Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak, odnosząc się na Twitterze do artykułu serwisu wpolityce.pl, manipuluje w sprawie przyjmowania uchodźców przez Polskę. Światło dzienne ujrzały jednak oficjalne dane Urzędu do spraw Cudzoziemców.

 

– Nonsens! Gdybyśmy przyjęli uchodźców to czy Bruksela ciągałaby Polskę razem z Węgrami i Czechami przed trybunał? Czy mnie, jako ministra SWiA, krytykowaliby: totalna opozycja, RPO i lewicowo – liberalne media?

– pisał szef MON Mariusz Błaszczak na Twitterze, komentując przy tym artykuł na portalu wpolityce.pl, który broni Czaputowicza ws. jego słów dla „Le Figaro”.

 

 

We wpisie tym można zaobserwować, jak polityk dopuścił się manipulacji – nasz kraj przyjmuje uchodźców, a artykuł, o którym pisze Błaszczak, dotyczy imigrantów, a nie uchodźców. Niestety, minister obrony narodowej nie rozróżnia tych dwóch pojęć.

 

Według komunikatu z portalu ndie.pl, lider Urzędu ds. Cudzoziemców przyznał w ubiegłym roku status uchodźcy 150 cudzoziemcom: 7 Syryjczykom, 56 Ukraińcom, 14 obywatelom Federacji Rosyjskiej (Czeczenom) i 13 Irańczykom. W 2016 roku natomiast było to 108 osób: 40 Syryjczyków, 16 Ukraińców, 10 Rosjan, 20 osób z Turkmenistanu, a także 6 z Tadżykistanu. Wobec tego nietrudno jest zauważyć, że nastąpił znaczny wzrost liczby osób, którym nadano status uchodźcy. Wszystkie dane zaczerpnięte są z raportów Urzędu do spraw Cudzoziemców.

 

Jeśli chodzi o imigrantów, od początku bieżącego roku Polska przyjęła ich 3009. Najczęściej były to osoby z takich krajów jak: Afganistan, Algieria, Irak, Iran, Maroko, Tunezja, Turcja, Egipt, Bangladesz, Syria, Libia. Większość z przybyłych otrzymała pozwolenie jedynie na pobyt czasowy, choć 163 imigrantów dostało pobyt stały w Polsce informuje portal migracje.gov.pl.

 

Prezydent Andrzej Duda nie tak dawno ogłosił swoją decyzję o zawetowaniu ustawy degradacyjnej, której zapisy umożliwić miały możliwość pozbawienia stopni wojskowych osób oraz żołnierzy rezerwy, którzy swoją postawą „sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu”, jednocześnie kierując ustawę raz jeszcze do Sejmu RP.

 

Prezydent przyznał, że takie osoby jak Wojciech Jaruzelski czy Czesław Kiszczak nie zasługują na tytuł generalski, jednak jego wątpliwości budzi to jak dużo osób obejmie ta ustawa, bez możliwości odwołania. W swoim uzasadnieniu przywołał osobę gen. Hermaszewskiego.

 

„Rzeczywiście rozmawiałem z ministrem Solochem, mówił mi o takim pomyśle dotyczącym ustawy degradacyjnej, o którym pisało wPolityce, ale to była rozmowa, która nie miała charakteru oficjalnego, w związku z tym oficjalnie nie zostałem poinformowany o takim pomyśle. W moim przekonaniu sprawa została już zamknięta decyzją prezydenta” – mówił minister Błaszczak w PR1 Polskiego Radia.

 

„Z całą pewnością MON nie będzie wychodziło z nowym projektem ustawy degradacyjnej. Prezydent ma konstytucyjne uprawnienia związane z inicjatywą ustawodawczą. Nie wiem, co prezydent zdecyduje, natomiast z naszej strony uważamy, że sprawa jest zamknięta”  – mówił Mariusz Błaszczak w „Sygnałach dnia” PR1.

Dziś informacją dnia jest odpowiedź na interpelację posła Krzysztofa Brejzy, w której pytał o wysokość premii otrzymanych przez konkretnych ministrów. Jak się okazało, rekordzistą jest… Mariusz Błaszczak, który otrzymał ponad 82 tys.!

 

Szanowny Panie Premierze! Opinia publiczna powinna być informowana o nagrodach przyznawanych najwyższym urzędnikom państwowym. W związku z powyższym wnoszę o odpowiedź na pytanie: W jakiej wysokości w 2017 roku nagrody otrzymał każdy z konstytucyjnych ministrów? Wnoszę o wskazanie kwot łącznych, a nie średniomiesięcznych. W jakiej wysokości w 2017 roku nagrody otrzymali poszczególni ministrowie z KPRM? Wnoszę o wskazanie kwot łącznych, a nie średniomiesięcznych. W jakiej wysokości w 2017 roku nagrody otrzymała Premier B. Szydło? Wnoszę o wskazanie kwot łącznych, a nie średniomiesięcznych – pisał w interpelacji poseł Platformy Obywatelskiej – Krzysztof Brejza.

