Janusz Korwin-Mikke oraz Paweł Kukiz to dwie osoby, które w polityce od kilku lat rywalizują w dużej mierze o zbliżony, o ile nawet nie taki sam elektorat. Niejednokrotnie przed wyborami mówiło się o ewentualnym połączeniu ich sił i wspólnych listach, jednak nie udało się tego zrealizować. Kolejna wypowiedź Korwina-Mikke nie wieści sporych zmian w tej kwestii.

 

Tym razem spięcie pomiędzy dwoma panami miało swój początek w udzielonym przez Pawła Kukiza wywiadzie dla portalu wPolityce.pl. Odnosił się on w nim do tematu nadchodzących wyborów do Parlamentu Europejskiego.

 

Gdybym był zwolennikiem wyjścia Polski z UE, to już dawno nawiązałbym współpracę z Korwinem. Dla mnie postulat wyjścia z Unii to hardcore. Sama likwidacja Schengen byłaby ogromną uciążliwością. Nie po to ludzie bili się na ulicach i wyzwolili się spod buta sowieckiego, by dzisiaj to zmarnować – stwierdził wówczas lider Kukiz’15.

 

Na takie stawianie sprawy, postanowił odpowiedzieć Janusz Korwin-Mikke. 76-letni polityk wymienił w punktach dlaczego inaczej patrzy na kwestie związane z Unią Europejską. Swój wywód opublikował na Facebooku.

 

Nie jestem zwolennikiem PolExitu tylko zniszczenia Unii Europejskiej – z całą jej euro-socjalną ideologią, Kartą Praw Podstawowych, acquise communautaire itd. Jest to jedyna szansa uratowania Europy. Dopiero jeśli nie będzie na to szans – trzeba zabierać swoje szmatki i gałganki i uciekać z tonącego okrętu – z nadzieją, że wir nie wciągnie i nas – podsumował Korwin-Mikke w swoim wpisie.

 

 

 

Źródło: wpolityce.pl ; dorzeczy.pl ; Facebook/@janusz.korwin.mikke

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

MB

 

W ostatnich dniach, sporo dyskusji wokół polskiej polityki wywołał fakt przyłączenia się do tzw. „Koalicji Europejskiej” partii PSL. Wiele osób zastanawia jak partia, której członkowie często deklarowali skupienie na obronie polskiej wsi oraz przywiązanie do konserwatywnych wartości i religii, pójdą ramię w ramię z sympatykami LGBT oraz lewicowymi działaczami walczącymi z Kościołem. Podobne pytania wysuwa znany polski wokalista, który zapowiedział opuszczenie struktur PSL-u.

 

Mowa tutaj o Sławomirze Świerzyńskim ze znanego zespołu Bayer Full. Odejść z partii postanowił on po tym, jak władze tego ugrupowania z prezesem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem postanowiły przyłączyć się do koalicji wyborczej z takimi partiami jak Platforma Obywatelska, Teraz! i Sojusz Lewicy Demokratycznej. Swoją decyzję gwiazdor skomentował na antenie TVP.

 

Nie zgodzę się na taki miszmasz, kogel-mogel, firli-mirli. Gdzie połączone są siły dla mnie kompletnie obce. To jest kanion kolorado który nas dzieli – odniósł się do całej sytuacji ulubieniec wielu sympatyków muzyki Disco Polo.

 

Zdaniem lidera Bayer Full, Polskie Stronnictwo Ludowe powinno wystartować w wyborach do europarlamentu samodzielnie.

 

– Powinniśmy iść własną drogą – powiedział na antenie TVP Sławomir Świerzyński.

 

Rozczarowany decyzją szefostwa partii przyznał też, że nie wie w jaki sposób inni działacze tej partii chcą godzić swoje postulaty i wartości z tymi głoszonymi przez koalicjantów.

 

Jak teraz będą to szyć moi koledzy, nie mam pojęcia – stwierdził.

 

Wokalista nie pozostawił też suchej nitki na kwestii dotyczącej tego jaki stosunek do religii mają partie, z którymi PSL wystartuje wspólnie w majowych wyborach.

