Ryszard Petru niebawem kończy karierę parlamentarzysty. Jednak jak pisze nczas.com jego komiczny talent sprawi, że w kolejce do niego ustawią się zapewne wszystkie polskie telewizje pokazujące kabarety…

 

Były lider .Nowoczesnej wypowiedział się na temat strajku nauczycieli i dał im pewną wskazówkę:

https://www.facebook.com/231087887815309/videos/566569143848205/

 

A oto inne słynne wypowiedzi słynnego kabareciarza z polskiego sejmu:

 

„Wyobraźmy sobie młodą dziewczynę, która zachodzi w ciążę i co? Ona tę aborcję usunie” – oświadczył Petru.

 

„Dzisiaj formalnie można uprawiać seks do 15 roku życia. Ale żeby do ginekologa dziewczyna czy chłopak się wybrał, musi iść z rodzicami” – stwierdził były lider Nowoczesnej.

 

Jak napisał na Twitterze: „Nasza Konstytucja ma już 225 lat. Druga na świecie, pierwsza w Europie. Trzyma się świetnie, choć PiS uparł się, by przeszła przymusowy lifting. Wierzę, że mimo przejściowych niedogodności będzie nas chronić przez kolejne stulecia”.

 

Oprócz tego Ryszard Petru obchodzi „święto Sześciu Króli”, kręci „filiżanką w szklance bez cukru”, walkę toczy się w ramach jednego „włazu władzy” a „głowa psuje się od góry”…

 

Źródło: nczas.com, facebook.com
fot. Wikipedia Commons
LS

Związek Nauczycielstwa Polskiego nie chce już rozmowy z minister edukacji – teraz domagają się spotkania z premierem. Pojawiły się także groźby, że zostaną podjęte kolejne kroki.

 

– Możemy zablokować promocję uczniów do kolejnych klas, to spowoduje kataklizm w edukacji – grozi szef ZNP, Sławomir Broniarz. Działacz sugeruje, że władze mają ostatnią szansę, aby porozumieć się z nauczycielami. To już przekracza wszelkie granice!

 

Broniarz w udzielonym wywiadzie dla Radia Zet zaznaczył, że nie chce kolejnych rozmów z Anną Zalewską, a spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim. Oznajmił także, że manifest zaplanowany na 8 kwietnia to jedynie początek – nauczyciele mają jeszcze jednego asa w rękawie. Jak mówi, jeśli rząd nie zdecyduje się na udzielenie podwyżek, nauczyciele będą zmuszeni do nieprzepuszczania uczniów do następnych klas.

 

Za promocję uczniów do wyższych klas i szkół odpowiedzialne są Rady Pedagogiczne. Gdyby protestujący zdecydowali się na podjęcie tak radykalnych kroków, wszyscy polscy uczniowie otrzymaliby negatywny wynik na świadectwie. Zostałaby również wstrzymana rekrutacja na studia, co stanowiłoby całkowite zacofanie w systemie edukacji. Jak podkreśla ZNP, takie rozwiązanie to ostateczność, jednak nie można go całkowicie wykluczyć. – Chcielibyśmy, by rząd miał tego świadomość – informuje Broniarz. Dodał także, że w strajku wzięło udział ponad 90% szkół w całej Polsce, a w większości placówek uczestniczyć chce w nim aż 100% nauczycieli.

 

– Jesteśmy przekonani, że strajk, który zacznie się 8 kwietnia będzie się toczył także w trakcie egzaminów, które zaczynają się 10 kwietnia, jeśli nic się nie zmieni, to tak samo będzie podczas kolejnych egzaminów gimnazjalnych 15 kwietnia – grzmiał szef ZNP. Do sporu zbiorowego, jak mówi prezes, pragną dołączyć nawet szkoły o profilu katolickim czy te pod opieką innych organizacji.

 

Nauczyciele żądają podwyżek płac o 1000 złotych (mowa tu o podstawie). Przez wiele miesięcy ZNP usiłował rozmawiać na ten temat z minister edukacji Anną Zalewską, jednak na próżno – szefowa resortu twierdzi, iż spełniła prośby nauczycieli. Ci jednak oskarżają kobietę o kłamstwo i żądają rozmów z szefem rządu.

 

Żródło: dorzeczy.pl

Fot.: wikipedia.org

EM

Wczoraj w Warszawie miała miejsce demonstracja rolników. Protestujący zablokowali plac Zawiszy, rozrzucając po ulicach świńskie łby, jabłka i paląc opony.  Szybko utworzyły się korki na ul. Grójeckiej, Towarowej, Alejach Jerozolimskich i Koszykowej.

 

Protest spotkał się z masą krytyki. Większość internautów zwraca uwagę na liczbę zmarnowanej żywności. Wśród nich znalazł się m.in minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski – Ich prawem jest protestować, natomiast marnowanie żywności raczej nie buduje sympatii do rolników. Te jabłka to dzieciom trzeba dać w przedszkolach, a nie wysypywać na placu i kierowcom przeszkadzać – mówił polityk w programie „Money” na Wirtualnej Polsce.

 

Jednak to nie komentarze przechodniów i internautów najlepiej oddały problem, jaki zrodził się wraz z tym wydarzeniem. Do sieci trafiło zdjęcie starszej kobiety, która zbierała porozrzucane przez manifestujących jabłka. Chwilę później, w ślad za nią poszli także inni przechodnie.

