Dziennikarz TVN Wojciech Bojanowski udał się do Senegalu by relacjonować jak nasi grupowi rywale przeżywają mundial. Nagranie obleganego przez grupę dzieci reportera zdobywa popularność w sieci. 

 

Już dziś Polska rozpocznie mundialowe zmagania od meczu z Senegalem. Piłkarskie mistrzostwa budzą ogromne emocje również wśród kibiców w Afryce. TVN postanowił zrelacjonować jak mundial przeżywać będą nasi grupowi rywale – Senegalczycy.

 

W pewnym momencie Bojanowski został otoczony przez grupę młodzieży, która na widok ekipy telewizyjnej stała się strasznie niesforna. Krzyczące dzieci, ku zdziwieniu dziennikarza, uspokoił dopiero pewien mężczyzna z kijem, który zaprowadził spokój uderzając nim dzieci.

 

Nagranie jest dostępne na twitterowym profilu Jarosława Kolińskiego, dziennikarza Przeglądu Sportowego:

 

Trwa piłkarski mundial w Rosji. Polscy kibice w napięciu wyczekują pierwszego gwizdka w jutrzejszym meczu z Senegalem, który będzie pierwszym wyzwaniem dla naszych piłkarzy na tegorocznych mistrzostwach świata. Jednakże nie wszyscy skupiają się na wspieraniu polskich piłkarzy. Gwiazdy kojarzone z sympatiami wobec „opozycji totalnej”, publicznie dopuszczają się krytyki wobec naszej reprezentacji, a nawet kibiców.

 

Takim zachowaniem „wykazała się” znana aktorka Krystyna Janda. Jej postawa jest mocno krytykowana przez wielu internautów oraz osób patriotycznie nastawionych m.in. do sportowych rozgrywek. Janda nie kryje już od dłuższego czasu swojej sympatii wobec „opozycji totalnej” i organizatorów antyrządowych manifestacji, którzy nawołują do obalenia obecnych rządów koalicji Zjednoczonej Prawicy.

 

Kontrowersyjna wypowiedź Krystyny Jandy padła podczas programu na stacji TVN24. W kolejnym wydaniu „Drugie śniadanie mistrzów”, aktorka wyraziła swoją pogardę wobec zachwytu polskich kibiców nad sukcesami naszych sportowców.

 

– Mamy absolutną świadomość, jaką piłka nożna ma siłę i jaki ma wpływ na narody i społeczeństwa. Jednak Polscy kibice przy byle sukcesie dostają zupełnie irracjonalnego obłędu i manię wielkości – wyraziła się w programie Krystyna Janda, krytykując przy tym radość i ekscytacje Polaków przy okazji sukcesów sportowych jakie spotykają nasz naród.

 

Tą wypowiedź oraz zachowanie aktorki skrytykował m.in. znany dawny bramkarz polskiej reprezentacji Jan Tomaszewski. Jego zdaniem aktorka nie zasługuje na zapamiętanie jej nazwiska wśród polskiej społeczności.

 

– Nie wiem skąd biorą się takie głosy. Pani Janda mówiąc te słowa określiła swoją nienawiść do Polski, bo jak to inaczej nazwać? Jeżeli ktoś źle życzy drużynie narodowej to nie wiem o co chodzi. Przecież nasi piłkarze reprezentują całą Polskę, czyli mnie, a nawet panią Jandę. W polskim interesie jest, aby rozsławiać naszych sportowców walczących w Mundialu – skomentował całą sytuację Jan Tomaszewski, wypowiadając się dla „Super Expressu”.

 

Zdaniem zasłużonego dla polskiej piłki bramkarza, tego typu słowa to zupełna kompromitacja.

 

– To tak jakbym życzył, aby kandydujący do Oscara film z udziałem pani Jandy odpadł w przedbiegach. To absurd! Z całych sił na pewno trzymałbym kciuki za tę ekranizację. Dlatego, bo to sprawia, że o Polsce jest głośno i możemy być z niej dumni. Staram się pozostawić to bez komentarza, bo jest to ogromna kompromitacja – stwierdził Tomaszewski.

