W piątek przedstawiciele państw członkowskich Unii Europejskiej zawarli porozumienie z Parlamentem Europejskim, w ramach, którego powstały przepisy mające ograniczyć ilość plastikowych śmieci wpadających do mórz. W wyniku porozumień m.in. w Polsce zakazane zostaną plastikowe talerze, słomki czy pałeczki higieniczne.

 

Zakaz uzasadniany jest wzrostem ilości szkodliwych odpadów z tworzyw sztucznych w morzach i oceanach. Plastik ma stanowić aż 70 procent wszystkich odpadów. Jak twierdzą eksperci, ich „mikrodrobiny” przedostają się do powietrza i zakażają żywność, która trafia na nasze stoły.

 

Zakazem mają zostać objęte produkty z tworzywa sztucznego, dla których można znaleźć dostępne i tanie zamienniki. Wkrótce nie będziemy mogli kupić plastikowych patyczków higienicznych, sztućców, talerzy, słomek, mieszadeł czy kubków na napoje.

 

Zgodnie z porozumieniem zawartym z Parlamentem Europejskim ograniczone zostaną też niektóre produkty, by zredukować ich konsumpcję, między innymi plastikowe butelki.

 

Komisja Europejska utrzymuje, że nowa dyrektywa w sprawie tworzyw sztucznych jednorazowego użytku będzie najbardziej ambitnym instrumentem prawnym na poziomie światowym, dotyczącym odpadów morskich.

 

Po odpowiednim poparciu udzielonym przez unijnych ambasadorów, porozumienie zostanie przedstawione do ostatecznego przyjęcia przez Radę Unii Europejskiej oraz Parlament Europejski.

Źródło: pch24.pl, tvp.info
fot. pxhere.com
LS

Od kilku lat Europa nie radzi sobie z masowym napływem imigrantów. Zachodnie państwa mają problem nie tylko w związku z zagrożeniem terrorystycznym, ale także szerzącą się wśród wielu grup młodych migrantów przestępczością i demoralizacją. Noc sylwestrowa to czas w tych krajach, kiedy służby muszą wyjątkowo bacznie pilnować i interweniować, otrzymując przy tym sporo zgłoszeń.

 

Obecnie popularność w internecie zyskują nagrania, na których zarejestrowano to, jak „świętowano” powitanie nowego roku w niektórych rejonach Brukseli, w której znajdują się niektóre z najważniejszych budynków instytucji unijnych. Doszło tam do wielu zniszczeń dokonanych przez młodych agresywnie nastawionych mężczyzn.

 

W stolicy Belgii miało miejsce niszczenie sklepowych witryn oraz podpalanie aut. Z agresją spotkali się również interweniujący strażacy. Kiedy walczyli z ogniem trawiącym samochody, w ich kierunku leciały m.in. kamienie i fajerwerki. Sprawców tych zajść określa się jako „niezidentyfikowanych” młodych ludzi.

 

Funkcjonariusze postanowili zaapelować do władz. Szef tamtejszej Straży Pożarnej w imieniu tej formacji wezwał władze do zainterweniowania w zaistniałej sytuacji. Stwierdził, że agresorom należy się przykładna kara i powinni oni zostać jak najszybciej zidentyfikowani.

 

Jak poinformowała telewizja VRT, podczas Sylwestra na terytorium Brukseli, doszło do spalenia dziewięciu samochodów. W jednym z przypadków, pożar rozprzestrzenił się na dwa sąsiednie domostwa.

 

Poniżej prezentujemy materiał filmowy, na którym zarejestrowano to co działo się w sylwestrową noc w części stolicy UE.

 

 

 

Źródło: VRT ; DoRzeczy.pl ; YouTube/Vidéo Perception

 

MB

 

W wywiadzie udzielonym dla portali 300polityka.pl oraz wp.pl Prezydent RP skomentował poczynania byłego premiera Donalda Tuska. W odczuciu głowy państwa, szef Rady Europejskiej „nie reprezentuje polskich interesów i nie ma szacunku do własnego kraju”.

