Policja podjęła dochodzenie, którego obiektem stał się popularny na całym świecie hiszpański piłkarz. Gwiazda FC Barcelony dopuściła się kolejnego wybryku drogowego. Zawodnikowi grozi teraz nawet pół roku więzienia.

 

Sprawa dotyczy bardzo dobrze znanego fanom europejskiej piłki Gerarda Pique. który zawodnikiem „Dumy Katalonii” został już w 1997 roku. Później jednak występował również w angielskim Manchesterze United oraz innym hiszpańskim klubie- Realu Saragossa. W 2008 roku wrócił do FC Barcelony.

 

31-letni piłkarz dopuścił się prowadzenia samochodu nie posiadając ważnego prawa jazdy. Według hiszpańskiego prawa, ważność prawo jazdy traci na okres pół roku po przekroczeniu limitu punktów przez kierowcę. Karą od trzech do sześciu miesięcy lub grzywną skończyć może się natomiast prowadzenie auta za kierownicą bez posiadania wymaganego dokumentu uprawniającego do kierowania samochodem.

 

O sprawie poinformowało radio Cadena Ser. Później doniesienia te potwierdził później rzecznik prasowy burmistrza Barcelony w oświadczeniu dla Agencji AFP.

 

– Osoba ta została skontrolowana przez policję miejską w momencie, gdy prowadziła pojazd po przekroczeniu dopuszczalnego limitu punktów karnych. W związku z tym została przeciwko niej złożona skarga – powiedział rzecznik.

 

To nie jest pierwszy incydent, kiedy piłkarzowi zdarza się tego typu wybryk. Pique w 2014 roku zaatakować miał dwóch funkcjonariuszy policji za to, że chcieli wyciągnąć oni konsekwencje wobec niego po nieprzepisowym parkowaniu.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pxhere

Do niecodziennej sytuacji doszło w Kaliszu. Egzamin praktyczny jednego z kursantów zakończył się wjechaniem w zarośla, które znajdowały się nieopodal WORDu. Fotografia z wydarzenia krąży już po Internecie.

 

Każdy, kto przystępował do egzaminu na prawo jazdy, odczuwał w mniejszym lub większym stopniu stres. Dobrze przygotowany świeży kierowca powinien jednak umieć dobrze obsługiwać samochód. Odpowiedzialność za to ciąży na instruktorach, którzy podczas jazd przekazują kursantowi wiedzę zarówno teoretyczną, jak i praktyczną. Instruktor, który podpisuje dokumenty o zakończonym kursie powinien mieć stuprocentową pewność, że dany kierowca nie będzie stwarzał niebezpieczeństw na drodze.

 

Jeśli chodzi o kursanta z Kalisza, nie wiadomo, czy podczas egzaminu praktycznego na prawo jazdy doszło do awarii pojazdu, czy była to wina kierującego. Samo zdjęcie wygląda natomiast bardzo zabawnie. Samochód był w połowie zaparkowany w zaroślach, które znajdują się wokół ośrodka. Wszystko wydarzyło się na placu egzaminacyjnym, a niedaleko pojazdu zaparkowane były inne auta należące do kaliskiego WORDu.

 

Przy samochodzie widać zszokowaną widokiem kobietę, lecz nie wiadomo, czy to ona prowadziła. Fotografia staje się coraz bardziej popularna w Internecie. Cały incydent rozbawił znaczną część użytkowników portali społecznościowych.

Zdarza się w życiu, że coś, czego mocno pragniemy, nie zawsze nam wychodzi. Często trzeba być bardzo zdesperowanym, aby osiągnąć wyznaczony przez siebie cel. Przykładem tego jest pewna kobieta, która postanowiła za wszelką cenę się nie poddawać i metodą wielu prób i błędów, zdała prawo jazdy za 33 razem. Niestety, prawdopodobnie poprzez świętowanie tego sukcesu, straciła ten dokument już po dwóch tygodniach, gdyż nietrzeźwa kierowała pojazdem.

 

Pochodząca z województwa kujawsko-pomorskiego kobieta wykazała się niesamowitym hartem ducha. Za 33 razem udało jej się zdać wymarzone prawo jazdy. Istnieje teoria, że mogła ona świętować upragnione uprawnienia, ale mogła również celebrować inną okazję alkoholem.

 

Według portalu nczas.com, kobieta została zatrzymana w miejscowości Ojrzanowo przez patrol policji ze Żnina w celu kontroli drogowej, podczas której okazało się, że ma 1,5 promila alkoholu we krwi.

 

Kobieta prowadziła osobowego Forda. Jechała za szybko – przekroczyła prędkość o 23km/h.

