Jak informuje RMF FM, w Warszawie, na skrzyżowaniu ulic Powązkowskiej i Elbląskiej, nieoznakowane BMW zderzyło się z osobówką. Pasażerem limuzyny Żandarmerii Wojskowej był były minister obrony narodowej – Antoni Macierewicz.

 

Według przekazywanych przez RMF FM informacji, nikomu nic się nie stało. Decyzją premiera Morawieckiego ze stanowiskiem ministra obrony narodowej pożegnał się Antoni Macierewicz. Jego miejsce zajmie dotychczasowy szef MSWiA – Mariusz Błaszczak. Minister pożegnał się z żołnierzami.

 

„W ciagu ostatnich dwóch lat zmieniliście Polskę i armię. A może dokładniej dlatego że zaczęliście zmieniać armię, mogła się także zmieniać Polskę. Po raz pierwszy od dziesięcioleci Polacy mogli powiedzieć, że czują się bezpiecznie. Po raz pierwszy od dziesięcioleci mogli powiedzieć że są dumni ze swojej armii, swoich córek i synów, braci i sióstr które noszą mundury Wojska Polskiego. Podnieśliście głowy Polaków. Sprawiliście że bezpieczeństwo, duma, honor przestały być pustym frazesem, hasłem, zastępczym narzędziem propagandowym i zaczęły być, stawać się treścią naszego życia narodowego. Wyliczanie wszystkich zmian których dokonaliście, a mówię to do panów ministrów i generałów, do was oficerowie, ale także do was żołnierze, ten wielki wysiłek i odwaga które były niezbędne, aby tego wszystkiego dokonać, są godne najwyższego podziękowania i szacunku. To wy maszerując wraz z armią amerykańską przez całą Polskę mogliście oglądać jak Polacy z radością witali naszych sojuszników na polskiej ziemi bo wiedzieli że idą wraz z nimi polscy żołnierze i wiedzieli że dzięki temu będą bezpieczni” – mówił żegnając się z żołnierzami.

W ostatnich dniach media publikowały informację podaną przez tygodnik „Sieci”, w którym czytaliśmy, że istniały nieprawidłowości w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, a jednym z współodpowiedzialnych za taki stan rzeczy był Bartłomiej Misiewicz, były rzecznik MON. Do tej sprawy odniósł się Antoni Macierewicz, w programie „Pilnujmy Polski” na antenie Telewizji Republika.

 

„Nie ma wątpliwości, że to, co robiło CBA, było działaniem jak najbardziej na miejscu i działaniem, które wykazało pewne nieprawidłowości. To zostało skierowane do sądu. Wcześniej zresztą, zanim powstał ten raport CBA, na pierwsze informacje na ten temat zareagowałem bardzo głębokimi zmianami personalnymi, zarówno w zarządzie, jak i wśród dyrektorów. Te osoby, które zostały wskazane w raporcie CBA, przywołanym w artykule „Sieci” zostały po prostu usunięte” – mówił Macierewicz.

 

„Artykuł cały poświęcony jest Misiewiczowi, jakby on był osobą główną oskarżoną i wskazaną przez CBA jako główny winny. Tymczasem właśnie pan Misiewicz nie jest wskazany przez CBA jako osoba winna, za to wskazani są ci ludzie, których kazałem usunąć w związku z informacjami o nieprawidłowościach. Mamy tutaj do czynienia z sytuacją, w której można domniemywać, że to jest wyłącznie pretekst, że chodzi o coś innego, że chodzi o napiętnowanie Bogu ducha winnego Misiewicza” – argumentował były szef MON.

 

„Chcę przypomnieć, jak skutecznie działał w sprawie CEK NATO pan Misiewicz, jak skutecznie dział w sprawie dramatu smoleńskiego, organizując zespół parlamentarny, jak skutecznie działał w wielu innych kwestiach, np. w sprawie SKOK Wołomin, gdzie był jedną z tych osób, która broniła SKOK-ów przed mafią WSI. Z tego punktu widzenia jest człowiekiem zasłużonym i w sposób nieuczciwy atakowanym” – podkreślał Antoni Macierewicz.

