Posłanka Nowoczesnej, Joanna Scheuring-Wielgus wystąpiła dzisiaj rano na antenie Polsat News. Jej wypowiedź jednak wywołała falę ironicznych komentarzy. Nie zabrakło również porównania do Ryszarda Petru.

 

Jak informuje dorzeczy.pl, w dzisiejszym programie na antenie Polsat News udział wzięli między innymi Ryszard Czarnecki z Prawa i Sprawiedliwości oraz posłanka Nowoczesnej, Joanna Scheuring-Wielgus. Kilka godzin temu do sieci trafił fragment programu, w którym posłanka, kierując słowa do Ryszarda Czarneckiego, wypowiedziała tajemnicze zdanie:

–  I proszę mi nie wciskać tutaj dziecka z kąpielą do brzucha i proszę mi nie wmawiać, że ja coś powiedziałam.

 

Czytając komentarze internautów pod nagraniem bez problemu widać, że posłanka Joanna Scheuring-Wielgus została przez nich wyśmiana. Użytkownicy Twittera nawiązują do wypowiedzi Ryszarda Petru, który między innymi zasłynął z przekręcania przysłów.

 

– Teoria o „Petrufikacji” czyli ryśkowieniu umysłów wszystkich członków .Nowoczesnej znowu się potwierdza

– pisał jeden z użytkowników Twittera.

– Wierna uczennica Ryszarda….kiedy wreszcie skonczy sie ich blazenada…

– czytamy na profilu innego z internautów.

Dziś o godzinie 10.30 rozpoczęła się wspólna konwencja Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Dotyczyła ona porozumienia na Mazowszu przed wyborami samorządowymi, które będą miały miejsce jesienią. – Nudna i strasznie sztuczna. Klepanie wyuczonych na pamięć frazesów i hasełek. Znów głównie o PiSie. A już kiedy PO zaczyna mówić o uczciwości to już lepiej wyłączyć telewizor i iść na spacer – tak opisał całą sytuację poseł Adam Andruszkiewicz (Wolni i Solidarni).

 

Podczas konwencji wypowiedział się lider PO Grzegorz Schetyna. Jak powiedział polityk, połączenie sił PO i Nowoczesnej frustruje lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego do tego stopnia, że zdecydował się on „rozpocząć sezon polowań na posłów opozycji”. Schetyna dodał również, że porozumienie obu tych partii politycznych „pogoni PiS” – czytamy na portalu dorzeczy.pl.

 

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej oświadczył także, że sojusz Nowoczesnej i PO, który opiera się na porozumieniu programowym ma na celu danie nadziei Polakom. Jak stwierdził polityk, kolejne wybory będą identycznym symbolem jak wybory samorządowe 28 lat temu. Grzegorz Schetyna zapewnił, że przywróci „wolność i suwerenność”.

 

Poseł Wolnych i Solidarnych Adam Andruszkiewicz postanowił skomentować tę konwencję.

– Konwencja koalicji PO-Nowoczesna, nudna i strasznie sztuczna. Klepanie wyuczonych na pamięć frazesów i hasełek. Znów głównie o PiSie. A już kiedy PO zaczyna mówić o uczciwości to już lepiej wyłączyć telewizor i iść na spacer

– ocenił.

Posłowie w dniu dzisiejszym przegłosowali wniosek o uchylenie immunitetu byłemu liderowi Nowoczesnej- Ryszardowi Petru. Jest to równoznaczne z tym, że poseł może teraz zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

 

Wniosek o uchylenie immunitetu znanemu politykowi opozycji totalnej złożył Maciej Wąsik, zastępca koordynatora służb specjalnych. Zarzucał on Ryszardowi Petru, że ten dopuścił się w ubiegłym roku pomówienia, podczas jednej z antyrządowych akcji.

 

W sierpniu 2017 roku, Maciej Wąsik skierował prywatny akt oskarżenia przeciwko Petru, ponieważ w jego opinii poseł Nowoczesnej naruszył prawo nazywając koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego oraz samego Macieja Wąsika przestępcami. Miało to miejsce podczas publicznego wystąpienia Ryszarda Petru przed Sejmem, w dniu 16 lipca 2017 roku.

 

Wniosek o uchylenie immunitetu dawnemu liderowi Nowoczesnej we wrześniu złożył w Sejmie pełnomocnik Macieja Wąsika. Bez tego sąd nie może zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem prowadzić procesu posła w danej sprawie.  Teraz jednak Sejm w dzisiejszym głosowaniu wyraził zgodę na pociągnięcie Ryszarda Petru do odpowiedzialności karnej.

