Prezydent RP Nowym Szefem Sztabu Generalnego mianował gen. Rajmunda Andrzejczaka.

Ustępujący ze stanowiska gen. Leszek Surawski został odznaczony Krzyżem Komandorskim OOP. Równocześnie prezydent RP, na wniosek Ministra Obrony Narodowej, mianował gen. dyw. Andrzejczaka na stopień generała broni. Uroczystość odbyła się w Pałacu Prezydenckim w poniedziałek.

Jak podaje prezydent.pl: „- W perspektywie najbliższych kilku miesięcy będzie wdrażany nowy system kierowania i dowodzenia polską armią – przypomniał Andrzej Duda. Wśród innych priorytetów wymienił modernizację armii i podkreślił, że chce, aby fundusze przeznaczane na ten cel przełożyły się na jak najlepsze zrealizowanie tego zadania. Zaznaczył, że liczy na dobrą współprace szefa SGWP z ministrem obrony narodowej w zakresie dalszego rozwoju wojsk obrony terytorialnej”.

Dziękując dotychczasowemu szefowi SGWP gen. Leszkowi Surawskiemu Prezydent podkreślił, że zrealizował on swoje zadania „znakomicie”.

Decyzja w sprawie zmiany na stanowisku szefa Sztabu Generalnego WP zapadła w rezultacie konsultacji Prezydenta RP z Prezesem Rady Ministrów Mateuszem Morawieckim, Ministrem Obrony Narodowej Mariuszem Błaszczakiem oraz zainteresowanymi generałami.

Według prezydent.pl: „Obecne zmiany na najwyższych stanowiskach w Siłach Zbrojnych RP przebiegają w sposób planowy, po wcześniejszych konsultacjach i mają na celu dostosowanie kadry dowódczej do nowej struktury kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP”.

W Bydgoszczy odbywają się Ćwiczenia Koalicyjnej Interoperacyjności Bojowej (CWIX). Ze strony zastępcy naczelnego sojuszniczego dowódcy ds. transformacji padła interesująca zapowiedź. 

 

– Planujemy ustanowić w Bydgoszczy światowej klasy centrum gier wojennych – poinformował admirał Manfred Nielson, uczestniczący w ćwiczeniu.

 

Ćwiczenia Koalicyjnej Interoperacyjności Bojowej, odbywają się dorocznie oraz mają na celu ulepszanie poziomu interoperacyjności, którą w działaniach bojowych stanowi współpraca jednostek wielonarodowych. W ramach ćwiczeń CWIX testowane są m.in. wypracowywane metody działań w kontekście obrony przed cyberatakami czy też zaawansowane technologie systemów dowodzenia i łączności.

 

Co ważne podkreślenia, organizatorem tych ćwiczeń jest jedno ze strategicznych dowództw NATO- Sojusznicze Dowództwo ds. Transformacji (ACT) w Norfolk (USA). Wykonawcą natomiast jest podległe mu Centrum Szkolenia Sił Połączonych (JTC) w Bydgoszczy.

 

Na tegoroczne Ćwiczenia Koalicyjnej Interoperacyjności Bojowej zaplanowane zostało w sumie około 4000 testów, przy których wykorzystane zostanie 275 systemów informatycznych oraz rozwiązań technicznych.

 

– Ćwiczenie CWIX jest największym dorocznym ćwiczeniem NATO poświęconym interoperacyjności, a także prawdziwym sukcesem połączonego dowództwa ds. transformacji. Zawsze odbywa się ono w Bydgoszczy. Jesteśmy bardzo wdzięczni państwu polskiemu za wielkie wsparcie, które zapewnia nie tylko samemu ćwiczeniu, ale całemu JFTC. Tutaj w Bydgoszczy planujemy ustanowić światowej klasy centrum eksperymentu, gier wojennych, innowacji i zatwierdzania planów, a wszystko to dodatkowo obok bieżących zadań, związanych ze szkoleniami przed wyjazdem na misje realizowanymi na rzecz NATO i sił partnerskich, na których skupia się obecnie JFTC – przekazał admirał Manfred Nielson.

 

Zastępca naczelnego sojuszniczego dowódcy ds. transformacji zwrócił również uwagę na fakt, że w tym roku ćwiczenia CWIX odbywają się na dwa tygodnie przed szczytem NATO w Brukseli. Potrwają one do 27 czerwca.

 

– Przede wszystkim uważam, że musimy się zatroszczyć o przyszłość. Niestety dotychczas nie stworzono takiego centrum, w którym można byłoby testować grywojenne. W związku z tym zastanawiamy się nad tym, żeby zrobić to właśnie tutaj – w Bydgoszczy. To zapewni możliwość dalszego testowania różnorakich systemów – stwierdził admirał Nielson.

 

Generał Andrzej Fałkowski, który na konferencji prasowej reprezentował Sztab Generalny Wojska Polskiego powiedział, że chodzi tutaj o rozszerzenie mandatu JFTC o aktywność jaką jest właśnie przeprowadzanie gier wojennych.

