Jak podaje portal Wirtualna Polska, były szef MSZ i były marszałek Sejmu Radosław Sikorski usłyszał propozycję startu w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Miałby kandydować z 1 miejsca w województwie kujawsko – pomorskim z list Platformy Obywatelskiej.

Polityk napisał jedynie, że obecnie znajduje się poza polityką.

Portal WP podaje: „Byliśmy przekonani, że nr 1 na liście w nadchodzących wyborach będzie europoseł Tadeusz Zwiefka. To on w 2009 roku zrobił 10 wynik w skali całego kraju, to on w 2014 roku pokonał Jacka Rostowskiego, ale to Sikorski jest bardziej rozpoznawalny i mimo wszystko lepiej zna się na sprawach europejskich. A po tym, jak PiS szykuje na lokomotywy wyborcze w wyborach do Parlamentu Europejskiego byłą premier Beatę Szydło i marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego nie mamy wyjścia – musimy wrócić do znanych i rozpoznawalnych nazwisk – mówi nam osoba z kierownictwa PO. Według naszych ustaleń, Sikorski nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. – Waha się czy wrócić do polityki – dodaje nasze źródło”.

Inny polityk, poseł z okręgu kujawsko-pomorskiego, także był zdziwony najnowszymi wieściami- Sikorski jedynką w naszym okręgu? Ostatnio zarzekał się, że do polityki nie wróci.

Według ustaleń Wirtualnej Polski, były szef MSZ nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, ale jest blisko zaakceptowania propozycji. – Jesienią wydaje książkę o kulisach polskiej dyplomacji. Najpierw chce zobaczyć jakie będzie jej przyjęcie – miała twierdzić osoba z kierownictwa Platformy Obywatelskiej.

W 2014 roku, w wyborach do Parlamentu Europejskiego w okręgu kujawsko – pomorskim mandaty zdobyli: Janusz Zemke (SLD), Tadeusz Zwiefka (PO) i Kosma Złotowski (PiS).Wśród partii nieznacznie wygrała PO z wynikiem 100 430 głosów. Na drugim miejscu uplasowała się partia Prawo i Sprawiedliwość z wynikiem 96 663.

Radosław Sikorski odszedł z polityki już w 2015 roku i założył swoją firmę. Pod szyldem „Radosław Sikorski. Sikorski Global” prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą i zajmuje się doradztwem i zarządzaniem.

Źródło: wiadomosci.wp.pl

Witalij Milonow, rosyjski deputowany nazwał byłego szefa polskiej dyplomacji „prostytutką”. Dodał również: „nie życzy sobie komentarzy ze strony Polski ani żadnych małych państw, zależnych od USA”. Rozmowa toczyła się na antenie BBC Radio 4.

 

Sikorski w pewnym momencie powiedział, że rosyjski deputowany nie jest prawdziwym posłem, ponieważ w Rosji nie ma prawdziwie demokratycznych wyborów.

 

„Na początek chciałbym pozdrowić byłego polskiego ministra i powiedzieć, że komentowanie rosyjskich wyborów to nie jest sprawa żadnej polskiej prostytutki. Nie potrzebujemy żadnych komentarzy Polski, ani innych małych krajów zależnych od Stanów Zjednoczonych, na temat naszych wyborów” – odpowiedział wściekły Milonow.

Radosław Sikorski ostro skomentował na Twitterze przemówienie dziennikarki Anity Gargas w Polskim Radio 24. Chodzi o piętnowanie przez nią czynności byłego szefa dyplomacji dotyczących zwrotu Tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem w 2010 roku.

 

Dziennikarka na antenie radia zakwestionowała informacje po spotkaniu przewodniczącego MSZ Jacka Czaputowicza z ambasadorem Rosji Siergiejem Andriejewem. W trakcie jego trwania, polska strona miała poruszyć sprawę zwrotu maszyny, która rozbiła się 10 kwietnia 2010 roku w Rosji. Anita Gargas oskarżyła Sikorskiego o brak działań w tym kierunku – czytamy na portalu wiadomosci.onet.pl.