 

Prawdopodobnie wszystko zakończyłoby się jedynie niedużym mandatem, jednak funkcjonariusze dostrzegli, że kobieta jest pijana. Badanie trzeźwości wykazało 1,5 promila alkoholu we krwi. Grozi jej zakaz kierowania pojazdami, kara grzywny, a także – w najgorszym przypadku – do dwóch lat więzienia.

 

Jak informuje RMF FM, były kierowca rajdowy Krzysztof Hołowczyc stracił prawo jazdy za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym.

 

Mężczyzna przy ograniczeniu do 50 km/h jechał z prędkością 113 km/h. W takim przypadku dokumenty odbierane są na 3 miesiące. Do zdarzenia doszło na terenie gminy Nowa Ruda (Dolny Śląsk).

 

Co ciekawe, 55-latek spieszył się na konferencję o bezpieczeństwie w ruchu drogowym.

 

Krzysztof Hołowczyc zakończył swoją karierę w 2015 roku. Wcześniej był europosłem – donosi serwis sportowefakty.wp.pl.

 

Jak informuje „Rzeczpospolita”, zapowiadane zaostrzenie przepisów zostanie odsunięte w czasie. Spore obawy wywoływało planowane na czerwiec br. wprowadzenie surowych przepisów dla przyszłych kierowców.

 

Tzw. zielony listek oraz zaostrzone przepisy dla nowych kierowców w okresie próbnym nie zostaną wprowadzone w najbliższym czasie. Zapowiedź planowanych zmian dotyczące prawa jazdy spowodowały, że kandydaci na kierowców tłumnie ruszyli na kursy jazdy, aby zdążyć zdać egzamin przed czerwcem 2018 roku. Nie muszą już jednak szkolić się w tak dużym stresie, ponieważ jak nieoficjalnie dowiedziała się „Rzeczpospolita”, Ministerstwo Cyfryzacji „rozważa przesunięcie terminu wejścia w życie rozbudowanej ewidencji kierowców”.

 

Zmiany mają zostać odsunięte w czasie już po raz piąty. Po raz pierwszy planowane były już na styczeń 2013 r. Obecnie powodem takiej decyzji miały stać się negatywne doświadczenia przy wprowadzaniu rozbudowanej centralnej ewidencji pojazdów CEPiK 2.0 w listopadzie zeszłego roku.

 

Policjanci z Nowego Tomyśla ustalili kierowcę, który 19 stycznia na drodze wojewódzkiej nr 307 wyprzedzał innych uczestników ruchu drogowego, pomimo podwójnej linii ciągłej i pojazdów jadących z naprzeciwka. 25-latek na pół toku stracił prawo jazdy i ma do zapłacenia 1500 złotych grzywny.

 

Do zdarzenia doszło 19 stycznia br. w miejscowości Buk, na drodze wojewódzkiej nr 307. O całym zdarzeniu poinformował policjantów jeden z kierowców, który całą niebezpieczną sytuację na drodze, uwiecznił wideorejestratorem. Kierowca busa wykazał się totalnym brakiem odpowiedzialności i zdrowego rozsądku. Na filmie widać, jak kierowca VW Transportera bezrefleksyjnie łamie przepisy drogowe i zagraża bezpieczeństwu innych uczestników ruchu.

 

Nowotomyscy policjanci po zapoznaniu się z nagraniem wszczęli postępowanie w sprawie o wykroczenie. Szybko ustalili dane właściciela pojazdu, który należał do jednej z firm znajdujących się na terenie powiatu poznańskiego. Kolejne przesłuchania i czynności doprowadziły do ustalenia danych pirata drogowego z 19 stycznia 2018 roku, który kierował pojazdem.

 

Okazał się nim być 25-letni mieszkaniec Buku. Mężczyzna przyznał się do stawianych mu zarzutów. Za popełnione wykroczenia oraz spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym otrzymał grzywnę w wysokości 1500 zł oraz utracił prawo jazdy na okres 6 miesięcy.

 

 

Niech ta sytuacja będzie swoistą przestrogą dla innych kierowców. Pamiętajmy, że lepiej dotrzeć do celu chwilę później, niż nie dojechać wcale.

Jak poinformował tygodnik ,,Do Rzeczy”, były rzecznik prasowy MON i szef gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza, Bartłomiej Misiewicz stracił swoje prawo jazdy na okres trzech miesięcy.

 

– Wiedzieliśmy, iż lubi się zabawić, ale nie wiedzieliśmy, że lubi też depnąć – piszą redaktorzy tygodnika.

 

Dziennikarze ustalili, że Misiewicz został ukarany mandatem w wysokości 500 zł, a także 10 punktami karnymi. Wszystko przez nadmierną prędkość. Niestety nie są znane szczegółowe informacje, dotyczące tej sprawy.

 

Według polskiego prawa policjanci mogą zatrzymać prawo jazdy na okres 3 miesięcy, gdy kierowca przekroczy prędkość w terenie zabudowanym o 50 km/h.