 

 

 

Piłkarski mundial rozkręca się na dobre, a polscy kibice wciąż w napięciu wyczekują wtorkowe spotkania Polska-Senegal, które będzie pierwszym meczem naszych piłkarzy na trwających mistrzostwach świata. Przygotowania polskich piłkarzy oraz to jak spędzają oni swój czas w Rosji, śledzą dziennikarze i wielu fanów sportu. Ostatnio to gdzie i jak zawodnicy polskiej reprezentacji spędzają czas, postanowiła skomentować Kinga Rusin, dziennikarka i prezenterka z telewizji TVN.

 

Swój kontrowersyjny wpis celebrytka zamieściła na Instagramie. Opublikowała go ona po tym jak polscy piłkarze udali się do delfinarium. Informacja o tej wycieczce pojawiła się jako jeden z komunikatów dla kibiców na temat tego, jak wyczekujący w Soczi na pierwszy mecz zawodnicy spędzają czas wolny.

 

Taki wypad reprezentantów Polski zbulwersował gwiazdę programu „Dzień Dobry TVN”. Twierdzi ona bowiem, że wyjściem do takiego miejsca, piłkarze dali zły przykład młodzieży.

 

– Serio? Nasi piłkarze „relaksowali” się w delfinarium? Jak można relaksować się w delfinarium, wiedząc to, co cywilizowany świat wie już od dawna!? Delfinaria to miejsce powolnej śmierci, w strasznych cierpieniach, jednych z najpiękniejszych, najdelikatniejszych i najrozumniejszych ssaków na Ziemi! To miejsce, gdzie na ich cierpieniu zarabia się kasę! – czytamy na profilu Kingi Rusin.

 

Cały wpis umieszczony został wraz z fotografią, na której widnieją nie żyjące zabite delfiny, wokół których pływa krew. Jak wnioskować możemy z wpisu prezenterki TVN-u, jej zdaniem ta wizyta była zorganizowana dla ‚rozrywki i „relaksu” bezrefleksyjnej gawiedzi’.

 

– A to wszystko dla rozrywki i „relaksu” bezrefleksyjnej gawiedzi! Jaki to przykład dla milionów młodych fanów, dla których nasi piłkarze to prawdziwi bohaterowie i wzór do naśladowania!? – Zadaje pytania w swoim wpisie Kinga Rusin.

 

– W niewoli zamknięte są na kilkunastu metrach płytkiego basenu. W konsekwencji muszą zaprzestać używania swojego kluczowego zmysłu – echolokacji bo ultradźwięki odbite od ścian basenu powodują ich dezorientację i nasilają tylko stres. Pamiątkowe zdjęcie z delfinem na brzegu basenu to dla niego tortura szczególnie kiedy leży na brzegu basenu z ogonem do góry (ulubiona poza turystów). To stan, w którym w nienaturalnej pozycji ma przeciążone wnętrzności. Jednocześnie przeżywa silny stres, gdyż kojarzy się mu to z wyrzuceniem przez morze na brzeg – sytuacją będącą dla niego śmiertelnym zagrożeniem – stwierdza w uzasadnieniu swojej krytyki dziennikarka.

 

 

Jeden z najbardziej znanych prezenterów TVN24, który od 16 lat związany był z Grupą TVN, postanowił rozstać się z firmą i przejść do Telewizji Polsat – poinformował portal Wirtualne Media. Bogdan Rymanowski, bo o nim mowa, jak dotąd nie potwierdził tych informacji. Co więcej, brakuje również komentarza Doroty Gawryluk (Telewizja Polsat)  w tej sprawie.

 

Zgodnie z ustaleniami Wirtualnych Mediów, prezenter będzie pełnił funkcję jednego z prowadzących głównego wydania „Wydarzeń”. Od zeszłego miesiąca gospodarzami programu są Dorota Gawryluk, Agnieszka Mosór, a także Joanna Wrześniewska-Sieger.

