Niepokojące doniesienia docierają po raz kolejny zza oceanu. Jak przekazują media w Stanach Zjednoczonych, na terenie Nowego Yorku doszło do ataku nożownika. Co szczególnie wstrząsające doszło do niego w żłobku.

 

W wyniku ataku, poszkodowanych miało zostać sześć osób. Wśród nich jest też trójka dzieci. Niestety stan zdrowia jednego dziecka określany jest jako poważny. Policję zaalarmował mężczyzna, który mieszka nieopodal miejsca, w którym rozegrał się dramat. Zareagował on, kiedy usłyszał płacz i krzyki docierające ze żłobka.

 

 

Co warte uwagi, żłobek prowadzony był w zwykłym mieszkaniu. W związku z tym, służby sprawdzić mają również czy właściciele byli uprawnieni, aby placówkę tą prowadzić.

 

Jak przekazał „The Sun” odpowiedzialna za przeprowadzenie ataku to kobieta. Napastniczka miała po wszystkim próbować odebrać sobie życie, zadając sobie kilka ciosów nożem. Została ona ostatecznie zatrzymana przez funkcjonariuszy.

 

Źródło: Twitter/@DailyMirror ; rmf24.pl

Fot.: Public Domain Pictures

 

Policja potwierdziła informacje o tym, że na miejscu strzelaniny znajdowały się osoby z ranami postrzałowymi. Odmówiła jednak podania konkretnej liczby poszkodowanych oraz informacji o stanie ich zdrowia.

 

Służby ratunkowe przekazały jednak, że rannych zostało co najmniej siedmiu ludzi, w tym również dzieci. Do strzelaniny doszło w miejscowości Syracuse, położonej w stanie Nowy York. Jak poinformowała tamtejsza straż pożarna, dramatyczne sceny rozegrały się w czwartkowy wieczór, około godz. 21 czasu lokalnego (ok. 3 w nocy czasu polskiego). Tragedia rozegrała się przy głównej ulicy miasta Midland Avenue.

 

Miasto Syracuse leży w odległości ok. 400 kilometrów na północny zachód od samego Nowego Yorku. Na witrynie Syracuse.com pojawiła się informacja, że strzały padły przy okazji rodzinnego zebrania. Było ono poświęcone pamięci zmarłej w czwartek na raka osobie.

 

 

Paść miało co najmniej 10 strzałów. Świadkowie relacjonowali później odjazd ambulansów w eskorcie policji. Nie ma póki co informacji o tym kim jest sprawca i jakimi motywami się kierował dokonując ataku.

 

Źródło: Twitter/@BNONews ; rmf24.pl

 

Jak podaje tvp.info, huragan Florence dotarł do wschodnich wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Żywioł obecnie jest sklasyfikowany jako huragan pierwszej kategorii. Wiatr wieje z prędkością aż do 150 kilometrów na godzinę.

Najbardziej zagrożone są przybrzeżne rejony Karoliny Północnej i Południowej. Meteorolodzy ostrzegają nie tylko przed huragaenm, ale również przed masowymi opadami deszczu.

Obecnie największym zagrożeniem są wywołane przez wiatr wysokie fale. Według informacji RMF24 woda wdarła się daleko w ląd, są już pierwsze doniesienia o ludziach, którzy są na dachach budynków i proszą o pomoc – tam, gdzie nie sądzono, że będzie potrzebna ewakuacja.

Dobrą wiadomością jest to, że jak podaje Narodowe Centrum Huraganów, w trakcie weekendu siła Florence ma znacząco zmaleć.

Obecnie około 400 tysięcy budynków pozostaje bez prądu z powodu Florence.

Huragan od kilku dni nadciągał od wschodu do USA. Ewakuowano ponad milion amerykańskich mieszkańców.

Prezydent Donald Trump zapewnił Amerykanów, że służby federalne są przygotowane na udzielenie pomocy poszkodowanym.

źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

Strzelanina miała swój początek na terenie siedziby firmy transportowej. Napastnik dokonał strzelaniny w miejscowości Bakersfield, położonej na południu stanu Kalifornia. 

 

Jak podała miejscowa policja, sprawca ataku zabił pięć osób. Pierwszą ofiarą była sama żona napastnika. Następnie, również w siedzibie firmy transportowej, napastnik zastrzelił jeszcze znajdującego się tam mężczyznę. Sprawca zaczął później gonić innego człowieka z tego przedsiębiorstwa i oddał w jego stronę śmiertelny strzał przy jednym z okolicznych sklepów.

 

Kolejne ofiary sprawcy strzelaniny zginęły od ran postrzałowych znajdowały się w jednym z budynków mieszkalnych. Po dokonaniu tych kilku zabójstw, napastnik zabrał samochód kobiecie z dzieckiem. Kiedy jednak pojawili się blisko niego funkcjonariusze policji, mężczyzna odebrał sobie życie.

 

Nie są na razie znane oficjalnie motywy działania sprawcy. Jak przekazał Donny Youngblood, szeryf hrabstwa Kern, władze próbują ustalić okoliczności zdarzenia oraz to czym kierował się mężczyzna, który otworzył ogień, a później sam popełnił samobójstwo.

 

Poinformowano również, że kobieta której agresor zabrał pojazd nie ucierpiała przy okazji całego zdarzenia. Obrażeń nie odniosło na szczęście, również jej dziecko.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Flickr

 

Dokładnie 17 lat temu- 11 września 2001 roku doszło do największego w historii ataku terrorystycznego wymierzonego w Stany Zjednoczone. Terroryści uderzyli uprowadzonymi samolotami w wieże World Trade Center oraz budynek Pentagonu. Czwarta porwana maszyna rozbiła się na polach Pensylwanii dzięki bohaterskiemu zachowaniu pasażerów. Życie straciło wówczas ok. 3000 ludzi, a ponad 6000 zostało rannych.

 

Po upływie tak wielu lat nadal pojawia się wiele pytań i tajemnic związanych z tamtymi wydarzeniami. Spora część amerykańskiego społeczeństwa nie wierzy w oficjalną wersję wydarzeń z 2001 roku. Intrygujący jest dla ludzi m.in. sposób w jaki zawaliły się wieże oraz to jak przebiegała identyfikacja ofiar.

 

Poniżej publikujemy film, w którym zebrane są spostrzeżenia, jakimi autor stara się podważyć wersję dotyczącą tamtej olbrzymiej tragedii.

 

 

Źródło: Wikipedia ; YouTube/andrzej kowalski

Fot.:Wikimedia Commons

 

Jak podaje tvp.info, współodpowiedzialny za aferę FOZZ Dariusz Przywieczerski po trzynastu latach został sprowadzony do Polski. Samolot, w którym leciał, wylądował na warszawskim Okęciu. Informację o wydaniu go przez władze USA jako pierwsza podała TVP Info. Za niedługo odbędzie się konferencja ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

W piątek amerykańskie służby federalne zdecydowały o pozostawieniu skazanego w aferze FOZZ Dariusza Przywieczerskiego w więzieniu okręgowym w Clearwater, gdzie przebywał już od października. Powodów tej decyzji można dopatrywać się w względach procesowych. Jak dowiedziała się nieoficjalnie telewizja TVP Info w sobotę podjęto jednak decyzję, aby wydać aferzystę Polsce. Po godzinie 13.15 samolot z Przywieczerskim na pokładzie wylądował na warszawskim Okęciu.

Dariusz Przywieczerski był jednym z pracowników Komitetu Centralnego PZPR. Po 1989 roku, został prezesem Centrali Handlu Zagranicznego Universal. W latach 90. Universal był większościowym udziałowcem spółki wydającej „Trybunę”, miał także posiadać 20 proc. udziałów w prywatnej telewizji Polsat. Universal był w 1989 r. założycielem Banku Inicjatyw Gospodarczych. Przywieczerski w marcu 2005 roku został skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 3,5 roku więzienia za udział w aferze Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Miał on wyprowadzić z FOZZ około 1,5 mln dolarów. Była to jedna z najgłośniejszych spraw przełomu lat 1989-90, określana jako największa afera III RP.