 

Temat dotyczył słów jakimi Donald Tusk skomentował wystąpienie polskiego prezydenta podczas polsko-niemieckiego Forum „Europa 1918-2018: historia z przyszłością”. Prezydent Andrzej Duda mówił wówczas m.in. o niedosycie demokracji w ramach Unii Europejskiej. Dla przykładu, przytoczył wtedy sytuację dotyczącą zakazu sprzedaży zwykłych żarówek.

 

Chociaż odnoszący się potem do tej wypowiedzi szef Rady Europejskiej stwierdził, że nie dołączy do „chóru złośliwców i szyderców” wobec Prezydenta, to jednak nie odpuścił sobie krytycznej opinii wygłoszonej publicznie w temacie Andrzeja Dudy.

 

– Wtedy, kiedy wydaje się pogubiony w argumentacji, potrzebuje raczej naszego wsparcia, a przynajmniej jakiejś takiej życzliwej cierpliwości. Więc pozwólcie państwo, że do tego chóru złośliwców i żartownisiów nie będę dzisiaj dołączał – powiedział wtedy Donald Tusk.

 

Dziennikarze zapytali teraz Prezydenta co czuje słysząc takie słowa pod swoim adresem. W odpowiedzi Andrzej Duda stwierdził, że czuje iż Donald Tusk nie ma szacunku do własnego kraju, a także zaznaczył, że ma wyrobioną opinię na temat polityki realizowanej przez niego jako byłego szefa rządu.

 

– Według mnie to była zła polityka – powiedział Prezydent Andrzej Duda.

 

Dziennikarze dopytywali czyje interesy w jego opinii reprezentuje Donald Tusk. Prezydent odparł, że w jego ocenie „nie są to polskie interesy”.

 

– Widocznie jest europejskim politykiem, jak to on mówi. Według tego, co widzę, polskich interesów nie reprezentuje – powiedział PAD na temat szefa Rady Europejskiej.

 

Zdaniem Andrzeja Dudy, w strukturach UE znajdują się politycy, którzy pełniąc funkcje w instytucjach unijnych, nie zapominają o realizacji interesów własnej ojczyzny.

 

 

Źródło: wp.pl ; 300polityka.pl ; rmf24.pl

Fot.: Flickr ; Wikimedia Commons

 

MB

 

 

Jak widać właściwe poglądy bywają opłacalne. Eurokratom nie przeszkadzają kolejne kryzysy z jakimi boryka się Unia Europejska. Problemy z imigrantami, Brexit, brak decyzyjności w elementarnych sprawach… Nic to. Właśnie okazało się, że dostaną podwyżki. Na czele z „królem Europy” Donaldem Tuskiem.

 

Sprawujący od 2014 roku funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej były premier Donald Tusk, właśnie dostał podwyżkę w wysokości 550 euro (ok. 2500 zł). Oznacza to, że aktualnie będzie zarabiał  32,7 tys. euro miesięcznie (ponad 140 tys. zł). Niemal identyczne wynagrodzenie z brukselskiej kasy pobiera  szef Komisji Europejskiej, Jean-Claude Juncker.

 

Podwyżki dostaną także komisarze europejscy, którzy zarobią około 400 euro miesięcznie więcej.Ich pensje będa wynosić teraz   26,6 tys. euro (ok. 114 tys. zł).

 

Poza podwyżkami unijni urzędnicy i to nie tylko ci wyższego szczebla,  mogą liczyć na szereg przywilejów i dodatków takich jak  dodatki rodzinny, edukacyjny czy zagraniczny.

Słowem żyć i być!

 

/red./

Źródło: superbiz.se.pl

Obecnie europejskie media skupiają swoją uwagę na Paryżu oraz toczących się tam walkach pomiędzy demonstrantami a policją. Tymczasem podobnie wydarzenia mają miejsce w Brukseli.

