Volkswagen nie może zwolnić dżihadysty!

Popularna niemiecka firma samochodowa zwolniła z pracy swego czasu 30-letniego Samira B. Mężczyzna głosił islamistyczne poglądy oraz deklarował wstąpienie w szeregi Państwa Islamskiego. Z tego właśnie względu został zwolniony w 2016 roku, kiedy Volkswagen obawiał się aktów terroryzmu jakich mógłby się on dopuścić wobec firmy i innych pracowników. W praktyce nie jest to w niemieckiej rzeczywistości jednak takie proste.

 

30-latek mający niemiecko-algierskie pochodzenie pracował na stanowisku opon w fabryce zlokalizowanej na terenie Wolfsburga. Poza faktem, że mężczyzna stosował groźby wewnątrz zespołu pracowników mówią im, że „wszyscy zginą”, miał również znajomości z dwoma mężczyznami, którzy wyjechali do Syrii w 2014 roku, aby walczyć po stronie ISIS. Obydwaj koledzy Samira B. zginęli tam.

 

Sam Samir B. został zatrzymany na lotnisku w Hanowerze. Zmierzał on na pokład lecącego w kierunku Stambułu samolotu, a przy nim znaleziono drona oraz 9 350 euro. Wskazywało to na chęć wyjechania na dżihad, więc władze zdecydowały się na skonfiskowanie jego paszportu.

 

Ludzie pracujący dla Volkswagena informują, że dowiedziono, iż Samir B. „był zaangażowany w rekrutację i wsparcie islamskich bojówkarzy z Wolfsburga”. Firma zdecydowała się na zwolnienie dżihadysty, jednakże ten pozwał niemieckiego producenta aut uznając takie rozwiązanie umowy za niezgodne z prawem. Co wyjątkowo absurdalne, sąd orzekł na jego korzyść. Niemiecka marka samochodowa otrzymała sądowy nakaz przywrócenia 30-latka do pracy.

 

Sędzia z Państwowego Sądu Pracy w Hanowerze, iż VW nie miał możliwości ocenić, że „spokój operacyjny” zakładu był „w jakiś szczególny sposób zakłócony”.

 

Firma oferowała w czasie trwania postępowania 65 000 euro w celu zawarcia ugody. Odmówił jednak w tej sytuacji prawnik Samira B. Teraz Volkswagen został zobowiązany do przywrócenia niebezpiecznego mężczyzny do pracy w przeciągu miesiąca. Firma odwołuje się jednak od decyzji sądu.

 

 

 

 

 

 



Źródło:

Kraj

Świat