Pochodząca z Brazylii Aliny Mendes została napadnięta pod budynkiem szkoły podstawowej, do której uczęszcza troje z czworga jej dzieci. Sprawca wyskoczył z samochodu i rzucił się na nią z nożem. Jak podaje „Daily Star”, 39-latka próbowała uciekać, jednak była bez szans. Zabójca złapał ją, zadając kilka ciosów. Kiedy osunęła się na ziemię, wsiadł do auta i odjechał. Miał towarzyszyć mu drugi mężczyzna.

 

Świadkami zdarzenia były dzieci kobiety oraz inni uczniowie i ich rodzice. Pobiegli 39-latce na ratunek – próbowali ją reanimować, ale obrażenia okazały się śmiertelne.

 

Sprawcę napaści i jego towarzysza zatrzymano już dwie godziny później. Policja nie ujawniła ich danych osobowych. Wiadomo jedynie, że podejrzany ma około 40 lat. Drugi mężczyzna jest od niego o 10 lat starszy. Po przesłuchaniu nie postawiono mu jednak żadnych zarzutów, po czym zwolniono z aresztu.

 

Według nieoficjalnych doniesień, Mendes zaatakował były partner, od którego uciekła przed kilkoma tygodniami. Wraz z dziećmi przeniosła się do chronionego domu dla ofiar przemocy domowej i samotnych matek w Streatham.

 

Kobieta była dobrze znana lokalnej społeczności między innymi dzięki pracy na rzecz miejscowego kościoła pw św. Jerzego. Proboszcz parafii opisał ją w rozmowie z „The Sun” jako „pełną życia”. Jak mówił ojciec Gianom: „Bardzo dbała o swoje dzieci: troje chłopców i dziewczynkę, której niedawno udzielałem chrztu. Była bardzo oddana swojej rodzinie. Każdego ranka wstawała dla nich o 4 rano. Nie pracowała, wiele dla nich poświęciła” .

 

Źródło: fakt.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

Tego klienci jednego z dyskontów w Wielkiej Brytanii się nie spodziewali! W miniony wtorek w jednym z hipermarketów doszło do ataku mężczyzny uzbrojonego w siekierę. Napastnik sterroryzował klientów, a ci uciekali w popłochu. Całe wydarzenie zarejestrowały kamery monitoringu.

 

Tragiczne sceny rozgrywały się w Purley, w południowej części Londynu. Na nagraniu możemy zobaczyć grupę osób, która na widok czarnoskórego szaleńca z siekierą rzuca się do ucieczki. Jak donosi lokalna policja, która została wezwana na miejsce zdarzenia, wciąż trwają poszukiwania sprawcy.

 

– Do tej pory nie dokonaliśmy jeszcze żadnych aresztowań – poinformowała rzecznik policji w Croydon.

 

Z kolei przedstawiciel sieci zapewnił, że nikomu nie stała się krzywda. Dodał również, że Tesco zaoferowało pełną współpracę i pomoc lokalnych służb w rozwikłaniu tej sprawy.

 

 

Źródło: nczas.com; dailymail.co.uk
Fot.: dailymail.co.uk
EM

TVP.info ujawnia, że brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zdecydowało w czwartek w sprawie wprowadzenia przepisów, na mocy których od 1 listopada bieżącego roku lekarze specjaliści będą mogli wypisywać pacjentom lekarstwa oparte na medycznej marihuanie.

Zmiany zostały zatwierdzone po analizie prawnej oraz rekomendacjach przedstawionych przez rządową radę doradczą ds. nadużywania narkotyków i główną konsultantkę medyczną kraju Dame Sally Davies.

Nowe przepisy mają usunąć dotychczasowy wymóg zgody od specjalnie powołanego panelu medycznego, złożonego z zespołu lekarzy.

Zmiana prawa ma w szczególności pomóc osobom, które cierpią na poważne przypadki epilepsji.

Decyzję o przypisaniu pacjentowi lekarstwa opartego o medyczną marihuanę będzie mógł podjąć lekarz specjalista. Będzie to na przykład neurolog lub pediatra.

Przyczyną wprowadzenia reformy były szereg głośnych spraw dotyczących użycia olejku z marihuany przez dzieci cierpiące na regularne zapaści epileptyczne.

