Sprawca specyficznych aktów wandalizmu od tygodni unikał zatrzymania. Kamerom monitoringu ani razu nie udało się zarejestrować jego specyficznej działalności.

 

Jak skomentowała dla lokalnych mediów Eva Andreassen, mieszkanka jednego z pobrudzonych ekskrementami budynków: „To było naprawdę obrzydliwe”.

 

Ostatecznie w niedzielę o świcie zatrzymali mężczyznę w wieku 40 lat. Zwrócił uwagę mundurowych dziwnym zachowaniem, postanowiono więc go przeszukać. W plecaku miał ludzkie odchody. Okazało się, że wandal jest obywatelem Polski.

 

 

Teraz norweska policja stara się ustalić przyczyny popełnienia tych wandalizmów oraz to czy mężczyzna działał w pojedynkę.

 

Źródło: polsatnews.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

 

Jak podaje fakt.pl, wśród łupów hakerów, którzy zaatakowali w Niemczech, znalazły się między innymi dane kart kredytowych, rachunki, listy, adresy, numery telefonów, poufne dokumenty oraz protokoły czatów z prywatnych rozmów. Na celownik hakerzy obrali sobie setki polityków wszystkich partii poza jedną. Na razie nie jest wiadome, kto stoi za tajemniczym atakiem oraz jaki był cel zamieszczenia w sieci wykradzionych informacji.

 

 

O ataku na niemieckich polityków poinformowała rozgłośnia RBB. Jak podaje ”Deutsche Welle”, wybór danych opublikowanych w internecie wydaje się przypadkowy.

 

 

Co ciekawe, hakerzy zaatakowali polityków wszystkich klubów poselskich poza Alternatywą dla Niemiec. Nie oszczędzili nawet kanclerz Angeli Merkel. Wśród ofiar są również politycy regionalni, artyści i dziennikarze.

 

 

Niemieckie media uspokajają, że nie wyciekły żadne dokumenty polityczne. Mimo to szkody mogą być duże, ponieważ chodzi o prywatne informacje o każdym z poszkodowanych. Szczególnie, że włamanie zostało zauważone dopiero 3 stycznia, a miało miejsce jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Konto na Twitterze, z którego dane były rozpowszechniane w formie kalendarza adwentowego, zostało już zablokowane.

 

 

Niemieckie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wciąż bada sprawę. Wyciekły zarówno dokumenty sprzed kilku lat i te aktualne. W piątek zwołano w Berlinie kryzysowe posiedzenie centrum ds. walki z cyberprzestępczością.

 

 

Źródło: fakt.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

Jak podaje wp.pl, sąd Apelacyjny w Katowicach wydał prawomocny wyrok w sprawie Sebastiana K., podtrzymując tym samym decyzję poprzedniej instancji. Mężczyzna w nocy z 31 marca na 1 kwietnia 2017 roku oszpecił twarze dwóch dziewczyn.

 

27-latek złożył apelację od wyroku Sądu Okręgowego, który w lipcu skazał go na karę 8 lat więzienia. Mężczyzna o pseudonimie „Tulipan” był oskarżony o usiłowanie zabójstwa, trwałe zeszpecenie, spowodowanie obrażeń ciała oraz pobicie z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Sebastian K. spotkał na ulicy dwie kobiety i pijany zaczął szarpać jedną z nich. Nagle rozbił butelkę i pociął nią twarze 18 i 24-latki. Podczas procesu tłumaczył, że chciał je jedynie „nastraszyć”.

 

Został skazany na osiem lat więzienia, pomimo, że groziło mu dożywocie. Obie strony odwołały się od wyroku – informuje radio.katowice.pl. Prokuratura chciała podwyższenia kary do 12 lat, z kolei obrońca mężczyzny obniżenia do 5 lat, argumentując że decyzja jest „rażąco surowa”. Ostatecznie podtrzymany został wyrok poprzedniej instancji.

 

W piątek 27-latek po raz kolejny przeprosił poszkodowane. Tłumaczył, że nie będzie w stanie zapłacić kobietom 50 tys. zł zadośćuczynienia. Zadeklarował jednak chęć wpłaty innej, comiesięcznej, wcześniej ustalonej kwoty. Sebastian K. był już poprzednio wielokrotnie karany. Wcześniej uprawomocniły się wyroki dla jego dwóch kolegów, którzy zostali skazani na osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa i trzy lata.

 

Źródło: wiadomosci.wp.pl
fot. Wikipedia Commons
LS

Komisja Etyki Reklamy zajmowała się donosem na sieć sklepów Biedronka i popularną akcję związaną z Gangiem Słodziaków. Jak twierdzi jeden z obywateli, sklep poprzez używanie słowa gang, „zapoznawał dzieci z nomenklaturą przestępczą”.

