Spotkania strażaków-ochotników obrosły już legendą. Od czasu do czasu rzeczywistość przerasta nawet najśmielsze opowieści. Tak się właśnie stało w Hucisku Nienadowskim k/Dębicy na Podkarpaciu.

 

Doszło tam do niecodziennych zdarzeń. Wszystko zaczęło się planowo od dorocznego zebrania strażaków- ochotników. Podczas spotkania  podsumowano miniony rok oraz dyskutowano o działaniach w nowym, 2019.   W spotkaniu uczestniczyli miejscowi radni oraz sołtys gminy. Spotkanie przebiegało w przyjacielskiej i niczym nie zakłócanej atmosferze. Do czasu.

 

Po części oficjalnej doszło bowiem do bardziej nieformalnej kontynuacji dyskusji, której towarzyszyły również trunki i suto zastawiony stół. Najwyraźniej nie posłużyły one druhom bowiem od słowa do słowa biesiada zmieniła się w … bijatykę.

 

Dodajmy, że awantura była na tyle duża, że jeden z jej uczestników, a konkretnie pisząc miejscowy sołtys wylądował w szpitalu z dosyć poważnymi obrażeniami głowy. Sytuacja z pozoru wyglądająca na wesołą wcale taką być nie musi bowiem lekarze twierdzą, że obrażenia pobitego są na tyle poważne, że może mu grozić utrata wzroku.

 

Całe zajście bada policja, która prowadzi dochodzenie zarówno w zakresie wykrycia sprawcy lub sprawców pobicia, jak również ustalenia powodów awantury.

 

/red./

Za: dziejesienapodparpaciu.pl

Od kilku lat Europa nie radzi sobie z masowym napływem imigrantów. Zachodnie państwa mają problem nie tylko w związku z zagrożeniem terrorystycznym, ale także szerzącą się wśród wielu grup młodych migrantów przestępczością i demoralizacją. Noc sylwestrowa to czas w tych krajach, kiedy służby muszą wyjątkowo bacznie pilnować i interweniować, otrzymując przy tym sporo zgłoszeń.

 

Obecnie popularność w internecie zyskują nagrania, na których zarejestrowano to, jak „świętowano” powitanie nowego roku w niektórych rejonach Brukseli, w której znajdują się niektóre z najważniejszych budynków instytucji unijnych. Doszło tam do wielu zniszczeń dokonanych przez młodych agresywnie nastawionych mężczyzn.

 

W stolicy Belgii miało miejsce niszczenie sklepowych witryn oraz podpalanie aut. Z agresją spotkali się również interweniujący strażacy. Kiedy walczyli z ogniem trawiącym samochody, w ich kierunku leciały m.in. kamienie i fajerwerki. Sprawców tych zajść określa się jako „niezidentyfikowanych” młodych ludzi.

 

Funkcjonariusze postanowili zaapelować do władz. Szef tamtejszej Straży Pożarnej w imieniu tej formacji wezwał władze do zainterweniowania w zaistniałej sytuacji. Stwierdził, że agresorom należy się przykładna kara i powinni oni zostać jak najszybciej zidentyfikowani.

 

Jak poinformowała telewizja VRT, podczas Sylwestra na terytorium Brukseli, doszło do spalenia dziewięciu samochodów. W jednym z przypadków, pożar rozprzestrzenił się na dwa sąsiednie domostwa.

 

Poniżej prezentujemy materiał filmowy, na którym zarejestrowano to co działo się w sylwestrową noc w części stolicy UE.

 

 

 

Źródło: VRT ; DoRzeczy.pl ; YouTube/Vidéo Perception

 

MB

 

W czwartek po południu strażacy z Witkowa w Wielkopolsce otrzymali zgłoszenie, że w rowie nieopodal wsi Malenin koło Gniezna leżał samochód terenowy Humvee (HMMWV) wraz z amerykańskimi żołnierzami.

 

Tym razem zima postanowiła zaskoczyć armię Stanów Zjednoczonych. Droga była bardzo śliska, a na jezdni leżał świeży śnieg. Wojskowy Humvee wpadł w poślizg i znalazł się w przydrożnym rowie. Całe szczęście strażakom z Witkowa udało się opanować sytuację błyskawicznie.

 

Jak informuje epoznan.pl, podróżujący nim żołnierze nie wymagali pomocy medycznej.

 

Źródło: nczas.com; wiadomosci.wp.pl
Fot.: OSP Witkowo
EM

Doszło do publicznej wymiany zdań między Jerzym Owsiakiem a Państwową Strażą Pożarną. Wszystko w związku z wydaną przez komendanta odmową użyczenia wozu strażackiego w celu polewania wodą uczestników Pol’and’Rock Festival.

 

Nie tak dawno cały kraj był pod wrażeniem działań polskich strażaków pomagających w walce z wywołującymi dramatyczną sytuację w Szwecji. Teraz organizujący imprezę Pol’and’Rock Festival Jerzy Owsiak poczuł się oburzony odpowiedzią ze strony polskiej Straży Pożarnej ws. jego pomysłu na ochładzanie tłumu podczas festiwalu. Zażyczył on sobie bowiem w tym celu udostępnienia wozu, co spotkało się z odmową.

