Kolizja miała miejsce na terenie Rudy Śląskiej. Zarówno tamtejsza prezydent miasta Grażyna Dziedzic oraz inny kierowca trafili do szpitala po wypadku.

 

Funkcjonariusze rudzkiej policji zatrzymali prawo jazdy prezydent Dziedzic, ponieważ jak wskazują okoliczności zdarzenia, to ona była winna zaistniałej kolizji. Szczegóły zostają jednak dopiero wyjaśniane.

 

Prowadząc w sobotę swój samochód, Grażyna Dziedzic uderzyła w stojące na czerwonym świetle przed skrzyżowaniem auto marki Alfa Romeo, a ono następnie w Forda Focusa. Mł. asp. Roman Aleksandrowicz z miejscowej policji przekazał w niedzielę, że wszyscy uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi. Prezydent nie była w stanie wyjaśnić dlaczego doszło do tej sytuacji.

 

Zarówno kierowca Alfy Romeo, jak i Grażyna Dziedzic uskarżali się po kolizji na bóle w okolicy klatki piersiowej, a także szyjnego odcinka kręgosłupa. Obydwoje zostali więc przewiezieni do szpitala. Prezydent po badaniach została wypisana do domu.

 

Chociaż zdarzenia zostało zakwalifikowane jako kolizja, to jednak dokonana będzie przez mającego być powołanym biegłego ocena stopnia obrażeń jednego z kierowców. Prawo jazdy prezydent Dziedzic zostanie przesłane do sądu, który zdecyduje o ewentualnych dalszych konsekwencjach prawnych wobec niej i podejmie decyzję czy prawo do kierowania pojazdami, ma być wobec rządzącej w Rudzie Śląskiej wstrzymane.

 

 

Źródło: radio.katowice.pl ; rmf24.pl

Fot.: Flickr

 

Dwie maszyny zderzyły się w powietrzu. Do tego tragicznego zdarzenia doszło w dniu dzisiejszym. Według informacji przekazanych przez TASS powołującego się na źródła w resorcie ds. sytuacji nadzwyczajnych i likwidacji skutków klęsk żywiołowych, wśród 18 ofiar śmiertelnych jest załoga, a także pasażerowie biorącego udział w katastrofie śmigłowca Mi-8.

 

 

Wszystko rozegrało się w przestrzeni powietrznej w okolicach miasta Igarka w położonym na Syberii Kraju Krasnojarskim. Mi-8 zderzył się z innym lecącym tam śmigłowcem, którego załoga na szczęście nie ucierpiała. Z pokładu musiał jednak zostać zrzucony ładunek, aby maszyna nie rozbiła się. Cała załoga śmigłowca Mi-8 niestety poniosła śmierć, kiedy zderzył się on z ziemią i zapłonął.

 

15 osób na pokładzie Mi-8 to pracownicy zatrudnieni przez jedną z firm. Wykonywali oni prace na terenie złóż naftowych. Śmigłowiec należał do linii lotniczej „Utair”. Wystartował on z lotniska w Igarce. W tamtym rejonie znajduje się przepompowania ropy pochodzącej ze złóż Wankor, znajdujących się na terenie rejonu turuchańskiego we wschodniej części Syberii.

 

Źródło: Twitter/@lifenews_ru ; rmf24.pl

 

Jak podaje pap.pl, niemiecka policja poinformowała w sobotę, że 33 pasażerów irlandzkich niskobudżetowych linii Ryanair trafiło do szpitala, gdy ich samolot awaryjnie wylądował w piątek na lotnisku Frankfurt-Hahn z powodu nagłego spadku ciśnienia w kabinie pasażerskiej.

Samolot ze 189 pasażerami na pokładzie wystartował z lotniska w stolicy Irlandii – Dublinie i miał lecieć do Zadaru w Chorwacji. W wyniku nagłego spadku ciśnienia w kabinie pasażerskiej automatycznie wypadły awaryjne maski tlenowe, a samolot został skierowany na lotnisko Frankfurt-Hahn – poinformowały linie Ryanair w oświadczeniu.

„Pasażerowie skarżyli się na bóle głowy, ucha i złe samopoczucie” – powiedział cytowany przez agencję dpa rzecznik niemieckiej policji. Według przedstawicieli lotniska wszystkie osoby, które zostały przewiezione do szpitala zostały z niego wypisane w sobotę rano po badaniach kontrolnych.

Jak podaje niemiecka policja część pasażerów postanowiła nie kontynuować podróży.

