To nagranie mrozi krew w żyłach! W jednej z irlandzkich szkół, a dokładniej w Deer Park w Cork niejednokrotnie dochodziło do wydarzeń, które trudno jakkolwiek wytłumaczyć. Idealnym dowodem jest nagranie z monitoringu ukazane poniżej.

 

Zarówno nauczyciele jak i uczniowie wyznają, że będąc w budynku czują niepokój i niejednokrotnie dotyka ich nagły chłód. Poranny widok porozrzucanych po szkole śmieci nie dziwił już za bardzo służby sprzątające, mimo że dzień wcześniej, po opuszczeniu przez innych budynku, każdy kąt był dokładnie posprzątany.

 

To, co udało się nagrać jednej nocy przyprawia o dreszcze. Co ciekawe, czujniki ruchu niczego nie zarejestrowały…

 

 

Źródło: popularne.pl; YouTube – DEERPARKCBS
Fot.: YouTube – DEERPARKCBS
EM

Temat strajku nauczycieli to coś co w ostatnich dniach rozbudza emocje w naszym społeczeństwie i wywołuje sporo dyskusji w mediach. Zamieszanie wynikłe po zorganizowaniu przez ZNP strajku jest tym większe, że dzieje się to w czasie egzaminów gimnazjalnych.

 

Dziś wiele osób zbulwersowały nagrania z Gorzowa Wielkopolskiego, które na Twitterze udostępnił użytkownik WaldemarKowal. Jak się okazuje, „Komitet Obrony Demokracji” zorganizował pod szkołami protesty, które zakłócały spokojny przebieg egzaminów.

 

Podczas takich protestów oprócz wznoszonych okrzyków, słychać było puszczane z głośników odgłosy świń i krów.

 

Niektórzy z nauczycieli podchodzili do uczestników tych zgromadzeń, bili im brawo i dziękowali za udzielane w taki sposób wsparcie. Niektórym z komentujących tę sytuację osobom nasuwa się wniosek, iż za hipokryzję uznać można niektóre wypowiedzi zwolenników strajku mówiących, że jest on organizowany również z troski o dzieci.

 

 

 

Źródło: Twitter/@waldemarkowal ; wpolityce.pl

 

MB

Rząd niemieckiej Bawarii podjął decyzję w sprawie obowiązkowych lekcji z islamu dla dzieci w szkołach. Do tej pory lekcje te były jedynie dla chętnych.

 

Głównie z tego powodu, że coraz więcej dzieci w Bawarii uczęszczało na lekcje islamu zamiast zajęć z etyki. Rząd Bawarii podjął decyzję, że islam będzie przedmiotem obowiązkowym w szkołach dla wszystkich dzieci.

 

Decyzja obowiązywać będzie przez dwa lata. Okres obowiązywania prawa może zostać przedłużony.

 

Pierwszy raz lekcje islamu w postaci zajęć dodatkowych wprowadzono do bawarskich szkół około 10 lat temu. Z roku na rok coraz więcej dzieci posyłano na te zajęcia zamiast zajęć z etyki.

 

W odróżnieniu od nauki religii chrześcijańskich, dzieci na lekcji islamu są jedynie informowane o islamie, nie zaś wychowywane w tej wierze. Zajęcia prowadzone są pod całkowitą kontrolą państwa, przez państwowych nauczycieli.

 

Projekt przyjęła ciepło Wolna Partia Demokratyczna. Jak można przeczytać w oświadczeniu FDP: „Zdecydowanie opowiadamy się za pokojowym współistnieniem przedstawicieli różnych religii i nacji. A możliwość nauki islamu w niemieckich szkołach z pewnością sprzyja naszej wizji społeczeństwa”.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

W Lagos – największym mieście Nigerii – doszło do zawalenia się trzypiętrowego budynki, w którym znajdowała się szkoła. Jak informują lokalne media, pod gruzami może znajdować się nawet 100 uczniów.

 

 

W czasie tragedii, uczniowie przebywali w salach lekcyjnych. Jak donoszą media, na najwyższym piętrze znajdowała się szkoła podstawowa. Pozostałą część budynku zajmowały mieszkania.

 

Źródło: RMF24.pl; Twitter – @dailynigerian

EM

Problem seksualizacji oraz wpajania dzieciom rzekomej normalności w przypadku zachowań środowiska LGBT od najmłodszych lat, to temat któremu w Polsce, a szczególnie w Warszawie poświęca się sporo czasu w związku z decyzjami prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego. Jak widać jednak, jest to kwestia wywołująca różnorakie kontrowersje, także w innych częściach Europy.