 

– Jeżeli śpiewamy Rotę, zamawiamy Msze Św. za ojczyznę i mamy iść ramię w ramię z partiami, które mówią, że trzeba wycofać religię ze szkół, zniszczyć Pana Boga, to mój honor nie pozwala mi brać udziału w takiej hucpie politycznej – wyjaśnił Świerzyński.

 

Artysta nie wstydził się wyrazić swojego przywiązania do wiary, krytykując równocześnie antyklerykalną retorykę części ugrupowań na polskiej scenie politycznej.

 

–  Wszystkie partie, które walczą z Kościołem przegrywają – stwierdził jasno piosenkarz.

 

 

Źródło: TVP ; wPolityce.pl

Fot.: YouTube/DiscoHitFestival

 

MB

 

Niedawno wystartowała w Polsce nowa partia polityczna – Wiosna Roberta Biedronia. Silnie promowana w mediach głównego nurtu od razu zaczęła notować stosunkowo wysokie, jak na nowy twór polityczny, wyniki w sondażach – w okolicach 10 procent poparcia. Warto jednak zastanowić się co daje Wiośnie tak dużą popularność.

 

Pozwolę sobie już na wstępie dać odpowiedź, którą w dalszej części artykułu uzasadnię. Brzmi ona: przewaga medialna. I nie chodzi tu nawet o przewagę medialną konkretnie samego Biedronia, co bardziej swoistego środowiska politycznego, które reprezentuje. Środowisko to mógłbym określić jako „lewacki antypis”. Jest to swoisty niepisany sojusz różnych partii politycznych i innych organizacji społecznych o mniej lub bardziej lewicowym charakterze, których aktualnie najważniejszym celem jest odsunięcie PiS od władzy.

 

Środowisko to niestety dysponuje zdecydowanie największym zasięgiem medialnym. Trafia ze swoim przekazem, w przeciwieństwie do mediów o charakterze prawicowym i konserwatywnym, nie tylko do osób o bardzo wyrazistych poglądach, ale także do tzw. „zwykłego Kowalskiego”. „Zwykły Kowalski” nie interesuje się polityką, nie bardzo ma chęć wnikać w szczegóły toczących się aktualnie spraw. Czasem tylko przeglądnie nagłówki w największych portalach internetowych, oglądnie któryś z popularniejszych telewizyjnych serwisów informacyjnych bądź posłucha którejś z bardziej znanych rozgłośni radiowych.

 

I siłą rzeczy zazwyczaj natrafi na przekaz „głównego nurtu”. Przekaz redagowany przez dziennikarzy Gazety Wyborczej, TVN, Polityki i tym podobnych mediów, o bardzo sprecyzowanych sympatiach politycznych. I dlatego „zwykłemu Kowalskiemu” może wydawać się, że Robert Biedroń to postać w polityce świeża, bardzo sprawny samorządowiec, osoba wręcz nieposzlakowana, w dodatku bardzo sympatyczna.

 

Prawda jest jednak zgoła inna. Robert Biedroń już w latach 90-tych zapisał się do Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polskiej. Następnie działał w SLD, z którego ramienia w 2005 roku startował, bez powodzenia, w wyborach parlamentarnych. W latach 2011-2014 był posłem Ruchu Palikota (przemianowanego w 2013 roku na Twój Ruch) – partii która w kolejnych wyborach parlamentarnych nie zdobyła mandatów.

 

W 2014 roku został wybrany prezydentem Słupska i najprawdopodobniej dzięki temu uniknął popadnięcia w polityczny niebyt, jaki dosięgnął innych działaczy Twojego Ruchu po 2015 roku. W trakcie pełnienia tej funkcji nie zrealizował wielu przedwyborczych zapowiedzi. Nie obniżył cen komunikacji miejskiej, nie wprowadził Karty Słupszczanina, nie zbudował miejskiego aquaparku… nie będę przynudzał dalszym wymienianiem niespełnionych obietnic Biedronia, ale zainteresowanych zachęcam do „wygooglania” sobie jego „osiągnięć”.

 

I teraz ta osoba jest nam przedstawiana jako nowa jakość w polskiej polityce, uroczy gej, który kocha wszystkich i sprawny samorządowiec. Wyobraźmy sobie co te same media, które teraz promują partię Roberta Biedronia, mówiłyby gdyby podobne „sukcesy” miał na koncie któryś z liderów na prawicy. I jakie miałaby jego świeża inicjatywa poparcie w sondażach.