Zmiana obejmie całą Wielką Brytanię. Rekreacyjne użycie marihuany będzie bezmiennie nielegalne.

Źródło: tvp.info
fot. Wikipedia Commons

LS

Jak podaje portal niezalezna.pl, eksperci ds. cyberbezpieczeństwa ocenili w rozmowie z „The Times”, że powiązana z Rosją grupa hakerów odpowiada za niedawny atak na system informatyczny linii lotniczych British Airways, w wyniku którego pozyskano informacje dotyczące 380 tysięcy kart płatniczych.

Według rozmówców „Timesa” odpowiedzialność za incydent ponosi funkcjonująca od 2015 roku grupa Magecart, która wcześniej przeprowadziła podobne uderzenie na zajmującą się dystrybucją biletów na wydarzenia rozrywkowe i sportowe firmę Ticketmaster. Podczas tamtego ataku hakerzy uzyskali dane około 40 tysięcy osób.

W przypadku ataku na British Airways hakerom udało się pozyskać wszystkie szczegóły dotyczące wykorzystywanych w czasie transakcji kart płatniczych, w tym trzycyfrowe kody CVV używane do potwierdzenia płatności.

W trakcie ataku hakerzy wprowadzili nieautoryzowane zmiany na stronie British Airways, które umożliwiły przechwycenie danych dotyczących 380 tysięcy płatności zrealizowanych pomiędzy 21 sierpnia a 5 września 2018 roku.

Firma Falanx Group komentowała, że incydentu można było uniknąć, gdyby linie wyciągnęły wnioski z wcześniejszego ataku na Ticketmastera oraz użyły mechanizmów śledzenia zmian w kodzie.

„Times” zaznaczył, że grupa Magecart była w przeszłości wiązana z rosyjskojęzycznymi hakerami, a także używała domen internetowych zarejestrowanych w Rosji oraz innych krajach dawnego Związku Radzieckiego.

Brytyjski komisarz ds. informacji aktualnie prowadzi śledztwo ws. włamania na stronę British Airways. Firmie grozi kara finansowa o wysokości sięgającej nawet do 500 milionów funtów.

źródło: niezalezna.pl
fot. Wikipedia Commons

Jak podaje portal tvp.info, brytyjskie linie lotnicze British Airways (BA) wydały oświadczenie, że na przełomie sierpnia i września w wyniku błędnego systemu informatycznego wykradziono dane około 380 tysięcy kart płatniczych klientów firmy. Jednocześnie zapewniono, że obecny system rezerwacji jest już bezpieczny.

Oto komunikat brytyjskiego przedstawiciela linii lotniczych: „Między godz. 22.58 (godz. 23.58 w Polsce) 21 sierpnia a godz. 21.54 (godz. 22.54 w Polsce) 5 września dane osobowe i finansowe klientów dokonujących rezerwacji na naszej stronie internetowej oraz nasza aplikacja mobilna zostały naruszone”.

„Radzimy naszym klientom, którzy podejrzewają, że incydent ten mógł ich dotyczyć, by skontaktowali się ze swoim bankiem lub instytucją, która wydała ich kartę oraz by zastosowali się do ich zaleceń”.

Brytyjski przewoźnik poinformował, że sprawa została zgłoszona władzom, a także śledztwo w tej sprawie zostało już wszczęte.

Firma zapewniła jednocześnie, że skontaktuje się ze wszystkimi klientami, których dane zostały wykradzione.

Dodano, że kradzież nie objęła danych paszportowych.

Agencje przypominają, że to nie jedyne problemy związane z British Airways. W maju 2017 rroku w wyniku globalnej awarii sieci systemów informatycznych BA musiały odwołać około 700 lotów.

źródłó: tvp.infp
fot. Wikipedia Commons

Jak podaje PAP, tysięce ludzi wzięło udział w piątkowych protestach przeciw wizycie prezydenta USA Donalda Trumpa w Wielkiej Brytanii. Największa demonstracja przeszła ulicami Londynu, nad którymi na kilka godzin zawisł ogromny balon, w postaci karykatury Trumpa.

