – był przekonany, że koresponduje z 18-latką, a nie 13-latką.

 

„Takiej wersji przeczą dowody zgromadzone w sprawie. Rozmówczyni od początku konsekwentnie wskazywała na swój niski wiek. Wielokrotnie nawiązywała do tego, że ma mniej niż 15 lat. Szereg okoliczności podawanych przez nią jednoznacznie dawał do zrozumienia, że jest dziewczynką w wieku szkolnym i ma lat 13” – uzasadniała sędzia.

 

 

Źródło: tvn24.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

Każdego kierowcę prędzej czy później spotykają różne niespodzianki w trasie. Tak było również w przypadku jednego z mieszkańców Węgorzewa, kiedy jego auto uległo awarii na drodze.

 

Żaden z kierowców nie zdecydował się mu pomóc. – Nikt z uczestników ruchu mi nie pomógł, tylko na mnie trąbili” – przyznał mężczyzna. Dopiero później pomocy udzielili mu przejeżdżający tamtędy funkcjonariusze.

 

W ramach wdzięczności kierowca napisał list do komendanta Policji Powiatowej w Węgorzewie, w którym między innymi opisał, co dokładnie spotkało go na skrzyżowaniu w mieście.

 

Kierowca – jak przyznaje w liście – kiedy zjawił się radiowóz, przestraszył się, że nie tylko nikt mu nie pomoże, ale zarobi jeszcze mandat. Tymczasem, ku jego zdziwieniu funkcjonariusze kazali mu wsiąść za kółko. „Jeden z nich zepchnął mój samochód na parking, a drugi włączył światła błyskowe i jechał za nami” – czytamy w liście.

 

Mężczyzna poprosił komendanta o nagrodzenie bohaterskich policjantów. „Dzięki takim policjantom buduje się zaufanie społeczne do Policji” – podsumował kierowca wybawiony z tarapatów.

 

Źródło: brd24.pl
Fot.: Wikipedia
EM

To miała być tylko randka – niestety, spotkanie 16-latki z funkcjonariuszem brytyjskiej policji metropolitalnej skończyło się tragedią.

 

– 39-letni policjant poznał 16-latkę na internetowym czacie w 2010 roku. Skłamał, mówiąc, że ma 22 lata. Para przez długi czas wymieniała się zdjęciami i wiadomościami. Ostatecznie mężczyzna zaprosił nastolatkę na randkę – pisze BBC.

 

Adam Provan postanowił wykorzystać swój zawód, aby nie wzbudzić podejrzeń u ojca dziewczyny. Niestety, zamiast randki w kinie, mężczyzna zafundował nastolatce wycieczkę do pobliskiego lasu. Tam zaczął obmacywać i całować 16-latkę. Kiedy sprzeciwiła się, funkcjonariusz wpadł w szał i brutalnie ją zgwałcił.

 

Nastolatka przez sześć lat ukrywała prawdę przed swoimi rodzicami – wstrząsający incydent na jaw wyszedł dopiero w 2016 roku.

30 listopada mężczyzna został skazany na dziewięć lat pozbawienia wolności. W trakcie procesu zaprzeczał wszelkim zarzucanym mu oskarżeniom.

 

Źródło: wiadomosci.radiozet.pl
Fot.: Metropolitan Police
EM