 

Widać jak potężną siłę mają wielkie media i jak wiele jeszcze jest do zrobienia, by dominujący w naszym kraju przekaz medialny był tworzony przez ludzi prawdziwie zatroskanych o dobro ojczyzny.

 

 

Fabian Myśliwiec- działacz Młodej Endecji oraz Fundacji Pro-Prawo do Życia, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, jak sam o sobie mówi, jest „propagatorem zdroworozsądkowego myślenia”.

 

 

Fot.: YouTube/PRESS.WARSZAWA

 

Partia rządząca ogłosiła „jedynki”, które będą otwierać listy w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Podjęta decyzja została zatwierdzona przez Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości.

 

W stolicy „jedynką” będzie Jacek Saryusz-Wolski. Drugie miejsce na liście w Warszawie przypadło natomiast Ryszardowi Czarneckiemu. Adam Bielan będzie natomiast „jedynką” w tzw. okręgu warszawskim.

 

W Małopolsce listę PiS-u otworzy nazwisko byłej premier Beaty Szydło, a na drugim miejscu znajdzie się prof. Ryszard Legutko. Na Śląsku dwa pierwsze miejsca przypadną kolejno Jadwidze Wiśniewskiej oraz Grzegorzowi Tobiszowskiemu. Były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski otworzy natomiast listę w Łodzi, gdzie drugie miejsce na liście przypadło Joannie Kopcińskiej.

 

Jedynka na liście w Poznaniu przypadła prof. Zdzisławowi Krasnodębskiemu, a dwójka Andżelice Możdżanowksiej. W okręgu Zachodniopomorskie-Lubuskie pierwszy na liście znajdzie się minister Joachim Brudziński, a na drugim miejscu widnieć będzie nazwisko Czesława Hoca. Na Podkarpaciu pierwsze dwa miejsca to: Tomasz Poręba oraz Bogdan Rzońca.

 

 

Źródło: Twitter/@AC_Sobol ; onet.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

Nie tak dawno doszło do agresywnego ataku na Magdalenę Ogórek pod budynkiem TVP, kiedy grupa zwolenników tzw. totalnej opozycji pluła na jej samochód oraz oklejała go naklejkami. Na temat znanej prezenterki telewizyjnej oraz historyczki wypowiedział się ostatnio też Leszek Miller.

 

W 2015 roku, Magdalena Ogórek zaangażowała się w politykę, kandydując na urząd prezydenta Polski z ramienia SLD. Ostatecznie zajęła wówczas piąte miejsce zdobywając 2,38 % ważnych głosów. Obecnie nie może ona liczyć na zbytnią sympatię czy przychylność swoich dawnych kolegów z lewicy.

 

Ówczesny szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej Leszek Miller wspominając tamten czas stwierdził niedawno w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”, że w pewnym momencie „miał tak dosyć Ogórek, że chciał ogłosić, że nie jest kandydatką„.

 

Według relacji byłego premiera z tamtej kampanii, Magdalena Ogórek miała powiedzieć mu w pewnym momencie, że wyjdzie do dziennikarzy i wyjawi co sądzi na jego temat. Miller uważa, że jej od tego nie odżegnywał, ale ostrzegał kandydatkę na prezydenta, że kiedy ta skończy, wówczas i on zejdzie do dziennikarzy i przedstawi swoją wersją, na czym zdaniem Millera obecna prezenterka TVP straciłaby.

 

Miller mówił też, że poparcie Magdaleny Ogórek wynikało wówczas z potrzeby wystawienia kandydata spoza ugrupowania. Stwierdził też, że od odwołania tej kandydatury odwiedli go inni koledzy.

 

W udzielonym wywiadzie, były premier zwrócił też uwagę na fakt, że ówczesna kandydatka na prezydenta była swego czasu asystentką Grzegorza Napieralskiego.

 

– Opiekowała się nawet jego dziećmi. Kilka razy ją widziałem – powiedział Miller. Wyraził też opinię, że „popełniają błąd wszyscy, którzy jej nie doceniają. Jest bardzo inteligenta, dysponuje rozległą wiedzą na różne tematy i liczy na to, że zrobi wielką karierę polityczną przy pomocy prawej strony”.