 

– Panie Komendancie Przemysławie Gliński! Jest Pan bezlitosny! Jest mi tak smutno, że Pana decyzja jest bezwzględna, niepodlegająca żadnej dyskusji. A częścią tej decyzji był także zakaz przyjazdu do nas Ochotników z Pana rejonu, którzy chcieli nam pomóc! Jeżeli mówimy o podwyższonym ryzyku, to Pan je właśnie stworzył! Pana ludzie, którzy tutaj są, gotowi są do pomocy. Nie pierwszy raz pracujemy na Festiwalu. Super ekipa! Ale rozkaz to rozkaz! (…) Wysyłam prośby – jeżeli ktoś w Polsce dysponuje wozem strażackim, o przyjeździe którego Pan komendant nie decyduje, i może pomóc młodym ludziom którzy świetnie się bawią i których po prostu chcemy schłodzić – zapraszamy! Dostaniecie michę, nalejemy Wam paliwa do samochodu – czytamy w treści wpisu udostępnionego na Facebooku przez Jerzego Owsiaka.

 

Przyznał on jednak, że w takiej sytuacji postanowił on zwrócić się z prośbą o pomoc do strażaków z Berlina. „Wynajęliśmy wóz Straży Pożarnej z Berlina. Pędzi do nas!”- napisał Owsiak. Do stawianych zarzutów oraz krytyki postanowiła odnieść się sama Straż Pożarna..

 

– Odpowiedzieliśmy, że strażacy nie będą polewać ludzi wodą, gdyż jest to teren imprezy masowej o podwyższonym ryzyku. Wjeżdżanie samochodem w zwartą grupę ludzi stwarza dodatkowe ryzyko dla uczestników. Wystąpiliśmy do pana Owsiaka z alternatywą. Zadeklarowaliśmy użyczenie węży i kurtyn wodnych. Tak, aby służby organizatora mogły rozstawić węże i kurtyny i w ten sposób chłodzić tłum ludzi. My użyczamy sprzęt, a służby organizatora mogłyby nim dysponować tak, aby schłodzić ludzi. Pan Owsiak się na to nie zgodził, brnął w kierunki takim, że ma to być samochód strażacki – przekazał rzecznik lubuskiej Straży Pożarnej.

 

Przedstawiciel miejscowych strażaków zauważył, że wysyłanie w miejsce, gdzie organizowany jest festiwal wozu nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem, kiedy mamy na względzie kwestie bezpieczeństwa.

 

 Wiemy, że polewanie ludzi bezpośrednio prądem wody stwarza dla nich niebezpieczeństwo w postaci uszkodzenia wzroku. Poza tym ciężki samochód poruszający się w tłumie ludzi również stwarza zagrożenia – stwierdził rzecznik.

 

Źródło: dorzeczy.pl   Fot.: Wikimedia Commons

 

Seria nawałnic przeszła wczorajszym wieczorem nad Polską. Burze spowodowały tysiące zniszczeń w całym kraju, nad Warszawą przeszła nawet burza piaskowa. Przygnieciony drzewem wiceburmistrz Wołomina zmarł w szpitalu. Oto bilans wczorajszych ulew. 

 

Długi okres suchy spowodował zjawisko suszy na polskiej ziemi. Wysychają uprawy, rolnicy ponoszą znaczne straty. Nowo wybrany minister rolnictwa Jan Adranowski mówił na dzisiejszej konferencji prasowej o wsparciu dla rolników dotkniętych suszą. Polityk zapowiada odszkodowania i ulgi.

 

Okres posuchy został wczoraj przerwany serią gwałtownych nawałnic na terenie niemal całego kraju. Najbardziej ucierpiały województwa Wielkopolskie i Mazowieckie. Strażacy interweniowali na terenie całego kraju ponad 4500 razy, a usuwanie skutków nawałnic wciąż trwa. Najważniejsze jest dotarcie do poszkodowanych domostw i przywracanie płynności ruchu drogowego na jezdniach zablokowanych najczęściej przez złamane drzewa.

 

Nawałnice zaskoczył wielu Polaków. 10 osób zostało rannych w wyniku gwałtownych burz. W Nysie połamane drzewo spadło wprost na głowę kobiety przechodzącej przez jezdnie. Została przetransportowana do szpitala. Jednak wczorajsze ulewy kosztowały nawet jedną ofiarę śmiertelną. W wyniku obrażeń spowodowanych przygnieceniem przez drzewo, zmarł zastępca burmistrza podwarszawskiego Wołomina Robert Makowski. Mężczyzna, mimo udzielonej pomocy medycznej, zmarł w szpitalu wczoraj około godziny 19.

Premier Mateusz Morawiecki zadeklarował za pośrednictwem swojego konta na Twitterze pełne zaangażowanie w usuwanie skutków nawałnic i pomoc poszkodowanym.

 

Nietypowe zjawisko miało miejsce nad Warszawą. Przez stolicę Polski przeszła burza piaskowa, co w połączeniu z porywistym wiatrem wywołało niespotykane efekty wizualne. Burza nie przyniosła jednak większych zniszczeń w stolicy. Trwanie piaskowej zamieci uchwycili internauci: