W ostatnich dniach doszło do wręcz obrzydliwej próby zrzucenia winy za tragiczną śmierć Pawła Adamowicza na przekaz prezentowany przez TVP Info. W dniu wczorajszym, w godzinach wieczornych zorganizowany nawet protest pod siedzibą TVP. Dziś Służba Więzienna zdementowała pogłoski, jakoby sprawca zamachu na życie prezydenta Gdańska, miał w czasie pobytu w więzieniu oglądać TVP Info.

 

Informacje na ten temat przekazał m.in. portal tvp.info. Obecnie jednak, o wyjaśnieniach Służby Więziennej piszą różne źródła. Wcześniej wnioski, że zabójca Pawła Adamowicza mógł zbyt wiele oglądać TVP Info, sugerowali np. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, a także Wojciech Czuchnowski będący dziennikarzem „Gazety Wyborczej”.

 

 Nie wiem, czy tak było. Jest to jedna z kwestii, którą należałoby w tej sprawie wyjaśnić: jakie mogą być konsekwencje braku możliwości dostępu do pluralizmu poglądów i czy to mogło mieć wpływ na zachowanie. Ja nie wykluczam takiej tezy – mówił na łamach Onetu Adam Bodnar.

 

Teorie tego typu zostały jedna dosyć szybko obalone.

 

– Skazani odbywający karę w Zakładzie Karnym w Malborku nie mogli oglądać stacji TVP Info – wyjaśnił mjr Bartłomiej Turbiarz z Centralnego Zarządu Służby Więziennej w rozmowie z portalem tvp.info.

 

Mjr Turbiarz został zapytany przez portal tvp.info o to czy prawdą jest, że skazany za napady na banki przyszły zabójca prezydenta Gdańska mógł podczas odbywania kary oglądać TVP Info.

 

– Skazani odbywający karę w Zakładzie Karnym w Malborku nie mogą oglądać stacji TVP Info. Operator telewizyjny, który dostarcza tam sygnał telewizyjny, akurat tego kanału nie dostarczył. Tam jest telewizja kablowa. Tam jest TVP1, TVP2, TVN24 i kilkanaście innych, ale nie ma TVP Info – powiedział mjr Bartłomiej Turbiarz.

 

Niestety wielu zwolenników tzw. totalnej opozycji, po raz kolejny dało się zmanipulować i włączyć w nagonkę na obóz rządzący oraz TVP. Teraz taka dyskusja traci sens, kiedy Służba Więzienna rzetelnie objaśnia jakie są fakty.

 

 Skazani mogą oglądać telewizję i mieć dostęp do informacji. My nie narzucamy osadzonym ani nie ograniczamy dostępu do informacji, co wynika z art. 102 Kodeku wykonawczego, gdzie zapisane jest, że skazani mają dostęp do radia, prasy i telewizji. My realizujemy te przepisy. (Ale) w zakładzie w Malborku TVP Info nie ma – tłumaczył mjr Turbiarz pytany przez tvp.info.

 

 

W internecie wiele osób nie pozostawia suchej nitki komentując całą sytuację. Osoby, które jeszcze przed pogrzebem Pawła Adamowicza publicznie protestowały przeciwko działaniom TVP, zarzucając telewizji publicznej nawoływanie do nienawiści i udział w tragedii, do której doszło w niedzielę, zdaniem wielu Polek i Polaków ośmieszyły się swoją postawą.

 

 

Źródło: tvp.info ; onet.pl ; Twitter/@SW_GOV_PL

Fot.: Facebook

 

MB

 

Kukiz’15 złożył wniosek do Rady Mediów Narodowych o odwołanie zarządu Telewizji Polskiej. Wnioskodawcy chcą odwołania prezesa TVP Jacka Kurskiego i jego zastępcy Macieja Staneckiego. Według Ruchu Pawła Kukiza, publiczny nadawca pełni negatywną rolę w debacie publicznej.

 

Pismo do RMN złożył Grzegorz Podżorny z rekomendacji Kukiz’15. „W związku z narastającą agresją w polskiej debacie publicznej i negatywną rolą telewizji publicznej w tym zakresie, składam wniosek o odwołanie panów Jacka Kurskiego i Macieja Staneckiego ze stanowisk członków zarządu TVP S.A.” – napisano we wniosku.