 

Wypowiadając się dla „Dziennika Gazety Prawnej”, Leszek Miller ocenił iż Magdalena Ogórek „robiła wrażenie”. Powiedział też o „maślanych oczach i nadskakiwaniu” polityków wobec kandydatki, co miało być w opinii Millera reakcją na jej „trzepotanie rzęsami i poprawianie włosów”.

 

Były szef SLD przyznał, że był zapraszany przez Magdalenę Ogórek do jej programu na antenie TVP. Miał jednak odmówić odpowiadając: „Pani Magdo, może jeszcze za wcześnie„.

 

 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna ; wp.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

„1 mln zł za „jedynkę” na listach Wiosny dla Razem – brzmi oferta Wiosny” – tak napisała na Twitterze Adriana Rozwadowska odnosząc się do przyszłych wyborów do Parlamentu Europejskiego.

 

Z kolei Witold Głowacki pisze o kwocie 900 ty. złotych na kampanię wyborczą i przelicza na warunki postawione przez ugrupowanie Roberta Biedronia:

„Razem chowa szyld na czas kampanii. Razem dostaje jedną jedynkę i jedną dwójkę do PE (ale nie może być to Zandberg). Razem dostaje miejsca poniżej trzeciego w pozostałych okręgach”.

 

Według informacji Głowackiego, jedynką miałaby być Agnieszka Dziemianowicz-Bąk na Dolnym Śląsku.

 

Członek zarządu Partii Razem w Warszawie, Marcin Górski, zapytany na Twitterze czy propozycja jest w ogóle brana pod uwagę, odpowiedział: „Na chwilę obecną nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Moją prywatną opinię zachowam dla siebie, bo mimo że po 22, to były by to ciężkie słowa”.

 

 

 

Źródło: fakty.interia.pl, twitter.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Te szokujące wyniki przynosi sondaż ewybory.eu. Spośród piętnastu wymienionych w nim ugrupowań największe poparcie zdobywa Koalicja Propolska w skład której wchodzą KORWiN, Ruch Narodowy, Pobudka Grzegorza Brauna, Fundacja Pro-Life Kai Godek i Skuteczni Piotra Liroy-Marca!

 

W sondażu, który trwał tydzień udział wzięło kilka tysięcy osób.

 

Ponad 46 procent głosów zdobyła Koalicja Propolska. Na drugim miejscu – już tylko z 14 procent poparcia Ruch 11 Listopada, czyli samozwańczy pastor Chojecki i spółka. Poza tym próg wyborczy przekraczają Prawo i Sprawiedliwość, Federacja dla Rzeczypospolitej+Prawica RP oraz Wiadomość od Gwiazdowskiego.

 

Sondaż został przeprowadzony wśród czytelników portalu. Jego wyniki przedstawiają się następująco:

Koalicja KORWiN+RN+Braun+Liroy+Godek – 46.21%
Ruch 11 Listopada – 14.23%
Prawo i Sprawiedliwość – 11.15%
Federacja dla Rzeczypospolitej+Prawica RP – 9.82%
Wiadomość od Gwiazdowskiego – 8.24%

Koalicja Obywatelska – 3.11%
Kukiz’15 – 2.34%
Wiosna – 2.12%

Pozostałe partie poniżej 1 procenta.

 

Bardziej realistyczne wyniki uzyskane podczas sond ulicznych przeprowadzanych przez ewybory.eu nie są tak optymistyczne. Po zliczeniu ponad 60 procent głosów sonda uliczna na starcie kampanii prezentuje się następująco:

Prawo i Sprawiedliwość – 35.16%
Platforma Obywatelska – 24.67%
Wiosna – 10.27%
SLD – 6.37%
KORWiN+RN+Braun+Liroy+Godek – 5.79%

PSL – 4.94%
Kukiz’15 – 4.68%
Razem – 2.21%
Nowoczesna – 1.81%
Zieloni – 1.15%
FdR+PR – 0.78%
Teraz! – 0.37%

