Wszystko zaczęło się od emisji programu „Woronicza 17” w ostatnią niedzielę. Wtedy właśnie ze studia TVP wyszli równocześnie przedstawiciel Platformy Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Nowoczesnej. Miał być to wyraz protestu wobec faktu, że prowadzący program dziennikarz Michał Rachoń poruszył temat usług jakie świadczyła kobieta w wynajętym jej przez Stanisława Gawłowskiego mieszkaniu.

 

Politycy „totalnej opozycji” mają zapewne bardzo duży żal do Michała Rachonia, iż nie skupił się na marszu opozycji a faktach z życia polityka PO. Kilka dni po wydarzeniach w Telewizji Polskiej, do sprawy na Twitterze odniósł się europarlamentarzysta wybrany z ramienia Platformy Obywatelskiej- Dariusz Rosati.

 

– Pan Michał Rachoń spóźnił się ze swoimi talentami o 35 lat – w stanie wojennym byłby świetnym propagandzistą. Ale ma fart, trafił mu się PiS, bo inaczej klepałby biedę – stwierdził Rosati w swoim wpisie.

 

Zareagować na te słowa postanowił poseł Wolnych i Solidarnych Adam Andruszkiewicz. Szybko sprowadził on „na ziemię” przedstawiciela Platformy Obywatelskiej, przypominając mu dzieje z jego kariery politycznej w czasach PRL-u.

 

– Panie Rosati, przecież to pan był komunistycznym partyjniakiem z PZPR. Stracił pan okazję, by siedzieć cicho – odpowiedział poseł Andruszkiewicz europosłowi PO.

 

 

Rzecznicy Platformy Obywatelskie, Nowoczesnej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego wspólnie żądają od TVP odsunięcia Michała Rachonia od prowadzenia programu Woronicza 17. Powodem było pytanie o przedmiot dyskusji, którym była informacja o agencji towarzyskiej w mieszkaniu posła Gawłowskiego.

 

„Politycy Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego w bezprecedensowy sposób domagają się usunięcia z redakcji programu publicystycznego „Woronicza 17” redaktora Michała Rachonia. Jest to pierwsza tak brutalna, otwarcie przeprowadzona próba ingerencji politycznej w pracę dziennikarzy w Polsce” – czytamy w oświadczeniu opublikowanym przez Jarosława Olechowskiego, p.o. Dyrektora Telewizyjnej Agencji Informacyjnej.

 

„Politycy opozycji już wielokrotnie grozili dziennikarzom TVP zwolnieniem z pracy po ewentualnym przejęciu władzy w Polsce. Reporterzy TVP byli również wielokrotnie atakowani – także fizycznie – przez zwolenników opozycyjnych partii. Jesteśmy wulgarnie obrażani. Ale po raz pierwszy przedstawiciele trzech partii, w budynku polskiego parlamentu, wprost domagają się zwolnienia konkretnego dziennikarza, bo nie podobają im się pytania, które zadaje” – czytamy dalej.

 

„Wczorajsza konferencja prasowa polityków Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego, partii, których politycy w ostatnich wyborach utracili mandat do sprawowania władzy dowodzi tego, że wolność słowa nie jest bliska wszystkim siłom politycznym w Polsce. Każdy, kto ceni wartości demokratycznego państwa prawa, nie może zaakceptować sytuacji, w której politycy chcą pozbawić pracy dziennikarza za to, że zadał pytania, na które nie chcieli odpowiedzieć przedstawiciele trzech ww. partii obecni w studiu programu „Woronicza 17”. Sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że pytania redaktora Michała Rachonia odnosiły sie do prawdziwych i rzetelnie zebranych informacji. Na szczęście czasy, kiedy przedstawiciele PO i PSL – zgodnie z partyjnym interesem – wybierali tematy oraz prowadzących audycje publicystyczne Telewizji Polskiej, są już za nami” – pisze Olechowski w oświadczeniu opublikowanym na stronie TVP.

 

„Politycy opozycji często odwołują się do wolności słowa i standardów etyki dziennikarskiej, ale w tym przypadku sami chcą kneblować usta dziennikarzom. Dyrekcja Telewizyjnej Agencji Informacyjnej nie zgadza sie na takie praktyki. Program „Woronicza 17” – podobnie jak inne prowadzone przez redaktora Michała Rachonia programy – jest co tydzień recenzowany przez widzów. Popularność tej audycji na tle oferty konkurencyjnych stacji dowodzi tego, że redaktor Michał Rachoń cieszy się popularnością i zaufaniem widzów. Jest to dla nas najlepsza ocena poziomu jego pracy” – dodaje.

 

„Pragnę podkreślić, że telewizja publiczna jest otwarta dla przedstawicieli wszelkich opcji politycznych. W programach publicystycznych prezentowanych na antenach TVP zawsze było miejsce do wyrażania poglądów zgodnych z polską konstytucją oraz prawem. Tak będzie dalej” – kończy oświadczenie.

Europoseł Adam Szejnfeld (Platforma Obywatelska) wyszedł ze studia podczas programu „Minęła 20” na antenie TVP Info. Polityk wyraził w ten sposób protest przeciwko nazwaniu działań opozycji mianem donosów przez prowadzącego, Michała Rachonia.

 

Prowadzący program za przykład donosów podał zdarzenie sprzed dwóch lat, kiedy Parlament Europejski przyjął rezolucję, która wyrażała zaniepokojenie wobec sytuacji w Polsce. Dotyczyło to sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Media prześcigały się wówczas w podawaniu komunikatu, że jednym z autorów był Rafał Trzaskowski, obecny kandydat PO i Nowoczesnej na prezydenta Warszawy.

– Jakim prawem wystąpienia eurodeputowanych określa Pan pojęciem donosów?

– rozzłościł się europoseł Platformy Obywatelskiej.

 

Jak powiedział polityk, takie zachowanie prowadzącego to „partyjna propaganda”. Następnie podziękował za udział w programie „Minęła 20” i wyszedł ze studia. Michał Rachoń powiedział z kolei, że zdanie publicystów może się różnić od poglądów posłów Platformy Obywatelskiej – czytamy na portalu dorzeczy.pl.

 

Nagranie z incydentu można obejrzeć poniżej.