Doszło do tragedii na terenie budowy Południowej Obwodnicy Warszawy na Ursynowie.
41-letni mężczyzna, który najprawdopodobniej chciał obrać drogę na skróty, wtargnął na wykopy i wpadł do 2,5 metrowego rowu wypełnionego wodą. Tam zachłysnął się i utonął w błocie.

 

Ciało mężczyzny znaleziono około godz. 7 przez pracowników budowy. – Musieliśmy użyć specjalnego przyrządu do wyławiania, dopiero potem przekazaliśmy ratownikom ciało – opowiadał portalowi „Super Express” kpt. Piotr Cisek ze stołecznej straży pożarnej.

 

Sprawę nieszczęśliwego zdarzenia bada służba policji. – Mężczyzna nie miał na ciele obrażeń wskazujących na udział osób trzecich. Będziemy ustalać okoliczności i dokładną przyczynę jego śmierci – oznajmił asp. sztab. Robert Koniuszy z policji na Ursynowie.

 

Teren budowy w rejonie ul. Rosoła i Płaskowickiej jest całkowicie ogrodzony, ale w miejscu tragedii była otwarta brama. Prawdopodobnie 41-latek chciał przejść tą drogą na skróty do najbliższego skrzyżowania.

 

Źródło: se.pl
Fot.: Mateusz Dolak
EM

W jednym z brytyjskich sądów trwa proces przeciw biznesmenowi Johnowi Broadhurstowi, którego oskarżono o morderstwo w czasie ostrego seksu. Mężczyzna przyznał się do nieumyślnego zabójstwa.

 

Do nieszczęśliwego stosunku doszło w 2016 roku. Śmierć Natalie Connolly stwierdzono 18 grudnia rano, a pogotowie wezwał sam oskarżony. Mężczyzna przyznał przed sądem, że śmierć 26-latki nastąpiła wskutek jego podniecenia i nie zdawał sobie sprawy, w jak złym stanie znajdowała się jego partnerka. Kobieta zmarła w kałuży krwi tuż przy schodach w swoim mieszkaniu. Na jej ciele znajdowało się aż 40 ran.

 

Jak zeznali ratownicy medyczni, których wezwano na miejsce zdarzenia, kobieta była naga, a 40-latek miał wyraźnego kaca i sprawiał wrażenie niewzruszonego zaistniałą sytuacją.

 

Sąd od razu odrzucił podejrzenie celowego zamordowania kobiety i stwierdził, że kochanka wyraziła aprobatę na seks sado-maso, który nie jest zakazany. Jednocześnie wykluczona została wersja oskarżenia, według której Broadhurst „całkowicie zatracił się” w trakcie „napędzanej alkoholem i narkotykami zabawy”.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: nczas.com; Twitter
EM

W jednym z angielskich miast – w Leicesterze – rozegrał się niemały dramat. Jak informuje brytyjska prasa, młody, 19-letni Polak przez kilka dni ukrywał śmierć swojej dziewczyny i spał obok jej ciała.

 

Koszmarnego odkrycia dokonali zszokowani współlokatorzy pary, którzy zawiadomili policję. Śledczym jak na razie nie udało się ustalić przyczyny zgonu 20-letniej Polki. Wiadomo jedynie, że kobieta od małego cierpiała na chorobę serca.

 

O tragedii młodzieńców poinformował między innymi brytyjski dziennik The Sun. Walentyna K.-M. wraz ze swoim chłopakiem Karolem L. opuścili w marcu bieżącego roku rodzinną Piłę i udali się do Leicesteru, gdzie wynajmowali mieszkanie wraz z kilkoma innymi współlokatorami.

 

Pod koniec maja, mieszkańcy domu zaczęli odczuwać nieprzyjemny zapach, ulatniający się z pokoju polskiej pary. Potęgowały go silne upały, które w tym czasie nawiedzały całą Anglię.
27 maja zaniepokojeni lokatorzy weszli do sypialni Walentyny i Karola, gdzie dokonali przerażającego odkrycia – na podłodze leżały zwłoki kobiety, które były otulone kołdrą i znajdowały się w stanie daleko posuniętego rozkładu. Na miejsce natychmiast wezwano policję, a ukochany 20-latki trafił do aresztu na okres 5 miesięcy.

 

W tym czasie śledczym nie udało się ustalić przyczyny śmierci młodej Polki. Biegli nie stwierdzili żadnych obrażeń zewnętrznych ani wewnętrznych. Śledztwo policyjne nie wykazało także żadnych podejrzanych okoliczności związanych z jej śmiercią. Ustalono jedynie, że Walentyna od urodzenia cierpiała na chorobę serca i w dzieciństwie przechodziła poważną operację.

