Dwa lata pracy studentów z Wydziału Samochodów oraz Maszyn Roboczych Politechniki Warszawskiej przyczyniła się jakiś czas temu do powstania innowacyjnej maszyny, która stała się teraz prawdziwym hitem w stolicy nie tylko wśród studentów. Twórcy automatu z kebabami zapowiadają rozpoczęcie ekspansji produktu. O sprawie donosi portal warszawa.naszemiasto.pl.

 

Co ciekawe po zamontowaniu pierwszego automatu, na uczelnię zaczęli przybywać mieszkańcy Warszawy właśnie po to, aby spróbować kebaba z takowego wynalazku. Po pojawieniu się jesienią 2017 roku pierwszej takiej maszyny, zapowiedziana została przez firmę Kebs&Go ekspansję produktu. Teraz ma ona się rozpocząć.

 

– Kiedy w listopadzie 2017 roku pierwsza maszyna pojawiła się na Politechnice Warszawskiej, reakcja rynku przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Klienci niemal natychmiast przyjęli to rozwiązanie, jakby to było coś najnormalniejszego w świecie, a głośna kampania w mediach mainstreamowych spowodowała, że nie tylko w Polsce, ale również poza nią zrodziła się niejako moda na automaty sprzedające ciepłe posiłki – wyjaśnia w rozmowie z warszawa.naszemiasto.pl Szymon Skrzypiec, który odegrał główną rolę przy powstawaniu projektu.

 

Koordynator przedsięwzięcia przyznaje też, że oczekiwania wobec firmy były spore, jednak wszystko ma iść zgodnie z przyjętym planem.

 

– Dziś, kiedy kilka maszyn rozlokowanych w różnych miejscach Warszawy od kilku miesięcy niezawodnie obsługuje tysiące zadowolonych klientów, możemy powiedzieć, że jesteśmy gotowi. Już w najbliższym czasie na rynku pojawi się kolejnych pięć maszyn, co stanowić ma pierwszy krok na zaplanowanej przez nas drodze ekspansji konceptu – wyjaśnił cytowany przez warszawa.naszemiasto.pl Szymon Skrzypiec.

 

Warto też podkreślić, że zgodnie z jego zapowiedzią, kolejne takie maszyny będą na wyższym standardzie niż wersja prototypowa.

 

– W wersji prototypowej, można było zamówić tylko jedną kanapkę, a kolejny klient mógł dokonać zakupu dopiero wtedy, gdy wcześniejszy odebrał już swój produkt. Skutkowało to dużymi kolejkami przy automacie, gdyż proces od rozpoczęcia zamówienia do odebrania kanapki trwał około 4 minuty. Wyciągnęliśmy z tego wnioski i w tym momencie poprawione zostały parametry grzania oraz można zamawiać kanapki w kolejce, dzięki czemu kolejne kanapki są gotowe co 1,5 minuty – dodał Skrzypiec.

 

 

Źródło: warszawa.naszemiasto.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

MB

 

 

W najbliższych dniach można spodziewać się utrudnień podczas przemieszczania się po stolicy. Na terenie Warszawy, wprowadzony zostanie bowiem stopień alarmowy ALFA. Jak poinformował portal rmf24.pl, taką decyzję podjął szef rady ministrów Mateusz Morawiecki.

 

Stopień alarmowy ALFA obowiązywał będzie od najbliższego poniedziałku do piątku. W związku z jego wprowadzeniem, funkcjonariusze służb mogą przeprowadzać niezapowiedziane kontrole miejsc publicznych. Kontrolowane mogą być również pojazdy przemieszczające się w rejonie Stadionu Narodowego oraz Zamku Królewskiego. Dodatkowo trzeba liczyć się z tym, że wiele ulic wokół tych miejsc będzie zamkniętych. Tyczy się to głównie środy i czwartku. Do osób przebywających w Warszawie skierowana jest prośba, aby zwracać szczególną uwagę na ludzi zachowujących się w nietypowy sposób, a także na zostawiane bez nadzoru pakunki i bagaże.