„Przed południem na placu przed brytyjskim parlamentem grupa kilkuset protestujących wypuściła w powietrze sześciometrowy napełniony helem balon przedstawiający Trumpa jako wściekłego niemowlaka w pieluszce i z telefonem w ręku. Instalacja została sfinansowana z publicznej zbiórki przez internet i wzbudziła sensację w światowych mediach. Zwolennicy Trumpa krytykowali władze Londynu za wyrażenie zgody na to, by balon unosił się nad miastem. Były lider eurosceptycznej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa i sympatyk Trumpa Nigel Farage ocenił, że to „największa w historii obelga dla urzędującego prezydenta”.

Do sprawy odniósł się również w wywiadzie dla „The Sun” sam Donald Trump, który przyznał, że w obliczu planowanych wielotysięcznych protestów i wypuszczenia balonu „nie czuje się mile widziany w Londynie”.

W południe ulicami stolicy Wielkiej Brytanii przeszedł marsz kobiet, którego uczestniczki oskarżyły amerykańskiego prezydenta o seksizm i rasizm oraz demonstrowały poparcie dla kobiet i mniejszości seksualnych. Wiele osób miało ze sobą także kolorowe plakaty i tabliczki z hasłami sprzeciwu wobec prezydentury Trumpa.

Drugi, większy protest, zorganizowany między innymi przez lewicowego publicystę Owena Jonesa i z udziałem lidera opozycyjnej Partii Pracy Jeremy’ego Corbyna, wyruszył dwie godziny później. Wyrażono niezadowolenie z powodu uroczystego przyjmowania Trumpa przez premier Theresę May.

Jak podaje pap.pl: „W piątek rano w ostatniej chwili swój udział w proteście zapowiedział także były wicepremier Wielkiej Brytanii i były lider Liberalnych Demokratów Nick Clegg, który tłumaczył na Twitterze, że choć „nie miał takiej intencji, to szalone ataki (Trumpa) pod adresem Unii Europejskiej, NATO i Światowej Organizacji Handlu zmieniły jego podejście”. „Donald Trump ma wszelkie prawo, żeby odwiedzić Wielką Brytanię – a my mamy wszelkie prawo, żeby mówić, że nie ma racji” – przekonywał.Wśród demonstrujących pojawił się także były lider opozycyjnej Partii Pracy Ed Miliband, który tłumaczył na antenie radia LBC, że uczestnicy protestu „są w sporze nie z Amerykanami, lecz z tym amerykańskim prezydentem i jego wartościami: rasizmem, mizoginią i przychylnością wobec dyktatur”. Polityka Trumpa jest „bardzo niebezpieczna dla naszych społeczeństw” – ocenił.”

Londyńska policja metropolitalna podała, że na ulicach miasta pojawiło się nawet do 250 tys. osób. Mniejsze protesty zorganizowano również w innych częściach kraju.

Według sondażu dla telewizji ITV aż 77 proc. Brytyjczyków negatywnie ocenia prezydenta Trumpa.

Jak podaje tvp.info, podczas półfinału mundialu, Anglicy pokonali w sobotę Szwecję. „A jak Szwecja, to Ikea. Z takiego założenia wyszli kibice, którzy w nietypowy sposób postanowili świętować zwycięstwo.”

Po golach Harry’ego Maguire’a i Delle Alliego, Anglicy pokonali Szwedów (2:0) i zapewnili sobie pierwszy od wielu lat awans do półfinału mistrzostw świata.

Władze sklepu w Stratford, we wschodnim Londynie, zapamiętają na długo ten dzień.

Anglicy znani są ze swojego zamiłowania do piłki nożnej. W jednym ze szwedzkich sklepów zajmujących się sprzedażą mebli sprawy szybko wymknęły się spod kontroli:

„Jesteśmy świadomi, że mała grupka fanów świętowała po meczu w jednym z naszych sklepów. Jesteśmy i Anglikami, i Szwedami, w trakcie meczu siedzieliśmy gdzieś pomiędzy fanami obu zespołów, więc pozostaje nam tylko powiedzieć „Gratts!” („gratulacje” po szwedzku) w związku z awansem do finału” – taka treść znajdowała się w jednym z maili z centrali w holenderskim Leiden, co nie pozostawia wątpliwości, że nikt w tej kwestii ogromnej urazy nie żywi.

O wiele bardziej niebezpiecznie było w Londynie. W trakcie celebracji, jeden z fanów postanowił zeskoczyć z piętrowego autobusu na przystanek. Jak podają media nie skończyło się to najlepiej.