W Szkocji zapadł wyrok w sprawie dwóch kobiet, które zaatakowały polskiego kierowcę autobusu. Obie wykazały się brakiem kultury, rażącą niewiedzą i ksenofobią. Marcin Tatartonowicz usłyszał, że jest Polakiem czyli „nazistą”. O sprawie informuje polishexpress.co.uk oraz „The Dunfermline Press”.

 

Kobiety wracały z festiwalu i przez całą podróż zachowywały się dość niesfornie. Kłóciły się z innymi pasażerami i zachowywały niekulturalnie. W trakcie podróży okazało się, że autobus kierowany przez kierowcę z Polski musi zjechać z zaplanowanej trasy z uwagi na prace drogowe.

 

61. i 52-latka zaczęły wyzwiska w kierunku Polaka. „To Polak, nie wie gdzie jedzie”, „jest pie***onym nazistą”, „nie jest stąd” – to tylko kilka z obraźliwych i ksenofobicznych uwag, które zostały skierowane do Polaka.

 

Szkocki sąd uznał skazał obie kobiety na prace społeczne. Jak podkreślił sędzia podczas ogłaszania wyroku, szczególnie słowo „nazista” wobec przedstawiciela narodu, który tak wiele wycierpiał z rąk niemieckich nazistów musiało być szczególnie dotkliwą obrazą.

 

Cały incydent został nagrany przez pasażera telefonem komórkowym. Kobiety muszą odpracować 150 godzin społecznie.

W Reading doszło do tragicznego pożaru. W środku nocy, sąsiadów obudził krzyk. W płonącym domu znajdowała się matka oraz czwórka dzieci. 33-letni Bartosz Bogusz nie zastanawiał się ani chwili, rzucając się na ratunek.

 

Brytyjskie media już okrzyknęły mężczyznę bohaterem. Bartosz Bogusz podjął błyskawiczną decyzję i ryzykując własne życie, ratował innych.

 

„Pobiegłem od strony ogrodu i przedostałem się na stronę sąsiadów. Powiedziałem sąsiadce, że będę po kolei łapał jej dzieci, bo nie mam żadnej drabiny. Kobieta przez chwilę się wahała, ale w końcu się zgodziła. Najpierw złapałem najmłodsze dziecko – 6-miesięczne i oddałem je moje przyjaciółce, która przybiegła już na miejsce” – opowiada Bartosz Bogusz w rozmowie z „Dziennikiem Wschodnim”.

 

Mężczyzna łapał dzieci, które próbowały uciec przez okno. Udało się ocalić wszystkich. Dzięki Bartoszowi, śmierci uniknęło 6-miesięczne dziecko, 10,11 i 17-latkowie. Po tym jak udało się bezpiecznie sprowadzić na ziemię pociechy, 33-letni Polak umieścił pod oknem pufy ogrodowe w taki sposób, aby matka dzieci mogła wyskoczyć z okna.

 

Sam pan Bartosz nie czuje się bohaterem, mówi, że działał automatycznie i nie zastanawiał się.

Noc Muzeów w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów kompletnie zaskoczyła zwiedzających. Chętnych do odwiedzenia KPRM oprowadził bowiem… sam premier!

 

Szef rządu przywitał pierwszą grupę i pokazał swój gabinet. Nie brakowało również informacji na tematy związane ze sprawowaniem urzędu premiera, żartów i ciekawych pytań. Niektórzy pytali, o której szef rządu wraca z pracy do domu – „różnie” – odparł premier. Zwrócił uwagę, że ma w kancelarii łóżko, ale mieszka niedaleko więc woli wrócić do domu nawet jeśli to tylko kilka godzin.

Uczestnicy „Nocy Muzeów w KPRM” chętnie pozowali do wspólnego zdjęcia z szefem rządu. Po wspólnym zwiedzaniu, w gabinecie każdy gość otrzymał upominek w postaci polskiej flagi.

Podpory wiaduktu przy Dworcu Gdańskim stały się galerią murali, upamiętniających osoby, które musiały opuścić Polskę w związku z wydarzeniami z marca 1968 roku.

 

W otwartej 15 maja br. galerii można zobaczyć podobizny Idy Kamińskiej, Zygmunta Baumana, Mariana Eile, Aliny Margolis-Edelman, Anny Frajlich-Zając i Jerzego Limpana. Murale upamiętniające te osoby powstały dzięki porozumieniu ZDM z Fundacją Klamra. Malowidło zostało wykonane na podporach wiaduktów w ciągu ul. Andersa – ul. Mickiewicza nad torami PKP i ul. Słomińskiego (w rejonie Dworca Gdańskiego).