 

Łącznie 262 posłów głosowało za uchyleniem politykowi opozycji immunitetu, a 170 było przeciw. Od głosu wstrzymało się dwóch posłów.

 

Sejm przegłosował dziś również inne osobie z partii Nowoczesna- posłance Kamili Gasiuk-Pihowicz.

 

Ta sprawa może okazać się kolejną wizerunkową porażką partii po licznych wpadkach i wewnętrznych sporach. Tego typu rzeczy przekładają się również na wyniki Nowoczesnej w sondażach.

 

Przewodnicząca Nowoczesnej w rozmowie z Robertem Mazurkiem na antenie RMF FM przewidywała wyniki nadchodzących wyborów samorządowych. W jej przekonaniu, Prawo i Sprawiedliwość przegra je.

 

„Nasz kolega stwierdził, że jeżeli chodzi o pokonywanie PiS-u, to on to może robić nawet za darmo. To chyba Witek Zembaczyński. Nie zniesiemy uposażenia poselskiego, bo nie chcemy mieć tzw. dziadowskiego państwa. Jak rządzący tak mówi, to najczęściej to jest tak, zgodnie z zasadą Urbana, że on się sam wyżywi. Możemy spodziewać się, że dlaczego oni się nie buntują specjalnie, bo zdają sobie sprawę, że za chwilę będą wybory samorządowe, jakieś rodziny startują w wyborach, na boku” – mówiła Katarzyna Lubnauer w RMF FM.

 

To, że chcą wójtom, burmistrzom i prezydentom obniżyć pensje wynika z faktu, że PiS zdaje sobie sprawę, że przegra te wybory samorządowe. Jak przegra, to w sumie jest im wszystko jedno, ile będą dostawać prezydenci i burmistrzowie miast” – przekonywała przewodnicząca Nowoczesnej.

 

W rozmowie pojawiła się także kwestia zarobków parlamentarzystów oraz członków Rady Ministrów. Według Katarzyny Lubnauer, minister powinien zarabiać 20 tys. złotych. „Załóżmy, że życie w Polsce jest tańsze. Niech zarabia 1,5 raza tyle co w tej chwili. Załóżmy że około 20 tys. minister powinien zarabiać. Natomiast dla posłów byłam przeciwna, kiedy był ten pomysł podwyższania” – mówiła.

Wewnętrzny konflikt w Nowoczesnej pomiędzy Katarzyną Lubnauer, a Ryszardem Petru jest dosyć oczywisty. Kulminacyjnym momentem stały się partyjne wybory, które Petru przegrał. Później miała miejsce również konferencja prasowa, w czasie której poprzedni szef partii przerwał swojej koleżance Kamili Gasiuk-Pihowicz, co oburzyło obecną prezes partii Katarzynę Lubnauer.

 

Jak się okazuje kolejną kwestią podgrzewającą wewnątrzpartyjny konflikt ma być temat umeblowania siedziby Nowoczesnej. Pracownicy partii mieli zostać zmuszeni siedzieć na kartonach, ponieważ Ryszard Petru… zabrał meble.

 

Doszło do tego po przegranych przez niego z Katarzyną Lubnauer wyborach. Ryszard Petru miał być pewny swego w wyścigu po władzę w partii, która przez jakiś czas miała nawet w nazwie jego nazwisko. Ostatecznie jednak jego konkurentka uzyskała 149, czyli o 9 głosów więcej od dotychczasowego szefa.

 

– Petru zabrał z siedziby partii kanapy, krzesła, stół konferencyjny, biurko. Wynosić rzeczy pomagał mu któryś z pracowników. Doszło do tego, że pracujące tam osoby musiały siedzieć na kartonach do czasu zakupu nowych mebli – stwierdzić miał jeden z posłów Nowoczesnej w rozmowie z tygodnikiem „Wprost”.

 

Jak jednak dodał polityk, poprzedni lider partii miał prawo do takiej decyzji, ponieważ w tym samym miejscu zlokalizowane było zarówno biuro krajowe Nowoczesnej, jak i też biuro poselskie Ryszarda Petru.

