Chińska policja zastrzeliła mężczyznę, po tym jak wjechał samochodem w tłum ludzi. Według najnowszych informacji podanych przez państwową telewizję, na miejscu zginęło siedem osób, siedem kolejnych zostało rannych i zostali przewiezieni do szpitala.

 

Do zdarzenia doszło w mieście Zaoyang w prowincji Hubei, w Chinach.

Na razie nie są znane przyczyny oraz okoliczności zdarzenia. Wiadomo jedynie, że sprawca wjechał w ludzi umyślnie. Policja prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Jak podkreślają gazety, podobne wypadki w Chinach zdarzają się dosyć często. Pod koniec listopada zeszłego roku 29-letni bezrobotny wjechał samochodem w grupę uczniów, którzy przechodzili przez ulicę w północno-wschodniej prowincji Liaoning, zabijając pięć osób i raniąc co najmniej 19.

 

Pięć dni później w wiosce w południowo-zachodniej prowincji Syczuan kierowca z nieznanego powodu uderzył w pieszych, zabijając siedmiu.

W innym wypadku pod koniec zeszłego roku mężczyzna wjechał swoją ciężarówką w dużą grupę ludzi, których kolejno zaatakował łopatą i nożem.

 

Źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons
LS

W angielskim hrabstwie Hampshire miało miejsce makabryczne odkrycie. Z rzeki Itchen wyłowiono ciało 22-latka zakutego w kajdanki. Bardzo szybko ustalono jego tożsamość – to Reece Hillier, młody tata, który dwa miesiące temu został aresztowany przez policję. Wyrwał się z rąk stróżów prawa, rzucając się do ucieczki. Najprawdopodobniej to wtedy wpadł do rzeki…

 

Funkcjonariusze nie ujawniają powodu oraz okoliczności zatrzymania Reece’a. Wiadomo, że 12 stycznia zakuli go w kajdanki, po czym 22-latek miał im uciec. Kilka dni temu jego ciało wypłynęło na powierzchnię lokalnej rzeki. Mężczyzna osierocił roczne dziecko.

 

Jego rodzina ma za złe policji, że przez ten cały czas nie wszczęto żadnych poszukiwań w rzece: „Matka błagała, aby go szukać nad rzeką. Każdego dnia czekała na syna, była przerażona, bo wiedziała, że on może tam leżeć” – powiedział 50-letni członek rodziny Reece’a. Jego bliskim trudno uwierzyć, że nikt nie dostrzegł topiącego się, skutego kajdankami młodego mężczyzny.

 

Dokładne zbadanie przebiegu zdarzeń tamtego wieczora będzie jednak trudne ze względu na stan zwłok. W sprawie już ruszyło śledztwo.

 

 

Źródło: fakt.pl, Twitter.com
fot. Twitter.com
LS

 

Organizowane co weekend protesty tzw. „Żółtych Kamizelek” przynoszą nadal straty i zamieszki, podczas których policja niejednokrotnie brutalnie rozprawia się z demonstrantami. Zarejestrowane przez kamery i telefony sceny do jakich dochodzi na francuskich ulicach niejednego zdążyły już zaszokować, a przy tym przerazić. Teraz po sieci krąży kolejne nagranie, które znów rodzi pytania co do zasadności działań tamtejszych funkcjonariuszy policji.

 

Nagranie udostępnił na Twitterze ekonomista Richard Wellings. Na filmiku widać jak francuska policja pałkami bije uczestników antyrządowego protestu. Co dodatkowo bulwersujące jak widać na nagraniu, policja atakuje fizycznie również osoby służące jako ochotniczy medycy.

 

 

Źródło: Twitter/@RichardWellings

 

MB

Policyjne pościgi i niebezpieczne interwencje funkcjonariuszy służb to coś, co w Polsce nie jest czymś niespotykanym. Kiedy jednak sprawcą przestępstwa, za którym rusza policyjny pościg, okazuje się być 12-letnie dziecko, wtedy ciężko się dziwić łapiącym się za głowę zszokowanym takim obrotem sprawy ludziom. 

 

Tego typu sytuacja miała miejsce w Krakowie. Całe zdarzenie rozegrało się na osiedlu Ruczaj. To właśnie tam, pełniący służbę policjanci postanowili zatrzymać w ramach rutynowej kontroli przejeżdżający w tamtej części miasta samochód marki opel. Jego kierowca jednak nie zareagował i pojechał dalej. Funkcjonariusze postanowili wówczas ruszyć w pościg.