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Jesteśmy już po II turze wyborów samorządowych AD 2018, a więc można pokusić się o przeanalizowanie ostatecznych wyników. To co mnie osobiście zaskoczyło, to: względnie słaby wyniku PiS w korelacji z również słabym wynikiem PSL oraz bardzo niski wynik Wolności. Uwidoczniła się też specyficzna charakterystyka wyborów samorządowych. Ale pomału…

 

Trzy lata rządów PiS w parlamencie, to też trzy lata niemalże permanentnej kompromitacji tak zwanej  totalnej opozycji, czyli ugrupowań, które weszły ostatecznie w skład Koalicji Obywatelskiej. Ciągła histeryczna narracja o „faszyzmie” i „nazizmie”, który rzekomo zapanował w Polsce, obrona skompromitowanych sędziów, organizacja żenujących akcji, jak na przykład wieszanie koszulek z napisem „Konstytucja” na pomnikach czy donoszenie na własny kraj na Zachodzie. Krótko mówiąc opozycja totalna robiła wszystko, by jak najbardziej obrzydzić się wyborcom.

 

W odniesieniu do tych faktów, uważam wyniki wyborów za niezwykle dla KO korzystne. 27% głosów w wyborach do sejmików wojewódzkich to tylko o 7 punktów procentowych mniej niż PiS, który – wydaje się – liczył na zdeklasowanie przeciwnika. Wystawiane lub popierane przez KO osoby wygrały bój o prezydenturę w większości dużych miast kraju. W Warszawie nie udało się kontrkandydatowi Rafała Trzaskowskiego wejść choćby do II tury. Nie mówiąc już o Łodzi. PiS praktycznie „poległ” w walce o duże miasta. Nawet tam gdzie nie wygrywały osoby związane z KO, wygrywali kandydaci niezależni, często o postkomunistycznej proweniencji.

 

Sytuację tę można wyjaśnić tym, że PiS, mimo słabości (czy wręcz idiotyzmu) opozycji, zrobiło całkiem sporo, by wynik tejże opozycji zbytnio niski nie był. Moim zdaniem partia Jarosława Kaczyńskiego popełniła w ciągu ostatnich trzech lat kilka „grzechów głównych”, które uniemożliwiły jej większy wzrost poparcia przy urnach.

 

Po pierwsze zejście z jasno konserwatywnej linii programowej na rzecz polityki opartej na zasadzie „Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek”. PiS w swoich, skądinąd słusznych, staraniach o wyborcę centrowego, trochę się zapędził, sprawiając wrażenie, iż całkowicie zapomniał o konserwatywnej części społeczeństwa. Długo by tu wymieniać: zgoda na przyjmowanie do Polski rzesz imigrantów zarobkowych, całkowita niemalże kapitualcja w walce z postępującą w Polsce homo- i genderpropagandą (vide tzw. Tęczowe Piątki, brak wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej czy tolerowanie tzw. Gender Studies na polskich uczelniach), uległość wobec Ukrainy w sprawach historycznych, dziwne zachowanie prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie Marszu Niepodległości 2018, i tak dalej. Takie postępowanie przypomina przysłowiowe próbowanie złapania dwóch srok za ogon i jest bardzo źle widziane przez wyborców przywiązanych do tradycyjnych wartości. Z dużym prawdopodobieństwem przez taką politykę, PiS utracił wielu ludzi, którzy w dniu wyborów, zniechęceni, pozostali w domach w przeświadczeniu, że „nie ma na kogo głosować”.

 

Po drugie PiS, mimo iż daleko mu w tym do opozycji totalnej, wykonał w ciągu ostatnich trzech lat wiele niepotrzebnych lub wręcz szkodliwych kroków. Przykładem choćby prace nad zakazem hodowli zwierząt futerkowych. Koniec końców zakaz nie wszedł w życie, ale dał pewien sygnał rolnikom, w jakim kierunku może w przyszłości iść partia rządząca. Drugim przykładem: ustawa o obrocie ziemią. Trzecim: nowelizacja prawa farmaceutycznego. Można tak długo. Niestety.

 

Po trzecie to, co zauważyło wielu prawicowych publicystów – nachalna propaganda TVP mogła odnieść odwrotny do zamierzonego skutek. Zniesmaczyła i zniechęciła część umiarkowanego elektoratu PiS, natomiast zmobilizowała jego przeciwników do pójścia na wybory. Efekt końcowy każdy widzi.