 

Cała sytuacja wiąże się z organizowanym w Polsce szczytem bliskowschodnim. Jego temat wywołuje sporo dyskusji i kontrowersji, ponieważ może on wiązać się z ochłodzeniem relacji z Iranem. Teheran uznał bowiem organizowanie tego szczytu za akt wrogości.

 

Stopień alarmowy ALFA był już w ostatnich miesiącach wprowadzony w naszym kraju. Miało to miejsce przy okazji szczytu klimatycznego w Katowicach. Wówczas obowiązywał on na terenach województwa małopolskiego oraz śląskiego.

 

Jak donosi rmf24.pl, taka decyzja ma charakter prewencyjny, a służby nie otrzymały informacji o ewentualnej realnej możliwości wystąpienia niebezpiecznych zdarzeń czy ataków terrorystycznych.

 

 

Źródło: rmf24.pl 

Fot.: Facebook/@atp997

 

MB

 

W Warszawie miał miejsce ogromny pożar. Pali się hala na Annopolu w dzielnicy Białołęka.

 

Płonie niemal cała hala magazynowa z artykułami spożywczymi. Konstrukcja budynku częściowo się już zawaliła.

 

Część biurowa, która znajduje się na szczytach hali jeszcze nie została zajęta ogniem. Strażacy walczą żeby do tego nie doszło.

 

Z miejsca ewakuowano ponad 100 osób.

 

Na miejscu pracuje obecnie 16 zastępów straży pożarnej.

 

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Informowaliśmy dzisiaj o niebezpiecznym zdarzeniu przed Pałacem Prezydenckim. Z kolejnymi minutami wiadomo więcej o okolicznościach tego zdarzenia.

 

Początkowo Służba Ochrony Państwa poinformowała, że zatrzymano mężczyznę, który kierując samochodem osobowym próbował sforsować bramę Pałacu Prezydenckiego. Teraz według medialnych doniesień mających źródło w ustaleniach policji, sytuacja rozpoczęła się w okolicach Placu Piłsudskiego i nie miała nic wspólnego z Pałacem Prezydenckim.

 

Policja przekazała, że kierowca samochodu potrącił funkcjonariusza, kiedy ten chciał go zatrzymać ze względu na jazdę pod prąd.

 

Po potrąceniu policjanta, mężczyzna zaczął uciekać. Kiedy był w okolicy Pałacu Prezydenckiego uszkodził znajdujący się tam pomnik oraz najprawdopodobniej fragment ogrodzenia lub bramy, przed którą został zatrzymany przez funkcjonariuszy SOP. Sprawcą tego incydentu okazał się być 36-latek. Z mężczyzną nie ma logicznego kontaktu. Sprawdzane jest czy nie jest on pod wpływem środków odurzających. Jest on badany w szpitalu.

 

Pojazd, którym poruszał się 36-latek poddany został przeszukaniu. Na nagraniach pokazywanych przez stacje telewizyjne widać załadowane w nim kartony. Nie ma jednak dokładnych informacji na temat tego co w nich się znajdowało.

 

Prezydent Andrzej Duda przebywa obecnie w Davos. Odniósł się on jednak do zaistniałej dzisiaj sytuacji.

 

– To zdumiewająca sytuacja; chcę podkreślić, że pałac jest bezpieczny, dobrze strzeżony; funkcjonariusze SOP dobrze wykonują swoją pracę – zapewnił prezydent.

 

Bardzo prawdopodobne więc, że do incydentu przed bramą Pałacu Prezydenckiego doszło w wyniku utraty panowania nad kierownicą przez mężczyznę uciekającego przed policją po potrąceniu funkcjonariusza. Wciąż jednak ustalane jest czy 36-latek celowo kierował się w stronę Pałacu Prezydenckiego.

 

Potracony policjant doznał stłuczeń. Mówi się, że głównie ucierpiała okolice jego biodra. Jego życie nie jest na szczęście zagrożone.

 

 

Źródło: TVP Info

Fot.: Twitter/@TVPParlament

 

MB

 

Do sytuacji doszło w samym centrum stolicy. Jadący ulicami Warszawy funkcjonariusze policji zobaczyli przed radiowozem zwierzę, które chcieli ocalić. Konsekwencje mogły być jednak opłakane. 