 

W rozmowie z Polską Agencją Prasową, Podżorny podkreślił, że o złożenie takiego pisma poprosił go Paweł Kukiz. Chciałby on też, aby wniosek został poddany pod głosowanie na najbliższym posiedzeniu RMN. Na nim Podżorny ma przedstawić szczegółowe uzasadnienie swojego wniosku.

 

Źródło: Onet

Fot.: Wikipedia

Za nami noc sylwestrowa, która jak zwykle oprócz bycia okazją do podsumowania kolejnego minionego już roku, złożenia sobie życzeń oraz podjęcia postanowień na kolejne 365 dni, była swoistą rywalizacją organizowanych wielkich imprez w polskich miastach, na których ludzie bawili się wraz z występującymi gwiazdami muzyki. 

 

Największe w Polsce stacje telewizyjne transmitowały imprezy sylwestrowe w Zakopanem (TVP), w Warszawie (TVN) oraz w Chorzowie (Polsat). Największym zainteresowaniem cieszyła się impreza organizowana w stolicy polskich Tatr i to tam jak komentuje zgodnie wiele osób odniesiono największy sukces organizacyjny. Wiele krytycznych głosów można usłyszeć natomiast o Sylwestrze organizowanym w Warszawie jako tym mało atrakcyjnym dla widzów.

 

Jednak to właśnie wokalistka występująca w stolicy Polski miała, według pojawiających się przecieków, zainkasować największą sumę za występ wśród polskich gwiazd. Mowa tu o Edycie Górniak, która jak informuje „Super Express”, zarobiła aż 120 000 zł.

 

Sporo uwagi poświęcano przy organizacji imprez sylwestrowych osobom Sławomira i Kajry. Artysta postanowił bowiem wystąpić tej jednej nocy… na dwóch zabawach, zarówno tej w Zakopanem, jak i na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Szczęśliwie jego plan się powiódł, mówi się jednak iż sporo ryzykował, ponieważ w razie załamania pogody, helikopter mógł zostać uziemiony w górach i wtedy gwiazdor naraziłby się być może na konieczność zapłaty odszkodowania.

 

Jednak wystąpić w dwóch miejscach Sławomirowi i Kajrze się udało, przez co zdobyli oni dwie gaże podczas tegorocznego Sylwestra. Choć nie jest znana dokładna łączna suma jaką Sławomir zarobił, to mówi się o kwocie 100 000 zł za jeden z tych dwóch występów.

 

Spore pieniądze zarobiła po raz kolejny Maryla Rodowicz, która za swój występ zgarnąć miała 90 000 zł. Michał Szpak natomiast według nieoficjalnych informacji zarobił 70 000 zł, a Ewa Farna oraz Michał Wiśniewski po 60 000 zł.

 

Popularni od lat gwiazdy muzyki disco polo mogli liczyć według „Super Expressu” na kwoty kilku tysięcy zł. Zenon Martyniuk z zespołu Akcent- 50 000 zł, Marcin Miller z zespołu Boys- 40 000 zł.

 

 

Źródło: Super Express ; Gala.pl ; Nczas.com

Fot.: YouTube/TVP VOD

 

MB

 

 

 

Kuba Wojewódzki to gwiazdor stacji TVN, który swoimi kontrowersyjnymi zachowaniami już niejednokrotnie starał się robić sporo szumu wokół siebie. Było tak m.in. przy okazji wtykania podczas prowadzonego przez niego programu chorągiewki w polskich barwach w sztuczny stolec. Teraz w internecie pojawiło się nagranie, na którym Wojewódzki w dziwny sposób reaguje na widok samochodu z logiem Telewizji Publicznej.

 

Internauci niejednokrotnie stwierdzają, że tego typu zachowania nie są normalne u osób zupełnie zdrowych psychicznie. Krzyki Kuby Wojewódzkiego i gestykulowanie w stronę pojazdu TVP można jednak uznać raczej za kolejne popisy gwiazdy TVN-u, czyli telewizji uchodzącej  za wyjątkowo sprzyjającą tzw. „totalnej opozycji”.