 

Kierowca zaczął uciekać, przejeżdżając przy tym na czerwonym świetle przez jedno ze skrzyżowań. Dodatkowo z okna tego pojazdu, jedna z osób wyrzucała podejrzane przedmioty niewielkich rozmiarów.

 

W pewnym momencie auto zatrzymało się, jednak kiedy funkcjonariusze zbliżyli się do niego, kierowca nagle ponownie ruszył, uderzając tym razem w policyjny radiowóz.

 

Ostatecznie znajdujące się w pojeździe osoby udało się zatrzymać. Jak się okazało, oplem kierował 12-letni chłopiec, a wraz z nim w samochodzie znajdowała się 24-letnia kobieta oraz 16-latek. Ustalono też, że wyrzucane przez okno auta rzeczy to marihuana w postaci suszu roślinnego.

 

Po przeprowadzonych badaniach na obecność narkotyków w organizmie wyszło na jaw, że 12-letni kierowca był pod wpływem środków psychoaktywnych. Jego 16-letni kolega przyznał się natomiast, że to on był posiadaczem narkotyków, które dał swojemu o 4 lata młodszemu kompanowi.

 

Krakowska policja ma również problem z innym zjawiskiem na terenie lokalnych osiedli. Po rozbiciu kilku dobrze zorganizowanych grup przestępczych na terenie stolicy Małopolski, miejsce swoich starszych kolegów starają się zająć młodociani pseudokibice. O tym pisaliśmy również w poniższych artykułach:

 

Młodociani chuligani przejmują przestępczy rynek? Nowe bojówki chcą zasłynąć brutalnością

 

Kraków: Porachunki młodocianych chuliganów! Nożownicy pochwalili się nagraniem z ataku [FOTO]

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

 

Zniknięciem małej Brytyjki już od 12 lat interesuje cały świat. Nowy serial dokumentalny pod tytułem „Zaginięcie Madeleine McCann” daje nadzieję, że dziewczynkę może jeszcze uda się odnaleźć żywą.

 

Madeleine zaginęła dziewięć dni przed swoimi czwartymi urodzinami, w maju 2007 roku. Była wtedy z rodzicami na wakacjach w Praia da Luz w Portugalii. Zniknęła z pokoju hotelowego, w którym spała z dwojgiem rodzeństwa. Rodzice – Kate i Gerry – zostawili dzieci same i wybrali się na kolację z przyjaciółmi.

 

Zagadkę zaginięcia Madeleine od lat próbują rozwikłać zarówno profesjonalni detektywi oraz amatorzy, którzy próbują dowiedzieć, co dokładnie wydarzyło się tamtej nocy. Sprawa wciąż budzi ogromne emocje.

 

Nowy serial dokumentalny w internetowej telewizji Netflix o zaginięciu dziewczynki rzuca nowe światło na tamte wydarzenia. Jej rodzice nie zgodzili się na występ przed kamerą, obawiając się, że program może zaszkodzić śledztwu. W serialu wypowiadają się jednak eksperci, którzy twierdzą, że dziewczynka mogła zostać porwana przez handlarzy dziećmi             i sprzedana pedofilom.

 

Policjant James Gamble, specjalista ds. ochrony dzieci, jest przekonany, że Madeleine wciąż żyje i pewnego dnia zostanie odnaleziona. Jak informuje, nie ma dowodów na to, że dziewczynka zmarła.

 

Źródło: fakt.pl
fot. youtube.com
LS

29-letni mieszkaniec Ostrołęki, który jest podejrzewany o kradzież autobusu z miejskiej zajezdni, został właśnie zatrzymany przez policję. Mężczyzna „pożyczył” sobie autobus         i pojechał nim do domu. Odpowie za kradzież, kierowanie po pijanemu oraz bez uprawnień do prowadzenia autobusu.

 

Rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce asp. Krzysztof Kolator poinformował, że do zdarzenia doszło w poniedziałek po południu. Policja otrzymała zgłoszenie, że nieznana osoba ukradła z zajezdni MPK autobus.

 

Jak się okazało – mężczyzna przejechał kradzionym pojazdem ponad trzy kilometry, kierując się w pobliże miejsca swojego zamieszkania.

 

Jak poinformował rzecznik: „Mężczyzna chciał wjechać w wewnętrzną ulicę. Opuścił jednak pojazd, nie zabezpieczając go. Autobus zaczął się staczać i uderzył w stojące niedaleko audi”.

 

Na podstawie monitoringu w zajezdni MPK oraz w autobusie udało się ustalić podejrzanego o kradzież. Okazał się nim 29-letni mieszkaniec Ostrołęki. Mężczyzna był nietrzeźwy.