 

Rymanowski współpracował z TVN-em od 2002 roku. Prowadził „Fakty”, jak również magazyny publicystyczne na antenie TVN24: „24 godziny” czy „Rozmowę Rymanowskiego”. W latach 1997-2001 był gospodarzem „Faktów w południe” w TVN, a także niektórych serii „Kropki nad i”. Ponadto, w 2001 roku dziennikarz był prowadzącym „Wydarzeń” w Telewizji Puls, wcześniej w latach 1990-1997 aktywnie działał w RMF FM. Przedtem pracował dla Telewizji Polskiej – czytamy na portalu natemat.pl.

 

W dniu dzisiejszym odbyły się obrady Komisji Weryfikacyjnej. Podczas jej trwania doszło do mocnej wymiany słów pomiędzy wiceministrem sprawiedliwości Patrykiem Jakim, a dziennikarzem TVN24. Wszystko za sprawą tematu nagród, które posłowie Prawa i Sprawiedliwości mieli przeznaczyć na Caritas.

 

W trakcie obrad Komisji dziennikarz TVN24 zapytał Jakiego, czy przekazał już swoją nagrodę na Caritas. Przypomnijmy, ministrowie mieli czas do 15 maja, aby oddać swoje nagrody. Polityk odpowiedział, że jego pieniądze zostały już oddane.

– Cóż więcej mogę TVN-owi wytłumaczyć?

– mówił Patryk Jaki.

 

Mimo to, dziennikarz nie dawał za wygraną i dalej dopytywał polityka. Jaki odpowiedział, że w każdej chwili może pokazać dokonane przelewy. Jak dodał, że jego nagrody wyniosły 32 tys. zł, co jest kwotą porównywalną  do tej, jaką prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz wydała na telefony w ciągu miesiąca z publicznych funduszy.

 

– Co z Hanną Gronkiewicz-Waltz? Czy przedstawiciele stacji TVN zapytali panią prezydent, czy oddała te pieniądze? Bo ja oddałem. Ja nagrodę oddałem i nie mam żadnej kamienicy. I moja rodzina też nie ma żadnej kamienicy. Są tacy, których rodziny mają kamienice, a nie oddali pieniędzy dużo większych od tych, które ja otrzymałem

Continue reading „Jaki zaorał TVN! Po tym pytaniu zapadła cisza [WIDEO]”

Proces z Kamilem Durczokiem wygrali dziennikarze tygodnika „Wprost”. To po artykule tej gazety wydanym w 2015 roku, kariera znanego dziennikarza stanęła pod dużym znakiem zapytania.

 

Artykuł „Wprost” opisywał wówczas skandale i zachowania jakie miały miejsce w okresie jego pracy w redakcji „Faktów” dla stacji telewizyjnej TVN. Po ujawnieniu tych spraw, wewnętrzna komisja TVN-u stwierdziła przypadki mobbingu oraz molestowania w przypadku Durczoka. Poskutkowało to usunięciem jego osoby z redakcji.

 

Kamil Durczok postanowił jednak nie odpuścić tej sprawy. Wytoczył kilka procesów ludziom odpowiedzialnym za dane teksty oraz wydawnictwu. W poniedziałek okazało się, że sąd nie spojrzał przychylnie na argumentację dawnego dziennikarza TVN.

 

Jeden z oskarżonych przez Durczoka- Marcin Dzierżanowski przekazał za pośrednictwem Facebooka informację, iż sprawa została w całości oddalona.

 

– Wygraliśmy proces z Kamilem Durczokiem w sprawie artykułów o molestowanie seksualne. Sąd w całości oddalił jego powództwo. Kilka lat batalii sadowych zakończyło się pełnym sukcesem. Dziękuję wszystkim odważnym kobietom, które złożyły zeznania przed sądem, potwierdzając historie opowiedziane nam w trakcie zbierania materiałów do ksiażki. Dziękuję świetnym obrońcom Aleksander Grot, Paulina Piaszczyk i Bogusławowi Kosmusowi. Ten wyrok przywrócą wiarę w sądy i sprawiedliwość. Mam nadzieję, że będzie też przełomem w postrzeganiu spraw molestowania seksualnego kobiet. #polskiemetoo – czytamy na profilu Dzierżanowskiego.