 

 

Również w Brukseli społeczeństwo zdecydowało się wystąpić przeciwko rządzącej elicie politycznej. Belgia to o wiele mniejszy kraj niż Francja, więc skala protestów była mniejsza. Jednak policja zdążyła już zatrzymać 70 osób!

 

 

Jak podała brukselska policji – w trakcie sobotnich protestów „żółtych kamizelek” w Belgii aresztowano około 100 ludzi.

 

 

Jak podaje nczas.com, w Brukseli marsz około 500 demonstrantów został zablokowany przez policyjny kordon przed siedzibą Rady Europejskiej. Nieliczne osoby dostały się dalej, przy czym obrzucono butelkami funkcjonariuszy, którzy odpowiedzieli granatami z gazem łzawiącym.

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: nczas.com, twitter.com
fot. twitter.com
LS

 

 

 

Popularna w Niemczech gazeta „Sueddeutsche Zeitung” po raz kolejny krytycznie wypowiedziała się na temat Polski. Działania naszego państwa niemieccy dziennikarze określili wręcz „skandalem” oraz „bezprecedensowym zachowaniem”. 

 

W tej krytyce ze strony niemieckiego medium chodzi o odmówienie przez Polskę przyjęcia konkluzji dotyczącej Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Powołując się na relacje osób uczestniczących w spotkaniu, gazeta stwierdza iż podczas obrad w tej sprawie, na sali „czuć było napięcie”, a przedstawiciele kilku państw określili „hańbą” brak zgody ze strony Polski na wspólne stanowisko w sprawie praw podstawowych.

 

Niemiecki dziennik przypomniał również, że od prawie roku Polska jest „pod pręgierzem”, w związku z rzekomym „zagrożeniem podstawowych wartości będącego następstwem reformy sądownictwa”.

 

Przy okazji obrad, podczas których pojawiło się weto ze strony Polski, spór dotyczył fragmentu zawierającego słowa o tym, że mniejszości seksualne mają często padać ofiarą nienawiści, dyskryminacji oraz przemocy. W treści pojawiły się sformułowanie mówiące o tym, iż kraje Unii Europejskiej przyjmują do wiadomości, że Komisja Europejska podejmuje działania prowadzące do równouprawnienia osób z tzw. środowiska LGBT.

 

Strona polska wyjaśniała, że sprzeciw wynika z braku w kontrowersyjnym fragmencie wpisu mówiącego o tym, że dyskryminacja na tle religijnym dotyka przede wszystkim chrześcijan oraz żydów.

 

 

Źródło: Sueddeutsche Zeitung ; doRzeczy.pl

Fot.: Pxhere

 

MB

 

Portal niezalezna.pl podaje, że włoski wicepremier Luigi Di Maio z Ruchu Pięciu Gwiazd powiedział dziś w Rzymie, że Unia Europejska z obecnymi władzami będzie „skończona” za pół roku. Przypuszcza, że majowe wybory do Parlamentu Europejskiego przyniosą polityczne „trzęsienie ziemi”.

Di Maio, minister rozwoju gospodarczego i pracy oraz polityczny lider antysystemowego ruchu w przemówieniu wygłoszonym na festynie krajowego związku rolników w Rzymie oświadczył: „Nie przyszedłem tu, by podnosić głos przeciwko Unii, bo – powiedzmy prawdę – za pół roku obecna Europa będzie skończona – powiedział Di Maio i dodał, że UE z obecnymi władzami przetrwa „kilka miesięcy””.

Porównywał sytuację w swoim państwie do sytuacje ogólnoeurupojskiej i stwierdził, że po wyborach do Parlamentu dojdzie do takiego samego „trzęsienia ziemi, jakie przyniosły wybory we Włoszech” w marcu.

