Zabił kolegę rączką od kilofa. Poszło o 50 złotych

Krakow.eska.pl informuje o Arkadiuszu K., który odpowie przed krakowskim sądem za to, że działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia, doprowadził do śmierci kolegi w czasie imprezy. Rzecznik prasowy krakowskiej Prokuratury Okręgowej, Krzysztof Dratwa ujawnia, że mężczyźnie grozi nawet dożywocie.

Prokuratura Rejonowa w Miechowie skierowała do Sądu Okręgowego w Krakowie akt oskarżenia przeciwko Arkadiuszowi K.: „Mężczyzna działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia oraz w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, wielokrotnie zadał pokrzywdzonemu ciosy stylem od kilofa po całym ciele, co skutkowało zgonem” – informuje prokurator Krzysztof Dratwa.

W toku śledztwa ustalono, że w dniu 26 marca 2017 roku, pokrzywdzony wraz z Arkadiuszem K. przebywali w mieszkaniu, gdzie trwała libacja alkoholowa. W jej trakcie oskarżony miał pretensje do pokrzywdzonego, że pomimo przekazania mu 50 złotych nie zakupił on alkoholu oraz papierosów, jak również nie zwrócił mu pieniędzy. W pewnym momencie Arkadiusz K. miał uderzyć pokrzywdzonego pięścią w twarz, a gdy ten przewrócił się na podłogę, oskarżony wyjął spod łóżka drewniany styl od kilofa. To właśnie nim mężczyzna miał wielokrotnie uderzać pokrzywdzonego po całym ciele, w szczególności w okolice klatki piersiowej oraz głowy. Następnie Arkadiusz K. udał się do sąsiedniego pokoju, gdzie położył się spać. Pozostali na miejscu uczestnicy libacji również zasnęli.

Około północy jeden z uczestników libacji i zobaczył pokrzywdzonego leżącego na podłodze, a gdy zdał sobie sprawę, że nie daje on oznak życia, wezwał karetkę pogotowia oraz zawiadomił Policję. Niestety mężczyzny nie udało się uratować.

W trakcie przeprowadzonych oględzin, jedna z osób-świadków zasłabła. Została zabrana do szpitala, jednak w późniejszym czasie okazało się, że zmarła. Jak mówi nam prokurator Dratwa, nie miało to jednak bezpośredniego związku z prowadzoną sprawą.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego Arkadiusz K. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i początkowo odmówił składania wyjaśnień.

Jego czyn zagrożony jest karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 12 lat, kara 25 lat pozbawienia wolności albo kara dożywotniego pozbawienia wolności. Arkadiusz K., był wielokrotnie karany sądownie, obecnie przebywa w areszcie.

Źródło: krakow.eska.pl
fot. Wikipedia Commons

LS




Kraj

Świat