 

Podczas rozprawy sądowej, która miała miejsce we wtorek 27 listopada, Karol L. przyznał, że zataił przed współlokatorami śmierć ukochanej. Najprawdopodobniej nie potrafił pogodzić się z jej odejściem, dlatego przez kilka dni spał obok jej ciała.

 

Brytyjski sąd skazał mężczyznę na cztery tygodnie pozbawienia wolności w zawieszeniu na sześć miesięcy.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: flickr.com
EM

Białoruskie władze wykonały egzekucję wobec szefów gangu, których oskarżono o wielokrotne morderstwa i wyłudzanie mieszkań. Przestępcy mordowali swoje ofiary m.in. poprzez zakopywanie ich żywcem.

 

Siemion Berażny, Igor Gierszankow, a także trzy inne osoby usłyszeli zarzuty w sprawie prowadzenia zorganizowanej grupy przestępczej. Ofiarami mężczyzn były głównie osoby starsze, a zwłaszcza te samotne – które posiadały mieszkania w Mińsku, stolicy Białorusi.

 

Po dokonywanych morderstwach, członkowie gangu fałszowali dokumenty, według których zamordowani przekazywali swój majątek skazanym mężczyznom. Oprócz wspomnianych przestępców, skazano również ich żony, które usłyszały wyroki kolejno 22 i 24 lat pozbawienia wolności.

 

Pomimo ogromnych nacisków ze strony takich organizacji jak Amnesty International, które żądały zmiany decyzji z kary śmierci na dożywotnie więzienie, egzekucja została wykonana. Dla przypomnienia, obecnie Białoruś jest jedynym krajem w Europie, gdzie wykonywana jest kara śmierci. Według oficjalnych statystyk, od momentu odzyskania niepodległości, na taką karę skazano łącznie 400 osób.

 

Źródło: nczas.com
Fot.: pixabay.com
EM

To miał być wyjątkowy, magiczny dzień dla małej MaCali Cormier z Nowej Szkocji. Udział w „Świątecznej Paradzie Świateł” okazał się koszmarem, który będzie odbijał się na rodzinie dziewczynki przez całe życie.

 

Zdarzenie miało miejsce w Yarmouth w Nowej Szkocji (wschodnia Kanada), gdzie odbywała się coroczna „Świąteczna Parada Świateł”. Jak informuje brytyjska gazeta „Daily Mail”, 4-latka biegła obok wielkich, jadących w pochodzie sań. Dziewczynka najprawdopodobniej potknęła się o coś, bo nagle znalazła się pod jedną z platform. Poturbowana MaCali Cormier została przetransportowana do szpitala, gdzie walczyła o życia, ale niestety nie udało się jej uratować.

 

– Dziecko nie znajdowało się na platformie. Biegło obok niej, a później pod nią wpadło – mówi Dal Hutchinson z Kanadyjskiej Królewskiej Policji Konnej w rozmowie z CBC News. – To niesłychanie tragiczny incydent, bardzo traumatyczny dla wszystkich, którzy brali udział w paradzie i byli na scenie – dodaje.

 

Jak poinformował na Twitterze Premier Kanady Justin Trudeau, polityk skontaktował się z burmistrzem Yarmouth, aby złożyć kondolencje „całej społeczności”. – Jako rodzic, nie znajduję słów w obliczu czegoś takiego – napisał premier. – Nasze myśli są wraz z rodziną młodej ofiary i wszystkich dotkniętych tą tragedią osób – dodał.

 

– My również, wraz z lokalną społecznością, opłakujemy stratę tej rodziny i modlimy się za wszystkich, których dotknęła” – napisali na Facebooku Organizatorzy „Świątecznej Parady Świateł”. Autorzy zapewniają także o możliwości pomocy rodzinie w tak trudnych chwilach.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: Alamy
EM

Trwa walka z najtragiczniejszym pożarem w historii Kalifornii.

 

Ogień pochłania nie tylko liczne hektary lasów, ale także domy i ich mieszkańców.
Wskutek szalejącego pożaru Camp Fire, najbardziej ucierpiało znajdujące się 280 km na północ od San Francisco miasto Paradise, w którym doszczętnie spłonęło około 17 000 budowli (w tym domy, budynki firm, jak i inne budowle).

 

Ze swoimi posiadłościami mogli się pożegnać między innymi aktor i producent filmowy Gerard Butler, siostry Kardashian, Orlando Bloom czy Lady Gaga.

 

Mieszkańcy takich miejscowości jak Malibou czy Calabasas powoli wracają na swoje posesje, jednak najczęściej zastają tam spaleniska. Bilans pożaru szokuje – śmierć poniosło około 80 osób, a ponad 1300 osób wciąż jest poszukiwanych. W wyniku katastrofy, życie straciło również wiele zwierząt.