Dziś w Sejmie RP odbyła się konferencja prasowa, na której posłowie Platformy Obywatelskiej odnieśli się do prac Antoniego Macierewicza w ramach komisji, która miała wyjaśnić przyczyny i przebieg katastrofy smoleńskiej. Poseł Cezary Tomczyk użył bardzo mocnych słów.

 

„Obejrzeliśmy kompromitującą konferencję Antoniego Macierewicza i podkomisji jego pseudoekspertów. Na tej konferencji powtórzone zostały wszystkie dotychczasowe kłamstwa podkomisji Macierewicza. Można powiedzieć, że ta konferencja to suma wszystkich dotychczasowych kłamstw. Nie uzyskaliśmy żadnych informacji nt. przeprowadzonych badań, dowodów, wyliczeń. Wszystko, co zrobiła podkomisja, opiera się na oglądaniu zdjęć. Są tylko i wyłącznie kłamstwa, nieścisłości i dane nieprawdziwe. Mam nadzieję, że to jest ostatnia szarża Macierewicza, że to, że od Macierewicza odcinają się już wszyscy z PiS-u, że wczoraj Kaczyński powiedział de facto, że ta podkomisja to jest nieudany eksperyment, to oznacza, że prędzej czy później zamknie tę podkomisję” – mówił Marcin Kierwiński z PO.

 

„To pierwsza na świecie podkomisja, która badała katastrofę w sposób wirtualny, tylko w oparciu o zdjęcia i filmy. To, co udało się zrobić Antoniemu Macierewiczowi, to zbudować wielki mur między Polakami. Polska jest podzielona przez tego człowieka, który nie waży się znieważać pamięć o naszych bliskich, o wszystkich, którzy zginęli w Smoleńsku. Według Antoniego Macierewicza przestał obowiązywać raport Millera. To oznacza, że jedynym dokumentem, który w tej chwili istnieje w obiegu, na który może się powoływać polski rząd, jest raport Anodiny” – przekonywał poseł Tomczyk z Platformy Obywatelskiej.

 

„Antoni Macierewicz popełnił jedno, kardynalne bestialstwo. On tych ludzi, którzy zginęli, zabił po raz drugi, bo zabił o nich pamięć, przedstawiając te 20-30 niepotwierdzonych tez” – mówił poseł Cezary Tomczyk.

 

„Najbardziej interesującym fragmentem wypowiedzi pana Macierewicza było to, że oni dalej nie są pewni, ile było wybuchów, jaki to był materiał wybuchowy i w jakich miejscach. Jest to dalej próba dopasowywania liczby i miejsc wybuchów do z góry założonej tezy” – mówił Maciej Lasek, były przewodniczący komisji.

Do skandalicznej sytuacji doszło podczas konferencji, w trakcie której Antoni Macierewicz prezentował raport techniczny, z badań nad katastrofą smoleńską. Dziennikarz „Gazety Wyborczej” w momencie zadawania pytań, pokusił się o polityczną opinię, po czym wyszedł z sali.

 

Czegoś takiego jeszcze w polskim świecie dziennikarskim nie było. W budynku Departamentu Wojskowych Spraw Zagranicznych zaprezentowano raport techniczny podkomisji badającej katastrofę smoleńską, który mówi, że Tu-154M uległ destrukcji w powietrzu w wyniku eksplozji. Na katastrofę Tu-154 M złożył się szereg świadomych działań w obszarze remontu samolotu, przygotowania wizyty w Katyniu, błędnego sprowadzenia samolotu do lądowania przez rosyjskich kontrolerów oraz wielu awarii i eksplozji.