 

 

– Kiedy rolnicy zeszli z ronda, dopaliły się opony, powoli i dość nieśmiało na środek ulicy wkroczyła starsza pani. Zaczęła wybierać ładniejsze jabłka -relacjonuje dziennikarz TVN Warszawa Lech Marcinczak, który uchwycił ten przykry moment.

 

Źródło: dorzeczy.pl
Fot.:  PAP/Leszek Szymański
EM

Z okazji wczorajszego Dnia Kobiet, Warszawski Strajk Kobiet zorganizował na stołecznym Rondzie Dmowskiego akcję „Disco Przeciw Nienawiści”. Jaki był cel tego protestu i dlaczego wybrano to miejsce? Cała demonstracja odbyła się w celu zmiany nazwy ronda na… rondo Praw Kobiet.

 

Mimo iż w manifestacji wzięło udział ok. 300 osób, zablokowała ona centrum stolicy w godzinach 17.00-19.30. Jak podała stacja TVN Warszawa, w tym czasie wszystkie dojazdy do ronda Dmowskiego zostały zamknięte dla ruchu, aleje Jerozolimskie były zamknięte na odcinku od ronda de Gaulle’a do ulicy Chałubińskiego, a Marszałkowska od placu Konstytucji do ulicy Królewskiej. Jak mówił jeden z dziennikarzy, był to naprawdę duży paraliż komunikacyjny.

 

Nie zabrakło również tysięcy komentarzy internautów nie kryjących oburzenia zgodą prezydenta miasta Rafała Trzaskowskiego na demonstrację.

 

 

 

Źródło: dorzeczy.pl
Fot.: Twitter; PAP/Paweł Supernak
EM

41 proc. badanych w panelu Ariadna uważa, że polscy nauczyciele zarabiają za mało. Ale aż 39 proc., że zarabiają w sam raz. 51 proc. badanych przez WP nie popiera planów strajku nauczycieli. A już o tym, że miałby być w czasie egzaminów, większość Polaków nie chce słyszeć.

 

Tylko 9 proc. badanych uważa, że nauczyciele zarabiają za dużo, a 11 proc. nie ma na ten temat zdania, to grupa, która uznaje zarobki nauczycieli za wystarczające, zaskakuje.

 

39 proc. badanych uznało, że pedagogom nie należą się podwyżki. Mniejszość – 41 proc., jest przekonana, że wynagrodzenia nauczycieli są zbyt niskie.

 

O planach strajku nauczycieli wie aż 72 proc. badanych. O przyczynie złych nastrojów w branży – braku zgody rządu na podwyżkę wynagrodzeń o 1000 zł miesięcznie – też. Ale na pytanie: „czy popierasz pomysł strajku nauczycieli w Polsce” aż 51 proc. badanych odpowiedziało „nie”. „Za” jest tylko 33 proc., a 16 proc. nie ma w tej sprawie zdania.

Głosy rozkładają się wyraźnie przeciwstawnie, gdy sprawdzimy preferencje polityczne wypowiadających się w sprawie strajku. Aż 60 proc. zwolenników PiS jest przeciw protestom. Z kolei 56 proc. badanych deklarujących się jako zwolennicy PO strajk by poparło. Ale nie jego termin.

 

Polacy nie chcą, by nauczyciele strajkowali w czasie egzaminów ich dzieci. Przeciwnym organizacji strajku w dzień egzaminu ósmoklasistów jest aż 73 proc. badanych-zwolenników PiS i ponad 60 proc. ankietowanych zwolenników PO.

 

Inny termin? Nadal większość – 43 proc. – strajku nie chce, a tylko 37 proc. go poprze. Sprawa wygląda inaczej, kiedy sprawdzimy wyniki dla zwolenników rządu i zwolenników opozycji. Ci pierwsi (55%) będą przeciw strajkowi nawet, gdyby odbył się w innym terminie niż egzaminy. W takim przypadku 63 proc. popierających opozycję poparłoby też strajk.

 

Wyniki badania wskazują, że społeczeństwo wcale generalnie nie popiera walki nauczycieli o wyższe pensje. Za tym, żeby płace rosły, jest mniejszość. Za strajkiem – również.

 

Źródło: opinie.wp.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

Obecnie trwa protest Polskiego Związku Łowieckiego pod Sejmem RP. Uczestnicy demonstracji są przeciwni niszczeniu polskiej tradycji łowieckiej.

 

 

Według szefa Polskiego Związku Łowieckiego, zakaz udziału dzieci w polowaniach, zakaz szkolenia psów na żywych zwierzętach i dalsza odległość polowań od budynków mieszkalnych przyczynią się do uniemożliwienia walki z afrykańskim pomorem świń – donosi serwis oko.press.

– Od dnia 1 kwietnia 2018 roku nie będzie możliwe skuteczne zwalczanie, niebezpiecznej dla trzody chlewnej jednostki chorobowej, afrykańskiego pomoru świń

– napisał przewodniczący PZŁ Lech Bloch w liście do premiera Mateusza Morawieckiego.

 

Jak przekonywali kontrmanifestanci, winę za zabijanie zwierząt ponosi między innymi Kościół. Poniżej zdjęcie jednego z nich.