 

Te nietypowe sceny w trakcie służby policjantów, rozegrały się na jednej z głównych ulic Nowego Miasta- ulicy Zakroczymskiej. Funkcjonariusze poruszali się nieoznakowanym BMW. Kiedy w pewnym momencie przez prowadzonym przez nich pojazdem wylądował na drodze gołąb, ci nie chcieli doprowadzić do jego śmierci. Policjanci zaczęli gwałtownie hamować, aby uniknąć rozjechania ptaka.

 

To jednak doprowadziło do kolizji. W tył policyjnego BMW uderzyło inne auto. Choć nie są  to poważne obrażenia, to jednak warto odnotować, że dwóch funkcjonariuszy policji zostało w tej sytuacji rannych.

 

Jak poinformował portal warszawawpigulce.pl, gołąb przeżył to zdarzenie, chociaż sam też nie uniknął potrącenia. Trafił on pod opiekę stołecznych strażników miejskich. Można więc powiedzieć, że poświęcenie policjantów nie poszło zupełnie na marne.

 

 

Źródło: warszawawpigulce.pl ; o2.pl

Fot.: Flickr

 

MB

 

Jak podaje Super Express za pośrednictwem swojego portalu niedaleko Pragi – Północ, przy Dworcu Wileńskim doszło do starcia grupy mężczyzn. W ruch poszły pięści, a następnie szklane butelki. Ludzie uciekali z pola walki i chowali się po przystankach, żeby uchronić się przed dostaniem butelką w głowę.

 

 

Na razie nie są znane przyczyny bójki. Świadkowie twierdzą, że brali w niej udział Polacy oraz Ukraińcy. Najpierw między mężczyznami doszło do kłótni. Awantura szybko przerodziła się w szarpaninę, a następnie w ostrą bójkę.

W ruch poszły butelki po piwie. Przechodnie uciekali z miejsca bójki i chowali się po przystankach. Zanim policja dotarła na miejsce awanturnicze towarzystwo zdążyło się rozejść.

 

Źródło: se.pl
fot. zdjęcie poglądowe/zrzut z youtube.com
LS

Doszło do tragedii na terenie budowy Południowej Obwodnicy Warszawy na Ursynowie.
41-letni mężczyzna, który najprawdopodobniej chciał obrać drogę na skróty, wtargnął na wykopy i wpadł do 2,5 metrowego rowu wypełnionego wodą. Tam zachłysnął się i utonął w błocie.

 

Ciało mężczyzny znaleziono około godz. 7 przez pracowników budowy. – Musieliśmy użyć specjalnego przyrządu do wyławiania, dopiero potem przekazaliśmy ratownikom ciało – opowiadał portalowi „Super Express” kpt. Piotr Cisek ze stołecznej straży pożarnej.

 

Sprawę nieszczęśliwego zdarzenia bada służba policji. – Mężczyzna nie miał na ciele obrażeń wskazujących na udział osób trzecich. Będziemy ustalać okoliczności i dokładną przyczynę jego śmierci – oznajmił asp. sztab. Robert Koniuszy z policji na Ursynowie.

 

Teren budowy w rejonie ul. Rosoła i Płaskowickiej jest całkowicie ogrodzony, ale w miejscu tragedii była otwarta brama. Prawdopodobnie 41-latek chciał przejść tą drogą na skróty do najbliższego skrzyżowania.

 

Źródło: se.pl
Fot.: Mateusz Dolak
EM

Szczury są zmora dużych miast. Nikt nie znalazł na nie sposobu, bliskość człowieka, a zwłaszcza śmieci, które wytwarzamy sprzyja rozmnażaniu się ich populacji. Jedno to o tym wiedzieć, inna sprawa zobaczyć na własne oczy w … firmowej czy też publicznej toalecie.

Szczury to istne utrapienie dla Warszawy. Trudno się ich pozbyć, roznoszą choroby, zdarzają się i przypadki atakowania przez nie ludzi. Pracownik jednego z biurowców ulokowanych w centrum stolicy nagrał swoje spotkanie z całkiem okazałym gryzoniem. 