 

Dużym zaskaczeniem dla mnie osobiście był dość słaby wynik PSL. PiS, jak już pisałem, zrobił niestety wiele by zniechęcić do siebie rolników, i „przekazać” ich partii Władysława Kosiniaka-Kamysza. Ta jednak uzyskała wynik znacząco niższy nie tylko od tego sprzed 4 lat, gdy działy się”cuda nad urną”, ale nawet od tego, na jaki wskazywały przedwyborcze sondaże. Możliwym wytłumaczeniem tego faktu jest zagłosowanie części silnie antypisowskiego elektoratu PSL na KO, jako na najsilniejsze ugrupowanie opozycyjne. Tłumaczyłoby to zresztą zaskakująco dobry wynik Koalicji.

 

Kolejnym, i niestety smutnym dla mnie jako wolnościowca, zaskoczeniem był bardzo słaby wynik Wolności. Gdy trzy lata temu partia Janusza Korwin-Mikkego o mały włos nie dostała się do Sejmu, uzyskując jedankowoż finansowanie z budżetu, liczyłem że to początek silnego rozwoju tej formacji. Niestety, wynik na poziomie 1,5% nie wróży niczego dobrego, nawet jeśli uwzględnimy fakt, że wybory samorządowe mają swoją specyfikę i nie sprzyjają partiom antysystemowym. Widać też, niestety, jak sypie się formacja Pawła Kukiza, która była 3 lata temu nadzieją na zjednoczenie sił antysystemowych i rozbicie monopolu partii populistycznych. Mimo mocnego startu, obecnie klub posleski się rozpada, co pociąga za sobą zmiejszenie poparcia.

 

Przy ocenie wyników wyborów samorządowych trzeba jednak zaznaczyć, że mają one swoją specyfikę. Tu głosuje się, przynajmniej poza Warszawą, na konkretnych ludzi, a nie na szyldy partyjne. Dlatego dużo większe szanse na sukces mają ludzie już sprawdzeni (choćby jako mniejsze zło) i trudno jest się w tych wyborach wybić nowym kandydatom.

 

Podsumowując, mam nadzieję, że partia rządząca weźmie lekcję wynikającą z wyników tych wyborów i nie popełni podobnych błędów w 2019 roku. Liczę też na większą aktywność i lepszy wynik partii antysystemowych w przyszłorocznych wyborach.

 

 

Fabian Myśliwiec- działacz Młodej Endecji oraz Fundacji Pro-Prawo do Życia, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, jak sam o sobie mówi, jest „propagatorem zdroworozsądkowego myślenia”.

 

 

Fot.: Wikimedia Commons

 

Za nami zarówno emocjonująca kampania, jak i też I tura wyborów samorządowych. W związku z tym, Iza Wyżga oraz Michał Barnaś zorganizowali kolejną sondę na ulicach Krakowa.

 

Zapytaliśmy swoich rozmówców o ich refleksje po I turze wyborów, a także oczekiwania i przewidywania względem II tury, która odbędzie się już w najbliższą niedzielę. To właśnie Kraków rozbudza wiele dyskusji, ponieważ o fotel prezydenta nadal walczą urzędujący od 16 lat Jacek Majchrowski, wspierany przez takie partie opozycyjne jak Platforma Obywatelska czy Nowoczesna, a także poseł Małgorzata Wassermann, która choć nie należy formalnie do Prawa i Sprawiedliwości, to jest oficjalną kandydatką Zjednoczonej Prawicy.

 

Polki i Polacy nie kryją często zadowolenia z wysokiej frekwencji. W I turze była ona bowiem rekordowa. Spora część osób uważa jednak, że powinna być ona jeszcze lepsza, a obywateli należy bardziej zainteresować sprawami ich dotyczącymi.

 

Opinie oraz sympatie jak widać są podzielone zarówno wśród ludzi młodych, jak i tych w starszym wieku. Nam pozostaje zachęcić wszystkich do obejrzenia poniższego materiału przygotowanego przez ProstozMostu TV oraz pójścia w najbliższą niedzielę na wybory tam, gdzie jeszcze rywalizacja kandydatów nie jest rozstrzygnięta. 🙂

 

 

MB