W sądzie apelacyjnym wyrok obniżono do 2,5 roku. Od momentu zakończenia procesu Przywieczerski, znany z pseudonimu „mózg afery FOZZ”, ukrywał się najpierw na Białorusi, potem w Stanach Zjednoczonych.

W październiku 2017 roku został zatrzymany na Florydzie, gdzie trafił do więzienia okręgowego hrabstwa Pinellas.

W tym czasieSąd Okręgowy w Warszawie wystosował do Departamentu Stanu USA notę o jego ekstradycję.

źródło: tvp.info

Jak podaje pap.pl, w piątek sąd federalny dla dystryktu Columbia skazał byłego członka sztabu wyborczego Donalda Trumpa, George’a Papadopoulosa na karę 14 dni więzienia za składanie fałszywych zeznań. Zespół prokuratora specjalnego Roberta Muellera domagał się 6 miesięcy więzienia.

Sędzia Randolh Moss nie przychylił się do wniosku prokuratury, która domagała się znacznie surowszej kary dla współpracownika Trumpa – zespół prokuratora specjalnego Roberta Muellera domagał się 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Na oskarżonego została także nałożona kara pieniężna w wysokości 9,5 tysięcy USD.

George Papadopoulos, 30-letni prawnik zajmujący się zagadnieniami międzynarodowego rynku energetycznego, a także były doradca Trumpa ds. międzynarodowej polityki energetycznej na czas kampanii prezydenckiej 2016 roku, złożył fałszywe zeznania Federalnemu Biuru Śledczemu (FBI) 20 stycznia ubiegłego roku, zaraz po objęciu przez Trumpa urzędu prezydenckiego.

Teraz ma pozostawać przez rok pod nadzorem kuratorskim oraz przepracować 200 godzin na rzecz swojej lokalnej wspólnoty.

Prokuratura zarzucała Papadopoulosowi, że jego kłamstwa w sprawie kontaktów sztabu wyborczego Trumpa z Kremlem, „mające pomniejszyć jego własną rolę jako świadka i zaciemnić obraz rzeczy, gdy chodzi o świadomość sztabu, że takie kontakty miały miejsce”, utrudniły śledztwo, a sam Papadopoulos „odmawiał współpracy”.

Podczas piątkowej rozprawy oskarżony przyznał się do winy i zaznaczył w swym wystąpieniu, że od pewnego czasu „współpracuje ze śledztwem”.

Sam prezydent Donald Trump poproszony w piątek o komentarz do wyroku, powiedział dziennikarzom, że praktycznie nie znał skazanego.

Jak pisze pap.pl: „Podczas narady podczas kampanii wyborczej, w marcu 2016 roku, z której zachowała się dokumentacja fotograficzna oraz inne dowody, Papadopoulos siedział obok obecnego szefa resortu sprawiedliwości i prokuratura generalnego USA Jeffa Sessionsa, z którym blisko współpracował. Papadopoulos powiedział śledczym, że zaproponował wtedy nawiązanie kontaktów z rosyjską prawniczką Natalią Weselnicką oraz z profesorem Mifsudem w celu zdobycia materiałów obciążających Clinton. Spotkało się to z poparciem pozostałych uczestników narady. Mifsud miał wcześniej poinformować Papadopoulosa, że Rosjanie posiadają tysiące maili, które mogą zaszkodzić Clinton”

W czasie kampanii wyborczej obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Trump wielokrotnie był oskarżany przez media, agencje wywiadowcze o korzystne dla jego kadydatury koneksje z Kremlem.

Mueller wraz ze współpracownikami bada także, czy Trump już jako prezydent próbował utrudniać prowadzenie śledztwa w sprawie rosyjskich ingerencji w wybory. Niewykluczone, że uda mu się doprowadzić do przesłuchania samego Donalda Trumpa.

źródło: pap.pl
fot. Wikipedia Commons

Jak podaje portal pap.pl, według informacji amerykańskiej firmy analitycznej WEALTH-X, prowadzącej od 2011 roku rejestr najbogatszych osób na świecie, Hongkong wyprzedził Nowy Jork jako największe skupisko najbogatszych ludzi.

Liczba bogaczy mieszkających w Hongkongu, określanych przez firmę WEALTH-X jako „osoby z majątkiem wyjątkowo wysokiej wartości netto”, czyli majątkiem netto przekraczającym wartość 30 milionów USD,  w ubiegłym roku zwiększyła się o prawie trzy tysiące.

Powodami takiego nagłego wzrostu jest hossa na giełdzie w Hong Kongu oraz dynamiczny wzrostu chińskiej gospodarki.

Jak pisze gazeta: „Obecnie w Hongkongu, który po raz pierwszy od roku 2011 wyprzedził w klasyfikacji Worth-X Nowy Jork, mieszka 10 tys. osób z majątkiem przekraczającym wartość 30 mln dolarów USA netto”.

Do najbogatszych obywateli Hong-Kongu należą między innymi miliarder Li Ka-Shing, którego firma Cheung Kong kontroluje szereg portów, globalnych firm telekomunikacyjnych i energetycznych, Jack Ma – twórca konsorcjum internetowego ALIBABA oraz Ma Huateng, założyciel gigantycznego konsorcjum firm sektora IT oraz największej globalnej firmy inwestycyjnej TENCENT.

Koncentracja bogactwa w Hong-Kongu jest dowodem ekonomicznego znaczenia Azji, gdzie w ubiegłym roku liczba osób bardzo bogatych wzrosła aż o 20 procent.

W ubiegłym roku na świecie mieszkało 250 tysiące milionerów typu UHNWI. Dysponowali oni majątkiem wartości 31,5 biliona USD netto. W ocenie firmy WEALRTH-X do 2022 roku liczba najzamożniejszych na świecie, którzy spełniają kryteria firmy wzrośnie do 360 tysiące, a znajdujący się w ich rękach majątek do 44,3 bln USD netto.

Stany Zjednoczone pozostające na drugim miejscu, nadal są państwem, gdzie mieszka najwięcej osób z majątkiem o wyjątkowo wysokiej wartości netto.

W pierwszej dziesiątce miast zamieszkiwanych przez „osoby z majątkiem wyjątkowo wysokiej wartości netto” oprócz Hongkongu i Nowego Jorku znalazły się też Tokio, Los Angeles, Paryż, Londyn, a także Chicago, San Francisco oraz Waszyngton na pozycjach: siódmej, ósmej i dziewiątej. Dziesiąta była japońska Osaka.

źródło: pap.pl

Do kolejnych tragicznych wydarzeń doszło w centrum miejscowości Cincinnati położonej w amerykańskim stanie Ohio. W wyniku odniesionych obrażeń, po przetransportowaniu do szpitala zmarły 4 osoby.

 

 

Strzały padły nieopodal budynku Fifth Third Bank. Wśród czwórki zabitych ma być również napastnik, który otworzył ogień. Jak przekazało rmf24.pl, powołując się na swojego korespondenta, sytuacja została już opanowana, a interwencję podjąć miał podczas strzelaniny przebywający w budynku funkcjonariusz policji.

 

Na miejsce, gdzie rozegrały się te dramatyczne sceny przybyli m.in. agenci federalni. Tamtejsza policja przekazała, że rozpoczęło się dochodzenie w tej sprawie, które ma wyjaśnić okoliczności oraz motywy działania sprawcy. Póki co nie są oficjalnie znane jego personalia oraz podłoże ataku.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; Twitter