 

Niedawno, z zajęć o LGBT wycofać musiała się pewna ze szkół podstawowych w brytyjskim Birmingham. Miały one uczyć małe dzieci o mniejszościach seksualnych. Miało to zdaniem organizatorów pomóc w walce z homofobią i nietolerancją. Ciekawy jest jednak fakt, co sprawiło iż placówka podjęła decyzję o wycofaniu się z tego pomysłu.

 

Od pewnego czasu, w szkole Parkfield odbywały się protesty rodziców, sprzeciwiających się temu by ich dzieci musiały uczęszczać na te kontrowersyjne zajęcia. Twierdzili oni, że takowe nauczanie to przede wszystkim indoktrynacja dzieci poprzez promocje homoseksualizmu i stylu życia prowadzonego przez osoby LGBT. Największy sprzeciw zrodził się w środowisku muzułmańskich rodzin.

 

Pierwszą matką, która zdecydowała się wyrazić swój sprzeciw w tej sprawie była Fatima Shah, która postanowiła zabrać z tej placówki swoją 10-letnią córkę. Argumentowała to faktem, że takie dzieci są zbyt młode, aby uczyć ich o związkach jednopłciowych i rzeczach związanych ściśle z mniejszościami seksualnymi.

 

Nie jesteśmy homofobiczni, uważamy tylko że te lekcje są niewłaściwe – powiedziała cytowana przez „The Guardian” Fatima Shah.

 

Szkoła obserwując niepokój wśród rodziców, postanowiła wystosować specjalny list. Zwróciła się w nim do opiekunów dzieci z zapewnieniem, że lekcje zostaną odwołane, ale w placówce pozostaną „zwolennicy równości”. Co warte podkreślenia, minister szkolnictwa stwierdził, że szkoły muszą w takich przypadkach mieć na uwadze religię i światopogląd rodziców uczonych dzieci.

 

Jak poinformował „The Guardian”, w piątek zostało wypisanych przez ich prawnych opiekunów z placówki około 600 dzieci w wieku od 4. do 11. roku życia. Władze szkoły nie potwierdziły oficjalnie tych danych, jednak przyznano iż nie mogą odbywać się zajęcia o mniejszościach seksualnych dla jedynie połowy uczniów. Szkoła zapewniła, że zajęcia te będą mogły być prowadzone tylko wtedy, gdy wezmą w nich udział wszystkie dzieci za zgodą ich prawnych opiekunów.

 

Media przypominają również inną sytuację, do której doszło już wcześniej. Wówczas nauczyciel LGBT musiał bronić sensu prowadzonych przez siebie zajęć, po tym jak setki rodziców muzułmańskich dzieci zdecydowały się na protest. Nauczyciel wszedł w konflikt z rodzicami, broniąc się iż jego działania mają na celu walkę z homofobią i promowanie równości. Wcześniej zakończył pracę w innej szkole, gdzie także spotkał się z protestem zarówno rodzin muzułmańskich, jak i chrześcijańskich. Uważa on jednak, że takowe lekcje są potrzebne, a sprzeciw rodziców szkodzi dzieciom.

 

 

Źródło: The Guardian ; doRzeczy.pl

Fot.: Pixabay

 

MB

 

W śląskiej Szkole Podstawowej nr 3 im. Noblistów Polskich w Pyskowicach zorganizowano akcję pod hasłem „TyDzień Tolerancji”. Częścią tej akcji była okolicznościowa wystawa, na której zaprezentowano między innymi symbol sierpa i młota.

Na zdjęciach opublikowanych przez podstawówkę na portalu społecznościowym można znaleźć oprócz wielu szczytnych haseł propagujących pozytywne wartości, takie jak równość czy miłość, także sierp i młot – symbol zbrodniczej ideologii komunistycznej, która jest przez większość ludzi uznawana za dokładną odwrotność tolerancji.

Warto zauważyć, że Minister Spraw Wewnętrznych zapowiedział ściganie symboli komunistycznych, takich jak sierp i młot. 

Na wystawie można było zobaczyć również tęczowe flagi czy skrót LGBT.

Źródło: nczas.com
fot.
LS

Do Prokuratury Rejonowej w Kartuzach i do kartuskiego Sądu Rejonowego trafiła sprawa związana z internetowym hejtem oraz groźbami kierowanymi przez syna burmistrza Żukowa do koleżanki z klasy. Załamana psychicznie dziewczyna zrezydnowała z nauki w żukowskiej szkole, choć dyrekcja zapewnia, że w tej sprawie zrobiono wszystko, aby uczennicy pomóc. 