Następnie wicepremier oświadczył:”To zaś znaczy, że żądania, które były ignorowane i zdradzane, dotrą do Parlamentu Europejskiego z czterokrotnie większą siłą”.

W swym wystąpieniu Luigi Di Maio odniósł się do wysłanego w piątek do włoskiego rządu z Komisji Europejskiej listu, w którym wyrażone zostało zaniepokojenie planem budżetu z powodu odejścia od wcześniejszych ustaleń z UE. Niepokój budzi głównie prognozowany na przyszły rok deficyt na poziomie 2,4 proc. PKB.

Jak powiedział wicepremier Włoch: „Spodziewaliśmy się, że ten projekt nie spodoba się w Brukseli. Teraz rozpoczyna się dialog z Komisją Europejską, ale jasne musi być to, że nie na mowy o zrobieniu kroku wstecz”.

Źródło: niezalezna.pl
fot. Wikipedia Commons

LS

W ten weekend były prezydent Lech Wałęsa świętował swoje 75. urodziny. Na jego sobotnim przyjęciu urodzinowym pojawiły się takie osoby związane z tzw. totalną opozycją jak m.in.: Mateusz Kijowski, Donald Tusk, profesor Andrzej Rzepliński, ambasador Stanów Zjednoczonych Georgette Mosbacher oraz ambasador Niemiec Rolf Nikel.

 

Przy okazji swoich 75.urodzin, Lech Wałęsy udzielił również kontrowersyjnego wywiadu dla niemieckiej gazety „Deutsche Welle”.

 

– Mamy nieodpowiednich, niezbadanych medycznie ludzi, ludzi małych, zakompleksionych, którzy przypadkiem zdobyli władzę. No i mamy nieszczęście. Ja społeczeństwo ostrzegałem, bo ja ich znałem wcześniej – wypowiedział się były prezydent w rozmowie z niemieckim dziennikiem.

 

Przyznał on, że aktywnych ludzi wspierających działania totalnej opozycji nie ma wielu. Równocześnie jednak z prośbą o pomoc zwrócił się do Niemiec oraz władz Unii Europejskiej.

 

– Teraz problem polega na tym, jak z tego wyjść, jak z tym walczyć, bo my jesteśmy demokratami, my nie chcemy się bić, a oni nie licząc się z narodem robią wszystko, nawet wbrew Konstytucji prawo robią pod siebie. Trudno walczyć z nimi przez demonstracje, bo ludzi aktywnych jest za mało. Musimy wymyśleć teraz coś, co będzie skuteczne. Na razie korzystamy z procedur unijnych, prosimy Unię Europejską, Niemców, i innych, bo na kartkę wyborczą trzeba długo czekać – zaapelował do obcych podmiotów Wałęsa.

 

 

Źródło: doRzeczy.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

W ostatnich latach co jakiś czas nasze państwo jest atakowane przez unijnych komisarzy w związku z naszymi wewnętrznymi decyzjami. Tak jest też choćby w przypadku kwestii Sądu Najwyższego. Wielu osobom taka sytuacja nie odpowiada, choć wielu zwolenników „totalnej opozycji” uważa to za słuszne działania. Tymczasem Szwajcarzy do Unii Europejskiej raczej się nie spieszą, a humory jak widać i tak im dopisują.

 

Szwajcaria nie jest dużym państwem i przy swoim położeniu oraz zorganizowaniu radzi sobie bez przynależności do Unii Europejskiej. Okazuje się nawet, że treść unijnych przepisów, może wywoływać śmiech nawet podczas obrad w szwajcarskim parlamencie.

 

Po internecie krąży nagranie, na którym widać byłego szwajcarskiego ministra finansów- Rudolfa Merza. Czytając unijne regulacje dotyczące kwestii importowanego mięsa, co chwilę nie może on powstrzymać się od śmiechu.

 

 

 

Źródło: niezlomni.com ; Facebook/@AntyMedia

Fot.: Wikimedia Commons