Jak informuje  portal „Warszawa w Pigułce” wątpliwą przyjemność zetknięcia ze szczurem w toalecie miał jeden z pracowników warszawskiego biurowca położonego w centrum stolicy. Nagranie tej sytuacji trafiło do sieci wywołując żywą dyskusję. Ja k się okazuje obecność szczurów w takich miejscach to coś więcej niż incydent, zdarza się bowiem stosunkowo często. Słowem, uważajcie!

 

/red./

 

Źródło: nczas.com/youtube.com

Zmagania w ramach kampanii przed wyborami samorządowymi trwają w najlepsze. Oczywiście najwięcej uwagi i emocji wywołuje rywalizacja o fotel prezydenta w największych polskich miastach. Jak widać emocje i spięcia mogą udzielać się nawet w ramach jednego ugrupowania.

 

Oficjalnym kandydatem ruchu Kukiz’15 na prezydenta Warszawy jest poseł Marek Jakubiak. Wiele osób zastanawia się jednak nad tym, czy jego drogi z K’15 nie rozbiegają się wraz z kolejnymi tygodniami starań o głosy wyborców.

 

Wątpliwości co do tej kwestii, wywołała wypowiedź Pawła Kukiza podczas spotkania z sympatykami jego ruchu w Kielcach. Przyznał on tam bowiem, że wystawiony przez K’15 na prezydenta stolicy kandydat „wielki szans nie ma” w nadchodzących wyborach samorządowych. Dodatkowo, z wypowiedzi lidera Kukiz’15 wnioskować można, że więcej sympatii wzbudzają u niego inni kandydaci, ubiegający się o władzę w warszawskim ratuszu.

 

– Po drugie, moja sympatia jest akurat niekoniecznie mocno nakierowana na naszego kandydata, mam również inne osoby, którym mocno kibicuję dla dobra Warszawy – stwierdził w Kielcach Paweł Kukiz.

 

Ta wypowiedź wywołała wręcz wrzenie w politycznej części mediów internetowych. Wiele osób dostrzega bowiem kolejne spięcie i konflikt mający miejsce w Kukiz’15. Początkowo, pytany o całą sytuację Marek Jakubiak, nie chciał komentować słów swojego klubowego przełożonego.

 

Do spekulacji postanowił się odnieść na swoim facebookowym profilu sam Paweł Kukiz.

 

– Jeśli ktoś nie rozumie to wyjaśniam: obojętnie kto, byle nie PO.

Oczywiście, że będę wspierał Jakubiaka w kampanii. KAŻDEGO, kto chce przerwać mafijny klimat rządów PO w Warszawie będę wspierał. Niestety głupota marketingowców PiS, która polega m.in. na totalnej blokadzie Jakubiaka w TVPiS powoduje, że Trzaskowski ma szanse wygrać w drugiej turze a wynik Marka, który mógłby wspomóc konkurenta kontynuatora „linii” Gronkiewiczowej pozostawia wiele do życzenia.
Ubolewam, że PiS-owcy tego nie rozumieją. Na dziś najważniejsze odsunąć układ w Ratuszu. Dla dobra mieszkańców Stolicy. Kto tego nie rozumie i gra tylko na siebie ten albo głupi albo wróg – wyjaśniał na portalu społecznościowym poseł Kukiz.

 

 

W rozmowie z Polską Agencją Prasową, poseł Marek Jakubiak ustosunkował się do zaistniałego zamieszania. Postanowił on przypomnieć, że do kandydowania na prezydenta Warszawy został oddelegowany przez Kukiz’15, a także osobiście przez Pawła Kukiza. Zaznaczył przy tym, że można sprawdzić dowody jakie na to są. Stwierdził też, że wypowiedzi wiecowej „nie brałby na poważnie”.

 

– Nie zabiegam w kampanii wyborczej o rękę Pawła Kukiza, tylko o rękę szanownej damy o imieniu Warszawa i zrobię wszystko, żeby Warszawa wróciła do swojej stołeczności i powagi, która należy się temu miastu – powiedział Marek Jakubiak.

 

 

Źródła: rmf24.pl ; Facebook/@kukizpawel