Wraz ze zmianą władzy i wzrostem zainteresowania tematyką patriotyzmu, zaczęły pojawiać się różne głosy w tym temacie: że to wspaniale, bo w końcu młodzi ludzie podejmują piękne inicjatywy i nie wstydzą się swojej ojczyzny i historii swojego narodu, ale też takie opinie , że to nie patriotyzm tylko nacjonalizm i powinno się tego zakazać. Ja zastanawiam się nad tym czy należy w ogóle dokonywać wyboru między patriotyzmem i  nacjonalizmem  i czy pojęcia te należy rozdzielać? 

 

Może zacznę od wyjaśnienia pojęcia narodu. Naród jest terminem dość abstrakcyjnym, jest to wspólnota ludzi o wspólnych korzeniach nie tylko terytorialnych, ale przede wszystkim kulturalnych, religijnych, połączona tradycją i związana wspólnym językiem, który pomaga przekazywać historię narodową z pokolenia na pokolenie. Wyrażanie przynależności do narodu w różnych okresach historycznych przyjmowało różne formy. Współcześnie często wspominamy te najbardziej heroiczne, czyli śmierć w imię ojczyzny. Niektórzy uważają, że jest to największy przejaw poczucia tożsamości narodowej. Problemy rodzą się kiedy dochodzimy do terminologii, wtedy często można zauważyć podział dyskutantów na zwolenników patriotyzmu i zawziętych przeciwników nacjonalizmu. Spróbuję usystematyzować te pojęcia. Patriotyzm nie jest tu rzeczą sporną. Powszechnie przyjmuje się, że jest to postawa charakteryzująca się umiłowaniem, szacunkiem do własnej ojczyzny, w zależności od sytuacji może objawiać się w różnych formach, od pielęgnowania języka, popularyzowania historii i symboli narodowych, aż po chęć ponoszenia za nią ofiary i pełną gotowość do jej obrony, w sytuacji zagrożenia. Jednak, kiedy obecnie próbuje się zestawić  pojęcia patriotyzmu i nacjonalizmu, mam wrażenie, że te terminy  ulegają zniekształceniu politycznemu. Błędnie przeciwstawia się dobry patriotyzm złemu nacjonalizmowi. Etymologicznie patriotyzm pochodzi od greckiego słowa patria– ojczyzna, czyli ziemia naszych ojców, ta, na której mieszkamy. Nacjonalizm pochodzi od słowa natio i oznacza wspólnotę, która mieszka na tych ziemiach, uszlachetnia je swoją pracą, uczłowiecza, zamienia jakiś dziki obszar w ojczyznę. Może być zły I dobry nacjonalizm, podobnie zły lub dobry patriotyzm. W pewnym wywiadzie historyk profesor Bohdan Urbankowski porównał to błędne myślenie to takiego komicznego absurdu „to tak, jakbyśmy przeciwstawiali twórcę jego dziełu, np. Mickiewicza „Panu Tadeuszowi”. Prawda, są to pojęcia pokrewne, nie są całkowicie tożsame ponieważ nacjonalizm możemy rozumieć jako doktrynę, czyli rozszerzenie postawy jaką jest patriotyzm. Natomiast nie należy tych pojęć przeciwstawiać w dyskusji dobro-zło. Terminy nacjonalizm i patriotyzm mogą, ale nie muszą ze sobą współistnieć, jednak zestawianie ich w całkowitej opozycji  jest daleko idącym nadużyciem.

Roman Dmowski, główny ideolog myśli narodowej i przedstawiciel polskiego nacjonalizmu,pisał o tym w  „Myślach  nowoczesnego Polaka” w ten sposób:

„Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.Bo im szersza strona mego ducha żyje życiem zbiorowym narodu, tym jest mi ono droższe, tym większą ma ono dla mnie cenę i tym silniejszą czuję potrzebę dbania o jego całość i rozwój. Z drugiej strony, im wyższy jest stopień mego rozwoju moralnego, tym więcej nakazuje mi w tym względzie sama miłość własna.”

Kolejna sprawa jest taka, że  nacjonalizm często jest mylony z szowinizmem. Mówi się, że nacjonalizm nie toleruje innych narodowości, a mniejszości narodowe próbuje zmusić do przyjęcia kultury państwa,w którym stacjonują. Teksty Dmowskiego, będące niejako wykładnią myśli nacjonalistycznej mówią jednak co innego „Gdybym na Rusi galicyjskiej spotkał nauczyciela Polaka, prześladującego dziecko za to, że jest ono dzieckiem ruskim, że po rusku mówi, czułbym do niego nie mniejszy wstręt od tego, jaki budzi we mnie moskiewska i pruska kanalia pedagogiczna.”

Szowinizm  natomiast charakteryzuje się bezgranicznym uwielbieniem własnego narodu przy jednoczesnym braku akceptacji lub nawet nienawiści wobec innych narodowości.

Przyjmując przedstawiony powyżej sposób myślenia, mogę spróbować odpowiedzieć na  powszechnie zadawane pytania  „czy walka narodowo-wyzwoleńcza, śmierć w imię ojczyzny jest przejawem nacjonalizmu czy patriotyzmu?” Uważam, że walka o wolność narodową jest zarówno przejawem patriotyzmu jak i nacjonalizmu. Jest to jednocześnie chęć przywrócenia wolnej ojczyzny oraz podjęcie starań wobec narodu i jego przyszłości.