 

 

 

 

Umówmy się, my sobie tu mówimy, bo jak patrzymy po sobie, to wszyscy Polacy wykształceni i mądrzy. Nie – my jesteśmy bardzo przeciętnym, niewykształconym, głupim narodem. To my się obracamy w takim środowisku i nam się wydaje, że wszyscy są tacy. Jedźcie sobie państwo na prowincję, to zobaczycie – tak wypowiedziała się Jolanta Zjawińska, działaczka Nowoczesnej.

 

Wyżej wymienione słowa wypowiedziane zostały wczoraj przez Jolantę Zjawińską w trakcie debaty pt. „Polacy i Żydzi: trudna miłość, łatwa nienawiść. Kronika dialogu i odrzucenia 1918 – 1968 – 2018”, zorganizowanej przez Centrum Dialogu Europejskiego Nowoczesna Europa. Zaproszono na nią między innymi pisarza Mikołaja Grynberga, a także suspendowanego księdza Wojciecha Lemańskiego – podaje portal telewizjarepublika.pl.

 

–  Powiedzenie miota się jak Żyd po pustym sklepie wcale nie musi być wartościujące, to może być opisowe. W momencie, gdy subiekt żydowski w „Lalce” biegał, to on konkretnie coś robił. Leniwy Polak – subiekt wtedy siedział – ponieważ klientów nie było – patrzył w sufit, a Żyd biegał po drabinie, sprawdzał, czy ma wszystko gotowe. Gdy przyjdzie klient, on już był gotowy

– mówiła działaczka Nowoczesnej.

 

– Umówmy się, my sobie tu mówimy, bo jak patrzymy po sobie, to wszyscy Polacy wykształceni i mądrzy. Nie – my jesteśmy bardzo przeciętnym, niewykształconym, głupim narodem. To my się obracamy w takim środowisku i nam się wydaje, że wszyscy są tacy. Jedźcie sobie państwo na prowincję, to zobaczycie. Po prostu głupi, polski naród trzeba oświecić, bo inaczej nigdy się z tego kręgu nie wyrwiemy

– powiedziała.

Kilka dni temu podczas dyskusji na antenie TVN24, szefowa Nowoczesnej- posłanka Katarzyna Lubnauer stwierdziła, że życie człowieka nie rozpoczyna się w momencie poczęcia, a narodzin. Takie twierdzania posłanki są jednak sprzeczne z nauką i treścią podręczników do biologii.

 

Szefowa Nowoczesnej postanowiła wystosować również list do Konferencji Episkopatu Polski. Wyraziła w nim swoje obawy w związku z tym w jakim kierunku zmierza ojczyzna, mając na myśli plany zakazu dokonywania tzw. aborcji eugenicznej (w przypadku podejrzenia choroby/upośledzenia dziecka).

 

– Musimy otworzyć się na rzeczywistość, a nie pielęgnować mity i stereotypy – napisała w swoim liście Katarzyna Lubnauer, co jest dość nietrafne, zważywszy na wypowiedzi, w których przedstawiciele środowisk lewicowych oraz sama posłanka Lubnauer zaprzecza faktom naukowym.

 

Chęć utrzymania obecnego prawa aborcyjnego oraz sprzeciw wobec planowanym zmianom, liderka opozycyjnej partii argumentowała faktem, iż Polska jest w jej opinii „świeckim państwem” oraz „neutralnym światopoglądowo”.

 

Posłanka doczekała się odpowiedzi na swój list. Episkopat w wystosowanej odpowiedzi zauważa, że prawda o rozpoczęciu życia w momencie poczęcia to nauka, a nie religia.

 

– W odpowiedzi pani Katarzynie Lubnauer: Życie zaczyna się od poczęcia, a serce dziecka bije od ok. 3 tyg. To nauka, nie religia. Dlatego człowiek szanujący wiedzę naukową – nie tylko katolik – broni prawa człowieka do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. To naprawdę nic nowego – czytamy w opublikowanym na Twitterze wpisie oficjalnego profilu KEP.

 

 

 

Ale wtopa! To z pewnością będzie ciągnęło się za posłanką przez długi czas. Internauci skwapliwie odnotowali kolejną wpadkę polityków Nowoczesnej.

 

Tym razem ofiarą własnej pomyłki padła posłanka Paulina Hennig-Kloska. Objaśniając prezentację użyła sformułowania, które z logiką miało… niewiele wspólnego.

 

Jak donosi serwis dorzeczy.pl, asystent społeczny Ryszarda Petru Jan Siwiński odchodzi z partii. Mężczyzna należał do Forum Młodych Nowoczesnej.

 

Siwiński o swoim odejściu z partii poinformował na Twitterze.