Ten serial zrobił furorę w Polsce, teraz zrobi też w Stanach Zjednoczonych. Telewizyjna adaptacja powieści Jakuba Żulczyka była najchętniej oglądanym serialem HBO GO w Polsce. Pod względem popularności wyprzedziła wysokobudżetowe produkcje zagraniczne, jak „Westworld” czy „Gra o tron”. Serial pojawi się w 2019 roku w ofercie stacji HBO także w USA!

 

Serial  jest opowieścią o dilerze kokainy, który tuż przed świętami Bożego Narodzenia przemierza najmroczniejsze zakątki Warszawy, spotykając na swojej drodze celebrytów, piękne kobiety, szemranych właścicieli nocnych klubów, ale też bezlitosnych gangsterów.

 

Serial pokonał konkurencję w postaci najbardziej kasowych zagranicznych produkcji HBO!

 

Według danych z platformy HBO GO, na drugim miejscu zestawienia najchętniej oglądanych seriali mijającego roku w Polsce znalazł się „Westworld”. „Gra o tron” zajęła trzecie miejsce.

 

„Ślepnąc od świateł” znalazł się wysoko również w rankingu najchętniej oglądanych serial HBO 2018 roku w Europie Środkowej.

 

W 2019 roku także widzowie HBO w Stanach Zjednoczonych będą mogli oglądać serial „Ślepnąc od świateł”. Własnie kończą się prace nad tłumaczeniem.

 

 

 

Źródło: nczas.com, youtube.com
fot. youtube.co
LS

W rozmowie z „The New Yorker” Emilia Clarke, która w „Grze o tron” gra postać Daenerys Targaryen, opowiedziała o swoim ciężkim okresie podczas kręcenia serialu. Miała udar mózgu. Na początku kręcenia serialu dowiedziała się, że ma dwa tętniaki.

 

„Prawie straciłam życie zaraz po tym, jak spełniło się moje marzenie z dzieciństwa” powiedziała Emilia Clarke i dodała, że „nigdy nie opowiedziała tej historii publicznie”.

 

Clarke w 2011 roku zaraz po nakręceniu pierwszego sezonu „Gry o tron” przeżyła udar mózgu. Odczuła silne zmęczenie oraz potężny ból głowy podczas treningu, który miał jej pomóc poradzić sobie ze stresem związanym z nagłą sławą.

 

Jak opowiada aktorka: „Nagle zrozumiałam. Mój mózg był uszkodzony. Powiedziałam sobie: „Nie będę sparaliżowana”. Poruszałam palcami rąk i nóg, starałam się na głos recytować moje kwestie z „Gry o tron”, żeby zachować przytomność”.

 

W szpitalu dowiedziała się, że ma udar mózgu. Krwotok podpajęczynówkowy, który wymagał natychmiastowej operacji mózgu. Miesiąc później Clarke mogła opuścić szpital i kontynuować pracę na planie serialu. Jednak wiedziała, że ma mniejszego tętniaka, który również może pęknąć.

 

Jak wyznaje Clarke, serialowa Daenerys Targaryen: „Drugi sezon był moim najgorszym. Nie wiedziałam, co robi Daenerys. Jeśli mam być szczera, to wciąż myślałam tylko o tym, że zaraz umrę”.

 

W 2013 roku pojawiło się zagrożenie życia. Tętniak powiększył się ponad dwukrotnie, zaś druga operacja pogorszyła sprawę. Konieczna była kolejna operacja, po której kawałki czaszki Clarke zostały zastąpione płytkami tytanu.

 

Źródło: nczas.com
fot. Wikipedia Commons
LS

To jak Polaków przedstawia się na ekranach w Niemczech to coś co wywoływało kontrowersje już niejednokrotnie. Informacje o kolejnej takiej bulwersującej sytuacji przekazał Marcin Makowski, publicysta „Do Rzeczy”.

 

„8 dni” to niemiecki serial opowiadający o losach bohaterów, którym pozostało tytułowe osiem dni do końca świata. Ratując się przed apokalipsą starają się oni uciec z Niemiec do Rosji, w związku z czym przejść muszą przez tereny Polski. Sporą uwagę zwraca jednak to, jak przedstawiono w serialu Polaków. Taki wizerunek pozostawia wiele do życzenia i wywołuje spore oburzenie.

 

Niemiecki serial „8 dni” na HBO. Tyle zostaje Europie Zachodniej zanim uderzy meteoryt. Niemiecka rodzina ucieka przez Polskę do Rosji. Polacy:
– Biorą więcej kasy za przemyt niż ustalono 
– Kradną obrączki 
– Bluzgają 
– Żyją w barłogu, są brudni 
– Gwałcą
– Chcą zabić Niemców – opisuje na Twitterze Marcin Makowski z „Do Rzeczy”.

