SPROSTOWANIE:

Informujemy, że w naszych artykule: "Wielkopolska: Tragiczne sceny na dyskotece. Zatrzymano dwie osoby":
prostozmostu24.pl/wielkopolska-tragiczne-sceny-na-dyskotece-zatrzymano-dwie-osoby błędnie podaliśmy, że do zdarzenia doszło na dyskotece w Mieleszynie. Jak informuje właściciel tejże nie jest to zgodne z prawdą, bowiem do zdarzenia doszło poza lokalem.

Za zaistniałą sytuację wszystkich zainteresowanych, a zwłaszcza właściciela lokalu serdecznie przepraszamy,
"Redakcja Prosto z mostu”

Urodziła martwe dziecko. Została zignorowana przez lekarza!

Na oddział ginekologii Szpitala Powiatowego we Wrześni  (woj. wielkopolskie) zgłosiła się kobieta, która ze skierowaniem od lekarza badającego ciążę przyjechała na poród.

 

Najpierw do szpitala przybyła w 39 tygodniu, a później w 40. Za każdym razem ordynator oddziału odsyłał ciężarną do domu mówiąc, że wszystko jest w porządku i nie powinna jeszcze rodzić. Kiedy w końcu trafiła do innego szpitala, dziecko urodziło się martwe.

 

Skierowania Pani Darii wypisane były od dwóch różnych ginekologów i oba zostały przez lekarza zlekceważone. Jego zdaniem wody płodowe w organizmie kobiety miały odpowiednią ilość, zaś według ginekologów było ich zbyt mało i miał to być wyraźny sygnał do wywołania porodu.

 

– Lekarz prowadząca powiedziała, że wód jest mało. Cztery dni później kolejny, inny lekarz, powiedział, że wód praktycznie nie ma w ogóle, proszę się natychmiast udać do szpitala i wypisał skierowanie – powiedział reporterowi Polsat News Adam Kriger, ojciec zmarłego dziecka. – Lekarz ordynator zignorował totalnie te zalecenia lekarzy z Gniezna czując nie wiem, czy swoją wyższość może, bo jest ordynatorem, że on jest bardziej doświadczony, ma większą wiedzę i bardzo lekceważąco podchodził do żony i po prostu powiedział, że ma iść do domu – dodał mężczyzna.

 

Kiedy po raz kolejny ordynator odmówił udzielenia pomocy, Pani Daria została na noc w szpitalu na obserwacji. Po wykonaniu porannych badań została wypisana do domu.
Następnego dnia jednak jej stan znacznie uległ pogorszeniu. Tym razem kobieta trafiła do innego szpitala, mieszczącego się w Gnieźnie.

 

– Po tym wypisie ze szpitala, na drugi dzień jak już mnie wypisali, czułam już po prostu, że bolał mnie kręgosłup, czułam ruchy, ale okazało się, że to nie były ruchy tylko samo obijanie się, bo dzidzia już najprawdopodobniej była martwa, jak mnie wypisywali. Wieczorem to musiało nastąpić – mówiła niedoszła mama.

 

Przyznała, że na własną rękę udała się na badanie KTG, a gdy wyszło na jaw, że dziecko nie wydaje żadnych oznak życia, od razu pojechała z mężem do szpitala. – No i tam się okazało, że dziecko jest martwe – powiedziała załamana kobieta.

 

– Pani przyszła z powodu nieodczuwania ruchów dziecka. W trakcie przyjęcia stwierdziliśmy brak czynności serca płodu. Została przyjęta do szpitala. Wywołaliśmy poród, bo właściwie już się zaczynał, ale dokończyliśmy go i pani w godzinach nocnych urodziła martwe dziecko – wyjawił reporterowi Polsat News Grzegorz Gliniewicz, ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego w Gnieźnie.

 

Według przeprowadzonej sekcji zwłok dziecka, płód mógł umrzeć w tym dniu wypisania kobiety ze szpitala we Wrześni.

 

– Moi klienci wychodzą z założenia, że sytuacja jest nadzwyczajna i że należy wyciągnąć odpowiedzialność od osób, które odmówiły przeprowadzenia porodu – stwierdził Tomasz Dzionek, radca prawny, który reprezentuje małżeństwo. – Ci ludzie, którzy mieli mieć pierwsze dziecko, zgłosili się do szpitala i dwukrotnie szpital odmówił przeprowadzenia porodu, mimo że te osoby przyszły ze skierowaniem od lekarzy ginekologów – oznajmił prawnik.

 

Prokuratura Rejonowa we Wrześni wszczęła śledztwo w sprawie narażenia utraty życia lub zdrowia dziecka i matki. Jak poinformował prokurator Michał Smętkowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, za dokonane przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności do lat 5.

 

Źródło: polsatnews.pl

Fot.: pixabay.com

EM




Kraj

Świat