Serwis YouTube od lat daje możliwość użytkownikom publikowania materiałów filmowych, nagranych nawet w amatorski sposób. Filmy udostępniać całemu światu można na dzień dzisiejszy nawet z telefonu komórkowego w przeciągu kilku minut. To jednak wiąże się z poważnymi problemami jakie napotykają administratorzy YouTube’a.

 

Wiele materiałów pojawiających się w tym popularnym serwisie jest nieodpowiednich nie tylko dla dzieci, ale również dorosłych osób. Często zdarzało się, iż na YouTubie zamieszczono materiały propagujące zbrodnicze ideologie lub takie zawierające drastyczne sceny. Zestawienia najbardziej „chorych” filmików umieszczanych na tej globalnej stronie jest znaleźć bardzo łatwo.

 

Teraz administracja portalu YouTube postanowiła w tej sprawie zareagować. Dokonano gigantycznych porządków, przy których wykasowano z serwisu miliony filmów naruszających zawarte w regulaminie wytyczne dla społeczności tworzącej de facto ten portal. Zgodnie z komunikatem wydanym przez Google, z portalu miało zniknąć ok. 8 milionów filmów. Jak poinformowano akcja ta miała trwać w praktyce od października do grudnia ubiegłego roku. Jednakże na tym nie ma zakończyć się „czyszczenie”.

 

Wśród większości materiałów, które uległy wykasowaniu znalazły się te zawierające drastyczne elementy. Pozbyto się również takich, które administracja uznała za spam. Usunięto w trakcie całej akcji m.in. filmy zawierające motywy pedofilskie, jak również nawiązujące swą treścią do propagandy północnokoreańskiej, nazistowskiej czy też rasistowskiej.

 

Warty podkreślenia jest fakt, że algorytmy portalu mające wykrywać łamanie regulaminu wykryły aż 6,7 miliona takowych filmów z sumy 8 milionów wykasowanych w trakcie tych porządków.

 

Jak informuje CNN, Google zapowiada przedstawianie danych na temat przestrzegania zasad YouTube’a co kwartał.

 

– To pomoże pokazać postęp, jaki robimy w usuwaniu treści agresywnych z naszej platformy – stwierdzają przedstawiciele serwisu YouTube.

 

25-letnia Karolina W. wystawiła swoje dziecko na portalu ogłoszeniowym. Jak wyjaśniała, zmusiła ją do tego bieda. Kobieta ma już dwójkę dzieci. Postanowiła sprzedać noworodka, w związku z czym dała ogłoszenie w Internecie. Odpowiedziało na nie polskie małżeństwo mieszkające w Holandii.

 

Kobieta nie wiedziała jednak o tym, że za handel ludźmi jej, a także trzem innym osobom grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Jak poinformowała Prokuratura Rejonowa w Kwidzynie (pomorskie), 25-latka, będąc jeszcze w ciąży, zamierzała sprzedać swoje nienarodzone dziecko za 30 tysięcy złotych – donosi portal newsbook.pl.

 

Według Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, sprawa wyszła na jaw dzięki policjantom z KWP w Gdańsku z wydziału zwalczającego cyberprzestępczość. Funkcjonariusze na jednej ze stron internetowych natrafili na ogłoszenie, które wskazywało na to, że kobieta zamierza sprzedać swojego nienarodzonego jeszcze potomka.

 

– W ogłoszeniu podała, że sama nie może go zatrzymać, a nie chce porzucić. Poprosiła o kontakt oraz oferty. Ustalono, że na ogłoszenie to odpowiedziała para na stałe zamieszkująca poza granicami Polski. Doszło do spotkania, w którym uczestniczył również konkubent matki dziecka. Umówiono się na kwotę 30 tysięcy złotych. Miesiąc przed porodem matka dziecka i jej konkubent udali się do miejscowości na południu Polski. Tam zamieszkali w wynajętym mieszkaniu

– brzmi komunikat prokuratury w Gdańsku.

 

Dziecko urodziło się 5 marca bieżącego roku. Po trzech dniach zostało zarejestrowane w USC.

 

– Jako ojciec został wskazany mężczyzna, który odpowiedział na ogłoszenie. Rodzice biologiczni otrzymali połowę z umówionej kwoty. Druga część miała zostać przekazana po zrzeczeniu się przez matkę praw rodzicielskich. Podjęte w tej sprawie czynności zapobiegły wywiezieniu dziecka z kraju. Zostało ono odebrane i zapewniono mu opiekę. Przebywa u rodziny sprawującej nad nim pieczę zastępczą

– poinformowała prokuratura.

 

Wszystkim czterem osobom zostało zarzucone przestępstwo handlu ludźmi, za które grożą 3 lata więzienia. Ponadto, matce dziecka oraz mężczyźnie, który zarejestrował się jako ojciec dziecka, zarzucono wyłudzenie poświadczenia nieprawdy, za co grozi do 5 lat pozbawienia wolności.

 

Biologiczni rodzice przyznali się do winy i złożyli wyjaśnienia. Drugi z mężczyzn potwierdził, że wykonał zarzucone mu czyny, jednak zaprzeczył, aby zapłacił. Jego partnerka nie przyznała się do winy.

 

Wszyscy podejrzani mają obecnie dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju i wzajemnego kontaktu między sobą. Dodatkowo, oskarżeni, którzy odpowiedzieli na ogłoszenie, muszą zapłacić grzywnę w wysokości 10 tysięcy złotych od każdego z nich.