 

Kilka godzin później na Twitterze pojawił się kontrowersyjny wpis Sikorskiego, w którym ostro skrytykował słowa dziennikarki. – Pani Redaktor raczy kłamać jak bura suka – napisał.

 

 

W wyniku szybkiej reakcji i uwag internautów, Sikorski postanowił nieco załagodzić sytuację i przeprosił za swój wpis.

 

 

Polska wielokrotnie starała się odzyskać wrak samolotu. Niestety, jak dotąd bezskutecznie. Według prezydenta Rosji Władimira Putina, zwrot maszyny nie będzie możliwy dopóki Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej nie przeprowadzi dochodzenia – czytamy na portalu wiadomosci.onet.pl.

 

 

Nie ustaje dyskusja wokół polsko-izraelskiego sporu wokół ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, której zapisy wzbudziły tak wiele kontrowersji. Na portalach społecznościowych pojawiło się mnóstwo kłamstw oraz sugestie, że Polacy są współodpowiedzialni, za nazistowskie zbrodnie na Żydach. W sprawie zabrał głos także były szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych – Radosław Sikorski.

 

„Przyjaciół Żydów proszę o pamiętanie, że obozy zagłady były niemieckie, nie polskie. Rodaków proszę o zważenie, że 90% polskich Żydów zginęło podczas II wojny światowej, a 90% polskich Katolików przetrwało. Jeśli te twarde fakty będziemy pamiętać, to może się zrozumiemy” – pisze na profilu społecznościowym Radosław Sikorski.

 

 

Gościem „Faktów po faktach” był były szef ministerstwa spraw zagranicznych – Radosław Sikorski, który dość niespodziewanie podzielił się informacjami zza kulis sceny politycznej.

 

„Pytanie czy to odpuszczanie będzie przez dwa lata czy też – jak ćwierkają wróble na mieście – jest możliwa koncepcja przyspieszonych wyborów jeszcze w tym roku” 

– powiedział.

 

„Gdy przystępowałem do Platformy na wiosnę 2007 roku, tuż przed kampanią wyborczą, PiS też prowadził, a potem PO miażdżąco wygrała bo też był strach przed PiS-em. Uważam że teraz jest większy. Te sondaże mogą być zafałszowane o 10-15%”

– dodał.

Były szef MSZ był gościem Konrada Piaseckiego w rozmowie na antenie RMF FM. Polityk komentował zmianę w fotelu premiera, a także bieżące sprawy sceny politycznej. Niestety, padły również skandaliczne słowa o prezesie Prawa i Sprawiedliwości – Jarosławie Kaczyńskim.

 

„W polityce czasami mówi się rzeczy twardo. Koledzy z PiS-u wykluczają nas ze wspólnoty, mówią per zdrajcy, zdradzieckie mordy i to w Sejmie a nie na Twitterze. Mógłby pan zacytować całość tej wypowiedzi o wrednym babsztylu. Chodziło o to że premier Szydło z trybuny sejmowej zarzucała opozycji kradzież w postaci VAT-u i jest osobą która doprowadziła do niesłusznego oskarżenia młodego człowieka o spowodowanie wypadku. To wredne zachowanie

– mówił Sikorski.

 

„Uważam że prezes Kaczyński jest wrednym dziadygą. Opinia o kimś że jest wredny jest daleko łagodniejszą formą niż powiedzenie o kimś że ktoś jest zdrajcą, bo powiedzenie o kimś że jest zdrajcą wyklucza ze społeczności i kończy dyskusję”

– wypalił.

 

„My byliśmy przez lata oskarżani o współudział w zamachu, w morderstwie prezydenta którego nie było. Proszę zacząć od tych którzy zbrutalizowali język polskiej debaty publicznej” – mówił dalej były szef MSZ.

 

Do skandalicznego określenia użytego przeciwko Kaczyńskiemu odniósł się na Twitterze także Leszek Miller.