 

– Promocja Biedronki „Gang Słodziaków” łamie przyjęte zasady norm etycznych przez zachęcanie dzieci do przestępstw i zapoznawanie je z nomenklaturą przestępczą. Gang jak wiemy jest zorganizowaną grupą przestępczą, poprzez zbitkę słów „Gang Słodziaków” oswajamy dzieci z przestępczością oraz pokazujemy, że nie ma nic złego w grupach przestępczych – napisano w donosie, który trafił w ręce Komisji Etyki Reklamy.

 

Sprawę rozpatrzył składający się z trzech osób zespół orzekający, który zdecydował się na oddalenie skargi. Zespół argumentował swoją decyzję zaznaczając, że ów reklama nie rozpowszechnia treści, które stanowiłyby zagrożenie fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu rozwojowi dzieci lub młodzieży. Podkreślono również, że w reklamie popularnych maskotek dołożono wszelkich starań związanych z odpowiedzialnością społeczną. Reklama nie narusza także dobrych obyczajów.

 

– Akcja promocyjna przedstawia grupę zwierząt – przyjaciół, która przeżywa przygody oraz bawi się w swoim naturalnym środowisku, czyli w lesie. W żadnym przypadku nie można stwierdzić, że bohaterów akcji powinno utożsamiać się z członkami grup przestępczych lub innych zorganizowanych podmiotów, których celem jest działalność zarobkowa oparta na działaniach przestępczych. W żadnym również momencie akcji promocyjnej akcja nie odwołuje się do poczucia strachu lub niepokoju, jaki może towarzyszyć działaniu wspomnianych grup przestępczych – odpowiedziało portugalskie przedsiębiorstwo Jeronimo Martins, zarządzające siecią sklepów Biedronka.

Źródło: poranny.pl
Fot.: YouTube – SklepyBiedronka
EM

Doszło do wstrząsającego incydentu na Florydzie na południu Stanów Zjednoczonych.
18-letni Daniel Enrique Fabian trafił do aresztu w związku z podejrzeniem dokonania dwóch gwałtów na nieletnich dziewczynkach. Do jednego z nich doszło w domu przestępcy, gdzie nastolatek grał online w popularną grę Grand Theft Auto. I to dzięki niej, chłopak został przyłapany na gorącym uczynku!

 

Feralnego czerwcowego dnia, Daniel Enrique Fabian spędzał wolny czas rywalizując z kolegami w grze online. W pewnym momencie powiedział przez mikrofon do jednego z graczy, że zrobi sobie przerwę, gdyż musi zająć się 15-latką, która przebywała w jego domu.

 

Chwilę później, drugi gracz usłyszał przerażające odgłosy: 15-latka płacząc, co najmniej czterokrotnie błagała, aby 18-latek przestał ją wykorzystywać. Około 15 minut później, nieświadomy niczego Fabian wrócił do gry. Ofiara gwałtu wyznała, że nastolatek zasłaniał jej usta, by uniemożliwić jej wzywanie pomocy i zmuszał ją do leżenia w łóżku.

 

Nie wiadomo na razie, czy to gracz, będący świadkiem zdarzenia zgłosił sprawę na policję. Media informują jednak, iż to nie jedyne przestępstwa nastolatka. Chłopak został również oskarżony o gwałt na jeszcze jednej dziewczynce. Obecnie przebywa on za kratami, a sąd wyznaczył za niego kaucję w wysokości 30 tysięcy dolarów.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: flickr.com
EM

Takiego obrotu sytuacji złodzieje się nie spodziewali! Dwóch nastoletnich bandytów postanowiło napaść 22-letnią Brazylijkę przed jej własnym domem. Przestępcy nie mieli pojęcia jednak, z kim zadarli.

 

Zdarzenie miało miejsce w Amazonas w Brazylii, kiedy na drodze wracającej z miasta 22-letniej Sabriny Leite stanęło dwóch 18-letnich zbirów. Już z daleka dostrzegli kobietę, podjechali na motocyklach i próbowali ukraść jej komórkę. Groźby te nie zrobiły na niej szczególnego wrażenia – najpierw wyrzuciła swój telefon poza ogrodzenie, a następnie… ruszyła do ataku!

 

Jak się okazało, Leite od czterech lat trenuje sztukę walki ju-jitsu – i widać efekty tej pracy! Po wstępnej ocenie sytuacji kobieta stwierdziła, iż agresorzy nie mają przy sobie żadnej broni. To jeszcze bardziej utwierdziło ją w przekonaniu, że powinna pokazać ich miejsce. Ku zdziwieniu napastników, na łokieć jednego z nich 22-latka założyła profesjonalną „dźwignię”, dzięki czemu bez najmniejszego problemu mogła powalić go na ziemię. Na widok tak doskonałej samoobrony i jej skutków, jakim było cierpienie kolegi, drugi złodziej uciekł w popłochu.