 

– Każdy kraj NATO-wski posiada takie narodowe centrum, ale tutaj w Bydgoszczy jest miejsce, gdzie jest styk krajów nie tylko zrzeszonych w NATO, ale również partnerskich. Są takie potencjalne gry. Musimy to teraz tylko metodologicznie nieco inaczej ubrać. Wszystko, co się dzieje w Polsce, czyli w pobliżu potencjalnego zagrożenia, w pobliżu potencjalnego adwersarza ma magiczną siłę odstraszania – poinformował gen. Andrzej Fałkowski.

 

JFTC będące integralną częścią struktury dowódczej Sojuszu Północnoatlantyckiego posiada siedzibę w Bydgoszczy. Centru to spełnia szczególną rolę, bowiem skupia się na połączonym szkoleniu na szczeblu taktycznym, organizowanym na miejscu, bądź też w innych lokalizacjach. JFTC opracowuje, planuje, a także prowadzi szkolenia opierając się na wytycznych SHAPE- Naczelnego Sojuszniczego Dowództwa w Europie.

 

 

Są to dość niepokojące doniesienia. Ludzie będący blisko sprawy, mają twierdzić jak pisze wyborcza.pl powołując się na swoich informatorów, że sprawa jest poważna. Firma, do której należał magazyn zaopatrywała w broń oraz amunicję wojsko. Podczas włamania skradziono z magazynu kilkadziesiąt sztuk pistoletów maszynowych wraz z amunicją. O sprawie poinformowało RMF FM.

 

Lokalizacja firmy to dawne tereny wojskowe w miejscowości Debrzno-Wieś, położono w województwie wielkopolskim, w powiecie złotowskim. Jak informują reporterzy radia RMF FM, że amunicja oraz uzbrojenie (w tym specjalistyczne) znajdowało się w dużym lotniczym hangarze, a firma posiada wszystkie wymagane certyfikaty. Przeniosła się ona jakiś czas temu do Wielkopolski z terenów Śląska. Zabudowania należące niegdyś do wojska, firma wynajęła.

 

Przedstawiciele policji nie chcą dla dobra sprawy ujawniać zbyt wielu informacji. Zgłoszenia o włamaniu dokonał w dniu wczorajszym właściciel magazynu, w którym do włamania doszło. Zniknąć miały PM-63, czyli pistolety maszynowe typu Rak. Jest to produkowana do połowy lat 70-tych broń polskiej produkcji. Wraz z amunicją z magazynu zabrano łącznie kilkadziesiąt sztuk broni. Dodatkowo zniknęły także granaty wojskowe.

 

Sprawą zajmuje się wojewódzka komenda policji w Poznaniu. Ze względu na fakt, że w magazynie znajdowała się różnego typu broń.

 

 

Zgodnie z sobotnim oświadczeniem syryjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, Syria potępia „barbarzyńską i brutalną agresję” krajów zachodnich.

 

MSZ Syrii zacytowała państwowa agencja SANA – jak oświadczono, naloty maają na celu „utrudnienie śledztwa” Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW).

 

Agencja zacytowała również anonimowe źródło w syryjskim MSZ, które oskarża państwa zachodnie o próbę zakamuflowania „swoich kłamstw”.

 

Jak informuje portal nczas.com, w ramach akcji odwetowej za użycie broni chemicznej podczas nalotu, w którym śmierć poniosło ponad 60 osób, połączono wojska amerykańskie, francuskie i brytyjskie, które dzisiaj nad ranem przeprowadziły ataki w Syrii.

 

Jak napisała w sobotę na Facebooku rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa, podczas kiedy Syria „otrzymała szansę na pokojową przyszłość”, stolica tego (jak powiedziała) suwerennego kraju została obrana za cel ostrzału ze strony państw zachodnich.

 

– Stolica suwerennego państwa, która wiele lat próbuje przeżyć w warunkach agresji terrorystycznej, stała się celem uderzenia

– napisała w komentarzu.

 

 

Sprawę skomentowało Polskie Radio 24 na Twitterze:

– Operacja została przeprowadzona precyzyjnie, jednak wybrano drugorzędne cele. Prawdzie cele są pilnowane przez wojska rosyjskie

– napisano.

To właśnie te rakiety Rosja rozmieściła w Kaliningradzie. Mają wywoływać w założeniu strach i stanowić ostrzeżenie dla sojuszu NATO, ponieważ „iskandery” wymierzone zostać mogą w tereny Litwy, Estonii lub Polski.

 

Teraz nagranie prezentujące poligonowy test rakiety krótkiego zasięgu zostało upublicznione przez rosyjskie ministerstwo obrony.

 

Test pocisku przeprowadzono na poligonie Kapustin Jar znajdującego się w północnej części obwodu astrachańskiego. Ćwiczenia te miały sprawdzić umiejętności rosyjskich żołnierzy po szkoleniu z obsługi systemu Iskander M. Swoisty egzamin miał zostać zdany pozytywnie, ponieważ rakieta trafiła w cel położony 100 km dalej.

