Witalij Milonow, rosyjski deputowany nazwał byłego szefa polskiej dyplomacji „prostytutką”. Dodał również: „nie życzy sobie komentarzy ze strony Polski ani żadnych małych państw, zależnych od USA”. Rozmowa toczyła się na antenie BBC Radio 4.

 

Sikorski w pewnym momencie powiedział, że rosyjski deputowany nie jest prawdziwym posłem, ponieważ w Rosji nie ma prawdziwie demokratycznych wyborów.

 

„Na początek chciałbym pozdrowić byłego polskiego ministra i powiedzieć, że komentowanie rosyjskich wyborów to nie jest sprawa żadnej polskiej prostytutki. Nie potrzebujemy żadnych komentarzy Polski, ani innych małych krajów zależnych od Stanów Zjednoczonych, na temat naszych wyborów” – odpowiedział wściekły Milonow.

Radosław Sikorski ostro skomentował na Twitterze przemówienie dziennikarki Anity Gargas w Polskim Radio 24. Chodzi o piętnowanie przez nią czynności byłego szefa dyplomacji dotyczących zwrotu Tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem w 2010 roku.

 

Dziennikarka na antenie radia zakwestionowała informacje po spotkaniu przewodniczącego MSZ Jacka Czaputowicza z ambasadorem Rosji Siergiejem Andriejewem. W trakcie jego trwania, polska strona miała poruszyć sprawę zwrotu maszyny, która rozbiła się 10 kwietnia 2010 roku w Rosji. Anita Gargas oskarżyła Sikorskiego o brak działań w tym kierunku – czytamy na portalu wiadomosci.onet.pl.

 

Kilka godzin później na Twitterze pojawił się kontrowersyjny wpis Sikorskiego, w którym ostro skrytykował słowa dziennikarki. – Pani Redaktor raczy kłamać jak bura suka – napisał.

 

 

W wyniku szybkiej reakcji i uwag internautów, Sikorski postanowił nieco załagodzić sytuację i przeprosił za swój wpis.

 

 

Polska wielokrotnie starała się odzyskać wrak samolotu. Niestety, jak dotąd bezskutecznie. Według prezydenta Rosji Władimira Putina, zwrot maszyny nie będzie możliwy dopóki Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej nie przeprowadzi dochodzenia – czytamy na portalu wiadomosci.onet.pl.

 

 

Nie ustaje dyskusja wokół polsko-izraelskiego sporu wokół ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, której zapisy wzbudziły tak wiele kontrowersji. Na portalach społecznościowych pojawiło się mnóstwo kłamstw oraz sugestie, że Polacy są współodpowiedzialni, za nazistowskie zbrodnie na Żydach. W sprawie zabrał głos także były szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych – Radosław Sikorski.

 

„Przyjaciół Żydów proszę o pamiętanie, że obozy zagłady były niemieckie, nie polskie. Rodaków proszę o zważenie, że 90% polskich Żydów zginęło podczas II wojny światowej, a 90% polskich Katolików przetrwało. Jeśli te twarde fakty będziemy pamiętać, to może się zrozumiemy” – pisze na profilu społecznościowym Radosław Sikorski.

 

 

Gościem „Faktów po faktach” był były szef ministerstwa spraw zagranicznych – Radosław Sikorski, który dość niespodziewanie podzielił się informacjami zza kulis sceny politycznej.

 

„Pytanie czy to odpuszczanie będzie przez dwa lata czy też – jak ćwierkają wróble na mieście – jest możliwa koncepcja przyspieszonych wyborów jeszcze w tym roku” 

– powiedział.

 

„Gdy przystępowałem do Platformy na wiosnę 2007 roku, tuż przed kampanią wyborczą, PiS też prowadził, a potem PO miażdżąco wygrała bo też był strach przed PiS-em. Uważam że teraz jest większy. Te sondaże mogą być zafałszowane o 10-15%”

– dodał.

Były szef MSZ był gościem Konrada Piaseckiego w rozmowie na antenie RMF FM. Polityk komentował zmianę w fotelu premiera, a także bieżące sprawy sceny politycznej. Niestety, padły również skandaliczne słowa o prezesie Prawa i Sprawiedliwości – Jarosławie Kaczyńskim.

 

„W polityce czasami mówi się rzeczy twardo. Koledzy z PiS-u wykluczają nas ze wspólnoty, mówią per zdrajcy, zdradzieckie mordy i to w Sejmie a nie na Twitterze. Mógłby pan zacytować całość tej wypowiedzi o wrednym babsztylu. Chodziło o to że premier Szydło z trybuny sejmowej zarzucała opozycji kradzież w postaci VAT-u i jest osobą która doprowadziła do niesłusznego oskarżenia młodego człowieka o spowodowanie wypadku. To wredne zachowanie

– mówił Sikorski.

 

„Uważam że prezes Kaczyński jest wrednym dziadygą. Opinia o kimś że jest wredny jest daleko łagodniejszą formą niż powiedzenie o kimś że ktoś jest zdrajcą, bo powiedzenie o kimś że jest zdrajcą wyklucza ze społeczności i kończy dyskusję”

– wypalił.

 

„My byliśmy przez lata oskarżani o współudział w zamachu, w morderstwie prezydenta którego nie było. Proszę zacząć od tych którzy zbrutalizowali język polskiej debaty publicznej” – mówił dalej były szef MSZ.

 

Do skandalicznego określenia użytego przeciwko Kaczyńskiemu odniósł się na Twitterze także Leszek Miller.