Niestety kolejny polski wykonawca muzyki hip-hopowej odszedł z tego świata w młodym wieku. Oprócz niego w dzisiejszej tragedii życie straciło również dwóch jego kolegów. Muzyka wspominają i żegnają na portalach społecznościowych inni raperzy.

 

27-letni Michał Leszner znany był jako „Młody Leh” lub po prostu „Leh”. Raper z Gdyni zginął w sobotę nad ranem, około godz. 5. Samochód, którym podróżował 27-latek uderzył w słup sygnalizacji świetlnej stojący pomiędzy pasami ruchu na ulicy Chwarznieńskiej w Gdyni. W wyniku tego zdarzenia, znajdujący się w Toyocie Michał Leszner oraz dwóch innych mężczyzn straciło życie.

 

Według wstępnych ustaleń policji, przyczyną tragedii była nadmierna prędkość oraz niedostosowanie się do panujących warunków na drodze.

 

Leh współpracował ze znaną na polskiej scenie hip-hopowej wytwórnią Alkopoligamia, która za pośrednictwem Facebooka potwierdziła smutne doniesienia o śmierci 27-letniego wykonawcy.

 

 

Swoimi refleksjami w ramach pożegnań w internecie dzielą się inni muzycy w sieci.

 

– Powiedzcie, że to nie jest prawda – napisał Ad.M.a

 

– Ostatnio nie byliśmy w najlepszych relacjach… Szkoda, że nie zdążyliśmy tego naprawić – przyznał Gedz.

 

– Pokój szalony małolacie. Wyrazy współczucia dla rodziny i bliskich. // a wczoraj rocznica śmierci BIG L’a.. – czytamy w zamieszczonym na Instagramie wpisie Mielzky’ego

 

 

Śmierć Leha nie jest pierwszym tragicznym odejściem wśród polskich raperów. Warto przypomnieć takie osoby jak Magik czy Tomasz Chada, którzy zginęli po wyskoczeniu z okna oraz Papug, który został zamordowany w Krakowie przy użyciu ostrych narzędzi.

 

Źródło: TVN 24 ; Interia.pl ; Facebook ; Instagram

Fot.: Pixabay

 

MB

 

Do kolejnej tego typu sytuacji doszło pod Warszawą. Kolumna rządowa kierowała się w stronę Lublina. W kolizji uczestniczyło BMW należące do Służby Ochrony Państwa oraz samochód osobowy marki Toyota.

 

Jak mówią wstępne ustalenia, kolizja miała miejsce na skrzyżowaniu. W jadące na czele kolumny BMW uderzył samochód osobowy. Chociaż kolumna nie przewoziła żadnych osób chronionych, to samochody SOP-u jechały z włączonymi sygnałami świetlnymi oraz dźwiękowymi.

 

Według ustaleń funkcjonariuszy policji, funkcjonariusz SOP kierujący jadącym na czele kolumny pojazdem nie zachował wystarczającej ostrożności, przez co kolumna wjechała na skrzyżowanie przy świetle zmieniającym się na czerwone. W związku z tym, kierowca BMW został ukarany mandatem w wysokości 300 zł.

 

W wyniku kolizji poszkodowane zostało dwoje dzieci, które znajdowały się w toyocie. Na szczęście nie stało się im nic poważnego. Przeszły one profilaktyczne badania w szpitalu.

 

 

Źródło: rmf24.pl

 

MB

Do tej niebezpiecznej sytuacji doszło w województwie małopolskim. Nie ostrożne zachowanie chłopca, a także po części kierowcy mogło doprowadzić do tragedii. Małopolska policja zdecydowała się upublicznić zarejestrowane nagranie ku przestrodze.

 

Na nagranym filmie widać jak chłopak wybiegł zza przeszkody na przejście dla pieszych nie zachowując ostrożności i nie rozglądając się czy przypadkiem nie nadjeżdża jakiś pojazd. Przewrócił się on tuż przed przejeżdżającym pojazdem i wyszedł z całego zdarzenia cało, jednak od tragedii dzieliło go naprawdę niewiele.

 

Film został zarejestrowany kamerą zamontowaną w jednym z samochodów stojących w korku przed przejściem dla pieszych. Nagranie zostało nadesłane na skrzynkę Stop Agresji Drogowej.

 

Policja zwraca jednak też uwagę na nieodpowiednie zachowanie osoby kierującej Fordem.

 

– Niezastosowanie się do znaku poziomego P-4 „linia podwójna ciągła” to naruszenie art. 92 par 1 kodeksu wykroczeń. Według taryfikatora jest za to przewidziany mandat karny w wys. 200 zł i 5 pkt karnych, chyba że sporządzony będzie wniosek o ukaranie do sądu – wówczas karą za wykroczenie może być grzywna do 5000 zł – tłumaczy cytowany przez portal fakt.pl rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń.

 

 

Źródło: YouTube/Limanowa.in ; Fakt.pl

 

MB

 

Latem 2017 roku, w lunaparku doszło do tragedii w wyniku której jedna osoba zmarła, a kolejnych kilka zostało rannych. Wahadłowa „karuzela” Fire Ball w Ohio rozpadła się w czasie jazdy, wyrzucając ludzi w powietrze.

 

Tragedia w Columbus wydarzyła się 26 lipca 2017, pierwszego dnia stanowego festynu, który trwa aż do 6 sierpnia. Służby ratunkowe poinformowały, że śmiertelna ofiara to 18-latek wyrzucony na odległość ponad 15 metrów. Jeden z odwiedzających lunapark nagrał całe wydarzenie.

 

Na filmie można zobaczyć, jak poruszające się niczym wielkie wahadło ramię „karuzeli” uderza w coś, po czym rozpada się. W powietrze wyrzucone zostały elementy konstrukcyjne oraz siedzący w fotelach ludzie!

 

Po tragedii głos zabrał gubernator stanu Ohio – Jon Kasich napisał w oświadczeniu, że jest zrozpaczony wypadkiem, śmiercią i zranieniem osób uczestniczących w stanowej imprezie. Zarządził szczegółowe śledztwo i nakazał zamknięcie pozostałych karuzeli do czasu przeprowadzenia inspekcji bezpieczeństwa.

 

 

 

 

 

Źródło: nczas.com, youtube.com
fot. youtube.com
LS

 

 

Zdarzenie miało miejsce w Łodzi, nagranie pochodzi z 7 marca 2016 roku.

 

Pod opisem video możemy znaleść opis świadka: „Policja przyjechała po około 5 minutach, kierowca miał prawie 3 promile. Na 1 światłach nie zdecydowałem się żeby go zatrzymać bo policja powiedziala ze bedzie za chwile, podczas kolejnego połączenia otrzymałem info że jednak to potrwa kilkanaście minut, więc w mojej ocenie dalsze oczekiwanie byłoby zbyt ryzykowne. Gdybym wiedział ze potrwa to długo to zatrzymanie miałoby miejsce na pierwszych światłach gdy kierowca zatrzymał się”.

 

 

 

Źródło: youtube.com
fot. youtube.com
LS

Oto prawdziwy przykład bohaterki! 28-letnia matka i nauczycielka Dawn Croke wykazała się szczególną odwagą. Niestety, sama straciła przy tym życie…

 

Do tragedii doszło na terenie szkoły St. Crone w niewielkim hrabstwie Donegal położonym w północno-zachodniej części Irlandii. Kobieta przebywała tam wraz z mężem i dwójką synów – Jasonem i Calumem.

 

Z niewiadomych przyczyn w jej stronę ruszył samochód terenowy Ford Ranger. Chwilę przed tragedią, widząc co się zaraz może stać, ofierze udało się odepchnąć stojącą obok 6-letnią dziewczynkę. Ratując jej życie, sama przyjęła impet uderzenia.

 

Dziecko również doznało obrażeń i trafiło do szpitala z urazem stopy i złamaną miednicą. Mimo wszystko dzięki reakcji Dawn Croke nic nie zagraża jej życiu. Lekarze oceniają, że dziewczynka w pełni odzyska sprawność.