Niemieckie federalne biuro badania wypadków lotniczych BFU poinformowało, że na lotnisko Frankfurt-Hahn ma udać się zespół w celu zabezpieczenia rejestratora rozmów w kokpicie i rejestratora parametrów lotu. Rzecznik BFU odmówił formułowania spekulacji na temat możliwej przyczyny incydentu.

Policjanci z Częstochowy wyjaśniają wszystkie okoliczności zdarzenia, do którego doszło w Blachowni na przejeździe kolejowym. Z ustaleń śledczych wynika, że kierujący seatem ominął opuszczoną półzaporę i zderzył się z nadjeżdżającym pociągiem towarowym.

 

46-latek zmarł w szpitalu. Na nagraniu z monitoringu widać, jak groźne było to zdarzenie. Śledztwo w tej sprawie jest w toku. Zdjęcie z miejsca zdarzenia Do zdarzenia doszło w Blachowni, 11 maja br., na przejeździe kolejowym tuż przy skrzyżowaniu ulic Konopnickiej i Kawowej. Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że kierujący Seatem Ibizą wjechał na tory od ulicy Konopnickiej, mimo opuszczonych zapór, zderzając się z jadącym od Lublińca pociągiem towarowym.

46-latek jadący seatem i 33-letni pasażer tego auta zostali przewiezieni do szpitala. Niestety starszy z mężczyzn zmarł. Dokładne okoliczności tego tragicznego wypadku wyjaśniają policjanci w wydziału kryminalnego częstochowskiej komendy, wspólnie z prokuratorem.

 

Za zgodą Prokuratury Rejonowej częstochowska policja opublikowała nagranie z monitoringu z miejsca zdarzenia, apelując jednocześnie o zachowanie szczególnej ostrożności.

W wyniku zderzenia ciężarówki z pociągiem towarowym, który przewoził gaz, ranna została jedna osoba. Tragedia wydarzyła się w Wólce Plebańskiej (Świętokrzyskie).

 

Zdarzenie miało miejsce przed godziną 13.00. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, prawdopodobnie prowadzący ciężarówkę nie zatrzymał się przed znakiem stopu, w wyniku czego wjechał prosto pod nadjeżdżający pociąg przewożący 5 cystern z gazem.

 

W wyniku zdarzenia, kierowca ciężarówki zakleszczył się w kabinie swojego samochodu. Konieczna była interwencja straży pożarnej. Mężczyzna został przetransportowany do szpitala rejonowego w Końskich.

 

Na miejscu jest obecnie policja i straż pożarna. Ewakuowano 5 osób z trzech okolicznych domów. Droga w kierunku Wólki Plebańskiej jest nieprzejezdna. Wyznaczone zostały objazdy.

 

Jak poinformowało biuro prasowe PKP, okoliczności zdarzenia zostaną wyjaśnione przez specjalną komisję.

 

– Zdarzenie nie ma wpływu na ruch pasażerski; wypadek miał miejsce na linii kolejowej wykorzystywanej tylko przez składy towarowe

– mówiło biuro prasowe PKP.

Jak informuje RMF FM, w Warszawie, na skrzyżowaniu ulic Powązkowskiej i Elbląskiej, nieoznakowane BMW zderzyło się z osobówką. Pasażerem limuzyny Żandarmerii Wojskowej był były minister obrony narodowej – Antoni Macierewicz.

 

Według przekazywanych przez RMF FM informacji, nikomu nic się nie stało. Decyzją premiera Morawieckiego ze stanowiskiem ministra obrony narodowej pożegnał się Antoni Macierewicz. Jego miejsce zajmie dotychczasowy szef MSWiA – Mariusz Błaszczak. Minister pożegnał się z żołnierzami.

 

„W ciagu ostatnich dwóch lat zmieniliście Polskę i armię. A może dokładniej dlatego że zaczęliście zmieniać armię, mogła się także zmieniać Polskę. Po raz pierwszy od dziesięcioleci Polacy mogli powiedzieć, że czują się bezpiecznie. Po raz pierwszy od dziesięcioleci mogli powiedzieć że są dumni ze swojej armii, swoich córek i synów, braci i sióstr które noszą mundury Wojska Polskiego. Podnieśliście głowy Polaków. Sprawiliście że bezpieczeństwo, duma, honor przestały być pustym frazesem, hasłem, zastępczym narzędziem propagandowym i zaczęły być, stawać się treścią naszego życia narodowego. Wyliczanie wszystkich zmian których dokonaliście, a mówię to do panów ministrów i generałów, do was oficerowie, ale także do was żołnierze, ten wielki wysiłek i odwaga które były niezbędne, aby tego wszystkiego dokonać, są godne najwyższego podziękowania i szacunku. To wy maszerując wraz z armią amerykańską przez całą Polskę mogliście oglądać jak Polacy z radością witali naszych sojuszników na polskiej ziemi bo wiedzieli że idą wraz z nimi polscy żołnierze i wiedzieli że dzięki temu będą bezpieczni” – mówił żegnając się z żołnierzami.