 

Dziś udostępnił w sieci odpowiedź wraz z wyszczególnionymi kwotami premii.

 

Dość popularne ostatnio słowa Mariusza Błaszczaka okazały się, na tyle mocne, że zbulwersowały aktorkę Joannę Szczepkowską, która swoją opinię postanowiła wyrazić na portalu społecznościowym. Wpis obfituje w liczne objawy szyderstwa i obraźliwe wyrażenia.

 

,,Powiedział – „Tydzień temu skończył się w Polsce komunizm”. Myślałam czy się dać się sprowokować i wywołać lawinę drwin, gróźb i wykrzywionych fotografii. Przecież po coś to powiedział. Z drugiej strony milczenie jest objawem strachu” – napisała aktorka Joanna Szczepkowska na Facebooku.

 

,,Nie milczałam, kiedy historyk liberalnej lewicy Norman Davies dla towarzyskich korzyści usunął ze swojej faktografii cały mój epizod z Dziennika Telewizyjnego, tym bardziej dlaczego mam milczeć teraz? Towarzyszu Ministrze Błaszczak – przyboczny grabarzu demokracji . który własnego zdania sklecić nie umie, tylko ściąga z lekcji historii i powtarza bez zrozumienia. Żeby takie zdanie wybrzmiało i miało sens, trzeba je mówić z pozycji ryzyka, a nie ze stołka w rządzie. Trzeba osobistej , samotnej odwagi, a nie władzy nad policją. Wasza od siedmiu boleści władza , pozwala sobie kończyć i zaczynać co chce i kiedy chce, bez szacunku do Konstytucji i jakichkolwiek obyczajów międzyludzkich. Przez wiele lat byliście legalną opozycją – nie przypominam sobie, żeby legalna opozycja, mogła istnieć za komunizmu . Po 1989 roku byliście przez lata w opozycji w wolnym i demokratycznym sejmie, na dobrych poselskich posadach. Nie brzydziliście się jakoś tymi komunistycznymi pieniędzmi”- pisze aktorka.

,, Policyjny piesku. Jedyne co umiesz to łasić się i podawać lapę. Nie masz własnych myśli, nie masz własnego zdania, możesz tylko ściągać i powtarzać cudze słowa jako swoje. Jesteś idealnym typem komunistycznego aparatczyka. Ale My stworzymy Nową Solidarność, a wtedy PiS pierwszy Cię wyrzuci, bo będą potrzebowali silniejszych. Nie ściągaj chłopcze, nie kopiuj , myśl sam, a może nagle wymyślisz posadę na miarę swojego rozumu i płochliwego charakteru. Tworzycie nową formę komunizmu. Rosja nie musi tu przychodzić. To Wy tworzycie Rosję u nas. Komunizm się skończył w 1989 roku, a w 2017 Polska za Waszą przyczyną stała się częścią Wschodu. Nie pozwolimy na to . Któregoś dnia powiemy – tydzień temu skończył się w Polsce komunizm. Władza PiS skończy marnie i to zdanie towarzyszu ministrze Błaszczak powtarzajcie sobie co wieczór, żebyś w razie czego nie zapomniał” – czytamy we wpisie.

Na koniec aktorka pozdrowiła elektorat PiSu.

 

W wywiadzie dla radiowej Jedynki minister spraw wewnętrznych i administracji stwierdził, że po tym, jak prezydent podpisał ustawy o SN i KRS – w Polsce zakończył się okres komunizmu.

 

Jak wiemy, jest już również decyzja Komisji Europejskiej o wszczęciu procedury przeciwko Polsce. Błaszczak odniósł się także do tej kwestii:

– Rozmawialiśmy na ten temat w kierownictwie PiS. Ta decyzja jest bezpodstawna i narusza traktaty unijne. Kwestie zmian w wymiarze sprawiedliwości są kompetencjami narodowymi, a nie wspólnotowymi. Projekty zmian pana prezydenta Andrzeja Dudy zmieniają wymiar sprawiedliwości, ustanawiając kontrolę społeczną. Wcześniej wymiar sprawiedliwości rządził się własnymi prawami – to była korporacja, która odpowiadała wyłącznie przed sobą. (…) Tydzień temu – gdy prezydent podpisał ustawę – w Polsce skończył się komunizm – stwierdził.

 

Minister uważa, że to totalna opozycja wpłynęła na decyzję Komisji Europejskiej.

 

– Na Malcie doszło do morderstwa dziennikarki, która ujawniła korupcję na najwyższych szczeblach władzy i KE się tym nie zajmuje. Zajmuje się za to Polską – z donosu totalnej opozycji. Ale to będzie nieskuteczne, nie będzie jednomyślności – oznajmił Błaszczak.