Ciasne pokoje, łazienki niczym z lat 80., problemy z ogrzewaniem, posiłki w szpitalu – oto warunki fundowane polskim skoczkom w fińskim mieście Lahti.

 

O ile w hotelu można liczyć na znośne śniadanie, to w pierwszych dniach po przybyciu do Lahti, nasi skoczkowie stołowali się w… szpitalnej jadalni ulokowanej około 200 metrów od hotelu.

 

 

– Wewnątrz redakcji śmiejemy się, że to polscy skoczkowie zamieszkali przypadkowo z nami, a nie my z nimi. Standard hotelu zdecydowanie odbiega od znanego z kalendarza Pucharu Świata. O ile nam, dziennikarzom, budżetowa opcja wystarcza do przeżycia weekendu z dachem nad głową, o tyle rozumiemy potrzeby reprezentacji, która jest mistrzem świata. Posiłki kilkaset metrów od miejsca zakwaterowania, klaustrofobiczna łazienka czy brak miejsca na torby ze sprzętem w malutkich pokoikach to spore utrudnienie, mając na uwadze warunki, jakie ekipy dostają choćby w Polsce – mówi Dominik Formela z redakcji skijumping.pl, która nieoczekiwanie zamieszkała z naszymi zawodnikami.

 

Według przepisów FIS-u, organizator Pucharu Świata zobowiązany jest do zapewnienia hotelu całej kwocie startowej, tak jak i trenerom, którzy przyjeżdżają na Puchar Świata. Finowie wyznaczyli Polakom hotel Kauppahotelli Grand, którego lata świetności już dawno minęły.

 

Jak się okazało, Stefan Horngacher i Grzegorz Sobczyk, który w naszej reprezentacji odpowiada za logistykę, interweniowali w tej sprawie jeszcze przed wylotem do Finlandii. Niestety, w odpowiedzi otrzymali informację. że w innych hotelach nie ma już miejsc.

 

W sieci krąży mnóstwo zdjęć z hotelu. Największe „wrażenie” robią łazienki, które po prostu straszą swoim wyglądem.

 

Na organizację zawodów w Lahti narzekają także inne ekipy. Okazuje się, że na skoczni problem jest nawet z jedzeniem dla członków drużyn. O ile skoczkowie mogą jeszcze coś zjeść, to trenerzy i pozostali członkowie ekipy mogą tylko popatrzeć.

 

Cała ta sytuacja pokazuje, że w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej panują podwójne standardy. Organizatorzy konkursów w Wiśle przez lata zbierali niezbyt pozytywne oceny, a Walter Hofer kilka razy groził odebraniem zawodów za niewielkie wpadki. Wszyscy zawodnicy mieszkają jednak w najlepszym hotelu w mieście, nie wspominając już o tak podstawowych kwestiach jak catering. Dokładnie tak samo, a może nawet lepiej jest w Zakopanem. Tymczasem w Lathi jest deficyt niemal wszystkiego.

 

Źródło, fot.: sport.pl
EM

Bardzo często naszych skoczków postrzegamy przez pryzmat sukcesów, zarówno sportowych, jak i finansowych najlepszych spośród nich. Stoch, Kubacki, Żyła to niewątpliwie sportowcy, którzy nie mają większych problemów ze znalezieniem sponsorów. Jak jednak wygląda sytuacja zaplecza naszej kadry A? W świetle słów Klemensa Murańki, kiedyś okrzykniętego mianem „złotego dziecka” polskich skoków, rzeczywistość ta jest dosyć przygnębiająca.

 

/red./

Źródło: youtube.com

 

Od drużynowego konkursu w Wiśle-Malince rozpoczęły się tegoroczne zmagania najlepszych na świecie skoczków narciarskich. Na pierwszy ogień poszły zawody drużynowe, w których triumf, ku uciesze pełnych trybun, odnieśli reprezentanci Polski.

