Krajobraz powyborczy – analiza

Jesteśmy już po II turze wyborów samorządowych AD 2018, a więc można pokusić się o przeanalizowanie ostatecznych wyników. To co mnie osobiście zaskoczyło, to: względnie słaby wyniku PiS w korelacji z również słabym wynikiem PSL oraz bardzo niski wynik Wolności. Uwidoczniła się też specyficzna charakterystyka wyborów samorządowych. Ale pomału…

 

Trzy lata rządów PiS w parlamencie, to też trzy lata niemalże permanentnej kompromitacji tak zwanej  totalnej opozycji, czyli ugrupowań, które weszły ostatecznie w skład Koalicji Obywatelskiej. Ciągła histeryczna narracja o „faszyzmie” i „nazizmie”, który rzekomo zapanował w Polsce, obrona skompromitowanych sędziów, organizacja żenujących akcji, jak na przykład wieszanie koszulek z napisem „Konstytucja” na pomnikach czy donoszenie na własny kraj na Zachodzie. Krótko mówiąc opozycja totalna robiła wszystko, by jak najbardziej obrzydzić się wyborcom.

 

W odniesieniu do tych faktów, uważam wyniki wyborów za niezwykle dla KO korzystne. 27% głosów w wyborach do sejmików wojewódzkich to tylko o 7 punktów procentowych mniej niż PiS, który – wydaje się – liczył na zdeklasowanie przeciwnika. Wystawiane lub popierane przez KO osoby wygrały bój o prezydenturę w większości dużych miast kraju. W Warszawie nie udało się kontrkandydatowi Rafała Trzaskowskiego wejść choćby do II tury. Nie mówiąc już o Łodzi. PiS praktycznie „poległ” w walce o duże miasta. Nawet tam gdzie nie wygrywały osoby związane z KO, wygrywali kandydaci niezależni, często o postkomunistycznej proweniencji.

 

Sytuację tę można wyjaśnić tym, że PiS, mimo słabości (czy wręcz idiotyzmu) opozycji, zrobiło całkiem sporo, by wynik tejże opozycji zbytnio niski nie był. Moim zdaniem partia Jarosława Kaczyńskiego popełniła w ciągu ostatnich trzech lat kilka „grzechów głównych”, które uniemożliwiły jej większy wzrost poparcia przy urnach.

 

Po pierwsze zejście z jasno konserwatywnej linii programowej na rzecz polityki opartej na zasadzie „Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek”. PiS w swoich, skądinąd słusznych, staraniach o wyborcę centrowego, trochę się zapędził, sprawiając wrażenie, iż całkowicie zapomniał o konserwatywnej części społeczeństwa. Długo by tu wymieniać: zgoda na przyjmowanie do Polski rzesz imigrantów zarobkowych, całkowita niemalże kapitualcja w walce z postępującą w Polsce homo- i genderpropagandą (vide tzw. Tęczowe Piątki, brak wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej czy tolerowanie tzw. Gender Studies na polskich uczelniach), uległość wobec Ukrainy w sprawach historycznych, dziwne zachowanie prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie Marszu Niepodległości 2018, i tak dalej. Takie postępowanie przypomina przysłowiowe próbowanie złapania dwóch srok za ogon i jest bardzo źle widziane przez wyborców przywiązanych do tradycyjnych wartości. Z dużym prawdopodobieństwem przez taką politykę, PiS utracił wielu ludzi, którzy w dniu wyborów, zniechęceni, pozostali w domach w przeświadczeniu, że „nie ma na kogo głosować”.

 

Po drugie PiS, mimo iż daleko mu w tym do opozycji totalnej, wykonał w ciągu ostatnich trzech lat wiele niepotrzebnych lub wręcz szkodliwych kroków. Przykładem choćby prace nad zakazem hodowli zwierząt futerkowych. Koniec końców zakaz nie wszedł w życie, ale dał pewien sygnał rolnikom, w jakim kierunku może w przyszłości iść partia rządząca. Drugim przykładem: ustawa o obrocie ziemią. Trzecim: nowelizacja prawa farmaceutycznego. Można tak długo. Niestety.

 

Po trzecie to, co zauważyło wielu prawicowych publicystów – nachalna propaganda TVP mogła odnieść odwrotny do zamierzonego skutek. Zniesmaczyła i zniechęciła część umiarkowanego elektoratu PiS, natomiast zmobilizowała jego przeciwników do pójścia na wybory. Efekt końcowy każdy widzi.

 

Dużym zaskaczeniem dla mnie osobiście był dość słaby wynik PSL. PiS, jak już pisałem, zrobił niestety wiele by zniechęcić do siebie rolników, i „przekazać” ich partii Władysława Kosiniaka-Kamysza. Ta jednak uzyskała wynik znacząco niższy nie tylko od tego sprzed 4 lat, gdy działy się”cuda nad urną”, ale nawet od tego, na jaki wskazywały przedwyborcze sondaże. Możliwym wytłumaczeniem tego faktu jest zagłosowanie części silnie antypisowskiego elektoratu PSL na KO, jako na najsilniejsze ugrupowanie opozycyjne. Tłumaczyłoby to zresztą zaskakująco dobry wynik Koalicji.

 

Kolejnym, i niestety smutnym dla mnie jako wolnościowca, zaskoczeniem był bardzo słaby wynik Wolności. Gdy trzy lata temu partia Janusza Korwin-Mikkego o mały włos nie dostała się do Sejmu, uzyskując jedankowoż finansowanie z budżetu, liczyłem że to początek silnego rozwoju tej formacji. Niestety, wynik na poziomie 1,5% nie wróży niczego dobrego, nawet jeśli uwzględnimy fakt, że wybory samorządowe mają swoją specyfikę i nie sprzyjają partiom antysystemowym. Widać też, niestety, jak sypie się formacja Pawła Kukiza, która była 3 lata temu nadzieją na zjednoczenie sił antysystemowych i rozbicie monopolu partii populistycznych. Mimo mocnego startu, obecnie klub posleski się rozpada, co pociąga za sobą zmiejszenie poparcia.

 

Przy ocenie wyników wyborów samorządowych trzeba jednak zaznaczyć, że mają one swoją specyfikę. Tu głosuje się, przynajmniej poza Warszawą, na konkretnych ludzi, a nie na szyldy partyjne. Dlatego dużo większe szanse na sukces mają ludzie już sprawdzeni (choćby jako mniejsze zło) i trudno jest się w tych wyborach wybić nowym kandydatom.

 

Podsumowując, mam nadzieję, że partia rządząca weźmie lekcję wynikającą z wyników tych wyborów i nie popełni podobnych błędów w 2019 roku. Liczę też na większą aktywność i lepszy wynik partii antysystemowych w przyszłorocznych wyborach.

 

 

Fabian Myśliwiec- działacz Młodej Endecji oraz Fundacji Pro-Prawo do Życia, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, jak sam o sobie mówi, jest „propagatorem zdroworozsądkowego myślenia”.

 

 

Fot.: Wikimedia Commons

 




Kraj

Świat