Wypłynął łowić ryby. Wrócił z małym dzieckiem

Oto przykład niedbalstwa rodziców w Nowej Zelandii. Feralnego dnia, jeden z rybaków, Gus Hutt jak co dzień wypłynął łódką na Zatokę Obfitości u północnych wybrzeży kraju, aby wyłowić świeże ryby. Nie spodziewał się jednak, że zwykły, codzienny połów przyniesie taką niespodziankę.

 

Nagle 70-latek, przy samej plaży dostrzegł coś małego unoszącego się na wodzie. Początkowo uznał obiekt za lalkę, jednak gdy podpłynął bliżej… usłyszał ciche kwilenie! Domniemana lalka okazała się żywym dzieckiem.

 

Mężczyzna w mgnieniu oka wyłowił maleństwo i wezwał pomoc. Chłopczyk był wychłodzony, siny i półprzytomny. W szpitalu okazało się, że dziecku uda się przeżyć. To prawdziwy cud! Ale skąd wzięło się w wodzie? Jak się okazało, 18-miesięczny Malachi Reeve, ciekawy świata wymknął się rodzicom z namiotu i podreptał do oceanu.

 

Sprawę bada policja. Nie wiadomo jeszcze, czy rodzice małej zguby poniosą karę.

 

Źródło: se.pl
Fot.: pixabay.com
EM




Kraj

Świat