 

Polska drużyna w składzie Piotr Żyła, Jakub Wolny, Dawid Kubacki i Kamil Stoch skakała dobrze i równo. Po pierwszej serii zawodów Polacy zgromadzili 518, 5 pkt. nas reprezentanci  wyprzedzali ekipy Niemiec i Austrii. Na kolejnych miejscach znalazły się drużyny Japonii i Szwajcarii. Z powodu dyskwalifikacji Roberta Johanssona faworyzowana ekipa Norwegii nie tylko, że zajęła dopiero 10. miejsce, ale także nie zakwalifikowała się do finałowej rundy.

 

Druga seria rozpoczęła się od świetnego skoku Piotra Żyły, dobrze skoczył także Jakub Wolny, który tym samym potwierdził, że ten sezon może być dla niego przełomowym w seniorskiej karierze. Niestety w trzeciej serii zawiódł Dawid Kubacki, po którego skoku Polacy spadli na drugie miejsce, tracąc prowadzenie na rzecz Niemców. Klasę mistrze pokazał jednak Kamil Stoch, który pokonał Richarda Freitaga i dał zwycięstwo reprezentacji Polski. Drugie miejsce zajęli Niemcy. Na najniższym stopniu podium znalazła się ekipa Austrii.

 

Już jutro, także na Skoczni im. Adama Małysza w Wiśle- malince rozegrane zostaną pierwsze indywidualne zawody z cyklu Pucharu Świata. Wystąpi w nich 6 naszych reprezentantów.

 

/red./

Foto: youtube.com

 

 

Ogromny triumf polskiego skoczka! Kamil Stoch wygrał dzisiaj cykl Raw Air w skokach narciarskich i zapewnił sobie zwycięstwo w klasyfikacji generalnej PŚ.

 

Stoch był lepszy od Richarda Freitaga, który jako jedyny mógł być dla niego przeszkodą w zwycięstwie w PŚ. Polski skoczek ma ponad 200 pkt przewagę nad Niemcem w klasyfikacji generalnej. Czekają go jeszcze dwa konkursy indywidualne.

 

Cykl Raw Air odbywa się na czterech norweskich skoczniach: w Oslo, Trondheim, Vikersund i Lillehammer. Była to jego druga edycja – donosi serwis rmf24.pl.

 

W południowokoreańskim Pyeongchangu właśnie zakończył się kwalifikacje do sobotniego konkursu na normalnej skoczni. Zwyciężył Andreas Wellinger, zaś drugie i trzecie miejsce zajęli odpowiednio Kamil Stoch i Dawid Kubacki. 

 

Udane kwalifikacje zaliczyła cała czwórka polskich reprezentantów. Poza drugim Stochem i trzecim Kubackim w pierwszej dziesiątce uplasował się także Stefan Hula, a tuż za nim jedenasty Maciej Kot.

 

Zwyciężył Niemiec Andreas Wellinger skokiem na odległości 103 metry, zaś najdalej wylądował Dawid Kubacki po skoku na 104.5 metra. To bardzo dobry prognostyk przed pierwszym konkursem.

 

Pierwsze zawody zimowych Igrzysk Olimpijskich odbędą się w sobotę o godzinie 13:30. Kamil Stoch będzie bronić złotego medalu z Soczi.

Dwudniowe zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich w niemieckim Willingen zdominowały reprezentacje Polski i Norwegii. Kamil Stoch zwyciężył w nowym cyklu „Willingen 5”. Jako zwycięzca otrzymał nagrodę 25 000 euro. 

 

Wczorajsze zawody indywidualne wygrał Daniel Andre Tande, trzeci był zaś Dawid Kubacki, a tuż za podium znalazł się Kamil Stoch. Dzisiejszy konkurs był równie emocjonujący. Wygrał Johan Andre Forfang przed Kamilem Stochem i niespodzianką turnieju Piotrem Żyłą.

 

W nowym turnieju Willingen Five zwyciężył Kamil Stoch. Zawdzięcza to łącznej nocie z pięciu skoków oddanych na niemieckiej skoczni: 4 konkursowych i kwalifikacyjny. Lidera polskiej kadry nagrodzono statuetką i czekiem na kwotę 25 tysięcy euro.