 

– Miała wspaniałą osobowość. Była człowiekiem ciepłym i utalentowanym. Kochali ją uczniowie, była bardzo lubiana wśród innych nauczycieli. Jesteśmy zdruzgotani jej śmiercią – napisała w oświadczeniu szkoła, w której pracowała 28-latka.

 

Źródło: o2.pl
Fot.: Twitter – @DailyMirror
EM

Niestety kolejne tragiczne wydarzenia dotknęły nasz kontynent. Tym razem dramatyczne sceny rozegrały się na łączącym dwie duńskie wyspy Fionia oraz Zelandia moście nad Wielkim Bełtem. Około godz. 7:30 miała tam miejsce katastrofa pociągu.

 

Obiekt, na którym doszło do tragicznego wypadku został zamknięty, a służby przeprowadzają akcję ratunkową. Pociągiem podróżowało 131 pasażerów oraz trzech pracowników kolei, jego trasa przebiegała z Odense do Kopenhagi.

 

Według informacji przekazanych przez gazetę „Berlingske” powołującą się na wypowiedź przedstawiciela policji na wyspie Fionia, życie straciło co najmniej sześć osób, a szesnaścioro zostało rannych.

 

 

– Usłyszeliśmy straszny huk, po czym posypały się na nas odłamki wybitego okna. Chwile później leżeliśmy na podłodze, a pociąg hamował – zrelacjonowała jedna z podróżujących kobiet, cytowana przez portal Sky News.

 

W rejonie, w którym doszło do katastrofy szaleją sztormy. Silny wiatr zdecydowanie utrudnia prowadzenie akcji ratowniczej. Co interesujące, już w nocy wstrzymano ruch samochodowy na tym właśnie moście z powodu złych warunków pogodowych.

 

Według duńskich mediów, w pewnym momencie plandeka z pociągu towarowego transportującego piwo uderzyła w jadący w drugim kierunku pociąg pasażerski. To zaś wymusiło gwałtowne hamowanie.

 

 

 

Źródła: Berlingske ; Sky News ; Euronews ; Twitter ; rmf24.pl

MB

 

 

Nczas.com opisuje niesamowity wyczyn kierowcy BMW przed tunelem w Tatrach i jeszcze bardziej niesamowite, że to przeżył. Samochód skoczył z podjazdu w górę i uderzył w szczyt tunelu.

 

 

Kierowca BMW z dużą prędkością zjechał na pobocze tuż przed tunelem Bôrik na Słowacji. Najechał na barierę odgradzającą od pobocza i wzbił się w górę na wysokość kilku metrów.

 

 

Uderzył o sklepienie tunelu, przez co samochód wykonał kilka obrotów. Co ciekawe, kierowca prawie w ogóle nie odniósł obrażeń!

 

 

Słowacka policja opublikowała wideo z monitoringu.

 

 

 

Źródło: nczas.com, facebook.com
fot. facebook.com
LS

Jak pisze fakt.pl, kierowca niewielkiego miejskiego autka najwyraźniej bardzo chciał się popisać przed jadącym przed nim kierowcą nowiutkiego BMW. Na video można, zauważyć, żeby „pokazać kto tu rządki”, mężczyzna zaczął więc wyprzedzać w bardzo niebezpieczny sposób. Szybko zobaczył, jak duży błąd popełnił.

 

 

„Nigdy nie wyprzedzaj BMW jadącego zgodnie z przepisami” – radzi jeden z komentujących ten filmik na YouTubie. Ten kierowca zorientował się o tym za późno, gdy już zauważył mundury i czapki, a na szybach BMW rozbłysły napisy „policja”. I tak miał wiele szczęścia. Chwilę wcześniej niemal zderzył się czołowo z nadjeżdżającym z naprzeciwka samochodem. Przy tej prędkości kierowca małego, miejskiego autka nie miałby wiele szans na wyjście cało z wypadku.

 

Video poniżej:

 

 

 

Źródło: fakt.pl, youtube.com
fot. youtube.com
LS