Większość Polaków słyszało o Romanie Dmowskim. Przede wszystkim o jego patriotyzmie i poświęceniu dla ojczyzny. Dla mnie Dmowski jest wizjonerem i bohaterem. Bliskie są mi jego poglądy na temat istoty narodu zawarte między innymi w „Myślach nowoczesnego Polaka”, opinie na temat ówczesnej sytuacji międzynarodowej w „Rosji, Niemcach i kwestii polskiej” czy jego przekonanie o znaczeniu religii dla naszej ojczyzny : „Katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze stanowi jej istotę”.

 

Tę niesamowitą postać powinnyśmy także kojarzyć z tzw. Błękitną Armią gen. Józefa Hallera oraz ugrupowaniami politycznymi działającymi w duchu chrześcijańskiego nacjonalizmu. Mówiąc o Dmowskim, nie sposób pominąć jeszcze jednego ważnego aspektu, a mianowicie gospodarki. Wydaje mi się, że jeżeli chodzi o myśl narodowej demokracji XX-wieku ten temat, a szczególnie poglądy Romana Dmowskiego są mało znane i rzadko zgłębiane. Dmowski był kojarzony z uwielbieniem dla wolności, ponieważ walczył o nią nie tylko podczas konferencji paryskiej w kwestii istnienia państwowości, ale także w powojennej Polsce w sprawach zwiaąznych z prawidłowym funkcjonowaniem państwa.

 

Roman Dmowski w swoich dziełach bardzo dokładnie analizował stan polskiej polityki i gospodarki. W 1934 r. pisał „ Polska niszczeje z trzech głównych przyczyn. Po pierwsze żadne państwo nie ma takiej kosztownej machiny państwowej ze wszystkimi jej przybudówkami, w stosunku do dochodów narodu z jego wytwórczości. Koszty utrzymania państwa tak wielkim ciężarem legły na jego ludności, że ta jedna przyczyna wystarczyłaby do uniemożliwienia normalnego rozwoju życia gospodarczego”. Dmowski jednocześnie mocno chwalił rozwiązania wolnorynkowe i tak samo zacięcie wykazywał wady dwóch przeciwnych systemów – socjalizmu i tzw. korporacjonizmu. Krytykował te dwa systemy, argumentując, że żadne przedsiębiorstwa państwowe nie dadzą tyle zysku, co kreatywni, wolni przedsiębiorcy. Co ciekawe poglądy Dmowskiego są aktualne do dziś. Można je użyć opisując współczesną, polską rzeczywistość. Roman Dmowski twierdził, że przyczyną deficytu państwa są zbyt duże wydatki rządu. Zdaniem Dmowskiego rząd to „najmniej oszczędny i najlekkomyślniejszy konsument”. Czy współczesną Polskę nie gnębią właśnie takie problemy? Można mieć wrażenie, że opisuje on obecną sytuację III RP, a jego rozwiązania mogłoby być receptą na złą sytuację ekonomiczną naszego kraju.

 

Dmowski przyczynił się odrodzenia państwa polskiego i starał się je odbudować .
Pisał: „Aczkolwiek więc konieczność zredukowania machiny państwowej, a przeto zmniejszenia kosztów jej utrzymania, narzuca się jako rzecz niesłychanie pilna, nigdzie jeszcze nie zdecydowano się na poważne w tym kierunku kroki. Przeciwnie, lata powojenne, lata kryzysu, były okresem dalszego rozrostu machiny państwowej.” My Polacy, żyjący w XXI-wieku, możemy jedynie tą bystrą uwagę potwierdzić – każdy kolejny rok w naszym kraju jest związany z rozrostem machiny państwowej, a dążenia do zakończenia tego szkodliwego zjawiska nie są widoczne. Jakie więc rozwiązania mógłby nam zaproponować Dmowski gdyby żył? Jego przepis na sukces można byłoby opisać matematycznym wzorem proporcjonalności odwrotnej, zgodnie z którym im mniej państwa w gospodarce, tym lepiej dla narodu: „Jedyna skuteczna i uczciwa droga leży w szybkiej akcji w kierunku zmniejszania kosztów utrzymania państwa, bez czego nie może być mowy o zdobyciu się na jakikolwiek sensowny plan polityki gospodarczej, prowadzącej do samowystarczalności kraju. (…) Uratować się możemy tylko przez daleko idące zredukowanie naszej rozbudowanej machiny państwowej. Wszystko, co nie jest niezbędne, musi ulec stopniowej likwidacji”.

 

Współcześni polscy politycy mogliby skorzystać z rad tego wybitnego Polaka. Ciekawe jest to, że propagowane przez niego rozwiązania zostały wprowadzone i są wprowadzane w innych państwach na świecie, a tam gdzie funkcjonują umożliwiają budowę kapitału i bogactwa.
Na zakończenie chcę podkreślić, że zmiany i zwrócenie się ku lepszym rozwiązaniom jest zawsze możliwe, wymaga jednak pracy od podstaw i czasu. Kilkadziesiąt lat temu tak o ty pisał: „O szybkim wyjściu z obecnej biedy nie ma mowy, ale wyjść można i trzeba. Trzeba przede wszystkim, żeby Polska umiała myśleć o sobie i sama kierować swoimi losami: trzeba rozumu, któryby wskazał drogę wyjścia, trzeba zorganizowanej woli, energii i wytrwałości, ażeby po tej drodze wbrew wszelkim przeszkodom kroczyć”.

 

I tego, za Romanem Dmowskim, Polsce życzę.