W nawiązaniu do licznych pytań w tej sprawie oraz do szeregu nieprecyzyjnych doniesień, CIS informuje, że w związku z powtarzającymi się incydentami chuligańskimi oraz atakami na biura poselskie, od kwietnia wprowadzona zostanie możliwość uzyskania przez posłów refundacji kosztów usługi ochrony lokali biur oraz osób w nich przebywających.

 

Posłowie zainteresowani skorzystaniem z nowych przepisów będą zobowiązani do zawarcia umowy o świadczenie usługi ochrony z wyspecjalizowanym podmiotem, posiadającym koncesję na prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie usług ochrony osób i mienia.

Refundacja kosztów będzie dokonywana przez Kancelarię Sejmu, na podstawie przedłożonych przez posłów oryginałów uprzednio opłaconych faktur, do kwoty nie wyższej niż dwa tysiące złotych miesięcznie. Wysokość możliwej do uzyskania kwoty refundacji jest niezależna od faktu, czy poseł obejmie zakupioną usługą tylko biuro podstawowe, czy także filie biura (o ile takie utworzył).

Rzeczywisty koszt usługi będzie zatem zależny od trzech czynników: liczby posłów, którzy zdecydują się na jej zakupienie, cen usługi wynikających z zawartych umów oraz długości okresu ich obowiązywania.

W ostatnim czasie, na fali antyrządowych manifestacji doszło do kilku ataków na biura poselskie Zjednoczonej Prawicy. Przykładowo w nocy z poniedziałku na wtorek, nieznany sprawca rzucił łatwopalną substancją w drzwi biura poselskiego Beaty Kempy (Solidarna Polska) a na elewacji zostawił napis: „H-7102 21.21. CALIFOR UBER ALES NIE”. Sugerować on może groźby oparte na odwołaniu do pewnej piosenki.

 

Przypadków zachowań, przez które ludzie związani z obozem władzy mogą czuć zagrożenie bezpieczeństwa swojego i swoich najbliższych jest jednak więcej. W związku z tym, jak informuje portal Wirtualna Polska, policja wzmocnić ma patrole w okolicach lokali użytkowanych przez parlamentarzystów.

 

Atmosfera agresji i gróźb sprawia, że parlamentarzyści w obecnym czasie szczególnie obawiają się o swoje życie i zdrowie. Posłanka Iwona Arent (PiS) w rozmowie z wp.pl przywołuje przykłady kilku nieprzyjemnych aktów agresji jakie spotkały ją przez 12 lat działalności politycznej.

 

– Pomalowano drzwi mojego biura poselskiego, drzwi od mojego domu wymazano kałem. Policja oczywiście nie ustaliła sprawców – wymienia posłanka.

 

Jak dodała w rozmowie z portalem, dla większego poczucia bezpieczeństwa, zakupiła dla pracowników swojego biura gaz obronny, który ma byc trzymany w szufladzie. Stwierdziła też, że również jej partyjne koleżanki i koledzy odczuwają zagrożenie.

 

Jak powiedział natomiast poseł Marek Suski (PiS), tego typu gróźb pojawiło się dość dużo.

 

– Niedawno zgłaszaliśmy do prokuratury e-maile, w których ktoś pisał, że będzie gwałcił kobiety z PiS, podrzynał nam gardła i rozcinał brzuchy – stwierdził poseł.

 

Jak informuje wp.pl, próby zastraszania stosowane mają być również wobec działaczy innych ugrupowań politycznych.