 

 

Źródło: tvn24.pl
fot. youtube.com
LS

Dnia wczorajszego, około godziny 14:20 doszło do incydentu, w którym nieznani jak dotąd sprawcy ostrzelali dom Janusza K. we wsi Prusy pod Krakowem. Nie jest to pierwszy zamach na tzw. „Bokserka”. Mężczyzna ten to znany, groźny przestępca, powiązany z „gangiem Marchewy”.

 

Jak informuje tvn24.pl, przed domem gangstera pojawił się mężczyzna w średnim wieku i skłonił przestępcę do wyjścia na zewnątrz. Chwilę później skierował w jego stronę karabin maszynowy, oddając serię strzałów. Mimo iż strzelec zdołał uciec, po chwili pojawił się drugi samochód, z którego wykonano kolejną serię. O dziwo nikomu nic się nie stało, a w wyniku ataku ucierpiały jedynie drzwi i okna mieszkania.

 

Funkcjonariusze ustalają dokładny przebieg wydarzeń, a pirotechnicy zabezpieczyli ślady po ataku. Jak na razie służbie policji nie udało się zatrzymać winnych strzelaniny. Mając na uwadze dobro sprawy, nie chcą także komentować wydarzenia.

 

W swojej „karierze” gangstera, „Bokserek”  dorobił się wyroków za wymuszenia i rozboje. 4 lata temu, w jednej z krakowskich restauracji, na wpół rozebrany wymachiwał maczetą przed gośćmi lokalu. Pod koniec października 2016 został napadnięty w Mysłowicach, gdzie dotkliwie go pobili pseudokibice dwóch drużyn piłkarskich.

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl
Fot.: pxhere,com
EM

Do tragicznego wydarzenia doszło w Przysusze, mieście leżącym w województwie mazowieckim. Śledczy prowadzą śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci, do której doszło w tej miejscowości.

 

W czwartek rano, przechodnie znaleźli zwłoki mężczyzny na jednej z ulic Przysuchy. O tym makabrycznym odkryciu szybko poinformowane zostały służby. Jak się okazało nie żyjący człowiek był funkcjonariuszem podlegającym pod lokalną jednostkę policji.

 

Jak na razie wszystko wskazuje na to, że policjant zginął od postrzału. Na ciele miała znajdować się rana postrzałowa głowy. Obok nieżyjącego funkcjonariusze znajdowała się natomiast jego służbowa broń.

 

Sprawę bada policja, starając się ustalić okoliczności tragicznej śmierci jednego z funkcjonariuszy. Śledztwo nadzorowane jest przez prokuraturę. Przeprowadzona w tym przypadku ma zostać również sekcja zwłok.

 

Do mediów nie jest przekazywanych póki co zbyt wiele szczegółowych informacji. Działania śledczych mają przynieść odpowiedź na pytanie, czy doszło do samobójstwa czy do śmierci policjanta przyczyniły się osoby trzecie.

 

 

Źródło: dorzeczy.pl ; rmf24.pl

Fot.: Flickr

 

MB

 

Funkcjonariusze zatrzymali do kontroli forda focusa. W trakcie czynności zauważyli, że w pojeździe znajduje się woreczek z substancją przypominającą narkotyki. Kierowca przeczuwając kłopoty, zaczął uciekać ciągnąc ze sobą przez kilka metrów policjanta trzymającego się drzwi pojazdu!

W Chorzelowie policjanci podjęli interwencję wobec kierującego fordem focusem. Mężczyzna zatrzymał się do kontroli drogowej, jednak kiedy policjant zauważył w pojeździe woreczek z substancją przypominającą narkotyk, kierowca forda ruszył z impetem, ciągnąc przez kilka metrów policjanta trzymającego się drzwi pojazdu. Funkcjonariuszowi nic poważnego się nie stało.

Kierowca i pasażer forda zostali zabrani do szpitala, po tym jak trafili do rowu. Ich obrażenia nie były groźne, więc po opatrzeniu przekazano ich policjantom. Obaj mieszkańcy Mielca w wieku 27 i 33 lata zostali zatrzymani w policyjnym areszcie.

Samochód, którym kierował 27-latek został przeszukany i zabezpieczony. W pojeździe policjanci ujawnili narkotyki w postaci haszyszu i marihuany.

Zebrany materiał dowodowy pozwolił przedstawić 27-letniemu podejrzanemu zarzut posiadania narkotyków oraz zmuszenia funkcjonariusza publicznego do zaniechania prawnej czynności służbowej. W sprawie prowadzone są dalsze czynności mające na celu udowodnienie kolejnych czynów przestępczych podejrzanemu.

Źródło: rzeszow.eska.pl
fot. Wikipedia Commons
LS