Neonaziści z lasu połączyli Polaków

Dziś podzieloną Polskę do czerwoności rozpalić może wszystko. Rozdzieramy szaty nad lepszym czy gorszym serialem ( vide: „Korona królów”). Polityczne autorytety biją na larum w sprawie sylwestra w Zakopanem. Zaczyna dzielić nas wszystko – całkowicie wszystko, choćby błahostka . To nic dobrego. Kiedy jednak wydaje się, że nic już nie jest w stanie Polaków połączyć, pojawia się sprawa grupki neonazistów z górnośląskiego lasu. I nagle, wszyscy – od Nowoczesnej po PiS, od lewicy po prawicę, mówimy razem głosem jednoznacznego potępienia dla politycznych psychopatów.

Z niektórych politycznych komentarzy wybrzmiewa przygnębienie stanem polskiej polityki w odniesieniu do materiału TVN. Oczywiście, skandaliczne rytuały śląskich fanatyków nie stanowiły przyjemnego widoku. Warto jednak spojrzeć na to nieco inaczej. W wielu demokratycznych zachodnich krajach paradowanie fanatyków wokół swastyki nie stanowi, niestety, rzadkiego widoku. Silne grupy neonazistów ujrzymy nie tylko w Niemczech, ale i w USA. Organizują one swoje mrożące krew w żyłach rytuały, bynajmniej nie kryjąc się po lasach, tak jak u nas. Są ich tysiące. U nas możemy ich policzyć na palcach. Nad Wisłą, każdy tego typu eksces kilu idiotów budzi wspólną reakcję wszystkich mediów i łączy wszystkie siły polityczne. Czy to powód do wstydu? Przeciwnie. Choć dzieli nas niemal wszystko – od serialu, po kolor krawata lidera tej czy innej partii – łączy nas bezdyskusyjna i jednoznaczna negacja faszyzmu i nazizmu, choćby polegała ona na ukrytej w lesie hucpie kilku osób.

Nad Wisłą, nie tak jak w wielu innych krajach zachodnich demokracji znad Tybru, Renu czy Missisipi, nie zamiatamy sprawy wyznawców niemieckiego dyktatora pod dywan. My rozprawiamy się z nimi publicznie, niezwłocznie, jednoznacznie i ponad podziałami. I choć każdy taki eksces budzi niesmak, zjednoczona reakcja krzepi.



Kraj

Świat