Nastolatka, pochodząca z Trójmiasta, podjęła naukę w I klasie Zespołu Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Żukowie na kierunku technik obrony terytorialnej (tzw. klasa mundurowa). Jak mówiła jej mama – córka marzyła o tej szkole, zdecydowała się na nią, mimo że musiała dojeżdżać na lekcje z Trójmiasta. O sprawie internetowego hejtu, który ją w szkole dotknął, jako pierwszy poinformował portal kartuzy.info, do którego zwróciła się matka pokrzywdzonej.

Dziewczynce nie udało się dostosować do klasy, w której większość stanowili uczniowie znający się jeszcze z gimnazjum – stała się obiektem drwin i szykanowania ze strony części klasy, której przewodzić miał syn burmistrza Żukowa!

Po jej kolejnej nieobecności w szkole „szef” grupy napisał do całej klasy na portalu internetowym: „zap…ć ją k… czerwonym prętem”, „se w kulki leci”, „od razu wypisać ją z paczki na święta i durbaszki”.

Ktoś z klasy podchwycił te wpisy i skierował bezpośrednio do dziewczyny: „Masz przeje…e w ch…”. Inny podjął: „A ona nie ma przeje…e. Przek…e ma. W ch…”. 

Początkowo nikt nie wiedział, kto był głównym prowodyrem w tej sprawie. Dopiero poniedziałkowa sesja Rady Miejskiej w Żukowie ujawniła, kim jest jeden z hejterów. Na sesji sprawę poruszył radny Krystian Gachewicz, kontrkandydat Wojciecha Kankowskiego w ostatnich wyborach. 

„Chciałbym zwrócić się z zapytaniem do pana burmistrza w związku z doniesieniami medialnymi, które opisał portal kartuzy.info” – zaczął Krystian Gachewicz. „Dotyczyły mowy nienawiści, gróźb, nękania i zwyczajnego znęcania się nad jedną z uczennic ZSZiO w Żukowie. Okazało się, że głównym agresorem był syn pana burmistrza. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo takie sytuacje, co ze smutkiem stwierdzam, mają w szkołach miejsce. Ale tutaj uczennica, która padła ofiarą i powinna zostać objęta ochroną i opieką, niestety, była zmuszona do rezygnacji z kontynuacji nauki w tej placówce oświatowej, natomiast jej agresor w mojej opinii został ukarany niespójnie w stosunku do czynu, którego się dopuścił”.

„Jeśli ma pan dzieci, to życzę panu, aby, gdy dorosną, stały się takie, jakby pan chciał” – odpowiadał Wojciech Kankowski. „Ja mam pięcioro. Zgadza się, ten materiał dotyczy mojego syna. Zachował się niewłaściwie i ubolewam nad całą tą sytuacją”.

Jak mówi mówi Marek Kopczyński, prokurator rejonowy w Kartuzach: „Po ustaleniu, że sprawcą jest nieletni, przekazaliśmy sprawę do Sądu Rejonowego w Kartuzach Wydział Rodzinny i Nieletnich. Odtąd sąd przeprowadza postępowanie w tej sprawie”.

Źródło: dziennikbaltycki.pl
fot. Wikipedia Commons
LS


Jak podaje „Nasz Dziennik”, władze Warszawy zdecydowały się podjąć kroki w kierunku ograniczenia lekcji religii w szkołach. Chcą oni zlikwidować przymusowe okienka, z których korzysta młodzież nieuczestnicząca w katechezie dwa razy w tygodniu.

 

Jak informuje tygodnik, warszawska radna Agata Diduszko-Zyglewska w interpelacji domaga się zmiany organizacji katechezy. Jak twierdzi, będzie to idealnym rozwiązaniem problemu w postaci przepełnienia szkół związanego z przygotowaniem na przyjęcie tzw. podwójnego rocznika.

 

– Warszawa zwróci się do dyrektorów szkół, aby tworząc plany tygodniowych zajęć w przyszłym roku szkolnym, zwracali uwagę na umieszczenie zajęć nieobowiązkowych >>po<< lub >>przed<< zajęciami obowiązkowymi. – pisze wiceprezydent stolicy Renata Kaznowska, a następnie przedstawia plan zredukowania lekcji religii do jednej godziny tygodniowo – pisze gazeta.

 

– Dyrektorzy poinformowani zostaną też, że w przypadku trudnych warunków organizacyjnych i lokalowych w szkołach ponadpodstawowych mają możliwość zwrócenia się do kurii obu warszawskich diecezji o wyrażenie zgody na realizację lekcji religii w mniejszym tygodniowym wymiarze godzin – informuje Kaznowska.

 

Jak pisze „ND”, władze stolicy twierdzą także, że symbole religijne powinny być wieszane jedynie w miejscach realizacji zajęć katechezy.

