W marcu ubiegłego roku w jednej z puławskich pizzerii doszło do napadu, w którym pięciu Romów dopuściło się ataku wobec trójki młodych ludzi.

 

Jak ustalili śledczy, agresorzy kierowali się nienawiścią na tle narodowościowym. Napastnicy uderzali i kopali dwójkę kucharzy po całym ciele, jednego z nich zrzucili nawet na podłogę ze stołu. Na przemocy fizycznej jednak się nie skończyło, bowiem Romowie zwyzywali całą trójkę, obrażając całą ich rodzinę, a także grożąc im śmiercią, spaleniem domów, a nawet zgwałceniem matki jednego z zaatakowanych. Jak opowiadali później pracownicy pizzerii Desperado, padły również określenia typu „polskie kur*y, suki”, a także tekstu, że Polacy „będą im czyścić kible”.

 

Ofiary ataku natychmiast zawiadomili służbę policji. Funkcjonariusze jeszcze tej samej nocy odnaleźli i zatrzymali sprawców. Jak się okazało, napastnicy to dobrze znani policjantom mężczyźmi z puławskiego osiedla Włostowice: Adam K., Mariusz M., Dawid D., Marcin D. i Gustaw D.

 

W czasie aresztowania, pijani Cyganie nie oszczędzili także funkcjonariuszy, wyzywając ich na służbie. Sprawą całej piątki zajęła się lubelska prokuratura, która zarzuciła im dopuszczenie się przemocy ze względu na przynależność narodową, stosowanie gróźb karalnych, a także znieważanie funkcjonariuszy.

 

W piątek mężczyźni usłyszeli wyroki. W czasie rozprawy zwrócono uwagę między innymi na fakt, że jeden z zatrzymanych, Dawid D. działał w warunkach recydywy – po zaledwie 8 miesiącach od wyjścia z więzienia za podobne, świadome dopuszczenie się przestępstwa z użyciem przemocy.

 

Wszyscy mężczyźni (mieszkańcy Puław w wieku od 26 do 45 lat) zostali skazani na karę pozbawienia wolności. Dawid D. na 2 lata, Marcin D. na rok i 6 miesięcy, Gustaw D. na 10 miesięcy, zaś Adam K. i Mariusz M. na 8 miesięcy odsiadki. Ponadto, dwójka ostatnich na rzecz pobitych kucharzy musi zapłacić karę po 300 zł, a na rzecz dziewczyny 200 zł. Większą karę będzie musiał zapłacić Marcin D., któremu sąd nakazał wypłatę 3 tys. zł  (jedemu z kucharzy, Konradowi) oraz po 1,5 tys. zł Piotrowi (drugiemu pracownikowi), a także byłej dziewczynie Konrada, Gabrieli. Wszyscy skazani będą musieli wpłacić również po 200 zł na rzecz jednego z interweniujących policjantów. Drugi ze znieważonych funkcjonariuszy ma otrzymać 800 zł, ale jedynie od Dawida D.

 

Ogłoszony w piątek wyrok nie jest prawomocny. – Skazanym przysługuje prawo do wystąpienia o pisemne uzasadnienie orzeczenia, a także na złożenie zażalenia do Sądu Apelacyjnego – mówi Barbara Markowska, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

 

Źródło: dziennikwschodni.pl
Fot.: dziennikwschodni.pl; Jacek Szydłowski
EM

Podjęto decyzję o ewakuacji ludzi mieszkających w samym centrum miasta. Sytuacja ma miejsce w Puławach, nadwiślańskiej miejscowości leżącej w zachodniej części województwa lubelskiego.

 

To wiadomość z ostatnich minut, która wywołała zdenerwowanie wielu ludzi. Miasto Puławy zostało sparaliżowane, w związku z ewakuacją ludzi zamieszkujących bloki w okolicy ulic: Księżnej Izabelli, Piłsudskiego, Czartoryskich oraz Ludwika Waryńskiego. Takie informacje przekazał „Dziennik Wschodni”.

 

Jak poinformowało radio RMF FM, powodem takiej decyzji o przeprowadzeniu ewakuacji jest znalezisko jakiego dokonano przy okazji prac budowlanych w centralnej części Puław. Odkryto na tamtym terenie bowiem niewybuch z okresu II wojny światowej. W miejscu, gdzie trwają prace (przy ul. Księżnej Izabeli) stanąć ma w przyszłości apartamentowiec.

 

Ładunek wybuchowy ma zostać zabrany z miejsca zdarzenia przez profesjonalnych saperów. „Dziennik Wschodni” przekazał, że ewakuowani zostają ludzie ze strefy zagrożenia, czyli przestrzeni obejmującej bloki: Księżnej Izabeli 5, Piłsudskiego 14 i 16, Czartoryskich 2 i 6 oraz Ludwika Waryńskiego 4. W puławskiej Szkole Podstawowej nr 2 znajdującej się przy Alei Małej 10 zorganizowano punkt ewakuacyjny. Tam lokalni ewakuowani ze strefy zagrożenia przy miejscu znalezienia niewybuchu mieszkańcy, mogą liczyć na pomoc, ważne informacje w związku z zaistniałą dzisiaj niebezpieczną sytuacją, a także pozyskanie prowiantu.

 

Miasto oraz mieszkańcy muszą liczyć się z utrudnieniami, jak również paraliżem miasta, w związku z odkryciem na terenie budowy. W takich sytuacjach nie można lekceważyć zagrożenia ewentualną eksplozją.

 

To nie pierwszy przypadek, kiedy na terenie Polski odnajdywane są grożące wybuchem pozostałości z czasów II wojny światowej. Tego typu znaleziska dość często zdarzają się właśnie przy okazji przeprowadzania prac budowlanych. Miały również miejsce sytuacje, kiedy ludzie kolekcjonowali niebezpieczne przedmioty z czasów wojennych. Takie zachowanie uznawane jest za nieodpowiedzialne i grożące samemu „kolekcjonerowi”, jak również znajdującym się w jego okolicy innym osobom.