 

„Inspiracją dla artystów była aktorka Ida Kamińska, która w atmosferze panującej kampanii antysemickiej zdecydowała się opuścić Polskę. W dniu wyjazdu na Dworcu Gdańskim była z kwiatami żegnana przez wielbicieli i sympatyków jej talentu. Artyści upamiętnili ją umieszczając jej podobiznę na muralu. W galerii można zobaczyć również podobiznę socjologa i filozofa Zygmunta Baumana, założyciela „Przekroju” Mariana Eile, lekarki i działaczki społecznej Aliny Margolis-Edelman, poetki Anny Frajlich-Zając i Jerzego Limpana – operatora filmowego. Autorkami i autorami galerii murali „Witamy w domu” są Barbara Poniatowska, Elżbieta Jędrzejewska, Aleksandra Adamczak, Marta Zabłocka i Dariusz Paczkowski.” – czytamy na stronie ZDM Warszawa.

 

Organizatorem galerii jest Fundacja Klamra i Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN przy współpracy z Zarządem Dróg Miejskich w Warszawie. Inicjatywa pomyślana została jako wydarzenie towarzyszące wystawie „Obcy w domu. Wokół Marca ‘68”, którą w dwa miesiące od otwarcia zobaczyło już 30 tysięcy zwiedzających. Projekt „Witamy w domu” został zadedykowany osobom, które musiały wyjechać z Polski w związku z wydarzeniami Marca ’68. To otwarta przestrzeń, w której symbolicznie można ich powitać z kwiatami i dzięki temu przywrócić o nich zbiorową pamięć.

 

Archiwa IPN zawierają interesujące dokumenty dotyczące działalności Zygmunta Baumana. Wynika z nich, że w latach 1945–1953 Bauman był oficerem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Struktura, choć ubrana w mundury wojskowe, to z wojskiem miała niewiele wspólnego. Była bowiem zbrojnym ramieniem partii komunistycznej utworzonym na wzór wojsk NKWD i służącym ujarzmieniu polskiego społeczeństwa . To właśnie jednostki KBW ścigały po wojnie najsłynniejsze oddziały polskiej partyzantki: V. Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” na Białostocczyźnie, mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory” na Lubelszczyźnie czy Józefa Kurasia „Ognia” na Podhalu . Przeciwko zbrojnemu podziemiu walczył z bronią w ręku także Bauman. Otrzymał za to Krzyż Walecznych.

Mimo zapewnień o całkowitej apolityczności protestu opiekunów osób niepełnosprawnych, pod Sejmem RP zebrała się wczoraj grupa, która urządziła skandaliczną „zabawę”.

 

Na taczkach umieszczono portrety przedstawicieli najwyższych władz państwowych – prezydenta RP, marszałka Sejmu RP oraz Senatu RP. Na nagraniu widać, jak kobieta namawia niepełnosprawnego do rzucania jajkami w wizerunki polityków.

„Rzucaj, dobrze robisz, jak pięknie w Kuchcińskiego rzuciłeś, jeszcze ci Duda został (…) Jeszcze w Dudę, rzuciłeś w Kuchcińskiego, rzuciłeś w Karczewskiego, jeszcze w Dudę – mówi do niepełnosprawnego mężczyzny kobieta rozdająca jajka” – słychać na nagraniu.

 

Nagranie opublikował vloger Dariusz Matecki, który był pod Sejmem podczas wczorajszego protestu.

Dwie kobiety odniosły obrażenia w wyniku ataku nożownika, który miał miejsce we wtorek, 15 maja w Kożuchowie. Ale ofiar mogło być więcej. I to śmiertelnych. Napastnik został szybko obezwładniony i zatrzymany przez policjantów. Ale niezwykle istotną rolę w tym zdarzeniu odegrał jeden z klientów, który do czasu przyjazdu policjantów utrudniał nożownikowi ataki na napotkane osoby. Mężczyzna usłyszał 5 zarzutów usiłowania zabójstwa 9 osób. Prokuratura wnioskowała o areszt.

 

Kożuchów. 15 maja, około godziny 6.30. Do jednego ze sklepów przy ul. 22 lipca wtargnął mężczyzna uzbrojony w nóż. Lecz nie miał zamiaru realizować napadu. Celem było pobawienie życia przypadkowych osób. Pierwsze to te znajdujące się wewnątrz sklepu. Jedną z nich jest 43-letnia ekspedientka oraz 60-letnia klientka sklepu, które zostają ugodzone w głowę oraz dłoń. Ranne zostały przetransportowane do szpitala w Nowej Soli. Ale napastnik na tym nie poprzestawał. Ofiar miało być więcej.