 

Ta sytuacja, w której główną rolę odegrał Wojewódzki, miała miejsce podczas wywiadu przeprowadzanego przez Jarosława Kuźniara z portalu Onet.

 

Poniżej znajduje się link do wpisu na Twitterze, w którym zamieszczony został opisany fragment nagrania:

 

https://mobile.twitter.com/_nazimno/status/1065578673401667584?fbclid=IwAR0ybobfb0KYAQFc7u6ON-kVgLVP9eRUeHxiADWyMzKjVVkoTtpb4quWHBA

 

 

Źródło: Onet ; Twitter/@_nazimno

 

MB

 

Przedstawiciele tzw. totalnej opozycji niejednokrotnie wykazywali się niechęcią, a nawet agresją wobec dziennikarzy telewizji publicznej. Teraz kolejnego już takiego zachowania dopuścił się poseł Nowoczesnej Piotr Misiło.

 

Polityk zaatakował na Twitterze szefa portalu TVP Info Samuela Pereirę. On sam poinformował o groźbach jakie w jego stronę kieruje Piotr Misiło.

 

Poseł opozycji obraził dziennikarza określając go „kmiotkiem”, a dodatkowo zagroził, że jeżeli zostanie prezesem TVP, wówczas wręczy mu dyscyplinarkę i poda Samuela Pereirę do sądu.

– Obawiaj się o siebie kmiotku. Jeśli zostanę prezesem TVP w tym samym dniu wręczę Ci dyscyplinarkę, a moi prawnicy będą analizować pozwanie Cię do sądu za działanie na szkodę TVP. Oczywiście, że nie jesteśmy na „ty” i nigdy nie będziemy, tak jak i na „pan”. Amen – napisał Piotr Misiło.

 

Jak napisał w swoim wpisie Samuel Pereira, takie słowa posła Msiło mają być reakcją na pytania o to „czy popiera przepisy projektu aborcyjnego Barbary Nowackiej”.

 

 

To nie jest pierwsza taka sytuacja, kiedy Piotr Misiło manifestuje swój brak sympatii dla ludzi związanych z TVP. W sierpniu przyszedł do studia na program „Minęła 20” w koszulce z napisem „konstytucja”. Był też jednym z polityków domagających się odwołania Michała Rachonia z funkcji prowadzącego program „Woronicza 17” na antenie TVP Info.

 

 

Źródło: doRzeczy.pl ; Twitter/@SamPereira_

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

Głogowski radny Paweł Chruszcz był prezesem dolnośląskich struktur stowarzyszenia Endecja. Prywatnie to również brat prezesa Endecji posła Sylwestra Chruszcza (WiS). Tropił on afery oraz niejasności związane zarówno z Głogowem, jak i też spółką KGHM. Jego zaginięcie zostało zgłoszone w środę 30 maja br. Dzień później, w Boże Ciało jego zwłoki znaleźli kibice Chrobrego Głogów. Był on powieszony na słupie energetycznym.

 

W sprawie tej tragedii wciąż jest wiele pytań i wątpliwości. Prokuratura bada sprawę pod kątem wątku zabójstwa z upozorowaniem samobójstwa, samobójstwa oraz samobójstwa przy szeroko rozumianym udziale osób trzecich (brana jest pod uwagę również ewentualna presja i przymus).

 

W ostatnich dniach przed swoją śmiercią, Paweł Chruszcz skarżył się na obawy o swoje bezpieczeństwo. Dawał do zrozumienia, że obawia się kogoś komu zaszkodził swoją społeczno-polityczną działalnością. Usunął on także swoje konto z Facebooka. Wśród spraw jakimi się zajmował znajdywały się takie afery jak przemoc stosowana wobec podopiecznych oraz podejrzenie korupcji przy działalności „Zielonego Przedszkola” w Głogowie, stężenie arsenu w powietrzu nad tym dolnośląskim miastem czy też spore sumy pieniężne przepływające poza systemem w spółce KGHM. Miał on spotkać się nawet z byłem wiceszefem CBA Maciejem Wąsikiem w Sejmie, w celu przekazania ważnych dokumentów. Do spotkania niestety nie doszło, ponieważ tego dnia odbywał się już pogrzeb radnego. Sprawa tej tragedii szybko zaczęła być porównywana ze śmiercią posła Rafała Wójcikowskiego, który również zajmował się podejrzanymi sprawami i także stracił życie w okolicznościach, które rodzą wiele wątpliwości.