 

W pewnym momencie, gdy umożliwiono dziennikarzom zadawanie pytań dotyczących przedmiotu konferencji, głos zabrał Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”. „Panie Antoni Macierewicz, chciałem powiedzieć, że jest pan kłamcą, przestępcą i w przyszłości stanie pan przed sądem wolnej Polski za kłamstwa i szkody poczynione państwu polskiemu oraz poszczególnym ludziom. Zadawanie panu pytań nie ma najmniejszego sensu. Żegnam” – powiedział i opuścił salę.

 

Znany z medialnych skandali Bartłomiej Misiewicz został przyłapany przez paparazzi na nocnym spotkaniu, umówiony z dala od fleszy i obiektywów kamer. Czyżby szykował się jego powrót na polską scenę polityczną?

 

28-letni współpracownik Antoniego Macierewicza odszedł z Ministerstwa Obrony Narodowej po serii skandali oraz zarzutów jakie pod jego adresem kierowała opozycja. Warto mieć na uwadze, że niewiele czasu później, funkcję ministra przestał pełnić także sam Antoni Macierewicz, a stanowisko przejął po nim Mariusz Błaszczak.

 

Teraz obydwaj panowie odbyli nocne rozmowy i spotkanie, które nie umknęło obiektywom paparazzich, którzy natknęli się na znanego młodego polityka, kiedy ten tankował swój samochód na jednej ze stacji benzynowych. Następnie sportowo ubrany Bartłomiej Misiewicz podjechał na spotkanie ze swoim niedawnym przełożonym. Być może temat rozmów był dla niego dosyć stresujący, ponieważ Misiewicz wypalił jeszcze papierosa w samochodzie przed samym spotkaniem.

 

Według relacji obserwujących ich paparazzich, przez większość czasu to Antoni Macierewicz mówił, a Bartłomiej Misiewicz skupiony wysłuchiwał co ten ma mu do przekazania. Czy to nie koniec politycznej kariery 28-latka, który jak widać nie urwał kontaktów ze swoim ówczesnym przełożonym?

 

 

 

 

Były lider Ministerstwa Obrony Narodowej Antoni Macierewicz ponownie w kilku mocnych słowach skomentował decyzję prezydenta Andrzeja Dudy ws. ustawy degradacyjnej. – Teraz na nowo pan Jaruzelski został postawiony na tym samym poziomie, na którym są bohaterowie walk o niepodległość – mówił Macierewicz.

 

Przypomnijmy, przed świętami Wielkanocnymi prezydent Andrzej Duda zadecydował, że nie podpisze ustawy degradacyjnej. Wątpliwości głowy państwa wzbudziły między innymi zapisy dotyczące zdegradowania wszystkich członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego bez przyznania im możliwości złożenia wyjaśnień, a także odwołania. Prezydent powiedział także, że wpływ na zawetowanie ustawy degradacyjnej ma brak osoby mogącej reprezentować zmarłych.

 

W sprawie decyzji Andrzeja Dudy kilkukrotnie zabierał głos były szef MON Antoni Macierewicz. Za każdym razem była to krytyka pod adresem prezydenta. Tak było i tym razem. Polityk wypowiedział się dzisiaj w tej sprawie na antenie Radia Maryja – informuje portal dorzeczy.pl.

 

– Trzeba sobie jasno i otwarcie powiedzieć, że to decyzja, która bardzo, bardzo głęboko zmienia sytuację w Polsce. Teraz, kiedy do Polski miała powrócić sprawiedliwość i wydawało się, że przez 26 miesięcy wracała sprawiedliwość, dobrzy byli nagradzani, a źli przynajmniej wskazywani, jeśli nie karani, ukazywani jako źli, wracały podstawowe normy i hierarchia wartości, to nagle przyszedł ten cios, który zmienia sytuację niestety – obawiam się – bardzo głęboko

– mówił polityk.

 

Jak uzasadniał, sprawa wyglądałaby inaczej, gdyby prezydent Andrzej Duda skierował ustawę degradacyjną do Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem Macierewicza, w przypadku zgłoszenia alternatywnego rozwiązania dla danych przepisów prawnych, istniałaby szansa jej naprawy.