 

 

Kobieta nie wypuściła 18-latka z silnego uścisku aż do przyjazdu służby policji, co trwało 20 minut. W tym czasie niejednokrotnie wykręcała rękę przestępcy, który płakał i błagał ją o litość. Po przyjeździe funkcjonariuszy trafił do aresztu.

 

Źródło: fakt.pl; YouTube – Portal D24am
Fot.: YouTube – Portal D24am
EM

Pomysłowość oszustów nie ma końca – zbliżające się święta posłużyły za świetną okazję do zgarnięcia przez przestępców upragnionych łupów.

 

Tym razem, na celowniku bandytów znalazły się domy mieszkańców Białej Podlaskiej. Pukając do drzwi i podając się za funkcjonariuszy policji, poinformowali o kwestowaniu pieniędzy na paczki ubogim dzieciom. 58-latka, poruszona opowiedzianą przez złodziei historią, ofiarowała im 500 złotych. Ofiar naciągaczy może być znacznie więcej.

 

Gdy kobieta zorientowała się, że wydane przez nią pieniądze zamiast na zbiórkę charytatywną, trafiły w ręce naciągaczy, było już za późno. Zgłosiła sprawę prawdziwym mundurowym, którzy niestety potwierdzili, iż o żadnej zbiórce nie wiedzą.

 

– Przebiegłość i pomysłowość oszustów jest nieograniczona. Apelujemy o ostrożność. Zanim podejmiemy jakiekolwiek kroki upewnijmy się, że dana osoba jest rzeczywiście tym, za kogo się podaje. Nasza czujność i ograniczone zaufanie może uchronić Nas przed nieuczciwymi ludźmi, którzy próbują wyłudzić pieniądze – biją na alarm komendanci z Białej Podlaskiej.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: pixabay.com
EM

Oficjalny portal polskiej policji (policja.pl) podaje, że policjanci z grudziądzkiej „drogówki” na obwodnicy miasta zarejestrowali audi, którego kierująca przekroczyła dopuszczalną prędkość. Wykonany pomiar wykazał, że samochód pędził z prędkością 161 km/h. Dopuszczalna prędkość na tym obszarze wynosi maksymalnie 80 km/h. Policjanci zatrzymali samochód do kontroli. 35–letnia kobieta otrzymała mandat. Funkcjonariusze dodatkowo odebrali jej prawo jazdy.

We wtorek (9.10.2018) grudziądzcy policjanci z „drogówki” patrolowali obwodnicę Grudziądza nieoznakowanym pojazdem z videorejestratorem. W pewnym momencie na ul. Peszkowskiego prowadząca radiowóz policjantka zauważyła, że jadące przed nią audi porusza się bardzo szybko. Policyjny videorejestrator wykazał, że kierująca kobieta jedzie 161 km/h. Mundurowi zatrzymali do kontroli „osobówkę”. Kontrola policyjna zakończyła się mandatem, 10 punktami karnymi i zatrzymaniem prawa jazdy. Sprawczyni wykroczenia miała z pokorą przyjąć karę.

Teraz  policjanci przeprowadzają postępowaniu o przekroczeniu prędkości powyżej 50 km/h. Powiadomią starostę, który wyda decyzję administracyjną o zatrzymaniu dokumentu na 3 miesiące.

Jak podaje portal policja.pl, Nadmierna prędkość to jedna z głównych przyczyn zdarzeń drogowych. Skutki potencjalnych zdarzeń zależne są właśnie od prędkości. Mniejsza prędkość to mniej poważne uszkodzenia i obrażenia ciała.

Źródło: policja.pl, youtube.com
fot. Wikipedia Commons

Jak podaje polska policja liczba przestępstw z tzw. ,,nienawiści” spada z roku na rok.

 

– Liczba przestępstw stwierdzonych z „nienawiści” (art. 119, 256, 257 kodeksu karnego) wciąż maleje. W 2015 roku stwierdzono 791 przestępstw, w 2016 r. 765, a w 2017 r. 726. Jest to niecały promil z 782114 wszystkich przestępstw. Równocześnie wzrosła wykrywalność tych przestępstw – poinformowała na Twitterze policja.

 

Tymczasem środowiska lewicowo-liberalne kontynuują narrację wzrostu przestępstw z nienawiści odkąd rządy przejął PiS, co notorycznie powtarzają w mediach.

 

Jedną z głośnych spraw była napaść na 14-letnią dziewczynkę pochodzenia tureckiego. Do napaści doszło w Warszawie. Media donoszą, iż był to atak na tle rasistowskim.

 

Zdarzenie było ostro potępione przez premiera Morawieckiego, a także szefa MSWiA Błaszczaka. Mimo to, część publicystów utrzymuje, że rządy PiSu prowadzą do wzrostu liczby przestępstw popełnianych ze względu na nienawiść.