 

Druga z ekspedientek próbowała zadzwonić po Policję ale i ona musiała uważać na napastnika, który ją atakował. Ten próbował wielokrotnie zadać cios nożem także 45-letniemu klientowi tego punktu. Jak się później okazało, to cichy bohater tego zdarzenia. Od początku działań ograniczał ataki napastnika próbując go powstrzymywać przed zadawaniem ciosów. Rzucał przedmiotami znajdującymi się na wyposażeniu sklepu. Dzięki temu inne osoby mogły choć na chwilę odetchnąć z ulgą unikając śmiertelnego ciosu. Desperackie próby obrony okazały się na tyle skuteczne, że mężczyzna wyszedł ze sklepu. Ale cel miał ten sam- zabić napotkane osoby. Za nim 45-letni klient sklepu, który ostrzegał przypadkowych przechodniów o zamiarach sprawcy. W tym matkę z dwójką małoletnich synów, którzy także byli celem desperata.

 

45-latek nie ustępował rzucając w napastnika koszem na śmieci. To utrudniało atak mężczyźnie. Dzięki temu osoby mogły się bezpiecznie oddalić. Po informacji, którą otrzymał oficer dyżurny, policjanci potrzebowali tylko trzech minut, aby dotrzeć na miejsce. Wezwali 44-letniego napastnika do odrzucenia noża, użyli gazu i oddali strzał ostrzegawczy. To wszystko nie podziałało na nożownika. Jeden z policjantów zaabsorbował jego uwagę, a drugi zaszedł go z tyłu. Wytrącił nóż z ręki i wspólnie obezwładnili napastnika. Ale skuteczność działań policjantów kładła by się cieniem, gdyby nie wcześniejsze, niezwykle odpowiedzialne i oparte na sporym ryzyku utraty własnego życia zachowanie 45-letniego klienta sklepu, który prawdopodobnie sprawił, że nie mówimy dziś o ofiarach śmiertelnych.

 

44-latek został zatrzymany w policyjnym areszcie. W środę, 16 maja w Prokuraturze Rejonowej w Nowej Soli zostały przeprowadzone z jego udziałem czynności procesowe. Podczas nich usłyszał 6 zarzutów. 5 z nich dotyczy działania w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia 9 osób. Szósty związany jest z czynna napaścią na policjantów. Prokuratura wystąpiła z wnioskiem o tymczasowego aresztowania. Sąd wyznaczył posiedzenie na 17 maja na godzinę 10.00.

Ostatnio zrobiło się głośno o decyzji Fulopa w sprawie Pomnika Katyńskiego w Jersey City. Jak potwierdził burmistrz miasta, monument zostanie przeniesiony. Fulop w swoim wpisie odniósł się do głosów Polonii i polskich polityków, którzy apelowali o uszanowanie pomnika.

 

Burmistrz oskarżył Polaków o to, że chcą na nowo napisać historię Holokaustu. Chodzi o nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, która w części zagranicznych mediów nazywana jest próbą zamknięcia ust ludziom, którzy badają Holokaust, a także naukowcom. Teraz jednak sytuacja zmieniła się diametralnie i ustalono, że pomnik zostanie nieznacznie przesunięty. Polska chce jednak zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości.

 

W rozmowie z TVP1 szef kancelarii premiera Michał Dworczyk przyznał, że sytuacja wokół Pomnika Katyńskiego w Jersey City została wyjaśniona. Poinformował również, że strona polska porozumiała się w sprawie działki, na której stoi monument. Za 400-450 tys. zł zostanie wydzierżawiona przez polski konsulat.

 

„Dzięki porozumieniu, które zostało zawarte, działka warta wiele milionów dolarów będzie na 99 lat przekazana we władanie polskiego konsulatu. To będzie godne miejsce” – mówił Michał Dworczyk dodając, że strona polska wesprze rewitalizację terenu wokół monumentu.

W Warszawie zakończył się Kongres Inauguracyjny Stowarzyszenia „Dla Polski” – inicjatywy posłów: Adama Andruszkiewicza oraz Jarosława Porwicha. Na spotkanie przybyło kilkuset sympatyków z całej Polski.

 

„Dziś chciałbym ogłosić dwie inicjatywy, które chcielibyśmy przeprowadzić jako „Stowarzyszenie dla Polski” by usprawnić funkcjonowanie państwa polskiego. Pierwszą inicjatywą jest upodmiotowienie młodego pokolenia. Rozważamy zgłoszenie ustawy, która spowodowałaby wzrost procentowy zatrudnienia ludzi młodych w strukturach administracji publicznej” – mówił poseł Adam Andruszkiewicz na konferencji prasowej.