 

– W sytuacji, kiedy odrzucił ustawę, czyli skierował ją do Sejmu do powtórnego uchwalenia, ale pod warunkiem, że będzie 3/5 głosów. To oznacza, że jakby wydał to w ręce posłów Platformy, których stosunek do całej sprawy jest jasny, że cofnął nas w ten sposób do czasów Magdalenki i Okrągłego Stołu

– powiedział Macierewicz.

 

Leszek Balcerowicz był gościem programu „Piaskiem po oczach”, gdzie w rozmowie z Konradem Piaseckim komentował dzisiejsze doniesienia prasowe o wydatkach w Ministerstwie Obrony Narodowej.

To nie jest kwestia ile się przeciętnie zarabia, tylko za co się zarabia. Pewni ministrowie – myślę, że w większości – w ogóle nie powinni zarabiać, nie powinni być w tym rządzie. Na ile pieniędzy zasługiwał były minister Macierewicz? Pomijam tę kwestię 15 mln. Ludzie, którzy dokonują destrukcji na swoich odcinkach, w ogóle nie zasługują na żadne pieniądze. Natomiast ci, których nie dostrzegam, którzy robiliby dobrą robotę, zasługują na większe pieniądze” – skomentował w mocnych słowach.

Jak czytamy na portalu wiadomosci.gazeta.pl, Antoni Macierewicz (PiS) zatrudnił nowego współpracownika. Jest nim 23-letni student administracji Kamil Gniatkowski, który będzie pełnić funkcję szefa biura poselskiego.

 

Według informacji podawanych przez portal wiadomosci.gazeta.pl, Gniatkowski utrzymywał się w przeszłości z umów zleceń. Był również współpracownikiem społecznym innego posła Prawa i Sprawiedliwości, Roberta Telusa.

 

Nowy podwładny Antoniego Macierewicza studiuje administrację na Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie.

 

 

Z panem Antonim Macierewiczem współpracuję już ponad rok. Najpierw jako asystent społeczny, a teraz jako pracownik biura poselskiego – poinformował student.

 

Wcześniej wśród współpracowników Macierewicza wyróżniali się Bartłomiej Misiewicz oraz Edmund Janniger. Pierwszego z nich zgilotynowała Nowogrodzka. Kolejny z MON odszedł w styczniu – czytamy na portalu wiadomosci.gazeta.pl.

 

Nie rozumiem dlaczego mam być porównywany z panem Bartłomiejem Misiewiczem. Różnimy się od siebie na wielu płaszczyznach, łączy nas jednak praca dla ojczyzny – mówi Kamil Gniatkowski.

 

 

Dziś w mediach pojawiły się informacje, jakoby były już szef Ministerstwa Obrony Narodowej miał próbować swoich sił politycznych budując partię, która miałaby stanowić konkurencję dla Zjednoczonej Prawicy. Na doniesienia stanowczo zareagował Antoni Macierewicz.

 

Były szef Ministerstwa Obrony Narodowej w stanowczy sposób zaprzeczył doniesieniom medialnym. Według niego, plotki dotyczące budowania konkurencji politycznej dla projektu Zjednoczonej Prawicy są jednym z elementów wojny dezinformacyjnej, sterowanej przez ludzi dawnej Wojskowej Służby Informacyjnej.

 

„Nie. To jest nie tylko kłamstwo, ile próba destrukcji formułowana przez być może siły starego porządku […] Oni dzisiaj odgrywają dużą rolę w środowisku, które dąży w przeszkodzeniu rozwojowi Polski, do zablokowania „Dobrej Zmiany”. Ich aktywność jest znamienna i naturalna. To był aparat, który był ostatnią szansą rosyjską. To ostatni szaniec obrony rosyjskiej. Niektórzy niemądrzy ludzie z racji dezinformacji powtarzają takie głupoty” – odpowiedział na insynuacje medialne.