 

Proponowane zmiany nie spodobały się niektórym samorządowcom. – To oburzające – mówi dziennikowi Patryk Górski, warszawski radny z ramienia PiS. Nie podoba mu się, że na walkę z mową nienawiści są pieniądze, a na katechezę już nie. Rozmówca dziennika zapowiada, że niezwłocznie złoży w tej sprawie interpelację.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: pixabay.com
EM

W dniu dzisiejszym, prezes Najwyższej Izby Kontroli przekazał, że NIK zwróciła się do Ministerstwa Edukacji Narodowej o rozważenie zawieszenia obowiązkowego dla wszystkich obecnie uczniów przystępowania do egzaminu maturalnego z przedmiotu matematyka. Taki stan rzeczy motywowany miałby być motywowany wynikami kontroli dotyczącej nauczania matematyki w polskich szkołach.

 

Ewentualne zawieszenie obowiązku pisania matury z matematyki miałoby obowiązywać do czasu poprawy nauczania tego przedmiotu w polskiej oświacie. Zdaniem Izby osiągane przez wyniki uczniów są w tym względzie bardzo niepokojące.

 

Jak się okazuje w latach od 2015 do 2017 co szóstej osobie nie udało się zdać matury z matematyki. Dla wielu szokujący może być też fakt, że w skontrolowanych przez NIK szkołach ponadgimnazjalnych łącznie aż 42% uczniów na świadectwie otrzymywało ocenę z tego przedmiotu na poziomie dwójki (ocena dopuszczająca). W podstawówce takich uczniów w przebadanych szkołach było 10%, a w gimnazjach 23%.

 

Również dane pochodzące z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej pokazują, że istnieje poważniejszy problem z nauczaniem właśnie matematyki niż innymi przedmiotami. W latach 2015-2017 średni wynik egzaminu maturalnego z matematyki wyniósł 55%. W przypadku matury z języka angielskiego średnia ta wyniosła 73%, a z języka polskiego 60%.

 

Uznając bezsprzecznie interdyscyplinarną wartość matematyki, należy podkreślić, że obowiązkowy egzamin maturalny z matematyki nie stanowi sam, jako taki wartości dodanej w procesie nauczania w szkołach ponadpodstawowych kończących się maturą. Wręcz przeciwnie, jest istotnym obciążeniem (czas i koszty korepetycji, stres) dla prawie jednej trzeciej osób kończących ten typ szkoły. W ten sposób osoby nieplanujące związków z przedmiotami ścisłymi w swej dalszej ścieżce kształcenia mogłyby w sposób bardziej efektywny skupić się na przedmiotach istotnych z punktu widzenia ich dalszej drogi zawodowej. Co więcej, wstępna selekcja na poziomie liceum i technikum pozwoliłaby dyrektorom i nauczycielom matematyki na odpowiednią do potrzeb uczniów organizację zajęć w zróżnicowanych grupach, koncentrując uwagę szkoły na uczniach o uzdolnieniach matematycznych – zakomunikowała Najwyższa Izba Kontroli.

 

W opinii NIK-u głównym źródłem omówionego problemu jest wadliwość procesu nauczania tego przedmiotu w polskich szkołach. Izba zwraca uwagę, że zarówno badania kwestionariuszowe, jak i kontrola przeprowadzona w dwudziestu placówkach wskazują, że chociaż młodzi ludzie w szkołach posiadają różne umiejętności oraz poziom wiedzy, to jednak uczniów nie dzieli się na grupy, tak jak ma to miejsce w przypadku nauczania języków obcych. Nauczyciele matematyki mają przyznawać, że zróżnicowanie poziomu osób, którym wiedzę mają przekazywać stanowi główną barierę w realizowaniu programu nauczania.

 

Problemem ma być również dopasowanie tempa nauczania oraz poziomu trudności zadań do poziomu osiąganego przez uczniów. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na to iż we wszystkich przebadanych ponadgimnazjalnych szkołach opracowane plany godzin lekcyjnych nierównomiernie obciążały uczniów zajęciami w poszczególnych dniach albo wymagające większej aktywności umysłowej przedmioty takie jak właśnie matematyka zaplanowane były jako ostatnie lekcje w danym dniu.

 

– Mając na uwadze istotne wady procesu nauczania matematyki w szkołach i związany z nimi wzrost odsetka uczniów z ocenami dopuszczającymi z tego przedmiotu na kolejnych etapach edukacyjnych, Najwyższa Izba Kontroli wnosi również o rozważenie możliwości zawieszenia egzaminu maturalnego z matematyki, jako obowiązkowego dla wszystkich uczniów do czasu poprawy skuteczności nauczania tego przedmiotu w szkołach – przekazała NIK.

 

 

Źródło: gosc.pl

Fot.: Pixabay

 

MB