 

– Wszystko przebiegło zgodnie z planem. Rakieta sięgnęła celu – powiedział dowódca nadzorujący test, cytowany przez Russia Today.

 

 

 

 

Wciąż docierają nowe wiadomości na temat całej tragedii. Maszyna była dużych rozmiarów, nie jest wiadome czy komukolwiek z osób będących na pokładzie udało się przeżyć katastrofę.

 

O dramatycznej sytuacji poinformowały chińskie siły powietrzne. Samolot należący do tamtejszej armii miał rozbić się w trakcie ćwiczeń. Do zdarzenia doszło w prowincji Guizhou. jest to południowo-zachodnia część Chin.

 

Na portalu społecznościowym Sina Weibo, informacje o zdarzeniu przekazał rzecznik chińskiej armii. Samolot miał ulec katastrofie w dzisiejsze popołudnie (czasu lokalnego). Wciąż jednak nie wiadomo zbyt wiele i nie jest znany dokładny bilans ofiar. Media informują natomiast, że wojskowy samolot był dość dużą maszyną.

 

 

 

 

Dowództwo Generalne RSZ ma w planie na 2018 rok powołanie 30 000 żołnierzy rezerwy oraz NSR na szkolenia. Zakłada również przeszkolenie w ramach służby przygotowawczej 11 000 ludzi.

 

– W tym roku w jednostkach Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych przeszkoliliśmy blisko 23 tys. żołnierzy. Byli to zarówno żołnierze rezerwy, jak i żołnierze Narodowych Sił Rezerwowych. Dodatkowo wyszkoliliśmy prawie 10 tys. żołnierzy w tzw. służbie przygotowawczej – stwierdził kmdr por. Czesław Cichy (DGRSZ).

 

Jak powiedział, w ramach różnego typu ćwiczeń, w planach Dowództwa na 2018 rok jest powołanie 30 tysięcy żołnierzy rezerwy, a także NSR na ćwiczenia. Natomiast w ramach służby przygotowawczej przewiduje się przeszkolenie 11 tysięcy osób. Wśród tych planów znalazło się również szkolenie w ramach programu zwanego Legia Akademicka studentów-ochotników.

 

– Żołnierze rezerwy są powoływani do odbycia przeszkolenia wojskowego w taki sposób, aby ich szkolenie wpisywało się w rytm, w cykl szkolenia konkretnej jednostki wojskowej – poinformował płk Tomasz Szulejko, rzecznik SGWP.

 

Z reguły rezerwiści mają przydziały mobilizacyjne na określone stanowisko, do konkretnych jednostek wojskowych. Takie informacje przekazał płk Szulejko.

 

– W trakcie odświeżają wiedzę, odnawiają nawyki, dowiadują się, jak działa jednostka wojskowa w obecnym układzie, mogą zobaczyć, jak jednostka się zmienia, poznać nowy sprzęt – dodał rzecznik.

 

Płk Tomasz Szulejko zwrócił rownież uwagę na fakt, że żołnierz rezerwy musi czuć sie ptorzebny wojsku.

 

– Rezerwiści w cywilu są mechanikami, informatykami, specjalistami w różnych dziedzinach, co z pewnością przekłada się na sprawność jednostki wojskowej, w której okresowo, w trakcie ćwiczeń, rezerwiści pełnią służbę – powiedział.

 

Rzecznik prasowy SGWP zaznaczył, że warto by rezerwista zachował kontakt ze swoją jednostką. Jest to przydatne, aby poinformowal wcześniej, jeśli nie może odbyć ćwiczeń w określonym czasie.

 

– Jako Wojsko Polskie zdajemy sobie sprawę, że obywatel ma również szereg innych obowiązków. Rezerwiści pracują, czasami chorują, czasami wyjeżdżają, to w naturalny sposób wpływa również na procesy kadrowe w WP. Musimy to uwzględniać w planowaniu. Staramy się szukać kompromisów, tworzyć warianty zapasowe, tak, żeby nie tracąc z oczu naszych celów, nie komplikować w istotny sposób życia naszym obywatelom – zaznaczył płk Szulejko.

 

– Wszystko sprowadza się do motywacji. Chcemy pracować z ludźmi, którzy nie przybywają do jednostek wojskowych w trybie karnym. Chcielibyśmy, by byli to swoiści ochotnicy, ludzie z entuzjazmem i motywacją” – podkreślił. „Po to są instytucje pierwszego kontaktu, takie jak na przykład wojskowe komendy uzupełnień, żeby można było to sobie wszystko – oczywiście w miarę możliwości – zaplanować tak, by szkolenie w jednostce nie ucierpiało i żeby obywatel mógł pogodzić szkolenie ze swoimi planami rodzinnymi i zawodowym – dodał.