 

 

Źródło: DoRzeczy.pl ; Twitter/@makowski_m

Fot.: Max Pixel

 

MB

 

 

 

Niektóre polskie seriale, zwłaszcza te komediowe, zapisały się w pamięci polskich widzów na wiele lat. Wpływ na to z pewnością miały humorystyczne sceny czy dialogi, jak również dobra gra aktorska. Właśnie jeden z takowych seriali, darzonych szczególnym sentymentem przez Polki i Polaków wraca na ekrany. To jednak nie wszystko. Powstać ma również kolejny film kinowy, opowiadających o losach bohaterów popularnego serialu.

 

A mowa tutaj o „Ranczu” przedstawiającym koleje losu, a także polityczne perypetie fikcyjnych mieszkańców słynnej już gminy Wilkowyje. Po trzech latach szykuje się powrót na ekrany tego kultowego serialu. Twórcy są na etapie zbierania ekipy oraz dopinania planów dotyczących rozpoczęcia kręcenia kolejnych odcinków.

 

Niestety na ekranach nie zobaczymy już oglądając „Ranczo” Elżbiety Romanowskiej, odgrywającej rolę „Joli”.

 

– Mnie na pewno w tej części nie będzie. Myślę, że gdyby była taka opcja, to już by mnie o tym poinformowano. Dla mnie to już jest etap, który się dokonał, teraz czas na nowe wyzwania i pokazanie się z innej strony. Ja się zmieniłam, dojrzałam i czas zaskoczyć widzów czymś innym – powiedziała w rozmowie „Super Express” aktorka.

 

W nowym sezonie zobaczymy jednak na pewno Cezara Żaka, odgrywającego zarówno rolę księdza, jak i też jego serialowego brata wójta. Ponownie zagoszczą w polskich domach też Artur Barciś wcielający się w rolę „Czerepacha”, jak i też Ilona Ostrowska, czyli serialowa „Lucy”.

 

Jak zdradził Artur Barciś w wywiadzie udzielonym dla SE, twórcy mają w planach zrealizowanie oprócz serialu, także filmu kinowego.

 

 

Źródło: Super Express ; doRzeczy.pl

Fot.: Pixabay

 

MB

 

Jak pisze tvp.pl, dla Janusza Christy komiksy były politycznym protestu, ponieważ „według komunistów był [komiks] synonimem zgniłej, zachodniej kultury, tak samo jak guma do żucia, długie włosy czy kolorowe skarpetki”. W siermiężnej rzeczywistości PRL barwne przygody stworzonych przez niego Kajka i Kokosza odniosły wielki sukces i nawet bawią do dzisiaj. Teraz jego średniowieczni wojowie zostaną bohaterami animowanego serialu. Pilotowy odcinek zobaczymy już w roku 2019.

 

Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte ubiegłego wieku to złoty czas komiksów dla młodzieży oraz dzieci. Odcinkowe opowieści w obrazkach ukazywały się między innymi na ostatniej stronie czasopisma „Świat Młodych”. Ogromna większość czytelników z wypiekami na policzkach śledzili przygody Kajka i Kokosza, ale też Tytusa, Romka i A’Tomka, albo Kleksa i Piotrusia Piekielnego.

„Na początku komiksy rysował Henryk Chmielewski, potem wsparłam go ja, a później pojawiali się kolejni doskonali rysownicy, m.in. Janusz Christa, Tadek Baranowski – ten od „Skąd się bierze woda sodowa”, Jerzy Wróblewski, który rysował „Binio Billa”” – wspomina Szarlota Pawel, autorka przygód Kleksa.

„Robiliśmy komiks rozśmieszający. Czasy były smutne, trzeba było dać dzieciom trochę radości. Roboty mieliśmy mnóstwo, bo „Świat Młodych” wychodził trzy razy w tygodniu, sprzedawało się nawet 150 tysięcy egzemplarzy każdego wydania. Wtedy nie było komputerów, wszystko robiło się „na piechotę”” – opowiada.

Paulina Christa, szefowa Fundacji Kreska, z wielkim entuzjazmem podchodzi do serialu o Kajku i Kokoszu, zapewniając, że Fundacja zaangażuje się w pracę nad nim „pełną parą”. Będzie konsultantem EGoFilm i – jak liczy producentka Ewelina Gordziejuk – udostępni im liczne materiały.

Jak mówi szefowa fundacji:  „Dajemy temu projektowi całe swoje serducho, bo chcemy, by wyszło jak najlepiej. Będzie to nasza wspólna podróż do zrealizowania marzeń wielu ludzi: mojego, dziadka i mnóstwa fanów twórczości Janusza Christy”.

„Teraz najważniejszy jest serial. W przyszłości może nieco większy ekran. Największym naszym marzeniem jest, by powstała galeria, gdzie moglibyśmy pokazywać pamiątki po dziadku szerokiemu gronu ludzi, organizować wystawy i prelekcje. Z pewnością będzie to miejsce tętniące życiem i duchem komiksowym. Mamy wiele pomysłów i jeszcze nie raz zaskoczymy fanów starając się też spełniać ich marzenia” – opowiada Paulina Christa.
Źródło: tygodnik.tvp.pl
fot. Wikipedia Commons
LS