Wyrok bezwzględnego pozbawienia wolności za obronę konieczną? Poseł Kamil Bortniczuk zabrał głos w sprawie z układem wiedeńskim w tle

Kamil Bortniczuk, poseł Porozumienia, zapytał ministra Zbigniewa Ziobrę, czy dalej jest – jak wielokrotnie twierdził – „zwolennikiem poszerzenia granic obrony koniecznej, tak na poziomie zmian przepisów, jak i interpretacji, oraz egzekucji tych już istniejących”? Do pytań zainspirowała posła sytuacja skazania na więzienie młodego biznesmena, który ze skutkiem śmiertelnym odepchnąć miął od siebie pijanego agresora.

Tomasz Greczkowicz z Bytomia skazany został przez Sąd Okręgowy w Katowicach na bezwzględne pozbawienie wolności po tym, jak w wyniku niefortunnego upadku, odepchnięty przez niego napastnik, stracił życie. Zdaniem Greczkowicza agresywny i pijany Bartosz Zając zainicjował sprzeczkę przed lokalem, z którego wychodził sprawca niefortunnego odepchnięcia. Po przekroczeniu granic nietykalności osobistej przez Zająca Greczkowicz zareagować miał impulsywnie w obronie własnej. Zając – faktycznie pijany, co potwierdziły później badania – upadł i uderzył się w głowę. Napastnik  zmarł w szpitalu. Nie istotne dla sądu okazały się okoliczności łagodzące czy oddalające winę, a mianowicie, że śmierć nastąpiła w wyniku obrażeń, których doznał rozbijając sobie głowę o krawężnik, a nie siły sprawczej Greczkowicza.

 

Sprawa z Bytomia unaoczniła jeden z wielu nonsensów w polskim prawodawstwie: pragnąc ustrzec  siebie lub swoich bliskich przed niebezpieczeństwem, musimy liczyć się z karą za podjętą obronę.

 

Może jednak nie chodziło tylko o jakiś absurd w orzecznictwie, ale fakt, że zmarły był związany z władzą?

 

„Kuzynem nieżyjącego Bartosza Zająca jest Damian Bartyla, jeszcze do niedawna prezydent Bytomia. Cała rodzina od lat przyjaźni się z Pawłem Kuną. To jeden z trójki braci (dwaj pozostali to Bartłomiej i Andrzej) kojarzonych z tzw. układem wiedeńskim. Robili oni interesy m.in. z Jeremiaszem „Baraniną” Barańskim i Ricardo Fanchinim vel Kozina.Najbardziej znanym z braci Kunów jest Andrzej. To on był współorganizatorem słynnego spotkania w Wiedniu miliardera Jana Kulczyka z rosyjskim oficerem wywiadu Władimirem Ałganowem. Paweł Kuna regularnie bywał na rozprawach przeciwko Tomaszowi Greczkowiczowi. Pełnomocnikiem rodziny Zająców był z kolei prof. Michał Królikowski, który jest podejrzany o pranie brudnych pieniędzy”

 

– informował serwis wSensie.pl

 

Pytanie o powody kontrowersyjnego wyroku pozostaną zapewne bez odpowiedzi, ale te stawia z nadzieją dojścia do prawdy jeden z parlamentarzystów.

 

Na absurd więzienia za obronę zwrócił uwagę poseł Kamil Bortniczuk w marcowej interpelacji do ministra sprawiedliwości. Jak zauważył, niepokojącym jest fakt, że w Polsce dochodzi do sytuacji, w których osobom napadniętym i broniącym się przed atakiem, stawia się zarzuty prokuratorskie i skazuje na wyroki więzienia.

 

”Jedna z takich spraw, z którą zetknąłem się w ramach wykonywania mandatu posła, dotyczy T. G. z Bytomia, którego Sąd Okręgowy w Katowicach skazał 20 listopada 2018 r. za nieumyślne spowodowanie śmierci na bezwzględne pozbawienie wolności, mimo iż wedle informacji przekazanych mi przez ww. jego działanie można było zakwalifikować jako obronę konieczną”

 

– zaprezentował swoje spostrzeżenia na opisanym powyżej przykładzie Greczkiewicza poseł Bortniczuk.

 

„Uważam, że osoby napadnięte, nawet jeśli w wyniku podjętej przez nie reakcji dochodzi do tragicznych, ale niezamierzonych następstw, powinny być traktowane przez prawo i instytucje państwa ze zrozumieniem dla ich sytuacji. W przeciwnym razie los większości ofiar w konfrontacji z napastnikiem będzie przesądzony. Prawo Polaków do obrony siebie, swoich bliskich czy swojego dobytku nie powinno wiązać się z nadmiernym ryzykiem odpowiedzialności za niezamierzone skutki obrony”

 

– wyraził swój niepokój parlamentarzysta.

 

Z akt sprawy wynika także, że Tomasz Greczkiewicz nie tylko nie działał z premedytacją wobec swojego oprawcy Bartosza Zająca, ale również był pierwszą osobą na miejscu zdarzenia, która próbowała mu udzielić pomocy. Sąd pierwszej instancji nałożył na niego karę w zawieszeniu. Sąd drugiej instancji nie wykazał już zrozumienia (część komentatorów spekulowała, że było to wynikiem presji wspomnianego wyżej wciąż działającego tzw. układu wiedeńskiego).

 

Obecne granice obrony koniecznej powodują, że kary obawiają się bardziej napadnięci niż agresorzy. W związku z powyższym poseł Kamil Bortniczuk zapytał ministra czy planowane są zmiany w odniesieniu do granic obrony koniecznej.

Daria Plewa

Fot. TT/RM




Komentarze

Kraj

Świat