To już koniec Korwina?

Polityk Janusz Korwin-Mikke na łamach „Super Expressu” zabrał głos w sprawie ostatnich wyborów samorządowych – a dokładniej uzyskanego przez niego i komitet Wolność wyniku głosowania w Samorządzie.

 

Prezes partii Wolność nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego ludzie nie są chętni na głosowanie na prawicę, szczególnie, że hasło komitetu brzmiało „Idziemy patrzeć IM na ręce!”.

 

– Byłem przekonany, że ludzie będą chcieli wiedzieć, od osób nie zainteresowanych, kto te pieniądze marnotrawi i rozkrada. Okazuje się, że tylko 1,5 proc. chce to wiedzieć – napisał na łamach se.pl.

 

Polityk dostrzega także, że dla ludzi fakt, że politycy kradną to oczywistość. – Istotnie większość jest przekonana, że politycy muszą kraść; inaczej być nie może. Ważne, by ludziom z tego choć 500 plus kapnęło!” – zauważa.

 

– Otóż oświadczam: tak jest istotnie – ale tylko w d***kracji. W normalnych ustrojach: monarchiach, dyktaturach, prawicowych republikach – jest inaczej. Ale ludzie w ogóle nie wyobrażają sobie, że można by zlikwidować d***krację! Uważają ten dziwaczny, złodziejski ustrój za normalny!!!!” – dodał oburzony.

 

Korwin-Mikke dodał również, że zarówno jego, jak i innych kandydatów, niezbyt zadowalający wynik w Warszawie spowodowany był  przywłaszczeniem kampanii przez przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości oraz Koalicji Obywatelskiej. Podkreślił, że w pierwszej turze spora część wyborców zagłosowała w taki sposób, by nie wygrał Patryk Jaki.

 

– Ludzie dzwonią do mnie i tłumaczą, że „musieli” zagłosować na p. Rafała Trzaskowskiego, bo bali się, że może wygrać ten komuch Jaki wzmocniony w dodatku całkiem już przerażającym lewakiem, p. Piotrem Guziałem” – napisał.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: Wikimedia Commons
EM




Kraj

Świat