„Underdog”, czyli kawałek solidnego kina

Przyznam się, że miałem mieszane uczucia, gdy zobaczyłem zwiastun filmu „Underdog”. Z jednej strony ucieszyło mnie, iż ktoś wziął w końcu na tapetę temat polskiego MMA, byłem także ciekaw jakim aktorem jest Mamed Khalidov. Miałem jedynie obawy o osobę reżysera. „Underdog” jest debiutem reżyserskim współtwórcy największej w Polsce federacji mieszanych sztuk walki KSW, Macieja Kawulskiego. Jak się okazało niepotrzebnie. Dostaliśmy od niego naprawdę solidnie zrobiony film, z ciekawie poprowadzoną fabułą.

„Underdog” to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia zawodnika, który znajduje się na sportowym i życiowym dnie. Zapomniany przez kibiców Borys „Kosa” Kosiński wegetuje samotnie w oparach alkoholu, na życie zarabiając jako bramkarz w dyskotece. Ma już nigdy nie stanąć do walki w klatce. Zadziera jednak z niewłaściwymi ludźmi i mimowolnie staje się częścią gry, której stawka jest znacznie wyższa niż odzyskanie sportowego honoru.

„Kosa” nie jest stereotypowym mięśniakiem , umiejącym jedynie mocno bić i kopać. Ma swoje twarde zasady, które okazują się przyczyną jego kłopotów. Widzimy człowieka mającego pasję, która go napędza, wrażliwego, potrafiącego kochać, pełnego determinacji, by odzyskać utracony szacunek.

Film Kawulskiego przedstawia blaski i cienie tego biznesu. Z jednej strony piękno sportowej rywalizacji, z darzącymi się wzajemnym respektem rywalami. „Kosę” z Deni Takaevem (w tej roli Khalidov) łączy szczególnego rodzaju więź. Z drugiej natomiast problem dopingu i ustawionych walk.

Eryk Lubos otrzymał w końcu dużą rolę, na którą od dawna zasługiwał. W „Underdog” udowodnił wysokie umiejętności aktorskie. Mimo charakterystycznego wyglądu bad boy-a, świetnie odnajduje się zarówno w kwestiach komediowych, jak i dramatycznych. Khalidov aktorem nie jest i to niestety widać. Na szczęście widzimy go głównie w klatce lub na sali treningowej, gdzie czuje się jak ryba w wodzie.

Film Kawulskiego powinien zadowolić szerokie spektrum odbiorców. Ci, którzy chcieli obejrzeć trochę dobrego MMA nie powinni być zawiedzeni, bo sceny walk stoją na naprawdę wysokim poziomie. Bardziej wybredni widzowie otrzymają niebanalną historię z zaskakującym zakończeniem, gdzie pastos i dramatyzm miesza się z dobrym humorem.




Źródło:

Komentarze

Kraj

Świat