 

„Uważamy, że w Polsce należy dokonać wymiany elit, dlatego że po 89′ roku zostało to zahamowane. Należy wprowadzić narzędzia ustawowe, które spowodują, że młodzi ludzie będą otrzymywać zatrudnienie także w strukturach funkcjonowania państwa polskiego. Nie ze względu na znajomości, tylko kompetencje” – podkreślił poseł Andruszkiewicz.

 

„Nie ukrywam, że naszym celem będzie postawienie Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu. Musi odpowiedzieć za afery, które miały miejsce za jego rządów” – zaznaczył stanowczo w trakcie konferencji prasowej w Warszawie.

Wśród innych postulatów znalazły się m.in. zapowiedź wsparcia drobnej i średniej przedsiębiorczości, wsparcie dla Polaków mieszkających poza granicami kraju oraz intensyfikacja współpracy gospodarczej oraz politycznej w regionie z krajami takimi jak Wegry, Litwa, Ukraina czy Białoruś.

Kilkudziesięciu studentów reprezentujących barwy partyjne otrzymane drogą losowania. Młodzież, politycy, media i jedno pytanie, na które wspólnie szukali odpowiedzi. Tradycyjna już debata na Uniwersytecie Warszawskim odbyła się pod hasłem „Quo Vadis Unio Europejska”.

 

Debata miała formę inscenizowanych obrad parlamentarnych, podczas których studenci reprezentujący polskie partie polityczne będą starali się wypracować wspólne stanowisko na temat obecnej pozycji Unii Europejskiej i jej wpływu na Polskę w oparciu o zgłaszane propozycje ustaw. W dyskusji wzięli także udział przedstawiciele świata polityki.

Z ciekawością obserwowałem, jak studenci z aktorską lekkością odgrywali role charakterystyczne dla ugrupowań. Te same gesty, te same rekwizyty, te same hasła, ale młode twarze, które być może dopiero za kilka lat ujrzymy na politycznej scenie. Może ta debata miała właśnie pokazać, że w polityce jednym z najważniejszych elementów jest gra?

„Euro? Zobowiązaliśmy się do jego wprowadzenia w traktacie akcesyjnym. Pytanie powinno brzmieć kiedy to zrobić, żeby zmiana była jak najmniej dotkliwa dla naszych obywateli […] Przyjęcie europejskiej waluty jest niezbędne dla zachowania wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa” – mówiła przedstawicielka Platformy Obywatelskiej, której rolę odgrywała studentka Uniwersytetu Warszawskiego.

„Teraz ludzie wykształceni w Polsce za nasze, za moje pieniądze, siedzą na Zachodzie na zmywaku! Wiecie dlaczego siedzą na zmywaku? Ja Wam powiem. Dlatego, że zarabiają tam więcej niż tutaj. Mieliście 8 lat, żeby zmienić coś w Polsce! Żeby obywatelom w końcu było lepiej, A PiS co? Lepiej? Gnębicie małych przedsiębiorców” – diagnozowała z werwą w głosie studentka odgrywająca rolę polityka ruchu Kukiz’15.

 

„Powinniśmy odpowiedzieć na inne pytanie. Dokąd to Polska zmierza w kontekście obecności w ramach Unii Europejskiej? Niedostatecznie wykorzystane szanse z czasów Platformy Obywatelskiej. A teraz? Przy rażąco złych decyzjach PiS-u, gdy Polska zmierza ku bezprawiu, zastoju w rozwoju i utracie znaczenia na arenie międzynarodowej? […] Unia poradzi sobie bez Polski, ale czy Polska poradzi sobie bez Unii?” – pytała retorycznie przedstawicielka .Nowoczesnej, ubrana w charakterystyczną dla partii, niebieską marynarkę.

„1 maja minęła 14. rocznica naszego wejścia do Unii Europejskiej. Nasza partia odegrała w tym procesie znaczącą rolę. To rząd Waldemara Pawlaka w 1994 roku złożył akces do Unii Europejskiej” – mówił student w zielonym krawacie, stylizowanym na te zauważane u Władysława Kosiniaka-Kamysza z PSL.

Dyskusję uświetniła obecność posłów i osób związanych z polityką. Wśród nich głos zabierali m.in. poseł Adam Abramowicz, poseł Cezary Tomczyk, poseł Adam Szłapka, a także Krzysztof Bosak oraz rzecznik prasowy PSL – Jakub Stefaniak.

 

Był śmiech, były merytoryczne pytania i dobra atmosfera. Na debacie byłem po raz pierwszy, ale wiem, że jeśli będę miał możliwość przyjrzeć się jej za rok, z pewnością to zrobię. Ciekawa formuła i wiele merytorycznych pytań zostawiła bardzo dobre wrażenie.