 

Miesiąc po śmierci radnego Chruszcza właśnie o te kwestie postanowili zapytać wicepremiera Jarosława Gowina (Porozumienie) młodzi ludzie działający w stowarzyszeniu Endecja. Temat ten poruszono podczas ostatniego wydania programu Młodzież Kontra, na którym pojawiła się dość liczna reprezentacja Młodej Endecji.

 

Najpierw z pytaniem o ocenę działań prokuratury, zwróciła się do wicepremiera Adrianna Lipiec z Wrocławia.

 

– Jak pan, jako były minister sprawiedliwości ocenia działania prokuratury w sprawie śmierci radnego Pawła Chruszcza? – zapytała działaczka Młodej Endecji.

 

Odpowiadając, Jarosław Gowin przypomniał, że to nie jest jedyna niewyjaśniona do końca tragedia. Nawiązał on do sprawy śmierci posła Wójcikowskiego. Przyznał, że tragicznie zmarły poseł odwiedził go w niedługim czasie przed śmiercią i wyrażał wówczas obawy o swoje bezpieczeństwo.

 

W dalszej części programu, w temacie śmierci endeckiego działacza Pawła Chruszcza zabrał głos również Michał Barnaś z Młodej Endecji. Lider ME zwracając uwagę na fakt, że giną ludzie mogący posiadać cenne informacje dotyczące poważnych afer zasugerował, że być może należałoby lepiej ochraniać takowych ludzi.

 

– Zginęli nasi znajomi posiadający wiedzę w ważnych sprawach – stwierdził w swojej wypowiedzi Michał Barnaś.

 

Jarosław Gowin mówił w odpowiedzi, że to co lider Młodej Endecji nazywa ochroną może stać się kontrolą, ponieważ nie da się przy każdym polityku i samorządowcu postawić osób mających stanowić ochronę. Michał Barnaś wtrącił jednak, że chodzi o osoby, o których było wiadome, że posiadają one cenną wiedzę dla służb i dawały jasne sygnały dotyczące obaw o swoje życie.

 

 

 

 

Rzecznicy Platformy Obywatelskie, Nowoczesnej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego wspólnie żądają od TVP odsunięcia Michała Rachonia od prowadzenia programu Woronicza 17. Powodem było pytanie o przedmiot dyskusji, którym była informacja o agencji towarzyskiej w mieszkaniu posła Gawłowskiego.

 

„Politycy Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego w bezprecedensowy sposób domagają się usunięcia z redakcji programu publicystycznego „Woronicza 17” redaktora Michała Rachonia. Jest to pierwsza tak brutalna, otwarcie przeprowadzona próba ingerencji politycznej w pracę dziennikarzy w Polsce” – czytamy w oświadczeniu opublikowanym przez Jarosława Olechowskiego, p.o. Dyrektora Telewizyjnej Agencji Informacyjnej.

 

„Politycy opozycji już wielokrotnie grozili dziennikarzom TVP zwolnieniem z pracy po ewentualnym przejęciu władzy w Polsce. Reporterzy TVP byli również wielokrotnie atakowani – także fizycznie – przez zwolenników opozycyjnych partii. Jesteśmy wulgarnie obrażani. Ale po raz pierwszy przedstawiciele trzech partii, w budynku polskiego parlamentu, wprost domagają się zwolnienia konkretnego dziennikarza, bo nie podobają im się pytania, które zadaje” – czytamy dalej.

 

„Wczorajsza konferencja prasowa polityków Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego, partii, których politycy w ostatnich wyborach utracili mandat do sprawowania władzy dowodzi tego, że wolność słowa nie jest bliska wszystkim siłom politycznym w Polsce. Każdy, kto ceni wartości demokratycznego państwa prawa, nie może zaakceptować sytuacji, w której politycy chcą pozbawić pracy dziennikarza za to, że zadał pytania, na które nie chcieli odpowiedzieć przedstawiciele trzech ww. partii obecni w studiu programu „Woronicza 17”. Sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że pytania redaktora Michała Rachonia odnosiły sie do prawdziwych i rzetelnie zebranych informacji. Na szczęście czasy, kiedy przedstawiciele PO i PSL – zgodnie z partyjnym interesem – wybierali tematy oraz prowadzących audycje publicystyczne Telewizji Polskiej, są już za nami” – pisze Olechowski w oświadczeniu opublikowanym na stronie TVP.

 

„Politycy opozycji często odwołują się do wolności słowa i standardów etyki dziennikarskiej, ale w tym przypadku sami chcą kneblować usta dziennikarzom. Dyrekcja Telewizyjnej Agencji Informacyjnej nie zgadza sie na takie praktyki. Program „Woronicza 17” – podobnie jak inne prowadzone przez redaktora Michała Rachonia programy – jest co tydzień recenzowany przez widzów. Popularność tej audycji na tle oferty konkurencyjnych stacji dowodzi tego, że redaktor Michał Rachoń cieszy się popularnością i zaufaniem widzów. Jest to dla nas najlepsza ocena poziomu jego pracy” – dodaje.

 

„Pragnę podkreślić, że telewizja publiczna jest otwarta dla przedstawicieli wszelkich opcji politycznych. W programach publicystycznych prezentowanych na antenach TVP zawsze było miejsce do wyrażania poglądów zgodnych z polską konstytucją oraz prawem. Tak będzie dalej” – kończy oświadczenie.

Jak podaje portal wmeritum.pl, były prezenter pogody w TVP i aktor serialu „W Labiryncie” Jacek S. może trafić do więzienia. Mężczyzna usłyszał dziewięć zarzutów za wyprowadzenie majątku jednej ze spółdzielni mieszkaniowych w stolicy.

 

Według Super Expressu, Jacek. S. oprócz pracy dla Telewizji Polskiej i gry w serialu, aktywnie działał również w Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Warszawie, która w 2014 upadła. W ubiegłym roku pojawiły się doniesienia, że były prezenter pogody był prawdopodobnie zamieszany w przekręty finansowe.

 

Według informacji z akt śledczych, ze spółdzielni wyprowadzone zostały pieniądze – między innymi pod pozorem prac remontowych. Oskarżono o to 12 osób. Wśród nich jest Jacek S.

 

– Jak udało nam się dowiedzieć, pogodynek jest oskarżony o popełnienie dziewięciu czynów kwalifikowanych z art. 296 Kodeksu karnego (przestępstwa przeciwko obrotowi gospodarczemu)

– podaje SE.

 

– Z akt sprawy wynika, że Jacek S. wyrządził spółdzielni szkody majątkowe opiewające na kwotę 9 669 505,19 zł

– napisano w gazecie.

 

Ponadto, Jacek S. sprowadził też bezpośrednie zagrożenie wyrządzenia szkody majątkowej na ponad 36 mln zł. Mężczyzna został zawieszony w ubiegłym roku przez dyrektora Telewizyjnej Agencji Informacyjnej. Sprawy jak dotąd nie skomentował.

Rozpoczyna się mundialowa gorączka wokół piłkarskich mistrzostw świata. Z tej okazji Telewizja Polska postanowiła przypomnieć widzom… legendarne japońskie anime „Kapitan Jastrząb”, którego głównym bohaterem jest młody, japoński piłkarz – Tsubasa Osora.

 

Z pewnością wielu z Was doskonale pamięta serię, którą dzieciaki z podwórka oglądały z wypiekami na twarzy, a potem szły na boisko, żeby być „jak Tsubasa”. Co ciekawe, do zainteresowania piłką nożną dzięki japońskiej produkcji przyznawali się otwarcie m. in. Alessandro Del Piero, Zinedine Zidane, Hidetoshi Nakata czy też Francesco Totti!

 

 

Serię „Kapitan Jastrząb” będzie można obejrzeć w TVP Sport od 1 maja. Widzowie będą mogli zobaczyć dwa odcinki dziennie – o 8.00 i 8.30 rano.