Zmarł 40-latek w Ropicy Polskiej (pow. gorlicki) w Małopolsce. Według dokumentacji, we krwi miał aż 11 promili alkoholu!
 
O sprawie poinformował portal Gorlice Nasze Miasto. Mężczyzna w stanie nietrzeźwym udał się na imprezę do miejscowości Ropica Polska. Przy sobie miał 93-procentowy denaturat, który pił niczym wodę. Mieszkaniec Gorlickiego położył się spać i już się nie obudził – jego organizm nie wytrzymał tak dużej dawki alkoholu.
 
Wyniki sekcji zwłok były jednak zaskakujące dla gorlickiej prokuratury. Jak przyznał Tadeusz Cebo w rozmowie z dziennikarką portalu, w całej swojej karierze nie widział, a nawet nie słyszał o podobnych wynikach. Z ekspertyzy wynikało, że mężczyzna po śmierci miał dokładnie 10,92 promila alkoholu we krwi. Może to oznaczać, że stężenie alkoholu przed śmiercią mogło być jeszcze wyższe.
 
Nie jest to jednak rekordowy przypadek, bowiem jeden z najwyższych wyników przypada 45-letniemu mężczyźnie z Makowa-Kolonii, który, jak podaje portal Wikipedia, w 2009 roku przeżył przy 12,3 promila.
 
Z kolei w 2012 roku w Dobrołęce w na Mazowszu odnotowano absolutny rekord. Kierowca, który spowodował śmiertelny wypadek drogowy miał 22,3 promila alkoholu we krwi. Możliwe jednak, że próbka krwi została zanieczyszczona, bowiem pobrano ją z rany, a nie z żyły ofiary.

 

Źródło: krakow.eska.pl
Fot.: pixabay.com
EM

W minioną niedzielę w południe miało miejsce niecodziennie zdarzenie. Jak ustaliła policja, 37-letni łodzianin jadący w kierunku miejscowości Grodzisko zauważył przed sobą poruszający się zygzakiem pojazd, który zajmował całą szerokość drogi. Mieszkaniec Łodzi wyprzedził samochód i dojechał do skrzyżowania, gdzie zatrzymał się na czerwonym świetle. Mężczyzna chciał zatrzymać kierującego fordem transitem.

 

Nagle z tyłu usłyszał głośny huk. Jak się okazało, że auto dostawcze z impetem uderzyło w zaparkowanego na chodniku mercedesa. Kierowca usiłował odjechać z miejsca wypadku, jednak dzięki szybkiej interwencji Łodzianina wraz z właścicielem uszkodzonego auta udało się ująć mężczyznę.

 

Jak się okazało, sprawcą wypadku był 44-letni obywatel Ukrainy. – Skierowani na miejsce policjanci poddali kierowcę badaniu na zawartość alkoholu. Mężczyzna miał w organizmie ponad 3,6 promila – opisuje Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi.

 

Za prowadzenie auta w stanie nietrzeźwym 44-letniemu obywatelowi Ukrainy grozi utrata prawa jazdy i 2 lata więzienia.

 

Źródło, fot.: lodz.eska.pl
EM