 

Skoki w Willingen były ostatnim egzaminem przed nadchodzącymi Igrzyskami Olimpijskimi w południowokoreańskim Pyeong-Changu. Polacy są w gronie faworytów do zwycięstwa indywidualnego jak i drużynowego.

 

Po wczorajszym rekordzie Kamila Stocha na Wielkiej Krokwi wszyscy liczyli na dzisiejszą wygraną lidera Pucharu Świata. Zabraknie go jednak w drugiej serii konkursu. 

 

Po wczorajszym skoku na odległość 141,5m wszyscy byli pewni, że nikt nie ma szans wygrać z Orłem z Zębu. Okazało się jednak inaczej. Po skoku na zaledwie 108,5m i zajęciu 38 miejsca nie zobaczymy go w drugiej serii konkursu w Zakopanem.

 

Ze względu na niską lokatę Stoch prawdopodobnie straci prowadzenie w Pucharze Świata. Jaki wpływ będzie to miało na zbliżające się Igrzyska Olimpijskie?

 

Pozytywnym zaskoczeniem okazał się Stefan Hula, który po znakomitym skoku prowadzi w konkursie. Do drugiej serii konkursu zakwalifikowało się 5 z 10 biorących udział w konkursie Polaków.

Skoczkowie rumuńscy poinformowali o brutalność trenera. Sprawa naprawdę jest poważna.

 

Skoki narciarskie to dyscyplina sportowa istniejąca od XIX wieku. Cel to oczywiście wykonanie jak najdłuższego skoku. Miejscem, w którym narodziła się ta uwielbiana przez miliony ludzi na całym świecie konkurencja sportowa, jest Skandynawia, a dokładniej Norwegia.

 

Jednak skoki narciarskie to nie tylko triumf zawodników i szczęście kibiców… Czego przykładem może być skandal wśród rumuńskich skoczków. Eduard Torok i Sorin Iulian Pitea ujawnili dramatyczne wydarzenia. Wygląda na to, że za wszystkim stoi trener kadry, Florina Spulbera.

 

Jak czytamy w serwisie „Skoki narciarskie.pl”: Pitea nigdy nie miał dobrych relacji z trenerem. W listopadzie 2015 roku w Kranju trener przyszedł do mnie z pretensjami, że zbyt dużo ważę… Pamiętam, że kilka razy uderzył mnie w głowę. Wtedy wszedł Eduard i krzyknął na niego. Trener, gdy dotarło do niego, co zrobił, zamknął się w pokoju – opowiada Pitae.

 

Co Wy sądzicie o postawie trenera kadry, Floriana Spulbera?

 

Zdjęcie pokazuje Sorin Iulian Pitea, zaraz po pobiciu. „Gazeta Sporturilor”

„Sportowcy manifestujący wiarę podczas transmitowanych zawodów obrażają moje uczucia ateistyczne” – żali się na łamach „Gazety Wyborczej” Wojciech Kuczok. W kolejnych zadaniach dziennikarz stawia absurdalne kwestie o pobożności sportowców. 

 

Po kolejnych sukcesach i udanych wstępach popularność skoków narciarskich w Polsce znacząco wzrosła. Drużyna spisuje się pomyślnie, a Kamil Stoch bryluje nad wszystkimi współzawodnikami, co potwierdził deklasując rywali w Turnieju Czterech Skoczni.

 

Pobożności skoczków nie pierwszy raz nie możne znieść Gazeta Wyborcza. Wojciech Kuczok opublikował oburzający artykuł w którym porównuje wykonywanie znaku krzyża przed skokami Dawida Kubackiego do… „Pana Zenka z areofobią w kołującym aeroplanie”. Dziękowanie Bogu za osiągnięte sukcesy jest zdaniem dziennikarza nieuzasadnione, bo „Odkąd istnieje TV Trwam Bóg nie przełącza kanału” i rzekomo skoków nie ogląda – twierdzi Wojciech Kuczok.