 

 

Źródło: Facebook – Bobby Mazaratti, noizz.pl; wiadomosci.wp.pl
Fot.: Facebook – Bobby Mazaratti

EM

Ogromna strata dla polskiego boksu. Nie żyje Andrzej Gmitruk, jeden z najwybitniejszych trenerów i promotorów najlepszych pięściarzy Polski.

 

„Powiedzmy, że z pierwszej ręki” – tak odpowiedział Karol Mielcarek na pytanie o źródło informacji. Dwie godziny później, Ochotnicza Straż Pożarna w Długiej Kościelnej potwierdziła ten fakt.

 

 

Na tweeta odpowiedział Artur Szpilka, który do tej pory współpracował z Gmitrukiem.
Był zaniepokojony brakiem kontaktu z trenerem.

 

Jakiś czas później, na portalu ringpolska.pl potwierdził wstrząsającą informację. „Niestety to podobno prawda. To straszne!”.

 

Na początku mowa była o pożarze, jednak jak się okazało, trener zmarł już wcześniej.
Pożar także nie miał miejsca, ponieważ spalił się jedynie mały stolik. – Na tę chwilę przyczyna zgonu jest nieustalona. Śmierć raczej nie była jednak spowodowana pożarem. Dodam, iż są to jednak przypuszczenia – powiedział Wirtualnej Polsce aspirant Marcin Zagórski, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Mińsku Mazowieckim.

 

Pod skrzydłami Gmitruka znaleźli się między innymi Tomasz Adamek, Andrzej Gołota, Mateusz Masternak, Krzysztof Kosedowski, czy Zbigniew Raubo. Ostatnio skupił się na szkoleniu Artura Szpilki – był także w narożniku mężczyzny w czasie ostatniej rywalizacji z Mariuszem Wachem.

 

Źródło: sportowefakty.wp.pl
Fot.: Wikipedia
EM

W jednym z włoskich miast doszło do mrożącej krew w żyłach zbrodni. Jak informują media, 16-letnia Desiree udała się do należącego przez świat przestępczy budynku w celu zakupu używek, od których była uzależniona. Tam, jak stwierdzili lekarze na podstawie badań, dziewczynie podano mieszankę ciężkich narkotyków, w tym także heroiny.

 

Kiedy straciła przytomność, została brutalnie zgwałcona przez kilkoro mężczyzn.
Według zeznań jednego świadka, liczba napastników mogła sięgać nawet 7 lub 8!
Po trwających aż 12 godzin torturach, Desiree zmarła.

Funkcjonariusze policji zatrzymali czwórkę domniemanych przestępców: dwóch imigrantów z Senegalu, jednego z Gambii i jednego Nigeryjczyka. Sprawcy byli już wcześniej karani za nielegalną dystrybucję narkotyków.

 

Cały incydent był kolejnym powodem do wywołania kolejnej dyskusji w kraju odnośnie braku bezpieczeństwa w miastach i bezkarności nielegalnych imigrantów, którzy dopuszczają się do nielegalnego handlu narkotykami i żyją w miejscach całkowicie pozbawionych kontroli ze strony służb bezpieczeństwa.

 

Matteo Salvini, wicepremier oraz minister spraw wewnętrznych we Włoszech, w reakcji na śmierć dziewczyny w dzielnicy San Lorenzo oznajmił, że wróci tam „ze spychaczem”, by zrównać wszystko z ziemią.

 

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani oświadczył zaś, że tragedia ta jest kolejnym przykładem tego, jakie sytuacje mają miejsce w „porzuconym Rzymie” i jego „degradacji moralnej i socjalnej”.

 

Źródło: rmf24.pl
Fot.: pixabay.com
EM

 

Jak podaje fakt.pl, zmarł nowo wybrany radny do rady gminy Kobiór na Śląsku, Adam Zien. Urząd Gminy w Kobiórze poinformował o nagłej śmierci radnego-elekta.

Radny-elekt Adam Zien, który dostał się do Rady Gminy Kobiór z listy KWW Społeczny Komitet zmarł 22 października bieżącego roku. Dokładnie dzień po wyborach samorządowych. Zdobył 52,02 procent poparcia w swoim okręgu. Miał 49 lat.

Wyrazy współczucia rodzinie oraz najbliższym złożyli Wójt oraz Przewodniczący Rady Gminy Kobiór.

Jak pisze”Dziennik Zachodni”, śp. Adam Zien miał czworo dzieci, był emerytowanym elektromonterem, pasjonatem wędkarstwa i turystyki. W 2017 roku odbył pieszą pielgrzymkę do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela.

Źródło: fakt.pl
fot. Wikipedia Commons

LS