 

Chociaż sprawa molestowania i mobbingu została oddalona, to nieco inaczej wyglądała sytuacja 19 kwietnia br., kiedy Kamil Durczok wygrał sprawę z tygodnikiem „Wprost”. Wygrana przez ówczesnego pracownika TVN sprawa dotyczyła artykułu, w treści którego pojawiły się insynuacje jakoby Durczok miał zostać „przyłapany przez policję, jak ucieka z mieszkania, w którym znaleziono biały proszek”. Jak jednak zapowiedział wydawca gazety, będzie on składał wniosek o kasację tego wyroku do Sądu Najwyższego.

 

 

 

Polski ciemnoskóry bokser Izu Ugonoh pod koniec kwietnia został zaproszony do studia TVN24. Jak brzmiała zapowiedź rozmowy już na koniec wydania ‚Faktów’, sportowiec wypowiedzieć miał się m.in. na temat Polski oraz narodowców. Coś jednak poszło nie po myśli redaktorów… Wczoraj w sieci pojawiło się nagranie, na którym Izu tłumaczy kulisy tego zdarzenia.

 

 

Można było od razu podejrzewać, iż dziennikarze TVN-u oczekują, że Izu Ugonoh opowie o przykrych incydentach ze swojego życia, a wszystko uda się przedstawić w taki sposób, aby obrzydzić ludziom jeszcze bardziej polskie organizacje stanowione przez narodowców. Sugerować mógł to fakt, że ze strony znanych twarzy opozycji totalnej posypały się akurat gromy na ludzi związanych z Obozem Narodowo Radykalnym po ostatnim marszu tej organizacji w Gdańsku. Władysław Frasyniuk zapowiadał delegalizację ONR-u, kiedy przejęta przez dzisiejszą opozycję zostanie władza, a wtórował mu na Twitterze były prezydent Lech Wałęsa.

 

Czarnoskóry bokser, nie kryjący swojego patriotyzmu i przywiązania do Polski zapewne mocno zaskoczył rozmawiającą z nim na antenie TVN24 Anitę Werner. Media tego typu często mówią o obawach z rzekomo odradzającym się u nas faszyzmem czy rasizmem, jednak sam Izu Ugonoh nie widzi takiego problemu i zapewnił, że czuje się w naszym kraju bezpiecznie.

 

– W Polsce czuję się bezpieczny, bo Polska przeszła dużą transformację w zakresie tolerancji – stwierdził pięściarz.

 

Przedstawiciele telewizji TVN oraz lewicowa publika mogli czuć się zawiedzeni także odpowiedzią sportowca na temat kryzysu migracyjnego. Poruszono w wywiadzie bowiem kwestie tego, że Polska nie uczestniczy w unijnym systemie relokacji imigrantów.

 

– Jestem w stanie zrozumieć, że Polska nie przyjmuje imigrantów. (…) Nie byłoby to dobre, gdyby do Polski przyjechali ludzie bez poszanowania dla polskiej kultury i tradycji – powiedział Izu Ugonoh i zaznaczył, że „chyba w każdym człowieku budzi się wtedy sprzeciw”.

 

Polski bokser przyznał, że w czasach młodości nie każdy akceptował jego odmienność, a w związku z tym przydatne stało się dla niego poszerzanie umiejętności, które dziś prezentuje w swoich starciach w ringu.