Nakielscy policjanci pod nadzorem prokuratury wyjaśniają okoliczności tragicznego w skutkach wypadku drogowego, do którego doszło wczoraj w miejscowości Ameryczka, w gminie Szubin. Na skutek zderzenia bmw z seatem zginęły cztery osoby.

 

Zgłoszenie o wypadku w miejscowości Ameryczka dyżurny policji odebrał wczoraj, 29.04.br., krótko przed 13.00. Na miejsce zostały skierowane wszystkie służby ratunkowe. Jak wynika ze wstępnych ustaleń pracujących na miejscu wypadku policjantów, kierujący pojazdem bmw kończąc manewr wyprzedzania, prawdopodobnie nie zapanował nad pojazdem w wyniku czego auto zjechało częściowo na przeciwny pas ruchu, gdzie bokiem uderzyło w jadącego w stronę Szubina seata cordobę.

 

Na skutek doznanych obrażeń śmierć na miejscu ponieśli wszyscy uczestnicy tego wypadku. 44-latek, który kierował bmw i 22-letni pasażer tego auta, a także 65-letni kierowca oraz 57-letnia pasażerka seata. Droga w miejscu wypadku była przez kilka godzin całkowicie zablokowana, a ruch odbywał się przez zorganizowane objazdy. Okoliczności tego tragicznego w skutkach wypadku drogowego wyjaśniają policjanci pod nadzorem prokuratury.

Do tragicznego wypadku doszło w Zawadzie koło Kłomnic, gdzie według wstępnych ustaleń funkcjonariuszy Policji, samochód marki BMW kierowany przez młodego kierowcę wypadł z trasy i wpadł do rzeki. 22. i 23-latek zginęli.

 

Częstochowscy policjanci, wspólnie z prokuratorem, wyjaśniają przyczyny tragicznego wypadku, do którego doszło w Zawadzie koło Kłomnic. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że kierujący samochodem BMW prawdopodobnie nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze gruntowej, utracił panowanie nad pojazdem i wpadł do rzeki. Kierowca oraz pasażer pojazdu ponieśli śmierć na miejscu.

 

Do zdarzenia doszło wczoraj tuż przed 6.00 w miejscowości Zawada koło Kłomnic. Ze wstępnych ustaleń policjantów z częstochowskiej drogówki wynika, że kierujący BMW prawdopodobnie nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze gruntowej, utracił panowanie nad pojazdem i wpadł do rzeki.

 

W wyniku zdarzenia dwóch mieszkańców gminy Kłomnice w wieku 22 i 23 lat poniosło śmierć na miejscu. Na miejscu wypadku pracowali policjanci, prokurator oraz inne służby. Teraz śledczy będą ustalać szczegółowe okoliczności i przyczyny do tego tragicznego zdarzenia.

Jak poinformowało chińskie MSZ, wielu chińskich turystów zginęło i pozostało rannych w wyniku „poważnego wypadku drogowego” w Korei Północnej. Nie znane są jednak na razie szczegóły tragedii.

 

 

Według rmf24.pl, dramat wydarzył się w niedzielę w nocy  prowincji Hwanghae Północne, na południe od Pjongjangu.

Chińska telewizja CCTV ujawniła materiał, w którym zobaczyć można wrak autobusu z odwróconymi kołami i padający deszcz. Na miejscu zjawiły się ekipy ratunkowe. Ranni zostali przetransportowani do szpitala – informuje agencja Associated Press.

 

Z kolei inna chińska telewizja CGTN poinformowała na Twitterze, że autokar przewożący turystów spadł z mostu w Korei Północnej, w wyniku czego zginęło ponad 30 osób. Wpis ten jednak za jakiś czas usunięto – podaje agencja AFP.

 

Chińczycy to najbardziej liczna grupa turystów, którzy zwiedzają odizolowaną od świata Koreę Północną. Często oddają hołd miejscom związanym z interwencją ich kraju podczas wojny koreańskiej (1950-1953). Zdarza się jednak, że odwiedzają ją również inni obywatele. W Korei Północnej obowiązuje takie prawo, że wszędzie poruszać się trzeba z przewodnikiem mówiącym w języku, w którym mówi turysta. Na każdym kroku jest się obserwowanym.