 

– Jako dziecko, to była najbardziej potrzebna umiejętność. Od czasów przedszkola często się biłem. Po prostu byłem inny. Wszędzie gdzie wychodziłem, wszyscy mieli biały kolor skóry. Jak wychodziłem na zewnątrz, to było pewnego rodzaju zagrożenie, zderzenie z krajem, który nie do końca mógł zaakceptować to, że osoba o czarnym kolorze skóry, urodziła się tutaj. Budziło to we mnie sprzeciw i gniew, nie potrafiłem zrozumieć takiego podejścia, niechęci do mnie – powiedział sportowiec.

 

Jednak dodał, że na dzień dzisiejszy czuje się w naszej Ojczyźnie bezpieczny oraz jest mile odbierany przez innych ludzi.

 

– Żyje mi się w Polsce bardzo dobrze. Mam dużo przyjaciół, zawsze byłem popularnym chłopakiem. Czuje się mile widziany wszędzie, gdzie się pojawiam. (…) Myślę, że Polska przeszła ogromną transformację, jeśli chodzi o tolerancję, otwartość na inne narodowości i kolory skóry – stwierdził.

 

Kiedy rozmawiająca z pięściarzem Anita Werner zapytała go o wspomniany marsz członków ONR-u, który odbył się w Gdańsku, wówczas Izu Ugonoh nie okazał się krytyczny wobec tych ludzi, a wobec… przeinaczania faktów. Powiedział bowiem, że jest on daleki od wrzucania do jednego worka wszystkich, a sam zna ludzi, którzy w tej manifestacji brali udział i nie zamierza oceniać ludzi będących na tym zorganizowanym przez ONR marszu.

TVP Info uchwyciła ciekawą dyskusję byłego premiera Donalda Tuska z Andrzejem Morozowskim (TVN). Rozmowa przebiegła w nadzwyczaj serdecznej atmosferze, co można zobaczyć na nagraniu. Wszystko to wydarzyło się jeszcze przed wywiadem Tuska dla tej stacji telewizyjnej.

 

– TVP Info chciało zapytać Donalda Tuska o wsparcie, jakiego udzielił Jackowi K., i o to, czy jako były premier czuje się odpowiedzialny za stratę 21 miliardów zł z budżetu państwa. Donald Tusk unikał jednak kamer Telewizji Polskiej. Czas znalazł natomiast na towarzyską rozmowę z dziennikarzem jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych

– poinformowało TVP Info.

 

Jak donosi portal internetowy prawdaobiektywna.pl, dyskusję Morozowskiego z Szefem Rady Europejskiej zarejestrowano w piątek w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. Były premier Donald Tusk gościł w tym dniu w programie „Tak jest”, który emitowany jest na antenie TVN24.

 

 

Jak widać na załączonym nagraniu, obaj panowie byli w świetnych humorach, przez cały czas uśmiechając się od ucha do ucha. Atmosfera była więc iście przyjacielska.

 

TVP Info na swoim profilu na Twitterze skomentowało sytuację w następujący sposób:

– (Nie)zależne #dziennikarstwo. Serdeczna #rozmowa#Tusk.a z redaktorem #TVN

 

 

Dziś odbyła się wspólna konferencja prasowa Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina, której tematem była Konstytucji dla Nauki (Ustawa 2.0). TVN nie mógł wytrzymać i próbował spytać prezesa PiS o najnowszy sondaż, z którego wynika, że partia rządząca straciła aż 12 procent poparcia.

 

Mimo, że konferencja dotyczyła Konstytucji dla Nauki, TVN postanowił w charakterystyczny dla siebie sposób złamać zasadę i spytać o sondaże, poza tematem spotkania. Jednak prezes Prawa i Sprawiedliwości dopytywany przez dziennikarza „Faktów” TVN Jakuba Sobieniowskiego o sondażowy spadek PiS o 12 punktów procentowych w porównaniu do poprzedniego sondażu, zdecydował się na krótki, dobitny komentarz.

 

 

„Ja chcę tylko powiedzieć, że z szacunkiem i z pokorą odnosimy się do wyników badań, ale też wiemy, jak są prowadzone i w związku z tym jesteśmy pełni optymizmu” – zaznaczył Jarosław Kaczyński.